Strona główna » Poradniki » Holistyczne uzdrawianie tarczycy

Holistyczne uzdrawianie tarczycy

5.00 / 5.00
  • ISBN:
  • 978-83-8171-193-7

Jeżeli nie widzisz powyżej porównywarki cenowej, oznacza to, że nie posiadamy informacji gdzie można zakupić tę publikację. Znalazłeś błąd w serwisie? Skontaktuj się z nami i przekaż swoje uwagi (zakładka kontakt).

Kilka słów o książce pt. “Holistyczne uzdrawianie tarczycy

Wszystko przez tarczycę

Czy łatwo się denerwujesz, jesteś drażliwy i nadpobudliwy? Masz objawy depresji, odczuwasz smutek i lęk lub jesteś ciągle zmęczony? Takie objawy mogą świadczyć o braku równowagi hormonalnej i problemach z tarczycą.

Posłuchaj głosu swojej duszy

Autorka rozwiewa mity związane z chorobami tarczycy. Niesie pomoc osobom, które cierpią z powodu wahań nastroju, rozdrażnienia, problemów ze snem i innych zaburzeń oraz pomaga im przywrócić równowagę fizyczną, mentalną i duchową. Dzięki jej poradom poprawisz jakość swojego życia i zastosujesz naturalne kuracje na nadczynność, niedoczynność, wole czy chorobę Hashimoto. Dowiesz się też, czym różni się terapia hormonami syntetycznymi i bioidentycznymi.

Odzyskaj energię, radość, zdrowie i pewność siebie.

Polecane książki

Los Angeles. 1951 rok. Policjant Freedy Underhill dużo pracuje, gra w golfa i szuka towarzystwa samotnych kobiet na jedną noc. Kiedy jedna z jego partnerek zostaje w brutalny sposób zamordowana, Freddy postanawia za wszelką cenę wyjaśnić zagadkę jej śmierci. Wie, że Maggie Cadwallader skrywała jakąś...
W Skrypcie omówiono instytucje części ogólnej prawa karnego materialnego dotyczące m.in.: definicji przestępstwa, form stadialnych i zjawiskowych popełnienia przestępstwa, zbiegu przestępstw oraz przepisów ustawy, wyłączenia odpowiedzialności karnej, kar i środków karnych oraz przedawnienia. W szóst...
Ludzie bezdomni to powieść-panorama ukazująca społeczeństwo polskie końca XIX w. Dzięki postaci lekarza Tomasza Judyma obserwujemy środowisko lekarskie, elity towarzyskie, a przede wszystkim ludzi zamieszkujących dzielnice biedoty w różnych częściach kraju. Kluczową kwestią jest w utworze pojęcie be...
Dzień dobry, znalazłem mumię! Wczesnym rankiem samotny biegacz pokonuje codzienną trasę między Sopotem a Gdańskiem. W wykopie przy ulicy Hallera niespodziewanie dostrzega siedzącą postać. Zaintrygowany zbliża się do niej, by z przerażeniem odkryć, że ma przed sobą mumię. Jak się okaże, znalezie...
  Tylko jedna noc? Ale za to pełna namiętności? Bardzo proszę. Lecz ta jedna noc z Cameronem kończy się niespodziewaną ciążą. Peppa z tym facetem nie chce mieć nic wspólnego i postanawia wychowywać dziecko sama. Cameron nie potrafi pogodzić się z jej decyzją, ale co musiałby zrobić, by Peppa zmienił...
W monografii podjęto próbę wykorzystania danych statystycznych o systemach emerytalnych ok. 30 krajów europejskich do oceny ich adekwatności dochodowej, efektywności oraz redystrybucyjności. Zbadano również zależności między tymi kategoriami oraz ich zróżnicowanie w przekroju porządków emerytalnych,...

Poniżej prezentujemy fragment książki autorstwa Sabine Hauswald

REDAKCJA: Irena Kloskowska

SKŁAD: Emilia Dajnowicz

PROJEKT OKŁADKI: Emilia Dajnowicz

TŁUMACZENIE: Piotr Lewiński

Wydanie I

BIAŁYSTOK 2019

ISBN: 978-83-8171-192-0

Tytuł oryginału: Die Schilddrüse – Funktionsstörungen ganzheitlich begegnen

© 2016 Schirner Verlag, Darmstadt, Germany

© Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo Studio Astropsychologii, Białystok 2017

All rights reserved, including the right of reproduction in whole or in part in any form.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej publikacji nie może być powielana

ani rozpowszechniana za pomocą urządzeń elektronicznych, mechanicznych,

kopiujących, nagrywających i innych bez pisemnej zgody posiadaczy praw autorskich.

Zawarte w niniejszej książce rady zostały starannie przemyślane i sprawdzone. Nie zastąpią one jednak kompetentnej konsultacji lekarskiej. Ani autorka, ani wydawca nie udzielają żadnych gwarancji odnośnie do podanych w książce informacji. Wykluczona jest wszelka odpowiedzialność autorki bądź wydawcy i jego przedstawicieli za szkody osobiste, rzeczowe i majątkowe.

Niniejsza książka zawiera odsyłacze do stron internetowych, na których zawartość wydawca nie ma wpływu. Wydawca nie bierze odpowiedzialności za ich treść. Za zawartość stron internetowych odpowiedzialny jest zawsze odpowiedni usługodawca lub administrator.

Bądź na bieżąco i śledź nasze wydawnictwo na Facebooku.

www.facebook.com/Wydawnictwo.Studio.Astropsychologii

15-762 Białystok

ul. Antoniuk Fabr. 55/24

85 662 92 67 – redakcja

85 654 78 06 – sekretariat

85 653 13 03 – dział handlowy – hurt

85 654 78 35 – www.talizman.pl – detal

strona wydawnictwa: www.studioastro.pl

Więcej informacji znajdziesz na portalu www.psychotronika.pl

SKŁAD WERSJI ELEKTRONICZNEJ: Kamil Raczyński

konwersja.virtualo.pl

Przedmowa Sonji Becker

Rozwój Europy jako kontynentu o względnej swobodzie prawnej samostanowienia jednostki, w tym kobiet, w ogólności jest nieuchronny w sensie cykli historycznych. W miejsce dotychczasowej Europy grup finansowych i wielkich koncernów, lobbystów i presji na monopolizację ukształtowanej na bazie duchowości grecko-żydowsko-chrześcijańsko-arabskiej pojawi się Europa wolnych obywateli! Wytyczane są teraz kierunki tego przełomu. Przełomu prowadzącego do Europy wolnych obywateli!”.

RALPH TARNE

Droga Sabine, jesteś dzielną kobietą, wyzwoloną ze sztywnych norm zawodu i relacji międzyludzkich, która zdobyła się na to, aby zgodnie z maksymą Abrahama Maslowa przeżywać autentyczne „ja” dzięki zdrowej duszy. Jako uzdrowicielka i astrolog, idąc za głosem intuicji, kierowana własną ciekawością służysz społeczności. Sabine, odważyłaś się odwrócić plecami do chorób, zachowań typowych dla ofiary i lęków. Umieszczenie „ja” w kontekście „my” to wyzwanie, przed jakim staje nasze pokolenie w dwudziestym pierwszym wieku. Naszym celem jest to, aby ja, siła naszej autentycznej duszy przejęło prowadzenie, abyśmy z ciekawości dobrowolnie uczyli się, przekształcali i stawali wolnymi. Kiedy ludzie pozostają w zgodzie ze swoją duszą, pozostają też w zgodzie z ewolucyjnymi prawami natury.

„Żyć w miłości do działania i pozwolić żyć innym, mając zrozumienie dla ich woli, to podstawowa maksyma ludzi wolnych! Chodzi tutaj o ludzi, którzy kierują falą transformacji, dość mają egoistyczno-materialistycznej kultury i odczuwają potrzebę budowania kultury w oparciu o zainteresowanie drugim człowiekiem!”.

RUDOLF STEINER

„Dla kompleksu istnienia realnej istoty język niemiecki ma słowo „forma”. Abstrahuje on w tym wyrażeniu od tego, co ruchome, i zakłada, że całość jest w swoim charakterze ustalona, zamknięta i unieruchomiona. Jeśli jednak rozważymy wszystkie formy, szczególnie organiczne, stwierdzimy, że nigdzie nie występuje nic stałego, spokojnego, zamkniętego, lecz raczej wszystko faluje w stałym ruchu. Dlatego nasz język używa słowa „ukształtowanie” zarówno na określenie tego, co powstało, jak i tego, co powstaje. Jeśli zatem chcemy wprowadzić pewną morfologię, to nie powinniśmy mówić o formie, lecz – jeśli już używamy tego słowa – mieć tu na myśli jedynie ideę, pojęcie lub coś, co zostało ustalone w doświadczeniu tylko na krótką chwilę. To, co ukształtowane, zostanie od razu przekształcone, a jeśli chcemy uzyskać w jakimś stopniu żywy obraz natury, powinniśmy sami przyjąć postawę tak elastyczną i kreatywną, zgodnie z przykładem, który nam ona daje”.

JOHANN WOLFGANG VON GOETHE

W tym sensie życzę wszystkim czytelnikom wglądów i inspiracji, aby sami mogli przejść do działania, zgłębiając drogę własnej duszy i krocząc nią. Innowacja i zmiana nie pochodzą już od dotychczasowych ugruntowanych systemów kierowania, które utraciły swój moralny kompas, lecz od jednostek, które odważnie stawiają sobie zadania życiowe i przeżywają je.

Sonja Becker,

międzynarodowa mentorka High Performance Leadership, współzałożycielka globalnego Sage University, Radar for Leaders oraz Bold Feminine Free Mastermind, matka sześciorga dzieci i sześciokrotna babcia, październik 2016

Wstęp

Są dobre wiadomości dla tych wszystkich, którzy w jakiejkolwiek formie mają do czynienia z dolegliwościami tarczycy: nadszedł już czas na poznanie, zmianę i istotną poprawę jakości życia. Wielu chorych na tarczycę skarży się na utratę dobrego samopoczucia. Cierpią w milczeniu, czasem nieomal bez rozpoznania albo też otwarcie, walcząc o pomoc i rozwiązanie problemu. Wiele kobiet, a także mężczyzn, których spotkałam w swoim gabinecie bądź w życiu prywatnym, uzyskało wcześniej diagnozę lekarską i przeszło leczenie albo właśnie je odbywało. Niestety, często mimo rozpoznania i terapii nie pojawiały się żadne zauważalne rezultaty, jeśli chodzi o dobre samopoczucie, wyzdrowienie i życie bez przyjmowania leków i syntetycznych hormonów. Wciąż mam okazję obserwować, jak w postrzeganiu własnego zdrowia problemy z tarczycą stawiane są na ostatnim miejscu. Kiedy się o to dopytuję, przeprowadzając wywiad z pacjentem, słyszę zwykle na samym końcu: „Ach tak, no i mam też niedoczynność tarczycy i muszę brać L-tyroksynę, to znaczy hormony”. Albo: „Tyle a tyle lat temu operowano mi tarczycę”. Albo: „Ale nie mogę pani więcej powiedzieć, co się tam dokładnie dzieje”. Za to prawie wszyscy, którzy przeszli operację kolana czy biodra albo zawał serca, bardzo dokładnie to sobie przypominają.

Ten niewielki narząd, umiejscowiony pośrodku naszej szyi, jest więc bardzo często lekceważony i to nie tylko w świadomości osoby dotkniętej dolegliwościami. Przyczynia się też do tego sposób traktowania problemu przez większość lekarzy medycyny akademickiej, którzy wobec wielu zaburzeń czynności tarczycy pozostają w pewnym sensie bezradni. Ale także przedstawicieli medycyny alternatywnej i naturalnej należałoby zachęcić, aby w większym stopniu uczynili obiektem swego zainteresowani ten mały, lecz ogromnie ważny narząd. Najwyższa już na to pora – bowiem w 2010 roku przepisano w Niemczech ponad miliard dawek dziennych L-tyroksyny, co stawia ten syntetyczny hormon tarczycy na drugim miejscu wśród ordynowanych w tym okresie leków. Należy dokładniej przyjrzeć się sprawie i ustalić, czego potrzeba, aby ten narząd mógł wyzdrowieć albo został wyleczony.

Tarczyca jest wrażliwym „trybikiem” w wielkiej strukturze całego układu hormonalnego, odpowiedzialnym za subtelną regulację. Nie lubi ona stresu i ciężkich czasów. Tarczyca jest głosem naszej duszy – stopień naszej niezależności, naszego samourzeczywistnienia i autentycznej ekspresji siebie wyraża się bezpośrednio w dobrej i zdrowej funkcji tarczycy.

Bardzo mi leży na sercu, aby dzięki tej książce zwrócić większą uwagę na tarczycę, wyjaśnić kwestie jej dotyczące i rozwiać związane z nią mity. Szczególnie ważne jest dla mnie, aby osobom chorych (jak również ich bliskim), które cierpią z powodu wahań nastroju, rozdrażnienia, problemów ze snem i innych zaburzeń samopoczucia, wskazać drogi wyjścia oraz przywrócić ich równowagę fizyczną, mentalną i duchową. W tym celu trzeba się najpierw przyjrzeć fizycznej stronie narządu, jakim jest tarczyca. Tu chciałabym za pośrednictwem tej książki udostępnić informacje i przekazać wiedzę, aby osoba dotknięta dolegliwościami mogła bardziej precyzyjnie ocenić swój stan i znaleźć najlepsze drogi terapii przy wsparciu oraz pod kontrolą kompetentnych specjalistów w dziedzinie endokrynologii, immunologii, medycyny ortomolekularnej i dietetyki. Do tego potrzebna jest inicjatywa własna i zaangażowanie, bowiem w odniesieniu do tarczycy częściej niż w przypadku innych zaburzeń fizycznych przekonujące sukcesy leczenia zawdzięczamy aktywności samego chorego. Jest przy tym bezwarunkowo konieczne, aby gruntownie przyjrzeć się zależnościom fizycznym oraz zająć się takimi tematami jak „uważność”, „świadomość” i „głębokie zrozumienie własnego życia i jego dróg rozwoju”.

Wspaniałe jest to, że zostajemy za to nagrodzeni z nawiązką! Pojawia się poprawa jakości życia, osoba dotknięta dolegliwościami odnajduje nowe poczucie własnego ciała, a dusza może odetchnąć z ulgą i znów się poczuć wolną, co daje się zauważyć dzięki temu, że znajduje dla siebie jasny i bezpośredni wyraz. Nagle życie rusza naprzód wielkimi krokami, człowiek odkrywa i wykorzystuje nieuświadomione dotąd lub nie do końca zrealizowane talenty, a osobisty wzrost nabiera impetu.

Doprowadzić ludzi do nowego zdrowia i rozbudzenia ich potencjału, wzmacniać ich i stwierdzić, jak jest droga ich duszy, to jedna z moich pasji. Konieczne jest tu przyjrzenie się, czego potrzeba konkretnej dotkniętej dolegliwościami osobie i w jakiej sferze jej życia.

Miałam okazję zdobyć w tej dziedzinie doświadczenia na własnej skórze: przed osiemnastu laty zapadłam na podostre zapalenie tarczycy zwane inaczej chorobą de Quervaina. Nie zostało ono początkowo jasno zdiagnozowane, ale zaklasyfikowano je jako chorobę Hashimoto. Taki stan pozwolił mi odczuć, co oznacza nadczynność tarczycy i związane z tym „rozpalenie” oraz jak ogromnym obciążeniem i wyzwaniem może być przez to opanowanie codziennych sytuacji. Przypominałam w owym czasie bezustannie rozpędzoną maszynę. Odnosiłam wrażenie, jakby w każdej chwili mogła we mnie nastąpić eksplozja. Jednym z największych wyzwań było wtedy położyć się w nocy spać.

Kiedy kortyzon, który mi wówczas przepisano, zaczął działać, ponownie stałam się człowiekiem. Możliwe było jasne myślenie i działanie, mogłam jak dawniej rozluźniona spożywać posiłki, spokojniej spać, mniej się pociłam i znów stałam się do zniesienia w kontaktach z bliskimi.

Wreszcie mogłam na luzie oddychać. W wyniku tego stanu zapalnego, który dopadł mnie w bardzo obciążającym psychicznie i stresującym momencie mego życia, miałam okazję nauczyć się, że powinnam się zdecydować na większą stateczność, że muszę znaleźć styl życia bardziej pasujący do mego charakteru. Zrobiłam sobie szybko trzy tygodnie wolnego i żyłam w ciągu tych dni tańcem, doznaniami zmysłowymi, poczuciem wyzwolenia, niezwykłości i nowości – była to dla mnie czysta radość życia.

Na dodatek spędziłam te trzy tygodnie nad morzem, które zawsze pomagało mi się skupić, a przede wszystkim uspokajało. Patrzenie na wodę kierowało mnie znowu ku sobie, ku mojemu centrum i ku nowemu postrzeganiu. Ten czas był niczym nowy początek i przeżywałam siebie w każdej komórce ciała – przede wszystkim dzięki intensywnie odczuwanej radości życia – jak nowo narodzona.

Podjęłam w owym czasie daleko idące decyzje, aby ograniczyć mój stres, a zwłaszcza obciążenie pracą – pełna energii i zaangażowania prowadziłam wtedy gabinet fizjoterapii i prawie nie miałam czasu na odpoczynek, nie wspominając już o tym, by zatroszczyć się o siebie, własne zdrowie i uleczenie duszy. Ten stan zapalny był fizycznym wyrazem mojej nie przeżytej ekspresji siebie i zaniedbania osobistych potrzeb. „Chciał” on wymusić na mnie podjęcie pewnej decyzji. Zakładając własny gabinet, zawiesiłam na kołku moje ukochane hobby, którym był taniec. Teraz przyszło mi zapłacić rachunek.

W okresie po chorobie na obrazie ultrasonograficznym tkanki mojej tarczycy dawały się zauważyć „blizny”, a badanie krwi jak grom z jasnego nieba wykazało podwyższone wartości prób wątrobowych, których nikt nie był w stanie wyjaśnić. Próbowałam wcielać w życie moje decyzje dotyczące konieczności wprowadzenia dłuższych okresów regeneracji podczas intensywnych faz mojej pracy, jak również w większym stopniu i we właściwym czasie wsłuchiwać się we własne potrzeby. W konsekwencji na co dzień udawało się to raz lepiej, raz gorzej.

Moja tarczyca pracowała znów prawie normalnie – ale nadal z odchyleniami w kierunku niedoczynności. Wciąż jeszcze była wyczerpana po wszystkich tych przejściach. Często bywałam wykończona, zmęczona, nie mogłam spokojnie dospać do rana, nie miałam już po prostu tyle energii, wymagałam dłuższych przerw na odpoczynek, wciąż też popadałam w smutny, niekiedy płaczliwy nastrój. Moja waga raczej rosła niż spadała, co stanowiło dla mnie dodatkowe obciążenie. Lekarz zapewniał mnie wówczas, że ściśle obserwujemy i kontrolujemy sytuację tarczycy. W żadnym momencie nie było konieczne wspieranie wydzielania jej hormonów syntetycznymi preparatami hormonalnymi, co do dziś bardzo mnie cieszy.

Jednakże nabrałam już wówczas pewnego pojęcia, jak delikatny i podatny na zaburzenia jest system tarczycy i spełnianych przez nią rozmaitych zadań. Jestem wdzięczna za możliwość doświadczenia tego na własnej skórze, gdyż uwrażliwiło mnie to na pewne sprawy w moim własnym otoczeniu i w kręgu pacjentów oraz rozbudziło zainteresowanie problematyką układu hormonalnego i zrównoważonego zdrowia.

W ciągu długich lat, jakie odtąd upłynęły, spotkałam wielu ludzi, dla których tarczyca pod jakimś względem stanowi bądź stanowiła problem. Przy czym wobec większość z nich zastosowano prawie identyczną terapię medyczną, dzięki czemu problem został, by tak rzec, odfajkowany albo rzekomo opanowany. Wtedy zaczynałam wypytywać – zarówno moich pacjentów, jak również inne poznane cierpiące osoby. Zaczęłam badać temat „tarczyca a układ hormonalny”, zgłębiać go, uczęszczać na nieliczne wówczas specjalistyczne szkolenia i dokształcać się. Moje zaciekawienie rosło, a wraz z nim moje niezrozumienie w stosunku do nielicznych i mało specyficznych metod terapii, do zaniedbywania kwestii samopoczucia cierpiących i prawie całkowitego braku wyjaśnienia kwestii zdrowia tarczycy.

Zależności między stresem, odżywianiem i nietolerancją produktów spożywczych, obciążającymi psychicznie i fizycznie sytuacjami życiowymi, ciężkimi warunkami w miejscu pracy i w relacjach z ludźmi, niedopasowanym do temperamentu i charakteru stylem życia, a przede wszystkim niezdolnością do wyrażenia swoich odczuć i potrzeb, tego, jak się chce żyć – te związki w moim postrzeganiu dopiero podczas ostatnich trzech, pięciu lat stały się konkretnie widoczne. Dopiero teraz można odnieść wrażenie, że nadszedł czas, aby w sposób jasny i obszerny zająć się całą kwestią „tarczyca a zdrowie hormonalne” oraz osadzić ją w kontekście szczęśliwego i spełnionego życia.

Za pośrednictwem tej książki chciałabym zwrócić uwagę wszystkich cierpiących na takie dolegliwości na wszelkie zaangażowane tu sfery życia, udzielić informacji o istniejących współzależnościach i dostępnych możliwościach terapii, także alternatywnych, wreszcie pomóc każdemu zainteresowanemu nauczyć się brać za siebie odpowiedzialność. Chciałabym, aby ta książka wspierała, uświadamiała, inspirowała i wzbudzała zapał!

Zdrowa, sprawna tarczyca i dobrze funkcjonujący układ hormonalny to rzecz możliwa!

Zacznij wykluwać się z kokonu i rozpocznij na nowo swoje życie niczym wzbijający się w powietrze wspaniały motyl – motyl, którym chętnie byś został i który odświeży twoją duszę…

Sabine Hauswald, wrzesień 2016

Aby móc postępować jak dojrzały pacjent w duchu odpowiedzialności za własne zdrowie, nieodzowna jest wiedza o budowie i funkcjach gruczołu tarczowego. Jednak wielu lekarzy nie jest tu na bieżąco, więc oceniają wyniki badań laboratoryjnych według przestarzałych kryteriów. Kształcenie lekarzy w systemie medycyny akademickiej pozostaje w tyle za najnowszymi dokonaniami nauki. Brak też dostosowania świadczeń naszej [tj. niemieckiej] opieki zdrowotnej do wymagań tarczycy i jej zdrowia. W następstwie chorzy znoszą niepotrzebne dolegliwości fizyczne i obciążenia psychiczne, co dostarcza im dalszych trudnych doświadczeń życiowych. Nie czują się traktowani poważnie, jakby wszystko działo się tylko w ich głowach. Aby uzyskać poprawną interpretację wyników badań laboratoryjnych oraz adekwatną terapię, a więc zapewnić podstawę efektywnej diagnostyki i odnaleźć drogę powrotu do zdrowia, pacjenci ci muszą się wykazać wytrwałością. Konieczne badania laboratoryjne nie są refundowane przez kasy chorych, co stawia w trudnej sytuacji także lekarzy chcących uzyskać kompleksowe dane diagnostyczne. Wyczerpujące dyskusje z lekarzem prowadzącym są w przypadku większości pacjentów na porządku dziennym. Dla większości z nich wybór lekarza prywatnego nie wchodzi w grę z przyczyn finansowych. Kto się nie orientuje w tej problematyce albo nie wie, gdzie może znaleźć pomoc, ten jest pozostawiony samemu sobie. Warto więc wytyczyć sobie szlak dzięki wiedzy i odpowiedzialności za siebie – co wcale nie jest proste, kiedy próbujemy zapanować nad codziennością, doświadczając takich objawów jak osłabienie napędu psychoruchowego, depresja, stany wyczerpania albo przeciwnie wzmożona nerwowość, przyspieszone bicie serca i zniecierpliwienie, i słabo sobie z tym dajemy radę.

Relacja z doświadczeń z chorobą Hashimoto

Krystyna, lat 48

„Byłam zawsze osobą szczupłą, wysportowaną i ruchliwą. Mogłam jeść wszystko, co chciałam, i nigdy nie przejmowałam się chorobami. Kiedy jednak potem zaszłam w ciążę, wywiązało się zatrucie ciążowe i naprawdę bardzo przytyłam. Po porodzie nie udawało mi się zrzucić ani grama, byłam coraz bardziej ociężała i wyczerpana, miałam matowe włosy, które na dodatek mi wypadały i nie czułam się już dobrze w swojej skórze. Cierpiałam na ustawiczne zawroty głowy, wciąż marzłam, straciłam apetyt.

Dopiero po roku rozpoznano u mnie zapalenie tarczycy Hashimoto i przepisano L-tyroksynę. Nikt mi nie wyjaśnił, co to są przeciwciała przeciwtarczycowe, odżywianie autoimmunizujące czy niedobory składników pokarmowych w chorobie Hashimoto.

Początkowo dzięki L-tyroksynie poczułam się lepiej, ale dawnej dziarskości już nie odzyskałam. Wszystko wymagało wysiłku, nawet zabawa z niemowlęciem. Jak się o tym opowiada znajomym, zawsze słyszy się: „Tak się czuje każda matka mająca pracę zawodową, rodzinę i dziecko”. Także różni lekarze byli zdania, że pod względem fizycznym jestem zdrowa jak ryba, tylko prawdopodobnie przeciążona. Uwierzyłam w to, niestety, przetrzymałam tak siedem lat, coraz bardziej przy tym wykończona, aż się załamałam jak w syndromie wypalenia.

I wtedy wreszcie postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Poszperałam w internecie, zarejestrowałam się na forach, czytałam książki o chorobie Hashimoto. Natknęłam się przy tym na informacje o naturalnym ekstrakcie z tarczycy. W owym czasie wcale nie łatwo było znaleźć lekarza, który by mi to przepisał, ale uzbroiłam się w plik wyników prac naukowych i jakoś wreszcie mi się udało. Poprosiłam o moje wyniki analiz laboratoryjnych i nauczyłam się je interpretować. Wykurowałam sobie jelita i przeszłam na dietę niezawierającą glutenu, soi i mleka. Dzięki temu udało mi się nie tylko zmniejszyć liczbę przeciwciał tarczycowych, ale też pozbyłam się zawrotów głowy, tak zwanego efektu brain-fog („mgły umysłowej”). Uzupełniłam niedobory substancji odżywczych i odbyłam detoksykację. W rezultacie udało mi się w końcu znów poczuć dobrze we własnej skórze.

Potem znalazłam dobrą lekarkę, która była gotowa poszukać też przyczyn problemu. I wyszło na jaw, że mam między innymi reaktywowanego wirusa Epsteina-Barr oraz chroniczną boreliozę. Oba czynniki mogły zapoczątkować chorobę Hashimoto i obu pozbywałam się, stosując metody naturalne. Odzyskałam potem w dużej mierze dawną jakość życia, włosy mi zgęstniały, skóra promieniała, wróciła radość.

Ale czegoś wciąż brakowało. Przypuszczam, że podczas ciąży wyczerpały się u mnie zapasy witamin, minerałów i pierwiastków śladowych. Wynikające stąd wrażenie złego samopoczucia we własnym ciele nigdy już odtąd nie ustąpiło. W okresie ciąży i karmienia piersią zwiększa się przede wszystkim zapotrzebowanie na jod. Rozpoczęłam więc terapię wysokimi dawkami jodu ze wszystkimi kofaktorami i zostałam dzięki temu silnie odtruta, wróciła mi odpowiednia ciepłota ciała, znów stałam się bardziej żwawa. A po jakimś czasie stało się dla mnie jasne, że popadłam w nadczynność tarczycy – mogłam coraz bardziej obniżać dawkę moich hormonów. Dzisiaj biorę już tylko jedną trzecią pierwotnej dawki, a tendencja jest wciąż spadkowa. Mój gruczoł tarczowy przechodzi remisję! Tymczasem jestem też wyczulona na jego sygnały. Jak mam chrypkę, to zwracam na to uwagę. Bo przecież tarczyca to połączenie między głową a intuicją (odczuciami z trzewi), teraz to akceptuję. Stałam się znacznie bardziej uważna wobec samej siebie i przypuszczalnie do tego właśnie chciała mnie skłonić ta choroba”.

Jak wygląda tarczyca?

Tarczyca albo gruczoł tarczowy (łac. glandula thyreoidea) jest narządem ważącym około 25–30 gramów, o zabarwieniu czerwonawobrązowym, którego lewy i prawy płat tworzące kształt motyla położone są przed tchawicą, tuż poniżej krtani.

Pod mikroskopem można zaobserwować, że pasma tkanki łącznej dzielą tarczycę na odrębne płatki – każdy składa się z wielu pęcherzyków.

Jeśli spojrzymy na tarczycę z punktu widzenia systemu teoretycznego, który zakłada postrzeganie natury na podstawie interpretacji wyglądu roślin, ziół, owoców i orzechów, jak również poszczególnych części ciała, to okaże się, że wygląd tarczycy ma bardzo wiele wspólnego z motylem. Jej obraz zawiera zachętę, aby zabrać samego siebie jako jednostkę w drogę całkiem osobistej przemiany w cudownego motyla. Podążanie tą drogą odnajdywania siebie, inspiracji i autoekspresji przyczynia się do dobra zarówno nas samych, jak i całego otoczenia. Autentyczny, swobodny i otwarty sposób wyrażania siebie oraz komunikacji odciąża i dodaje energii zarówno każdemu człowiekowi, jak i jego bliźnim. Ten rozwój, niczym przeobrażenie się gąsienicy w motyla, jest zawsze procesem, który obejmuje fazę dojrzewania i wymaga wiele cierpliwości, póki nie doprowadzi do swego rodzaju narodzin, do transformacji. Gąsienica przechodzi przez kilka stadiów przemian i koncentracji energii, aby ostatecznie móc się wykluć z kokonu jako cudownie barwny motyl. Nagrodą za to jest wolne, autonomiczne życie. Motyl może teraz polecieć w najpiękniejsze miejsca świata. Dusza wyraża się w sposób absolutnie autentyczny. Tak więc fizyczna charakterystyka tarczycy staje się symbolem rozwoju duszy każdego człowieka.

Szczególne położenie tarczycy

Tarczyca (gruczoł tarczowy) jest zgodnie z nazwą gruczołem ludzkiego organizmu. Jako taki ma za zadanie produkowanie substancji, między innymi hormonów, które przejawiają swoje działanie w najrozmaitszych rejonach ciała – nierzadko bardzo oddalonych od miejsca, gdzie zostały wytworzone. W ciele jest jeszcze wiele innych gruczołów dokrewnych (wewnątrzwydzielniczych) na przykład trzustka, grasica, przysadka mózgowa, gruczoły płciowe i tak dalej. Jednak tarczyca wykonuje żywotne zadania i pełni kluczową funkcję na rzecz naszego zdrowia oraz silnej i zrównoważonej jakości życia. Żaden inny gruczoł naszego ciała nie ma tak różnorodnych zadań i nie jest tak istotny jak tarczyca – choć mierzy ona tylko kilka centymetrów.

Komórki nabłonkowe ścian pęcherzyków tarczycy wytwarzają hormony tarczycy tyroksynę (T4) i trijodotyroninę (T3) oraz, jak już dziś wiadomo, hormony T1, T2 oraz kalcytoninę. Jest to główne zadanie tarczycy jako narządu wydzielniczego.

Hormony tarczycy produkowane są i wydzielanie w procesie przypominającym kaskadę, a kierowanym przez nadrzędne ośrodki sterujące w mózgu. Są nimi podwzgórze i przysadka mózgowa funkcjonujące zgodnie z zasadą sprzężenia zwrotnego. Kiedy receptory, „czujniki” w mózgu powiadomią o stanie niedoboru hormonów tarczycy w ustroju, wtedy podwzgórze uwalnia tyreoliberynę (hormon uwalniający tyreotropinę, TRH), co pobudza przysadkę do wzmożenia wydzielania tyreotropiny (hormonu pobudzającego tarczycę, TSH), który z kolei odpowiada za to, że komórki nabłonka ścian pęcherzyków tarczycy produkują w większych ilościach i uwalniają do krwi hormony T4 i T3.

Hormony tarczycy T4 i T3 pełnią wielorakie zadania w procesach przemiany materii, dlatego są niezmiernie istotne dla wysokiej jakości życia i krzepkiego zdrowia.

Tarczyca wpływa na częstość uderzeń serca – przyspiesza albo spowalnia jego bicie – reguluje gospodarkę cieplną oraz odczuwanie zimna i gorąca, wywiera znaczący wpływ na rozwój układu nerwowego i dojrzewanie mózgu oraz dba o funkcjonowanie naszego mózgu, a co za tym idzie – inteligencji. W perspektywie antropozoficznej tarczyca pełni swego rodzaju funkcję mózgową – to znaczy pełni czynności regulujące – nie tylko wobec podstawowej przemiany materii, ale także wobec sfery uczuć i woli w psychice.

Gruczoł tarczowy leży w bezpośredniej bliskości krtani, z czego wynika jego powiązanie z naszą mową – dba on o to, abyśmy mogli wyrażać siebie, aby funkcjonowała komunikacja zarówno w roli „nadawcy”, jak i „odbiorcy”. Możemy wyrazić to, co nam leży na sercu, co ma być zaniesione światu, jak również to, co do nas przychodzi, pomysły, które mają zostać podjęte i zapewnią nam nowe bodźce do działania.

Tarczyca leży w szczególnym miejscu, gdzie głowa względnie mózg łączy się z resztą ciała, a na płaszczyźnie psychiczno-duchowej można ją też postrzegać jako pomost między nimi. Zapewnia dobre funkcjonowanie połączenia między zdrowo i krzepko pracującymi komórkami ciała a jasno myślącym mózgiem, który może być sprawny i kreatywny – razem umożliwiają istnienie szczęśliwego, realizującego siebie, pełnego energii człowieka.

Przytarczyce (gruczoły przytarczyczne) wbrew temu, co sugeruje nazwa, spełniają w ustroju całkiem inne zadania niezależnie od tarczycy. Bliskie są tarczycy tylko ze względu na położenie. Produkują parathormon, odpowiedzialny za regulację metabolizmu wapnia i fosforu oraz tkanki kostnej.

Dlatego w przypadku operacji czy wręcz pełnego usunięcia całej tkanki tarczycy należy uważać, aby nie wyciąć przy okazji przytarczyc. Zgodnie z obecnym stanem wiedzy medycznej w przypadku niebudzącego podejrzeń orzeczenia przytarczyce zostają „przełożone” do otaczającej tkanki, co pozwala zachować ich funkcję w organizmie.

W języku ludowym zaburzenia i podrażnienia sposobu działania tarczycy często opisuje się, używając zdań i wyrażeń w rodzaju:

• serce podchodzi mi do gardła,

• dusi mnie w gardle,

• uwięzło mi w gardle,

• muszę przełknąć tę gorzką pigułkę.

Te wyrażenia językowe odpowiadają często odczuwanym fizycznie objawom względnie dolegliwościom: wielu chorych nie toleruje żadnego ubrania na szyi – już luźna apaszka czy szalik staje się nie do zniesienia, a golfów nawet się nie mierzy i nie kupuje. Podobnie już najdelikatniejsze dotknięcia okolic szyi odczuwa się jako nieprzyjemne, co można wykorzystać jako wskazówkę, że pojawiają się zaburzenia czynności tarczycy.

Siedem gruczołów dokrewnych – siedem czakr

Tradycyjne systemy medyczne dokonywały interpretacji natury oraz jej znaków dotyczących człowieka i jego zdrowia. Wraz z nadejściem epoki industrializacji pojawiają się w medycynie technika, ścisła nauka o fizjologicznych współzależnościach organizmu oraz rozeznanie w szczegółach i konkretnych częściach ciała.

W pradawnej indyjskiej nauce o zdrowiu zwanej ajurwedą przypisywano czakrom dużą rolę w procesie zdrowienia człowieka. Opisywano je jako wiry energii umiejscowione pośrodku ciała, wzdłuż kręgosłupa. Istnieje siedem czakr głównych, każda o wyraźnie określonych właściwościach. Poza tym są jeszcze inne czakry jak na przykład na wnętrzach dłoni i podeszwach stóp.

Te wiry energii muszą się swobodnie obracać, aby móc optymalnie oddziaływać na człowieka i jego życie. Jeśli energia danej czakry zostanie zaburzona albo jej ruch zablokowany, wpływa to na funkcje wszystkich innych czakr.

Poniższa tabela pokazuje zagadnienia i sfery życia przyporządkowane poszczególnym czakrom.

Kolor

Charakterystyka

7. czakra ciemienia

duchowość, świadomość, świadomość uniwersalna, najwyższe poznanie

6. czakra czoła

postrzeganie, intuicja, poznanie, siła woli

5. czakra szyi

ekspresja, komunikacja, inspiracja, otwartość

4. czakra serca

relacja, miłość, współodczuwanie, serdeczność, leczenie

3. czakra splotu słonecznego

wola, moc, osobowość, mądrość, przepracowanie przeżyć i uczuć

2. czakra sakralna

seksualność, uczucia, kreatywność, entuzjazm, erotyka

1. czakra podstawy

przetrwanie, instynkty, podstawowe zaufanie, stabilność, asertywność

Miejsce energii zwane „czakrą szyi” albo „czakrą gardła” to rejon ciała obejmujący tarczycę z przytarczycami, krtań, więzadła głosowe, szyjny odcinek kręgosłupa (część tułowia łącząca go z czaszką), tętnice szyjne, drogi nerwowe rdzenia kręgowego oraz tchawicę i przełyk. Jest to okolica, gdzie panuje duży „ruch”: hormony tarczycy są wydzielane do całego krążenia dużego, krtań i aparat głosowy sprawiają, że nasz głos wydobywa się na zewnątrz, a co za tym idzie dociera do innych ludzi, kręgosłup szyjny zawiera i chroni nasz ośrodek oddechowy, bez którego nie moglibyśmy żyć, tchawica pozwala, by do naszego ciała dopływał świeży tlen, a uchodził z niego dwutlenek węgla. Tętnice szyjne odpowiadają za to, aby mózg był zaopatrywany w świeżą krew i mógł jak najlepiej spełniać swoje funkcje. Drogi nerwowe kończą się w najwyższej części kręgosłupa szyjnego, skąd wnikają do czaszki, aby tam ujść do struktur mózgowych.

W sumie zatem wiele tu się dzieje.

Jest to więc siedziba naszej komunikacji oraz zdolności porozumiewania się, tutaj wyrażamy siebie, odnajdujemy w pełnym znaczeniu tego określenia właściwe słowa, mamy odwagę poruszać kwestie, które leżą nam na sercu, i znajdujemy drogę, by odkryć odpowiedni dla nas sposób ekspresji naszej istoty – czy będzie on zabawny, emfatyczny czy rzeczowy. W tym miejscu też pojawiają się inspiracje, nowe pomysły i sposobności – jesteśmy otwarci na powitanie nowego.

A cóż owe siedem czakr ma wspólnego z naszymi gruczołami dokrewnymi?

Porównując obie zestawione niżej ilustracje, zauważymy, że siedem czakr leży na tej samej wysokości co określone gruczoły dokrewne wewnątrz naszego ciała.

czakra podstawy

jądra

czakra sakralna

jajniki

czakra splotu słonecznego

nadnercza i trzustka

czakra serca

grasica

czakra szyi

tarczyca i przytarczyca

czakra czoła

przysadka mózgowa

czakra ciemienia

podwzgórze i szyszynka

Jądra wytwarzają plemniki i testosteron (męski hormon płciowy), tym samym zabezpieczają dalsze istnienie ludzkości. Jest to problematyka czakry podstawy.

Jajniki wytwarzają kobiece hormony płciowe i mają związek z czakrą sakralną. Zależnie od statusu hormonalnego, który steruje seksualnością i związanymi z nią uczuciami, u kobiety może pojawić się ciąża.

Nadnercza wytwarzają hormon stresu kortyzol oraz neuroprzekaźniki adrenalinę i noradrenalinę. Zapewniają one w rejonie czakry splotu słonecznego siłę woli, abyśmy mogli postawić na swoim i energicznie urzeczywistniać swoją osobowość. Trzustka, która produkuje insulinę, ale także enzymy trawienne lipazę i amylazę, pozwala nam przetrawiać wydarzenia i delektować się słodyczą życia.

Grasica w rejonie serca zabezpiecza nasze przetrwanie jako człowieka dzięki temu, że szkoli limfocyty obrony immunologicznej. Tutaj komórki uczą się rozróżniać „dobro od zła”, swoich od obcych. W czakrze serca stajemy się człowiekiem. Serce oznacza przy tym siłę „ja”, ochronę naszej jaźni.

Tarczyca