Strona główna » Biznes, rozwój, prawo » Myśl jak zwycięzca

Myśl jak zwycięzca

5.00 / 5.00
  • ISBN:
  • 978-83-62304-74-5

Jeżeli nie widzisz powyżej porównywarki cenowej, oznacza to, że nie posiadamy informacji gdzie można zakupić tę publikację. Znalazłeś błąd w serwisie? Skontaktuj się z nami i przekaż swoje uwagi (zakładka kontakt).

Kilka słów o książce pt. “Myśl jak zwycięzca

ZOSTAŃ  ZWYCIĘZCĄ, TAK JAK MARZYSZ
Każdy może stracić panowanie nad sobą – i z pewnością nie jest to dla nikogo przyjemne. A co byś powiedział na to, gdyby okazało się, że pomimo niesprzyjających okoliczności, w takim momencie jesteś w stanie utrzymać dobrą kondycję psychiczną ? Uwierz, to jest możliwe. „Myśl jak zwycięzca” to książka, która uczy, jak nadać właściwy kierunek destrukcyjnym myślom i działaniom. Tajemnica polega na sztuce zapanowania nad swoimi myślami.
Nieustannie, często nawet nie zdając sobie sprawy, prowadzisz sam ze sobą dialog, wymyślasz historie – o innych ludziach, o sytuacji, w jakiej się znalazłeś i wreszcie o sobie. Te historie wpływają na twoje emocje i zachowania. Sprawiają, że działasz jak zwycięzca – albo jak ofiara. Ta książka pomoże ci zmienić swój sposób myślenia tak, abyś mógł odnosić sukcesy zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym.
Noah Blumenthal napisał książkę poruszającą i zawierającą głębokie przesłania. Oto jej fragment:
Stojąc na szczycie góry w Szwajcarii Jeff był przekonany, że pojął, na czym polega sekret prowadzenia wspaniałego życia. Minęło osiem lat. Jeff był wschodzącą gwiazdą w firmie, w której pracował, i oczekiwał przyjścia na świat swojego pierwszego dziecka. I wtedy zobaczył, że wszystko układa się nie tak, jak chciał. Wybierz się w tę niebywałą podróż, w czasie której główny bohater dostrzega, czego nie zauważył wtedy, stojąc na szczycie. Dowiedz się, jak może nadrobić stracony czas i naprawić popełnione błędy.

Polecane książki

Zjawiska powstawały niczym swego rodzaju pamiętnik. Każdy wiersz to silny napływ emocji, zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych z perspektywy wpływu na każdego z nas. Stały się emocjonalnym azylem i osobistym zdaniem którego w inny sposób autor nie wyrażał. To osobiste „zwierszenie” ze wszystkie...
MIŁOŚĆ JEST WAŻNA, ALE TO SZACUNEK JEST KLUCZEM DO SERCA TWOJEGO SYNA.   Pomysł, że matka ma okazywać synowi szacunek może się wydać niektórym niecodzienny, ale na pewno wzbudzający zainteresowanie. Każdy z nas może z łatwością odnieść się do stwierdzenia o głębokiej potrzebie matczyne...
Książka „Ryszard III i książęta w Tower” przybliża ponure okoliczności śmierci króla-chłopca Edwarda V i jego młodszego brata Ryszarda, księcia Yorku. Historia śmierci małoletnich książąt jest jedną z najbardziej fascynujących tajemnic morderstw w dziejach Anglii. To opowieść pełna dramatyzmu, intry...
Powieść "Harnaś" osnuta jest na tle autentycznych wydarzeń, które miały miejsce w drugiej połowie XVII wieku w Gilowicach. Tragiczne dzieje wiejskiego parobka i jego matki, którego pogmatwane losy rzuciły do bandy zbójników, co w konsekwencji doprowadziło do jego śmierci. Powieść składa się z ośmiu...
Nowa wersja poradnika do gry Jade Empire, w całości dostosowana do polskiej wersji językowej. W części pierwszej znajdziecie opis bohaterów oraz rozmaite rodzaje technik. Druga część to opis przejścia wszystkich zadań, opisanych pod kątem obydwu ścieżek. Jade Empire: Edycja Specjalna - poradnik do g...
Poznajcie kraj, w którym policja poszukuje zaginionego Słońca, mieszkańcy świętują Dzień Porażki oraz Dzień Śpiocha i w którym nie ma złej pogody, jest tylko nieodpowiednie ubranie. Tu cisza jest formą komunikowania się, w pracy można chodzić bez butów, a smak lukrecjowych cukierków salmiakki zna (i...

Poniżej prezentujemy fragment książki autorstwa Noah Blumenthal

Ty­tuł ory­gi­na­łu

Be The Hero

Prze­kład:

Jo­an­na Przy­jem­ska

Pol­ska wer­sja okład­ki:

Łu­kasz Paw­lak

Re­dak­cja:

Kry­sty­na Bo­ro­wiec­ka-Strug

Co­py­ri­ght © 2009 by Noah Blu­men­thal

© Co­py­ri­ght for the po­lish edi­tion by Wy­daw­nic­two Stu­dio EMKA

War­sza­wa 2011

Wszel­kie pra­wa, włącz­nie z pra­wem do re­pro­duk­cji tek­stów i ilu­stra­cji w ca­ło­ści lub w czę­ści, w ja­kiej­kol­wiek for­mie – za­strze­żo­ne.

Wszel­kich in­for­ma­cji udzie­la:

Wy­daw­nic­two Stu­dio EMKA

ul. Kró­lo­wej Al­do­ny 6, 03-928 War­sza­wa tel./fax 22 628 08 38, 616 00 67

wy­daw­nic­two@stu­dio­em­ka.com.pl

www.stu­dio­em­ka.com.pl

ISBN 978-83-62304-05-9

Skład wersji elektronicznej:

Virtualo Sp. z o.o.

OPI­NIE O KSIĄŻ­CE

„To książ­ka, któ­rą czy­ta się ła­two, szyb­ko i przy­jem­nie, a przy oka­zji może zmie­nić two­je ży­cie. Udo­wad­nia bo­wiem, że moż­na kon­tro­lo­wać spo­sób od­bio­ru świa­ta i de­cy­do­wać o wła­snych zda­rze­niach ży­cio­wych”.

Sid Cha­pon, wi­ce­pre­zes i dy­rek­tor Dzia­łu Roz­wo­ju i Przy­wódz­twa

w fir­mie Leo Bur­nett

„Świat po­trze­bu­je wię­cej zwy­cięz­ców. Tę po­dróż moż­na roz­po­cząć od przy­swo­je­nia wzbo­ga­ca­ją­cych prze­słań za­war­tych w tej książ­ce. »Myśl jak zwy­cięz­ca« to książ­ka, któ­rą w na­szych trud­nych cza­sach trze­ba ko­niecz­nie prze­czy­tać”.

Dr Phil Zim­bar­do, au­tor „The Lu­ci­fer Ef­fect”

„Noah Blu­men­thal umie opo­wia­dać. Na do­da­tek po­ka­zu­je, w jaki spo­sób ukła­da­ne przez cie­bie w my­ślach hi­sto­rie są w sta­nie zmie­nić two­je po­strze­ga­nie świa­ta, wła­snej oso­bo­wo­ści, oraz po­ma­ga oce­nić swo­je moż­li­wo­ści. »Myśl jak zwy­cięz­ca« to książ­ka, któ­ra w przy­stęp­ny spo­sób i za po­mo­cą prak­tycz­nych na­rzę­dzi bu­du­je w to­bie na­dzie­ję, opty­mizm, siłę i ela­stycz­ność oraz uświa­da­mia, jak two­je wy­obra­że­nia kształ­tu­ją two­je prze­ko­na­nia”.

Kar­lin Slo­an, pre­zes Kar­lin Sto­ne & Com­pa­ny

„Pa­nu­je prze­ko­na­nie, że praw­dzi­wą na­tu­rę każ­de­go zdra­dza to, jak so­bie ra­dzi z prze­ciw­no­ścia­mi. »Myśl jak zwy­cięz­ca« po­mo­że wy­do­być z two­je­go wnę­trza wszyst­ko, co naj­lep­sze – na­wet w naj­gor­szych sy­tu­acjach”.

War­ner Bur­ke, dok­tor w Ka­te­drze Or­ga­ni­za­cji i Przy­wódz­twa Co­lum­bia Uni­ver­si­ty

„Prze­sła­nie Blu­men­tha­la jest waż­ne dla wszyst­kich, któ­rzy chcą zmie­nić ży­cie swo­je i in­nych na lep­sze. W So­uth­west Air­li­nes sto­su­je­my wszyst­kie rady, któ­re po­ma­ga­ją w re­ali­zo­wa­niu wy­zna­wa­nych przez nas war­to­ści i ce­lów. A prze­sła­nie No­aha Blu­men­tha­la pa­su­je do nich wy­jąt­ko­wo. To książ­ka, któ­rą będę po­le­cać swo­im klien­tom”.

Gra­ham Vab­der­grift, Uni­ver­si­ty for Pe­ople, So­uth­west Air­li­nes

„Ta książ­ka to do­sko­na­ła lek­cja, że każ­da na­sza myśl i czyn mają wpływ na na­szą sku­tecz­ność oraz na kon­tak­ty z oto­cze­niem”.

Gwy­neth Me­eks, wi­ce­pre­zes Dzia­łu ds. Roz­wo­ju Or­ga­ni­za­cyj­ne­go sie­ci MTV

„Noah Blu­men­thal dzię­ki swej książ­ce uświa­do­mił nam, że w ży­ciu suk­ces za­le­ży nie­kie­dy od jed­nej my­śli lub roz­mo­wy. Ale wła­ści­wie każ­da hi­sto­ria, jaką ukła­dasz so­bie w my­ślach, pro­wa­dzi do suk­ce­su i do szczę­śli­we­go za­koń­cze­nia”.

Dr hi­sto­rii An­drea T. Go­egle­in, au­tor „Bo­oks that Mat­ter”

„Zmień swo­ją hi­sto­rię i ży­cie! Noah Blu­men­thal na­pi­sał opo­wieść bę­dą­cą za­ra­zem po­ra­dą, jak uwol­nić z uwię­zi wła­sną od­wa­gę. To lek­tu­ra, któ­ra zmie­ni two­je ży­cie i któ­rą go­rą­co po­le­cam”.

Dr nauk hu­ma­ni­stycz­nych Vic­to­ria Hal­sey, pre­zes Ap­plied Le­ar­ning

w Ken Blan­chard Com­pa­nies, współ­au­tor­ka „The Ham­ster Re­vo­lu­tion”

„Myśl jak zwy­cięz­ca” to wię­cej niż książ­ka; to kom­pas wska­zu­ją­cy dro­gę do two­je­go lep­sze­go „ja”. Blu­men­thal przy­bli­ża waż­ne spra­wy w spo­sób przy­stęp­ny i ła­twy, do­wo­dząc, że ty tak­że mo­żesz być zwy­cięz­cą”.

Bill Tre­asu­rer, au­tor „Co­ura­ge Goes to Work”

„Zwy­cięz­ca czy ofia­ra? To za­le­ży. Ta książ­ka wy­ko­nu­je wspa­nia­łą ro­bo­tę – w two­im wła­snym ży­ciu po­ma­ga ci do­strzec hi­sto­rie zwy­cię­skie oraz ta­kie, w któ­rych od­gry­wasz rolę ofia­ry. Prze­sła­nie au­to­ra brzmi: każ­dy »każ­dy może stać się zwy­cięz­cą, musi jed­nak wie­dzieć, jak chcieć to zro­bić«”.

Matt Lang­don, za­ło­ży­ciel The Hero Work­shop

„Dla nas naj­więk­szy­mi bo­ha­te­ra­mi, od­no­szą­cy­mi co­dzien­ne zwy­cię­stwa, są lu­dzie nio­są­cy po­moc hu­ma­ni­tar­ną i przy­wód­cy na­ro­dów, a tak­że nasi współ­pra­cow­ni­cy, ro­dzi­ce oraz są­sie­dzi po­ma­ga­ją­cy nam prze­brnąć przez na­je­żo­ne trud­no­ścia­mi kło­po­ty dnia co­dzien­ne­go. Za­wsze wy­ło­wi­my z tłu­mu zwy­cięz­cę, a ta książ­ka uświa­da­mia, że to mogę być Ja”.

Ca­rol Met­za­ker, współ­au­tor­ka „Ap­pre­cia­ti­ve In­tel­li­gen­ce”

„Rzad­ko się zda­rza, aby ja­kaś książ­ka w tak sku­tecz­ny spo­sób po­ma­ga­ła czło­wie­ko­wi re­ago­wać na wy­zwa­nia, ja­kie nie­sie ży­cie. Mam za sobą trzy­dzie­sto­let­nie do­świad­cze­nie w co­achin­gu, pro­wa­dze­niu kur­sów uczą­cych, jak stać się sku­tecz­nym przy­wód­cą i na­uczy­cie­lem. A jed­nak to nie­zwy­kłe, że od­kry­wam tak pro­ste i sku­tecz­ne po­dej­ście, któ­re może spo­wo­do­wać zna­czą­cą zmia­nę spo­so­bu, w jaki lu­dzie prze­ży­wa­ją swo­je ży­cie”.

Dr Ross Tar­tell, kon­cern Pfi­zer Inc.

„Ta książ­ka nie­sie pro­ste, ale po­tęż­ne prze­sła­nie, któ­re­go dłu­go nie za­po­mnisz. A więc nie zwle­kaj – prze­czy­taj ją na­tych­miast!”.

Ste­wart Le­vi­ne, au­tor „Get­ting to Re­so­lu­tion”

„Nie­zwy­kle po­ży­tecz­na i prak­tycz­na. Noah Blu­men­thal po­dał nad­zwy­czaj pro­sty, ale głę­bo­ki w swej mą­dro­ści spo­sób, dzię­ki któ­re­mu moż­na do­ko­nać waż­nych i trwa­łych zmian w pra­cy i ży­ciu”.

Ethan Schutz, pre­zes The Schultz Com­pa­ny

„Prak­tycz­na, oświe­ca­ją­ca, in­spi­ru­ją­ca! Noah Blu­men­thal uka­zu­je, jak za­da­jąc so­bie od­po­wied­nie py­ta­nia, mo­żesz stać się zwy­cięz­cą w pra­cy i w ży­ciu pry­wat­nym. Ta książ­ka po­win­na otwie­rać li­stę ka­no­nu lek­tur, któ­rych ab­so­lut­nie nie wol­no po­mi­nąć”.

Dr Ma­ri­lee Adams, au­tor­ka „Chan­ge Your Qu­estions, Chan­ge Your Life”

Moim Ro­dzi­com

Ojcu,

któ­ry na­uczył mnie pa­trzeć na świat ocza­mi zwy­cięz­cy

i Mat­ce,

któ­ra za­chę­ca­ła mnie, abym w ży­ciu, bez wzglę­du na prze­ciw­no­ści

losu, po­stę­po­wał jak zwy­cięz­ca

Wstęp

Zda­niem No­aha Blu­men­tha­la wszy­scy mamy za­ko­do­wa­ne po­stę­po­wa­nie i my­śle­nie tłam­szą­ce na­szą efek­tyw­ność i dą­że­nie do suk­ce­su, ale mo­że­my te ne­ga­tyw­ne wzor­ce za­stą­pić bar­dziej po­zy­tyw­ną po­sta­wą. Ta­kie po­stę­po­wa­nie na­zy­wa on zwy­cię­stwem dnia co­dzien­ne­go. Dla­te­go w książ­ce tej co chwi­la na­po­ty­ka­my do­kład­ny opis ja­kie­goś pro­ble­mu oraz spo­so­by jego roz­wią­za­nia. Oka­zu­je się, że moż­na po­ko­nać prze­ciw­no­ści (co au­tor udo­wad­nia), je­śli tyl­ko obie­rze się wła­ści­wą dro­gę, na­wet gdy nie jest to ła­twe. Wo­kół tej kon­cep­cji Noah Blu­men­thal snu­je opo­wieść, w któ­rej pod­po­wia­da, że każ­dy może za­sto­so­wać w prak­ty­ce te lek­cje, tech­ni­ki oraz na­rzę­dzia i stać się zwy­cięz­cą dnia co­dzien­ne­go.

Ta książ­ka opo­wia­da, jak w celu od­nie­sie­nia więk­sze­go suk­ce­su moż­na zmie­nić wła­sną per­spek­ty­wę po­strze­ga­nia rze­czy­wi­sto­ści. Jed­nak wca­le nie jest to ła­twe, gdyż więk­szość z nas ma skłon­ność do po­wta­rza­nia za­cho­wań wy­wo­łu­ją­cych po­zy­tyw­ny bo­dziec. Sko­ro więc je­ste­śmy na­gra­dza­ni za wy­stę­po­wa­nie w roli ofia­ry, to po co się zmie­niać? B.F. Skin­ner udo­wod­nił, że głod­ne go­łę­bie nie prze­sta­ją bez­sen­sow­nie dzio­bać, gdy co ja­kiś czas do­sy­pu­je się im tro­chę je­dze­nia. Tak samo i my po­wta­rza­my dys­funk­cyj­ne za­cho­wa­nie, gdy w ślad za tym idą współ­czu­cie, pie­nią­dze, awans w pra­cy itd. A na­wet gdy nie cze­ka nas żad­na na­gro­da!

A więc czy jest sens to zmie­niać? Tak, po­nie­waż więk­szość z nas w głę­bi du­cha chce być szczę­śliw­sza, bar­dziej sku­tecz­na i cie­szyć się spo­ko­jem du­cha, in­ny­mi sło­wy – chce­my od­nieść suk­ces.

W tej świet­nej książ­ce Noah Blu­men­thal wy­ja­wia trzy ta­jem­ni­ce, któ­re do­pro­wa­dzą cię do suk­ce­su, a na­wet jesz­cze da­lej. A więc prze­czy­taj ją, prze­myśl i wy­prak­ty­kuj te spo­so­by, a do­wiesz się, co zro­bić, aby dzia­łać bar­dziej sku­tecz­nie, po­pra­wić kon­tak­ty z in­ny­mi i od­nieść suk­ces. Pły­ną­ce z tego ko­rzy­ści za­rów­no dla cie­bie, jak i dla two­je­go oto­cze­nia, będą ol­brzy­mie!

Mar­shall Gold­smith

Mar­shall Gold­smith jest au­to­rem książ­ki What Got You Here Won’t Get You The­re (Me­to­dy, dzię­ki któ­rym osią­gną­łeś to, co masz, nie gwa­ran­tu­ją dal­szych suk­ce­sów), któ­ra zna­la­zła się na li­ście be­st­sel­le­rów dzien­ni­ka „The New York Ti­mes”. Otrzy­mał też w 2007 roku na­gro­dę wy­daw­nic­twa Long­man za naj­lep­szą książ­kę po­świę­co­ną biz­ne­so­wi. Jego nowa książ­ka Suc­ces­sion: Are You Re­ady? (Suk­ce­sja: czy je­steś na nią go­to­wy?) ma się uka­zać na­kła­dem wy­daw­nic­twa Ha­rvard Bu­si­ness Press.

Wpro­wa­dze­nie:Zmień­cie swo­ją hi­sto­rię i ży­cie

Nikt nie jest wol­ny od wy­zwań. Pra­ca i ży­cie stre­su­ją nas, lu­dzie źle się do nas od­no­szą i cza­sem czu­je­my się bez­sil­ni.

Gdy je­steś sfru­stro­wa­ny i stre­su­je cię pra­ca i ży­cie, prze­ży­wasz trud­ne chwi­le. Cza­sa­mi zde­ner­wu­je cię szef lub klient, to znów żona i dzie­ci; nie­kie­dy masz wra­że­nie, że nie je­steś już w sta­nie tego wszyst­kie­go znieść, ale ży­cie cha­rak­te­ry­zu­je się tym, że nic w nim nie jest pew­ne i wszyst­ko cią­gle się zmie­nia.

Cza­sem, gdy do­pad­ną cię fru­stra­cje, uwa­żasz się za prze­gra­ne­go. Sprawdź, czy cie­bie rów­nież to do­ty­czy. Spró­buj do­koń­czyć po­niż­sze zda­nia:

„Mój szef to…”

„Moja pra­ca jest…”

„A co naj­gor­sze, nie ma nic, co…”

Gdy uwa­żasz się za prze­gra­ne­go, naj­czę­ściej uzu­peł­nia­jąc te zda­nia, do­pi­su­jesz ta­kie sło­wa jak pa­lant, gów­nia­na, mógł­bym zro­bić. Ta­kie stwier­dze­nia wy­wo­łu­ją sa­mo­uni­ce­stwia­ją­ce się ro­zu­mo­wa­nie, co unie­moż­li­wia sta­ra­nia o to, aby wy­ka­zać się w pra­cy.

A prze­cież są lu­dzie, któ­rzy na­wet w naj­trud­niej­szych oko­licz­no­ściach po­tra­fią za­pre­zen­to­wać się w naj­lep­szej for­mie. Nie­któ­rych może na­wet znasz. Bez wzglę­du na to, co się dzie­je, bez wzglę­du na stres czy sto­ją­ce przed nimi wy­zwa­nia, na­wet je­śli są źli lub wy­pa­da­ją z gry, po­tra­fią szyb­ko się po­zbie­rać i za­nim kto­kol­wiek za­uwa­ży, co się sta­ło, oni już try­ska­ją opty­mi­zmem, ener­gią i po­dej­mu­ją wła­ści­we dzia­ła­nia.

Na­pi­sa­łem tę książ­kę, gdyż je­stem prze­ko­na­ny, że każ­dy może stać się czło­wie­kiem, któ­ry na­wet do­świad­cza­jąc bólu lub zwąt­pie­nia, trud­nych chwil albo nie­spra­wie­dli­wo­ści, jed­nak nie tra­ci opty­mi­zmu, hu­mo­ru i per­spek­tyw. Na­wet na­po­ty­ka­jąc trud­no­ści, sta­ra się ze wszyst­kich sił. Taka oso­ba to zwy­cięz­ca dnia co­dzien­ne­go, a ce­lem tej książ­ki jest po­móc ci stać się wła­śnie kimś ta­kim.

Zwy­cięz­cy dnia co­dzien­ne­go nie pod­da­ją się ży­cio­wym wy­zwa­niom, wręcz prze­ciw­nie: po­zo­sta­ją na­sta­wie­ni po­zy­tyw­nie i szu­ka­ją spo­so­bów prze­zwy­cię­że­nia trud­no­ści. Czy im się to uda­je? Nie za­wsze, ale nie prze­sta­ją pró­bo­wać w prze­ko­na­niu, że mogą zro­bić coś, co po­pra­wi sy­tu­ację za­rów­no ich, jak i oto­cze­nia.

Twój spo­sób my­śle­nia – co ja na­zy­wam two­ją hi­sto­rią – może spra­wić, że sta­niesz się zwy­cięz­cą dnia co­dzien­ne­go. Hi­sto­rie, któ­re opo­wia­dasz so­bie w my­ślach, mogą spra­wić, iż two­je ży­cie bę­dzie albo po­zy­tyw­ne, prze­peł­nio­ne na­dzie­ją i po­krze­pia­ją­ce, lub też gorz­kie, nie­szczę­śli­we i bez­na­dziej­ne. Masz wy­bór, jak za­re­ago­wać na zda­rze­nia dnia co­dzien­ne­go, któ­re mogą przy­nieść roz­cza­ro­wa­nie, fru­stra­cję lub zde­ner­wo­wa­nie; mo­żesz od­rzu­cić po­sta­wę ofia­ry i wy­brać spo­sób po­zwa­la­ją­cy ci za­re­ago­wać jak zwy­cięz­ca.

Two­je hi­sto­rie de­cy­du­ją o two­im szczę­ściu i suk­ce­sie. Ro­zu­mu­jąc jak zwy­cięz­ca dnia co­dzien­ne­go, otwie­rasz się na nowe moż­li­wo­ści. A je­że­li pra­cu­jesz z oso­ba­mi, któ­re też moż­na by za­li­czyć do ta­kich zwy­cięz­ców, to wzra­sta wa­sze wza­jem­ne po­ro­zu­mie­nie, po­więk­sza­ją się za­so­by wa­szej wie­dzy i mno­żą kre­atyw­ne po­my­sły. Do­świad­czasz sil­niej­szej bli­sko­ści z in­ny­mi, otwar­to­ści na nowe po­my­sły i sta­jesz się bar­dziej po­dat­ny na zmia­ny.

Opo­wia­da­nie so­bie w my­ślach hi­sto­rii, w któ­rych ro­zu­mu­jesz jak zwy­cięz­ca, nie tyl­ko wpły­wa na zmia­nę sta­nu two­je­go umy­słu, ale i na po­stę­po­wa­nie, któ­re­go efek­tem są:

Ka­rie­ra za­wo­do­wa

Po­pra­wa re­la­cji in­ter­per­so­nal­nych

Bar­dziej sku­tecz­ne roz­wią­zy­wa­nie kon­flik­tów

Więk­sza po­dat­ność na zmia­ny

Sil­niej­sza rola przy­wód­cza

Zmniej­sze­nie stre­su

Więk­sze po­czu­cie szczę­ścia

Wszyst­ko to są efek­ty my­śle­nia jak zwy­cięz­ca i każ­dy może to ro­bić. Po­dzie­li­łem te hi­sto­rie na trzy ro­dza­je:

Hi­sto­rie do­ty­czą­ce in­nych osób. Zwy­cięz­cy po­tra­fią wczuć się w cier­pie­nie in­nych i usi­łu­ją zro­zu­mieć ich po­stę­po­wa­nie. Na­to­miast oso­by o men­tal­no­ści ofia­ry sku­pia­ją się na wła­snych prze­ży­ciach i ob­wi­nia­ją o wszyst­ko in­nych.

Hi­sto­rie do­ty­czą­ce two­jej sy­tu­acji. Oso­by o men­tal­no­ści zwy­cięz­cy do­strze­ga­ją w swo­im ży­ciu wszyst­ko, co naj­lep­sze, i do­ce­nia­ją to, co mają. Z ko­lei oso­by o men­tal­no­ści ofia­ry kon­cen­tru­ją się na wszyst­kim, co jest w ich ży­ciu złe.

Hi­sto­rie do­ty­czą­ce wła­snej oso­by. Zwy­cięz­cy uwa­ża­ją, że mają wpływ na wła­sne ży­cie i za­wsze wy­bie­ra­ją dzia­ła­nie. Lu­dzie ro­zu­mu­ją­cy jak ofia­ry, są zda­nia, że nic nie da się zro­bić, aby po­lep­szyć swo­je ży­cie.

Nikt nie ro­zu­mu­je przez cały czas jak zwy­cięz­ca; każ­dy od cza­su do cza­su my­śli jak ofia­ra. Jed­nak czę­ścią by­cia zwy­cięz­cą dnia co­dzien­ne­go jest umie­jęt­ność za­uwa­ża­nia, gdy two­je my­śli za­czy­na­ją zba­czać w złym kie­run­ku, i po­wro­tu do wła­ści­we­go spo­so­bu my­śle­nia, cha­rak­te­ry­stycz­ne­go dla lu­dzi o po­sta­wie zwy­cięz­cy.

Tech­ni­ki i stra­te­gie przed­sta­wio­ne w tej książ­ce to owoc wie­lu lat kon­sul­ta­cji oraz szko­leń, któ­re pro­wa­dzi­łem w du­żych fir­mach, gdzie po­ma­ga­łem za­rów­no me­ne­dże­rom, jak i ro­bot­ni­kom pra­cu­ją­cym przy ta­śmie oraz przed­się­bior­com osią­gnąć więk­szy suk­ces i ja­sność umy­słu. Źró­dłem wie­dzy o stra­te­giach, któ­rych uczę, jest tak­że moje oso­bi­ste do­świad­cze­nie pra­cow­ni­ka, me­ne­dże­ra, wła­ści­cie­la fir­my, męża i ojca.

Na prze­strze­ni ostat­nich dzie­się­ciu lat, naj­pierw jako czło­nek-za­ło­ży­ciel we­wnętrz­nej gru­py kon­sul­tin­go­wej w fir­mie For­tu­ne 500, a póź­niej jako za­ło­ży­ciel i pre­zes wła­snej fir­my kon­sul­tin­go­wej prze­pro­wa­dza­łem tre­nin­gi świa­do­mo­ści z sze­fa­mi kor­po­ra­cji prze­ży­wa­ją­cy­mi trud­no­ści w pra­cy, w ro­dzi­nie, po­dej­mu­ją­cy­mi ży­cio­we de­cy­zje oraz mo­ral­ne dy­le­ma­ty. Ty­sią­ce lu­dzi uczy­łem, jak mają za­ak­cep­to­wać cią­żą­cą na nich od­po­wie­dzial­ność i pójść dro­gą ta­kich do­świad­czeń ży­cio­wych oraz za­wo­do­wych, ja­kich by pra­gnę­li.

Każ­de moje spo­tka­nie z klien­tem i wy­do­by­cie z nie­go jego hi­sto­rii jest dla nas obu kształ­cą­cym do­świad­cze­niem. Wdzięcz­ny je­stem każ­de­mu z nich za to, że po­mo­gli mi zro­zu­mieć siłę tych hi­sto­rii. Za każ­dym ra­zem, gdy ła­pię się na my­śle­niu cha­rak­te­ry­stycz­nym dla ofia­ry, cze­goś się uczę. I wszyst­kie wy­nie­sio­ne z tych do­świad­czeń na­uki za­war­łem w ni­niej­szej książ­ce.

Aby uła­twić ci przej­ście z jed­ne­go typu my­śle­nia na dru­gi, po­dzie­li­łem książ­kę na dwie czę­ści: opo­wieść oraz prze­wod­nik po źró­dłach.

Opo­wieść

W tej czę­ści znaj­dziesz hi­sto­rię Jef­fa, po­rząd­ne­go fa­ce­ta, uta­len­to­wa­ne­go i mie­rzą­ce­go wy­so­ko, przed któ­rym ży­cie sta­wia nie­ocze­ki­wa­ne wy­zwa­nia. Uwa­żam, że wszy­scy bo­ry­ka­my się z ta­ki­mi pro­ble­ma­mi. Jak po­zy­tyw­nie za­re­ago­wać na te prze­ciw­no­ści i nie dać się im za­ła­mać? Przy nie­wiel­kiej po­mo­cy Jef­fo­wi się to uda­ło – to­bie też się uda.

Na­pi­sa­łem tę książ­kę w for­mie osa­dzo­nej w ży­ciu opo­wie­ści, po­nie­waż dzię­ki temu jest za­baw­niej­sza i uła­twia ucze­nie się. Co praw­da cała opi­sa­na tu hi­sto­ria jest zmy­ślo­na, ale za jej bo­ha­te­rów po­słu­ży­ło mi wie­le osób z mo­je­go oto­cze­nia: z krę­gu ro­dzi­ny, przy­ja­ciół, ko­le­gów, klien­tów, no i oczy­wi­ście ja sam.

Jed­na część tej opo­wie­ści jest praw­dzi­wa i ta hi­sto­ria sta­ła się jed­ną z naj­więk­szych in­spi­ra­cji mo­je­go ży­cia. Je­śli po prze­czy­ta­niu książ­ki nie bę­dziesz mógł zgad­nąć, o któ­rą hi­sto­rię cho­dzi, zaj­rzyj do po­sło­wia.

Prze­wod­nik po źró­dłach

Prze­kaz tej opo­wie­ści jest oczy­wi­sty, ale nie zna­czy to, że au­to­ma­tycz­nie prze­ło­ży się on na trwa­łą zmia­nę two­je­go za­cho­wa­nia. Dla­te­go też da­lej umie­ści­łem „Prze­wod­nik po źró­dłach”; znaj­dziesz w nim szcze­gó­ło­we wska­zów­ki i na­rzę­dzia, przy­dat­ne w prak­tycz­nym wy­ko­rzy­sta­niu (w ży­ciu i w pra­cy) wie­dzy wy­nie­sio­nej z tej książ­ki.

Bar­dzo się sta­ra­łem, aby za­war­te w niej lek­cje były sku­tecz­ne, jed­nak zmia­na spo­so­bu my­śle­nia, ukła­da­nia w my­ślach hi­sto­rii to umie­jęt­ność, któ­ra nie przy­cho­dzi od razu. Sam co dzień od­kry­wam w tej dzie­dzi­nie coś no­we­go i dzie­lę się tymi od­kry­cia­mi pod ad­re­sem www.be-the-hero.com. Znaj­dziesz tam in­for­ma­cje do­ty­czą­ce kon­tak­tu z czy­tel­ni­ka­mi, nie­ustan­nie ak­tu­ali­zo­wa­ne, oraz na­rzę­dzia, ja­kie każ­dy może za­sto­so­wać, żeby osią­gnąć suk­ces.

Pod tym ad­re­sem znaj­du­je się też fo­rum, na któ­rym moż­na na­wią­zać kon­takt z ludź­mi chcą­cy­mi w ży­ciu i w pra­cy pre­zen­to­wać po­sta­wę zwy­cięz­cy. Mo­żesz też zwra­cać się do mnie z py­ta­nia­mi do­ty­czą­cy­mi wy­zwań, przed ja­ki­mi sta­jesz, i opo­wie­dzieć, jak so­bie z nimi ra­dzisz, sto­su­jąc my­śle­nie zwy­cięz­cy. Kod do­stę­pu do dzia­łu kon­tak­tu z czy­tel­ni­ka­mi znaj­dziesz w „Prze­wod­ni­ku po źró­dłach”.

Mam na­dzie­ję, że ta książ­ka ci po­mo­że. Za­chę­cam, abyś stał się zwy­cięz­cą – bo prze­cież chcesz nim być.

Noah Blu­men­thal

Li­piec 2009

Opo­wieśćWy­zwa­nia w pra­cy i w ży­ciu

Strach

Jeff był zdo­ło­wa­ny.

Dzień za­czął się ru­ty­no­wo. Za­dzwo­nił bu­dzik i Jeff na­ci­snął gu­zik, by stłu­mić alarm. Za­zwy­czaj bu­dził się już po pierw­szym sy­gna­le, ale dziś zwlókł się z łóż­ka do­pie­ro po czwar­tym.

„Dla­cze­go to spo­ty­ka aku­rat mnie?”. Nie pierw­szy raz za­da­wał so­bie to py­ta­nie. Sta­ło się ono już re­gu­łą, a po nim za­zwy­czaj na­stę­po­wa­ło ko­lej­ne: „Kie­dy wresz­cie moje ży­cie bę­dzie lep­sze?”.

Fir­ma Jef­fa wła­śnie zmie­ni­ła na­zwę na WWZC, co było skró­tem od słów Wiel­ki Wło­cha­ty Zu­chwa­ły Cel. Jej pra­cow­ni­cy mie­li za­ra­żać in­nych ener­gią i za­chę­cać do osią­ga­nia wiel­kich rze­czy. Jeff do­ko­nał pew­nych zmian w tym akro­ni­mie, a zro­bił to, za­nim jesz­cze za­ciął się przy go­le­niu i wy­lał kawę. Otóż wy­my­ślił, że roz­po­czy­na­ją­cy się wła­śnie dzień po­wi­nien się na­zy­wać WWOD, co było skró­tem od Wiel­ki Wło­cha­ty Okrop­ny Dzień. Póź­niej uświa­do­mił so­bie, że wła­ści­wie każ­dy dzień moż­na za­kwa­li­fi­ko­wać jako WWOD.

Jeff nig­dy w ży­ciu tak się nie bał i było bar­dzo praw­do­po­dob­ne, że jego strach jesz­cze się na­si­li, bo wła­śnie dzi­siaj miał od­dać sze­fo­wej, Yvet­te, ra­port pod­su­mo­wu­ją­cy jego ca­ło­rocz­ne osią­gnię­cia.

Jeff nie miał pew­no­ści, jak Yvet­te go oce­nia, ale go­tów był iść o za­kład, że nie naj­le­piej. Ostat­nio sta­le się o coś cze­pia­ła. Wie­dział, iż musi się za­cho­wy­wać nie­na­gan­nie, a tym­cza­sem naj­chęt­niej po­wie­dział­by jej, że ma ocho­tę ci­snąć tę pra­cę w dia­bły. Co­dzien­nie wy­da­wa­ło mu się, że już dłu­żej nie po­tra­fi za­pa­no­wać nad sobą i zro­bi coś (albo i nie­jed­no), cze­go bę­dzie po­tem ża­ło­wać.

Nic mu się w ży­ciu nie ukła­da­ło. Sto­sun­ki z Yvet­te od wie­lu mie­się­cy się po­gar­sza­ły. Sie­na, jego dzie­wię­cio­mie­sięcz­na có­recz­ka, mia­ła kol­kę, co zda­niem Jef­fa było me­dycz­nym ter­mi­nem na okre­śle­nie tego, iż le­ka­rze zre­zy­gno­wa­li już z po­sta­wie­nia dia­gno­zy, dla­cze­go mała pła­cze przez dwa­dzie­ścia czte­ry go­dzi­ny na dobę. Nie­wy­spa­nie i cią­głe kwi­le­nie dziec­ka spra­wia­ły, że sto­sun­ki z Ma­rie, żoną Jef­fa, były bar­dzo na­pię­te.

Daw­niej, kie­dy czuł się sfru­stro­wa­ny, szedł po­grać w ko­szy­ków­kę, na dłu­gi spa­cer lub ru­szał ro­we­rem na prze­jażdż­kę. Te­raz za­wsze znaj­do­wał po­wo­dy, aby do póź­na sie­dzieć w pra­cy, a je­że­li na­wet zja­wiał się w domu o nor­mal­nej po­rze, to mu­siał zaj­mo­wać się dziec­kiem. Nie było mowy o żad­nym od­po­czyn­ku ani o chwi­li dla sie­bie. Te cza­sy daw­no mi­nę­ły i Jeff czuł się co­raz bar­dziej ze­stre­so­wa­ny.

A te­raz jesz­cze to pod­su­mo­wa­nie roku. Jeff spo­dzie­wał się naj­gor­sze­go i nie uwie­rzył­by, gdy­by mu ktoś po­wie­dział, że za kil­ka go­dzin oka­że się, że od wie­lu mie­się­cy nie czuł się tak szczę­śli­wy.

Do­bre cza­sy

Los nie za­wsze sta­wiał przed Jef­fem ta­kie wy­zwa­nia; wręcz prze­ciw­nie, daw­niej wszyst­ko ja­koś się ukła­da­ło. Praw­dę po­wie­dziaw­szy, na­wet te­raz więk­szość jego przy­ja­ciół i ko­le­gów uwa­ża­ła, że jest szczę­ścia­rzem i czło­wie­kiem suk­ce­su. Ży­cie Jef­fa zda­wa­ło się pły­nąć bez­ko­li­zyj­nie: nie zda­rza­ły mu się po­tknię­cia, tra­ge­die, nic się nie roz­ła­zi­ło i dla­te­go Art, jego naj­lep­szy przy­ja­ciel, dał mu pseu­do­nim mi­ster Gład­ki.

Z ko­lei ży­cie Arta ukła­da­ło się do­kład­nie na od­wrót. Ro­dzi­ce ro­ze­szli się, gdy miał dzie­sięć lat, a gdy był w col­le­ge’u, jego oj­ciec zmarł na raka. Za każ­dym ra­zem, gdy Art po­zna­wał ja­kąś ko­bie­tę i za­czy­nał się z nią spo­ty­kać, wpa­dał w eu­fo­rię, po czym, jak w ja­kimś cy­klu, na­stę­po­wa­ło roz­cza­ro­wa­nie i nuda. Art nie­ustan­nie szu­kał pra­cy; zmie­niał ją rów­nie czę­sto jak buty. Pra­co­wał jako sprze­daw­ca wszyst­kie­go: me­bli, pa­pie­ru, le­karstw i usług fi­nan­so­wych.

Ży­cie Jef­fa było zu­peł­nie inne. Miał pięk­ną, in­te­li­gent­ną żonę, ko­bie­tę ob­da­rzo­ną wiel­kim po­czu­ciem hu­mo­ru. Jego przy­ja­cie­le żar­to­wa­li, że w koń­cu się wże­nił w wyż­sze sfe­ry. I Jeff się z tym zga­dzał. W fir­mie był jed­nym z naj­młod­szych, któ­rzy awan­so­wa­li na me­ne­dże­ra. Jego cór­ka, po­mi­ja­jąc fakt, że wciąż pła­ka­ła, była zdro­wym dziec­kiem. Dla­cze­go więc w głę­bi du­cha są­dził, iż mu się nie wie­dzie?

Daw­niej Jeff uwa­żał sie­bie za szczę­ścia­rza. Nie do­sta­wał wszyst­kie­go, cze­go pra­gnął, ale wy­da­wa­ło się, że wszyst­ko ukła­da się po­myśl­nie.

Kie­dy w szko­le śred­niej bar­dzo chciał się do­stać do dru­ży­ny ko­szy­ków­ki, do­piął swe­go i choć nie był w niej gwiaz­dą, to jed­nak grał cał­kiem do­brze, jego przy­ja­cie­le stre­so­wa­li się, czy do­sta­ną się do col­le­ge’u, Jeff zaś zo­stał przy­ję­ty do tego, do któ­re­go chciał. Uwa­ża­no go tam za przy­wód­cę – był lu­bia­ny za­rów­no przez stu­den­tów, jak i ich ro­dzi­ców oraz pro­fe­so­rów.

Po skoń­cze­niu col­le­ge’u do­stał pra­cę, ale za­nim to na­stą­pi­ło, po­je­chał z Ar­tem na trzy ty­go­dnie do Eu­ro­py, by się za­ba­wić. Za­ku­pio­ny prze­wod­nik tu­ry­stycz­ny ku­sił, że zwie­dzą Eu­ro­pę za nie­ca­łe 50 do­la­rów dzien­nie i prze­ży­ją nie­za­po­mnia­ne chwi­le.

Przy­ja­cie­le uczest­ni­czy­li więc w go­ni­twach za by­ka­mi w Pam­pe­lu­nie, byli w pra­skiej ope­rze, je­dli śli­ma­ki w Pa­ry­żu i kieł­ba­ski w Ber­li­nie, wi­dzie­li rzym­skie Ko­los­seum i pa­łac w Wer­sa­lu. W cią­gu trzech ty­go­dni zwie­dzi­li sie­dem kra­jów, ale w pa­mię­ci Jef­fa utkwi­ło zwłasz­cza jed­no wspo­mnie­nie.

Guru

Pod ko­niec swo­jej po­dró­ży Jeff i Art zna­leź­li się w ma­łym szwaj­car­skim mia­stecz­ku In­ter­la­ken, oto­czo­nym przez ba­jecz­nie pięk­ne góry.

Do­tarł­szy do schro­ni­ska mło­dzie­żo­we­go, przy­ja­cie­le zo­sta­wi­li ple­ca­ki w po­ko­ju i po­szli do sali ja­dal­nej, gdzie go­ście scho­dzi­li się, aby zjeść, wy­pić i po­ga­dać.

Jeff ro­zej­rzał się; wko­ło peł­no było ro­ze­śmia­nej, łach­ma­niar­skiej mło­dzie­ży, jego wzrok przy­ku­ła jed­nak wi­szą­ca na jed­nej ze ścian ta­bli­ca in­for­ma­cyj­na ze zdję­cia­mi. Więk­szość z nich przed­sta­wia­ła ro­ze­śmia­nych lu­dzi na szczy­tach gór, szcze­gól­ną uwa­gę zaś przy­cią­gał ich wy­raz oczu. Inny, mą­dry.

– Co wi­dzisz?

Py­ta­nie to za­sko­czy­ło Jef­fa. Od­wró­cił się i zo­ba­czył star­sze­go męż­czy­znę z dłu­gą bro­dą. Nie­co da­lej przy sto­le sie­dział Art, po­chło­nię­ty oży­wio­ną roz­mo­wą z dwie­ma dziew­czy­na­mi.

– Wy­da­ją się za­do­wo­le­ni – od­parł Jeff i już miał odejść, by do­siąść się do Arta, kie­dy czło­wiek ten znów spy­tał:

– I nic wię­cej nie wi­dzisz? Czy ci lu­dzie na zdję­ciach wy­da­ją się szczę­śli­wi?

Jeff wa­hał się przez chwi­lę, czy dzie­lić się swo­imi spo­strze­że­nia­mi z nie­zna­jo­mym, ale wła­ści­wie dla­cze­go nie? Prze­cież in­te­re­su­ją­ce roz­mo­wy two­rzy­ły na­strój tych miejsc.

– Przede wszyst­kim to rzu­ci­ło mi się w oczy, ale je­śli uważ­niej się przyj­rzeć – to nie jest tyl­ko szczę­ście. Oni wszy­scy wy­glą­da­ją tak, jak­by zna­li ja­kąś ta­jem­ni­cę. Za­brzmi to nie­po­waż­nie, bo jak moż­na po­znać po uśmie­chu, że ktoś po­siadł ta­jem­ni­cę?

– Nie, to nie brzmi głu­pio, choć zga­dzam się, że uśmiech tego nie zdra­dza. Ale oczy – tak.

Jeff czuł się pod­eks­cy­to­wa­ny fak­tem, że roz­mów­ca od­gadł jego my­śli.

– Ra­cja! – przy­znał. – Wi­dać to po ich oczach. Wy­glą­da­ją, jak­by wi­dzie­li coś wię­cej niż tyl­ko apa­rat fo­to­gra­ficz­ny.

– To wi­dać też po ich po­sta­wie. Pa­trzą na świat w zu­peł­nie nowy spo­sób – po­wie­dział sta­ry czło­wiek, wska­zu­jąc rów­no­cze­śnie na krze­sła przy sto­le, przy któ­rym nikt już nie sie­dział. Jeff bez na­my­słu usiadł obok.

– Mło­dzi lu­dzie wciąż tu przy­jeż­dża­ją, aby zwie­dzać i spo­ty­kać in­nych po­dróż­ni­ków. Od­jeż­dża­ją, za­bie­ra­jąc ze sobą za­le­d­wie parę wspo­mnień, ale nie­któ­rzy mają ich nie­co wię­cej.

Jeff po­my­ślał, że star­szy czło­wiek sili się na ja­kąś dra­ma­tur­gię. Po­nie­waż prze­wa­ży­ła cie­ka­wość, za­py­tał go, co ma na my­śli.

– Lu­dzie przy­jeż­dża­ją do In­ter­la­ken z po­wo­du gór; pięk­nych wi­do­ków tu nie bra­ku­je, każ­dy je wi­dzi, choć nie­któ­rzy po­tra­fią do­strzec rze­czy cen­niej­sze – po­wie­dział roz­mów­ca Jef­fa.

I wte­dy Jeff przyj­rzał mu się bacz­niej. Nie­zna­jo­my miał taki sam wy­raz oczu jak ci lu­dzie na zdję­ciach. On znał tę ta­jem­ni­cę.

– Pięk­no tych gór – cią­gnął sta­ry czło­wiek – może przy­tła­czać. Może też spra­wić, że męż­czyź­ni tacy jak ty, ty­po­wi ma­cho, na­gle się wzru­szą. A więk­szość lu­dzi bun­tu­je się prze­ciw­ko ta­kim do­zna­niom, nie pod­da­ją się od­dzia­ły­wa­niu tak po­tęż­nych sił; boją się tego, co po­czu­ją, zo­ba­czą lub po­zna­ją. To­też nie po­zwa­la­ją so­bie na re­flek­sję i roz­ko­szo­wa­nie się chwi­lą. Bio­rą apa­ra­ty fo­to­gra­ficz­ne, pstry­ka­ją kil­ka zdjęć i wra­ca­ją – jak naj­szyb­ciej. Może i wi­dzą pięk­no do­oko­ła, ale nie po­zwa­la­ją, aby zmie­ni­ło ich ono na za­wsze.

Jeff po­czuł się nie­swo­jo. Z jed­nej stro­ny oba­wiał się, że sam na­le­ży do tu­ry­stów, któ­rzy zbie­ga­ją szyb­ko w dół, nie ma­jąc cza­su na kon­tem­plo­wa­nie pięk­na, a z dru­giej nie do­wie­rzał temu czło­wie­ko­wi. Oba­wiał się, że sie­dząc tu i słu­cha­jąc go, wy­cho­dzi na głup­ca. Te po­dej­rze­nia szyb­ko zni­kły, gdy spoj­rzał swo­je­mu roz­mów­cy w oczy. Kry­ła się w nich mą­drość. Jeff po­czuł cie­ka­wość, jaką też ta­jem­ni­cę po­sie­dli ci tu­ry­ści ze zdjęć.

– A co z tymi, któ­rzy nie boją się tych do­świad­czeń? – spy­tał. – Co z nimi?

– Ooo, więk­szość z nich rów­nież się boi – od­parł sta­rzec – ale nie po­zwa­la­ją, by ten strach ich po­wstrzy­mał. Wcho­dzą więc na szczy­ty gór, upa­ja­jąc się tym. Pa­trzą na wi­do­ki, ale i na sie­bie. Czu­ją siłę tych prze­po­tęż­nych gór, ale i strasz­li­wą moc, któ­ra stwo­rzy­ła te cuda. Tacy lu­dzie zda­ją so­bie spra­wę z wła­snej kru­cho­ści oraz z po­peł­nio­nych błę­dów, lecz rów­nież ze swo­jej siły, swo­je­go zwy­cię­stwa. Wte­dy coś się zmie­nia w ich po­strze­ga­niu przy­szło­ści – za­czy­na­ją pa­trzeć na sie­bie i na świat w zu­peł­nie nowy spo­sób, taki, któ­ry wszyst­ko zmie­nia.

Jeff zmarsz­czył brwi.

– Jak oni to ro­bią? – za­py­tał.

Za­nim jed­nak sta­ry czło­wiek zdą­żył od­po­wie­dzieć, Jeff po­czuł na ra­mie­niu czy­jąś rękę. Od­wró­ciw­szy się, zo­ba­czył ro­ze­śmia­ne­go Arta.

– Wszyst­ko go­to­we na ju­tro. Za­pla­no­wa­łem dzień, no i mamy to­wa­rzy­stwo.

Jeff, któ­ry za­zwy­czaj ocho­czo przy­sta­wał na wszyst­kie pla­ny Arta, tym ra­zem chciał za­sma­ko­wać prze­żyć, o ja­kich mó­wił nie­zna­jo­my. Był cie­kaw, co też miał on na my­śli, mó­wiąc o tym zmie­nia­ją­cym wszyst­ko spo­so­bie pa­trze­nia na świat. Od­wró­cił się więc do swo­je­go roz­mów­cy, chcąc go o to za­py­tać, ale ten już szedł w stro­nę tyl­nych drzwi pro­wa­dzą­cych do na­stęp­nej sali.

Jeff chciał za nim po­biec, ale po chwi­li zro­zu­miał, że prze­cież ten sta­ry czło­wiek po­wie­dział już wszyst­ko, co miał do po­wie­dze­nia.