Strona główna » Dla dzieci i młodzieży » Mój niesforny szczeniak. Nowe psoty Urwisa

Mój niesforny szczeniak. Nowe psoty Urwisa

4.00 / 5.00
  • ISBN:
  • 978-83-7895-409-5

Jeżeli nie widzisz powyżej porównywarki cenowej, oznacza to, że nie posiadamy informacji gdzie można zakupić tę publikację. Znalazłeś błąd w serwisie? Skontaktuj się z nami i przekaż swoje uwagi (zakładka kontakt).

Kilka słów o książce pt. “Mój niesforny szczeniak. Nowe psoty Urwisa

Gdy Ela nadaje nowemu szczeniakowi imię Urwis, nie zdaje sobie sprawy, że trafiła w sedno.
Nieposłuszeństwo Urwisa daje się wszystkim we znaki, więc mama i tata postanawiają, że pora zabrać go na szkolenie dla psów. Ela uważa, że pomysł jest genialny. Ale gdzie tylko pojawia się Urwis, zaczynają się kłopoty...

Wszystkich fanów książek Holly Webb i miłośników czworonogów zapraszamy na stronę:

www.zaopiekujsiemna.com.pl

Świetna zabawa dla wirtualnych opiekunów, forum i wiele konkursów!

Polecane książki

Znany z poprzednich książeczek Moniki Sawickiej „O Kajtku szczęściarzu” i „Zakochany Kajtek” piesek Kajtek rusza w świat, a o tym, czego się podczas wędrówki dowiedział, teraz Wam opowie. Znajdziecie tu wiele cennych wskazówek dotyczących tego, jak opiekować się swoim pupilem. Dowiecie się co ni...
Jest rok 2018. Trzynastoletnia Sara, której ambicją jest zostać pisarką, i jej rówieśnik Daniel, miłośnik ciężkiego brzmienia muzyki metalowej, nieustannie wpadają w szkole w tarapaty. Sara z uwagi na nadmierną ciekawość i ponadprzeciętną inteligencję, Daniel głównie z powodu braku zainteresowania n...
Krótkie rozważania w zakresie wpływu korupcji na funkcjonowanie administracji publicznej w świetle aktualnych norm prawnych regulujących problematykę korupcji...
Słodsza od czekolady jest tylko miłość! Dziewczyny z Klubu Miłośniczek Czekolady już się cieszą na ślub roku, ale życie jak zwykle mnoży przeszkody…Lucy musiała odejść z pracy w kawiarence Czekoladowe Niebo. Czy powinna skorzystać z pomocy dawnego narzeczonego - osoby absolutnie niegodnej...
Major Zygartowicz, oficer polskiego wywiadu, jest pewien, że wojna wybuchnie lada moment. Wraz z przyjacielem opracowuje plan utworzenia elitarnej jednostki, przeznaczonej do walki z wrogiem. Jednak gdy na drodze majora Zygartowicza staje miłość, wtedy wszystko nabiera innego wyrazu… Schyłek lat trz...
„Aktualności rachunkowości budżetowej” to fachowy przewodnik po najnowszych zmianach w przepisach oraz aktualnych problemach prezentujący uniwersalną wiedzę niezbędną w codziennej pracy skarbnika i księgowego jednostki sektora finansów publicznych. Znajdziesz w nim: konkretne informacje o najnowszyc...

Poniżej prezentujemy fragment książki autorstwa Holly Webb

Mój niesforny szczeniakNowe psoty Urwisa

Dla Robina – H.W.

Dla Eddiego i Andrew – K.P.

MagazynHAU

Tytuł oryginału: My Naughty Little Puppy. New Tricks for Rascal
Przekład: Jacek Drewnowski
Redaktor prowadząca: Sylwia Burdek
Korekta: Teresa Lachowska
Skład i łamanie: Bernard Ptaszyński

Copyright © for the Polish edition by
Wydawnictwo Zielona Sowa, Warszawa 2013
Wszystkie prawa zastrzeżone.
Text copyright © Holly Webb, 2010
Illustrations copyright © Kate Pankhurst, 2010, 2012

ISBN 978-83-7895-408-8

Wydawnictwo Zielona Sowa Sp. z o.o.
00-807 Warszawa, Al. Jerozolimskie 96
tel. 22 576 25 50, fax 22 576 25 51
www.zielonasowa.pl
wydawnictwo@zielonasowa.pl

Rozdział pierwszyUrwis w tarapatach

– Elu! Elu!

Ela podskoczyła i odruchowo zamknęła książkę, nie zapamiętując numeru strony. Maks krzyczał i wydawał się wściekły.

Usłyszała, jak drzwi pokoju brata zamykają się z trzaskiem, a na półpiętrze rozległ się tupot jego nóg.

– Nawet nie byłam u niego w pokoju – mruknęła do Urwisa, który leżał na łóżku obok niej, podczas gdy czytała lekturę szkolną. Piesek nadstawił uszu i wbił spojrzenie w drzwi jej pokoju. Nerwowo opuściła wzrok na szczeniaka. – Nie byłam w jego pokoju, ale… Oj, Urwisie, mam nadzieję, że tam nie wszedłeś i…

Drzwi otworzyły się na oścież i do środka wmaszerował jej brat z twarzą poczerwieniałą z gniewu. Wymachiwał czymś czarno-białym i miękkim. Spojrzał na siostrę, krzyknął: – Zobacz!

– Co to jest? – głos Eli się łamał. Maks miał dziesięć lat, o dwa więcej niż ona, i zazwyczaj był bardzo spokojny. Gdy jednak się gniewał, potrafił być naprawdę niemiły.

– Widzisz? Nawet nie umiesz poznać, co to jest! Bo ten głupi pies to rozszarpał! To moja piłka! Z podpisami piłkarzy, po które trzy godziny stałem w kolejce! – rzucił piłkę na podłogę. – A raczej nią była. Teraz nadaje się do śmieci.

– Bardzo mi przykro… – Ela poczuła, że do oczu napływają jej łzy. – Zostawiłeś otwarte drzwi do pokoju?

– Nie próbuj zwalić winy na mnie! – krzyknął. – To twój pies ją pogryzł! Powiem mamie i wiesz co? Powiem, że powinniśmy odesłać Urwisa do hodowcy. To najgorzej wychowany pies świata!

Chłopak wypadł z pokoju, a Ela patrzyła za nim, przerażona.

Urwis zaskamlał, przestraszony krzykiem, a dziewczynka mocno go przytuliła.

– On wcale tak nie myśli – szepnęła. – A rodzice nigdy by cię nie odesłali.

Ale gdy z dołu dobiegł głos brata opowiadającego mamie, dlaczego Urwisa należy oddać do hodowcy, i jej odpowiedź, że to przemyśli, dziewczynka nie była już taka pewna.

Następnego ranka Ela siedziała pod schodami i wkładała buty. Ze smutkiem poruszyła palcami u nóg. Te buty nie były nawet w części tak wygodne jak trampki, które nosiła przez całe ferie. Wolne dni minęły tak szybko, tym bardziej przy emocjach związanych z nowym pieskiem w domu.

Urwis ostrożnie obwąchał jej stopy, po czym ostrymi białymi ząbkami skubnął koniec zapięcia na rzep.

Dziewczynka lekko go odepchnęła.

– Nie, Urwisie! Mama się wścieknie, jeśli pogryziesz mi te buty. Wczoraj poszarpałeś jej pół skarpetki, pamiętasz? I nadal ci nie wybaczyła, że pogryzłeś też jej trampki.

Piesek podniósł na Elę spojrzenie ciemnych oczu, w których igrał szelmowski błysk. Buty po prostu coś w sobie miały!

– Jesteś gotowa, Elu? – spytała mama, schodząc po schodach z jej workiem na WF. Maks i Ela zwykle chodzili do szkoły razem. Ich starsza siostra Lilka szła w drugą stronę, do swojego gimnazjum.

– Może też pójdziesz i zabierzemy Urwisa? – dziewczynka z nadzieją spojrzała na mamę, wstając. – Na pewno chętnie pójdzie na spacer. Będzie za nami tęsknił.

– Ja za nim tęsknił nie będę – warknął Maks, który zbiegł po schodach. Ciągle był bardzo zły na pieska.

Urwis usłyszał słowo „spacer” i tańczył w kółko, szczekając z ekscytacją pod haczykiem, na którym wisiała jego smycz.

– Oj, proszę… – powtórzyła Ela błagalnym tonem. – Spójrz na niego, mamo!

– Nie teraz. Zobacz, która godzina! Spóźnicie się, jeśli się nie pospieszycie. Ale przyprowadzę go, żebyście spotkali się po szkole, dobrze?

Najlepsza przyjaciółka Eli, Krysia, czekała na nią przed wejściem do szkoły.

– O, miałam nadzieję, że przyjdziesz z Urwisem! – powiedziała, widząc Elę i Maksa nadbiegających ulicą.

– Mama się nie zgodziła, bo powiedziała, że się spóźnimy – wyszeptała Ela. – Ale przyprowadzi go po południu, żebym mogła go pokazać klasie!

Gdy wchodziły do klasy, opowiadała przyjaciółce historię o Urwisie i piłce Maksa.

– Maks ciągle ze mną nie rozmawia, przez całą drogę do szkoły nie odezwał się ani słowem. A wieczorem, kiedy mówił, że powinniśmy odesłać Urwisa, mama powiedziała, że się nad tym zastanowi! Później tata wyszedł do ogródka i zobaczył ten wielki dół na trawniku…

– Dziewczynki, uspokójcie się, proszę! – pani Karska, nauczycielka Eli, patrzyła na nią i na Krysię. – Przestańcie rozmawiać. Patrzcie na tablicę.

– Przepraszam – powiedziała Ela i zarumieniła się. Rzadko ktoś ją beształ w szkole. Później się jednak rozpromieniła, bo pani zapytała, czy ktoś robił coś ciekawego podczas ferii i chciałby opowiedzieć o tym całej klasie. Ela podniosła rękę. Czasami wstydziła się mówić przy tylu osobach, ale teraz chciała, by wszyscy dowiedzieli się o Urwisie.

– Tak, Elu? – spytała pani.

– W zeszłym tygodniu wzięliśmy do domu szczeniaka. Wabi się Urwis.

– To wspaniała nowina! – nauczycielka uśmiechnęła się do niej. – Co to za pies?

– Jack Russell Terrier. Ma trzynaście tygodni. Moja mama go przyprowadzi, kiedy przyjdzie mnie odebrać, więc może pani go zobaczyć.

Nauczycielka pokiwała głową.

– Bardzo chętnie.

Podczas przerwy wiele dzieci z klasy Eli wypytywało ją o Urwisa. Dziewczynka nie mogła się doczekać, kiedy go wszystkim pokaże. Ale też trochę się niepokoiła.

Krysia szturchnęła ją, gdy po przerwie znów usiadły w ławce.

– Nic ci nie jest?

Ela pochyliła się, by odpowiedzieć szeptem. Nie chciała, żeby pani Karska znowu zwróciła jej uwagę.

– Martwię się o Urwisa. Mam nadzieję, że jest grzeczny. Kiedy go poprzednio zostawiłam, cały czas wył.

– Jest z nim twoja mama, prawda?

Ela przytaknęła.

– Ale on za mną tęskni!

Nic nie mogła poradzić, że w pewnym stopniu napawa ją to dumą.

Mama wydawała się nieco zmęczona, gdy przyszła po Elę i Maksa. Stała przy bramie i bardzo mocno trzymała smycz Urwisa. Próbowała go uciszyć, gdy zaczął szczekać na kobietę z wózkiem.

– Cześć, mamo! Czy