Strona główna » Poradniki » Naprawdę prosty angielski, czyli proaktywna instrukcja obsługi języka angielskiego

Naprawdę prosty angielski, czyli proaktywna instrukcja obsługi języka angielskiego

4.00 / 5.00
  • ISBN:
  • 978-83-948414-1-6

Jeżeli nie widzisz powyżej porównywarki cenowej, oznacza to, że nie posiadamy informacji gdzie można zakupić tę publikację. Znalazłeś błąd w serwisie? Skontaktuj się z nami i przekaż swoje uwagi (zakładka kontakt).

Kilka słów o książce pt. “Naprawdę prosty angielski, czyli proaktywna instrukcja obsługi języka angielskiego

Dzięki niniejszej książce-instrukcji język do tej pory nieznany czytelnikowi przestaje być tajemnicą. Autor stroni w niej od określenia „język obcy”. Jest on zdania, że kiedy nowy język nazywamy „obcym”, od razu stawiamy się w opozycji do jego poznawania. Coś, co nieznane i obce, w jednej chwili potrafi skutecznie odstraszyć. Według badań wspominanych w tej publikacji człowiek jest w stanie uczyć się nowych rzeczy przez całe życie. Z tego względu książka ta może być przydatna osobom, które chcą nauczyć się nowego języka, niezależnie od ich wieku. Zawarte tutaj liczne „sposoby na angielski” są niezastąpione nie tylko dla samodzielnych adeptów języka angielskiego. Przydadzą się też wszystkim tym, którzy chcieliby poznać często nowe sposoby i podejście do nauki tego języka. W niniejszej publikacji opisano metody i narzędzia, które pozwalają na przyswojenie prostych zasad angielskiego. Informacje te bazują na gramatyce, ale są podane w strawny dla czytelnika sposób. Książka zawiera też obszerną część gramatyczną dla bardziej zaawansowanych. Oprócz informacji dotyczących stricte języka angielskiego czytelnik znajdzie tutaj szereg motywujących zasad postępowania, historii i przykładów, które pomogą mu rozpocząć tę ekscytującą podróż i obrać kurs w kierunku aktywnej znajomości tego języka.

Polecane książki

Tadeusz Jaroszyński (1862–1917) był pisarzem, recenzentem teatralnym i rysownikiem. Wychował się we Lwowie, po studiach w Paryżu mieszkał w Warszawie. Kształcił się w zakresie rysunku i malarstwa, pracował jako rysownik i ilustrator m.in. „Tygodnika Ilustrowanego” i „Wędrowca”. Dał się też poznać ja...
  Google zapytany o „kryzys” wyświetla 6 280 000 wyników w 0,45 sekundy. Czołowe miejsca zajmują odniesienia do kryzysu gospodarczego, finansowego, psychologicznego czy kryzysu w związku. Martha C. Nussbaum w książce Nie dla zysku. Dlaczego demokracja potrzebuje humanistów w alarmującym tonie pisze ...
Publikacja stanowi kompleksowe i najobszerniejsze w dotychczasowej literaturze opracowanie problematyki zarządu majątkiem wspólnym małżonków. Autor omawia zarówno samo pojęcie zarządu, jak i poszczególne przepisy regulujące sposób jego wykonywania. Wiele opisanych w książce zagadnień dotąd nie docz...
Poszukiwani nieustraszeni wędrowcy, awanturnicy i poszukiwacze przygód, chętni wyruszyć na pasjonującą wyprawę! Zdobądź sławę i bogactwo, zostań bohaterem, o którego czynach będą śpiewać pieśni, opowiadać legendy, pisać księgi. Przeżyj niesamowitą przygodę pełną wrażeń i niebezpieczeństw!„Twierd...
Pracownicy odchodzący z firmy często zwracają się o wystawienie druku ZUS Rp-7. Jeżeli pracownik wystąpi z takim wnioskiem, pracodawca nie może odmówić przygotowania zaświadczenia o zatrudnieniu i wynagrodzeniu, nawet za okresy bieżące, mimo że stosowne informacje powinny się już znajdować na indywi...
Praktyka brandingu to pierwsze tak innowacyjne przedsięwzięcie w literaturze marketingu. Autorowi udało się zebrać w jednym tomie doświadczenie kilkunastu osób, z różnych branż, specjalizacji, osób na różnym etapie kariery zawodowej. Nowatorstwo publikacji przejawia się również w samej formie pr...

Poniżej prezentujemy fragment książki autorstwa Arkadiusz Pecyna

Projekt okładki: Les Solot

Projekt graficzny i opracowanie: Euan Monaghan

Konsultacja merytoryczna: Katarzyna Bochenek

Redakcja: Joanna Fiuk, eKorekta24.pl

Copyright © 2018 by Arkadiusz Pecyna

Wydawca: Język Prosty Publishing

Dystrybucja wysyłkowa przez internet: ProstyAngielski.pl

Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji, w  tym treści audio dostępnych dzięki niej, a znajdujących się w portalu ProstyAngielski.pl, w jakiejkolwiek postaci jest zabronione. Wykonywanie kopii metodą kserograficzną, fotograficzną, a także kopiowanie książki na nośniku filmowym, magnetycznym lub innym powoduje naruszenie praw autorskich niniejszej publikacji.

Wszystkie znaki firmowe są zastrzeżonymi znakami firmowymi bądź towarowymi ich właścicieli. Treści występujące w tekście, dostępne dzięki łączom odsyłającym do nich, również należą do ich właścicieli.

Autor dołożył wszelkich starań, by informacje zawarte w tej książce były kompletne i rzetelne. Nie bierze jednak żadnej odpowiedzialności za ich użycie. Autor nie ponosi również żadnej odpowiedzialności za ewentualne szkody wynikłe z wykorzystania informacji zawartych w książce.

Grafiki w książce pochodzą ze zbiorów autora.

ISBN 978-83-948414-0-9

ISBN e-book EPUB: 978-83-948414-1-6

ISBN e-book MOBI: 978-83-948414-2-3

ISBN e-book PDF: 978-83-948414-3-0

Książkę dedykuję moim rodzicom, siostrom, całej mojej rodzinie i bliskim, dziękując za wyrozumiałość podczas jej pisania. Ofiarowuję ją przyjaciołom, znajomym i wszystkim tym, którzy pojawili się dotąd na mojej drodze i wspierali mnie w działaniach w kierunku rozwoju osobistego.

Tytułem wstępu

Siedzę przed monitorem komputera i piszę te słowa, jednocześnie przywołując w myślach moje pierwsze doświadczenia z językiem angielskim. Przypominam sobie te małe zdarzenia, które znacząco wpłynęły na moją znajomość tego języka, a przede wszystkim na moją przyszłość. Zbieram doświadczenia z językiem angielskim i najbardziej przydatne dla Ciebie informacje, ponieważ jakiś czas temu – zmotywowany przeczytanymi lekturami – wpadłem na pomysł, że je spiszę. Robię to, bo wiem, że angielski otworzy Ci drogę do niezmierzonych zasobów wiedzy i do rozwoju osobistego. Chcę, abyś zaczął praktykowanie angielskiego nawet od zaraz, a wkrótce mówił nim z łatwością.

Pozwól, że zacznę od początku… w dzieciństwie przez przeziębienia nieraz pozostawałem w domu. Leżałem w łóżku i całymi dniami oglądałem programy telewizyjne na naszym czarno-białym telewizorze. Mogłem mieć wtedy 7 czy 8 lat. Poza takimi programami dla dzieci i młodzieży jak „Domowe przedszkole” czy „Przybysze z Matplanety” emitowano wtedy kursy językowe – moim zdaniem świetny pomysł ówczesnej TVP. Pamiętam siebie często z gorączką, powtarzającego zdania, których w większości nie rozumiałem. Brzmiały dziwnie, ale dzięki temu wydawały mi się interesujące. W tamtym czasie ważne było dla mnie to, żeby powtarzać zdania zgodnie z poleceniem lektora. Parę lat później nie udawało mi się już znaleźć czasu na taką rozrywkę przed telewizorem. Musiałem nadrabiać zaległości z bieżących przedmiotów, będące efektem mojej nieobecności w szkole. Nie pozostawało mi nic innego, jak liczyć na dobrych znajomych, którzy mi wtedy pomagali – dziękuję, Agnieszko! w międzyczasie przestano nadawać kursy i zapomniałem o języku angielskim na dłuższy czas.

Jakiś czas później dokonałem kolejnego odkrycia. Były nim filmy angielskojęzyczne z lektorem. Oglądając je, zauważyłem, że czasami ta sama fraza, słowo czy zdanie są tłumaczone na różne sposoby. Byłem w stanie uchwycić oryginalną ścieżkę dźwiękową, jeżeli akurat lektor wszystkiego nie zagłuszył. Kiedy już usłyszałem dane słowo i jego różne tłumaczenie w kilku innych filmach czy programach angielskojęzycznych, zacząłem się zastanawiać, jak to możliwe, żeby jedno słowo było tłumaczone na tyle różnych sposobów – wtedy nie wiedziałem jeszcze nic o wolnym tłumaczeniu ani o synonimach.

W tym okresie wybór filmów angielskojęzycznych w TV był dość szeroki: „Kojak”, „Ulice San Francisco”, „Colombo”, „Poirot”, „Policjanci z Miami”, „Na wariackich papierach”, „MacGyver”, a trochę później „Miasteczko Twin Peaks”. W niedzielne wieczory czasami oglądałem serial „Crime Story”, który zawsze przypominał mi o początku długiego tygodnia w szkole. Natomiast w niedzielę od rana często oglądałem tłumaczone na język polski amerykańskie wydanie „Ulicy Sezamkowej”. Poszczególne odcinki były „sponsorowane” przez litery alfabetu angielskiego. Sponsorowanie odcinka polegało na tym, że konkretne litery były eksponowane i powtarzane przez cały program z większą intensywnością. Wtedy też dotarło do mnie, że polskie i angielskie litery w większości są identyczne (przynajmniej wizualnie). Oczywiście nie widziałem wszystkich odcinków wymienionych seriali i programów. Pomyśl jednak: nawet jeśli z jednego odcinka każdego z tych seriali zapamiętałbym chociaż jedno słowo, to poznawałbym ich minimum siedem na tydzień! Czyli ok. 364 rocznie, i to bez żadnego dodatkowego działania. To kolejna zasługa polskiej telewizji, że większość zagranicznych filmów nie była i nadal nie jest dubbingowana.

Każde nowo poznane słowo przybliża Cię do komunikatywnej znajomości języka. Nawet jeśli nie zapamiętasz go za pierwszym razem, uda się to za drugim, trzecim. Pomyśl, czy ktoś nauczył Cię, że yes oznacza po polsku „tak”? Czy może przerobiłeś to słowo w głowie wystarczającą ilość razy, przyporządkowałeś do istniejącego wzorca i zapamiętałeś? Nikomu też nie trzeba specjalnie tłumaczyć, co oznacza angielskie słowo love. To właśnie jedne z niewielu zalet kultury masowej, łącznie z angielskimi piosenkami, anglojęzycznymi serialami i filmami oraz grami komputerowymi obecnymi już od dawna w naszej codzienności. To wszystko nas otacza, czy tego chcemy, czy nie. Jednak dzięki temu łatwiej nam poznawać nowe słowa. Aby te słowa łączyć w konstrukcje, wystarczy dorzucić do nich pewne wyrazy, pozwalające tworzyć całe zdania. O tych przydatnych wyrazach i innych pomocnych sposobach na okiełznanie konstrukcji zdań angielskich dowiesz się z dalszej lektury tej książki.

Jesteś tutaj i czytasz te słowa, więc wierzę, że chcesz powiedzieć „tak” – a raczej yes – językowi angielskiemu. Jeżeli wytrwasz do końca, to znak, że należysz do niewielkiej, wyselekcjonowanej grupy osób, która chce iść do przodu i się rozwijać. Ja powiedziałem swoje niepewne „tak” dość późno, bo w wieku 15 czy 16 lat. Pamiętaj: im wcześniej zaczniesz, tym większa szansa na lepsze poznanie języka. Być może Ty sam, Twoje dzieci, Twoi znajomi lub nawet Twoi uczniowie mówią, że mają dość języka angielskiego. Narzekają, że jest trudny, i nie chcą go poznawać. To właśnie dla Ciebie i dla nich jest ta książka. Nie przeczytałem żadnego z dramatów Szekspira w oryginale, nie spędzałem dni na rozbiorze zdań angielskich, nie zgłębiałem staroangielskiego, nie mogę się też pochwalić tytułem magistra filologii angielskiej. Dużo jeszcze przede mną, ponieważ cały czas się dokształcam. W momencie pisania tej książki uczęszczam na zajęcia z angielskiego, ale przede wszystkim używam go na co dzień. Czy znam ten język perfekcyjnie? Oczywiście, że nie. Żeby poznać go w 95%, przy odpowiednim staraniu wystarczy tylko kilka miesięcy uczciwej pracy. Aby jednak uzyskać wiedzę i poprawność o 3% większą, czyli na poziomie 98%, potrzeba nawet kolejnych 30 lat.

Jeszcze zanim zdecydowałem o pójściu na studia, rozwiązałem dziesiątki testów z angielskiego, co dało mi dobre przygotowanie do kierunku, który sobie wtedy wybrałem (filologia angielska). Jednak jakimś trafem znalazłem się na politechnice. Po tym jak poszedłem na studia techniczne, porzuciłem język angielski jako drogę zawodową. Czy żałuję, że ostatecznie nie zacząłem studiować angielskiego? Ależ nie. Nic z tych rzeczy. Dzisiaj nie mam tytułu magistra filologii angielskiej, ale jestem magistrem inżynierem z – powiem nieskromnie – bardzo dobrą znajomością angielskiego. W czasie studiów nie zatraciłem kontaktu z angielskim: poszerzałem zasób słówek o słownictwo techniczne. Wyjeżdżałem na zagraniczne wymiany i w codziennym życiu – dzięki rozmowom po angielsku – poznawałem ten język.

Opanowałem go na tyle dobrze, że dziś mogę się swobodnie porozumiewać, korzystać z książek i materiałów angielskojęzycznych zarówno do celów prywatnych, jak i na co dzień w pracy. Nie stałoby się tak, gdyby nie ludzie, którzy pojawili się w moim życiu i wspierali mnie, być może nawet nieświadomie, swoimi działaniami. O niektórych z nich będę wspominał w tej książce. Pokazali mi możliwości, jakie daje język angielski. Jestem im za to bardzo wdzięczny i w tym miejscu niezmiernie im dziękuję.

Chcę, abyś i Ty zobaczył, jak wiele masz możliwości poznania angielskiego i jakie korzyści może Ci to przynieść. Chcę, abyś porozumiewał się nim swobodnie, tak jak ja, a nawet lepiej! Sądzisz, że angielski jest trudny? Przecież władasz już biegle przynajmniej jednym językiem – i to jednym z trudniejszych dla nie-Słowian języków na świecie – JĘZYKIEM POLSKIM! Pod względem skomplikowania pewnie nic nie przebije mandaryńskiego i węgierskiego, ale tuż za nimi plasuje się właśnie polski. Z dalszej lektury dowiesz się też, dlaczego nam, Polakom, łatwiej uczyć się innych języków, a innym nacjom przychodzi to z trudem.

Ta książka stanowi zbiór praktycznych porad i metod nauki angielskiego, zapamiętywania słów i zwrotów, porównywania angielskiego z językiem polskim, aby łatwiej go przyswoić. Wskazówki, które w niej umieściłem, pochodzą od moich znajomych, część z nich wyszukałem w dostępnych mi źródłach, inne przetestowałem na sobie, poznając kolejne języki. Oprócz porad lingwistycznych znajdziesz tutaj dużo o motywowaniu samego siebie i technikach, które pozwolą Ci zmienić podejście nie tylko do nauki języka, ale też do wszystkiego, co sobie zaplanujesz. Dlaczego motywacja? Wierzę, że dzięki motywacji i rozpędowi, którego nabierzesz podczas lektury tej książki, decyzja o rozpoczęciu poznawania angielskiego przyjdzie Ci z łatwością i przyswoisz go jeszcze szybciej. Przykłady, które podaję, ułatwią Ci zapamiętywanie, dadzą Ci nowe informacje i pomogą w szybszym usunięciu blokady uniemożliwiającej automatyczne mówienie.

Potraktuj tę książkę jak instrukcję obsługi w zakresie nauki języka. Istnieje wiele książek i rozmówek pomagających poznać język, jednak często okazuje się, że czytelnik jest od razu rzucany na głęboką wodę. Być może to też jest sposób, ale ja proponuję inny. Przekażę Ci podstawowe informacje, które wykorzystasz do rozpoczęcia tej niezwykłej przygody – przygody, jaką jest zgłębianie angielskiego. Dostarczę Ci też wskazówek, w jaki sposób poszerzać wiedzę, gdy osiągniesz już pewien poziom znajomości angielskiego.

Dzięki tej lekturze masz szansę zmienić swoje przekonania, pozbyć się uprzedzeń do angielskiego, a przede wszystkim nauczyć się praktycznego podejścia do niego, z minimalną dawką gramatyki. Sporą część tej książki poświęcam również gramatyce. Nie robię tego po to, aby Cię przestraszyć, ale po to, abyś zobaczył różnice pomiędzy angielskim i polskim. Oto przykład takiej różnicy: gdybym pisał tę książkę po angielsku, to nie musiałbym wybierać, czy zwracać się do Ciebie jako do czytelniczki, czy czytelnika, używając form osobowych czasownika (np.: czytałaś czy czytałeś, robiłaś czy robiłeś). Jednak pisząc ją w języku polskim, jestem do tego zmuszony. Angielski jest w tym aspekcie uniwersalny, czasownik nie odmienia się bowiem przez rodzaje. Uniwersalni są też odbiorcy większości piosenek angielskich, które możemy usłyszeć w mediach. Wokalista czy wokalistka może śpiewać zarówno do kobiety, jak i do mężczyzny, zarówno o kobiecie, jak i mężczyźnie, kiedy nie jest to wyraźnie zaznaczone w tekście piosenki. To, że w tej książce zwracam się do Ciebie jako do czytelnika, wynika wyłącznie ze specyfiki języka polskiego. Naturalnie, Czytelniczko, mam na myśli również Ciebie.

Dzięki tej książce poznasz też moim zdaniem lepsze od tradycyjnie stosowanego w szkołach podejście do nauki języka angielskiego. Ludzie uczą się latami, żeby zgłębić wszystkie niuanse gramatyczne czy to angielskiego, czy innego języka. Uczą się zawiłych i często niepotrzebnych konstrukcji, które do zwykłej rozmowy w języku angielskim często nie są potrzebne. Dam Ci dobre podstawy do rozwoju umiejętności porozumiewania się w języku angielskim.

W książce znajdują się DataMatrix, czyli dwuwymiarowe matrycowe kody kreskowe, które zdekodujesz za pomocą smartfona i programów dostępnych w sklepach z aplikacjami. W Google Play czy App Store wyszukaj program Barcode Scanner. Wystarczy, że zeskanujesz prezentowany kod (zrobisz mu zdjęcie przyużyciu tej darmowej aplikacji), a usłyszysz nagranie audio niektórych tekstów i słów angielskich. W miarę zagłębiania się w lekturę i poznawania sposobów na czytanie angielskich słów kodów będzie coraz mniej, bo już sam będziesz wiedział, jak przeczytać dane słowo.

Dzięki tej książce poznasz wiele dróg na skróty, które ułatwią Ci przyswojenie języka angielskiego. Wierzę w Ciebie i wierzę w to, że dzięki naszym spotkaniom w kolejnych rozdziałach tej książki Twoja motywacja zostanie rozpalona na tyle, że na koniec lektury zakomunikujesz ostatecznie sobie, mnie i światu: „Jestem gotowa/gotów na podjęcie wyzwania, jakim jest zgłębianie języka angielskiego”. Na jakim poziomie to zgłębianie zakończysz, będzie zależało wyłącznie od Ciebie. Ty tu rządzisz! Pozwól, że będę Twoim przewodnikiem, zanim zdecydujesz się wyruszyć w ten jakże interesujący i pełen emocji kurs. Angielski jest prosty! Niech to hasło towarzyszy Ci podczas dalszej lektury książki. Obierz kurs, kapitanie, kurs na angielski!

Powodzenia!

Arkadiusz Pecyna

Zacznijmy od początku

A zatem: chcesz poznać angielski?

Zanim przejdziemy do kwestii praktycznych, chcę, abyś poznał język angielski od tej bardziej przyjaznej strony, której na co dzień na kursach czy w szkole nie widać. Z tym pozytywnym nastawieniem przejdziesz na dalsze karty tej książki. W kolejnej części, nazwanej pseudogramatyczną, poznasz proste podejście do reguł panujących w angielskim. W części zaawansowanej przeczytasz o sposobach dekodowania słów angielskich i poznasz podstawowe narzędzia gramatyczne, które umożliwią Ci tworzenie całych zdań. Z przedostatniej części dowiesz się, jak wytrwać w postanowieniu o poznawaniu angielskiego z odpowiednim poziomem motywacji i energii. Na końcu znajdziesz słownik ze słowami angielskimi użytymi w książce oraz inne pomocne informacje. Wszystkie te części tworzą całość i pomogą Ci rozpocząć przygodę, jaką jest przyswajanie angielskiego. Wyruszamy!

Dlaczego chcesz poznać język angielski? To podstawowe pytanie, jakie musisz sobie zadać przed podjęciem decyzji, która na tym etapie jest najważniejsza. Jeżeli uczysz się angielskiego, bo ktoś Ci kazał, to z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że Twoim największym osiągnięciem po kilku latach nauki będzie liczenie do 20, odmiana to be, znajomość niektórych kolorów oraz skrawki wiedzy, której nijak nie będziesz mógł posklejać. Dlaczego? Ponieważ z natury człowiek nie lubi, gdy mu się coś każe robić. Na ogół uwielbia swoje pomysły i własną inwencję. Kiedy ja zaczynałem uczyć się angielskiego, moim atutem, jak sądzę, było to, że nie traktowałem tego nigdy jak przymusu i wymogu, a bardziej jak wyzwanie i przygodę. Nie bez znaczenia było dla mnie też to, że przynajmniej na początku nie rozliczano mnie z postępów. Angielski nie był bowiem językiem, którego uczono w mojej szkole podstawowej i średniej.

Aby nauczyć się angielskiego, musisz zatem powiedzieć sobie: „Tak, chcę się go nauczyć!” – i to przekonanie musi wypływać z głębi Ciebie, a nie z zewnętrznych okoliczności. Na poziomie swojego „ja” znajdź te atuty poznania języka angielskiego, które wyłącznie Tobie dadzą pełną satysfakcję i będą korzystne wyłącznie dla Ciebie. Korzyści dla innych przyjdą mimowolnie, bo dzięki tej umiejętności najpewniej polepszysz np. komunikację z otoczeniem. Jednak na tym etapie powinieneś podejść do tego zadania samolubnie. Zadaj sobie pytanie: „Co dla mnie będzie znaczyło posiadanie umiejętności rozmowy w nowym języku?”. Tak zdefiniowana motywacja do działania jest najbardziej skuteczna.

Oto parę przykładów, które pozwolą Ci zebrać wewnętrzną energię do powzięcia postanowienia. Na początek badania, na które natknąłem się podczas zbierania materiałów do tej książki. Przeprowadzili je badacze z Micro Connections, Media Lab i innych międzynarodowych uczelni (Massachusetts Institute of Technology, Cambridge, Marseille Université, Université de Toulon i in.). Z badań tych wynika, że najwięcej treści z innych, mniej popularnych języków jest tłumaczone na angielski. Czy marzy Ci się poznawanie najlepszych książek, materiałów dydaktycznych, poradników, ciekawych filmów z najdalszych zakątków świata, które są dostępne w tym momencie tylko w języku angielskim? Być może nigdy nie doczekają się polskiej premiery. Angielski jest obecnie językiem, który umożliwia łączenie nacji rozmawiających mniej znaczącymi językami w globalnej sieci komunikacyjnej. I, jak widzisz, zostało to udowodnione naukowo! Które języki są mniej znaczące? Przykładowo język polski, ponieważ porozumiewa się nim na świecie o wiele mniej ludzi niż angielskim. Nie jest to jedyna przyczyna. Ważne są także czynniki ekonomiczne czy polityczne. Na pewno nie bez znaczenia jest fakt, że angielskiego stosunkowo łatwo jest się nauczyć. Chociaż chińskiego czy hindi globalnie używa więcej ludzi, to nie są one językami, z których i na które najczęściej się tłumaczy. Wynika to głównie z opisanych wyżej czynników.

Jeżeli nie nakreśliłeś jeszcze celu, który wyraźnie mówi o tym, że chcesz poznać angielski, to zrób to teraz. Weź kartkę i długopis. Daj sobie kilka minut i spisz swój cel. Ale spisz go na serio! Zapisanie celu na kartce ma większą moc niż tylko ustalenie go w myślach. Anthony Robbins, człowiek, który napisał wiele książek o osiąganiu sukcesu i który prowadzi szkolenia na całym świecie (często bywa w Europie), tak podsumował stawianie sobie celu w życiu i zdobywanie go: „Gadanie jest tanie. Kiedy mówisz o nim [o celu], to jest to marzenie. Kiedy zaczynasz go sobie wyobrażać, sprawia to, że staje się on ekscytujący. Kiedy zaczynasz tworzyć plan, staje się on możliwy, ale kiedy go zaplanujesz, to jest on prawdziwy”1. Zatrzymaj się na chwilę i przelej swój cel na papier. Napisz np.: w ciągu 6 miesięcy będę mówił płynnie po angielsku, zacznę poznawać angielski samodzielnie, zapiszę się na kurs w szkole językowej, przyłożę się bardziej do samodzielnego poznawania języka itd., bo chcę np. porozumiewać się z ludźmi z innych krajów, rozumieć filmy bez napisów i lektora, rozwijać się, gimnastykować umysł itd. A teraz usiądź i napisz to!

Już? To świetnie. Jeżeli kiedyś ktoś zada Ci pytanie: „Po co ci angielski?”, to odpowiedź będzie dla Ciebie teraz bardziej oczywista. Czasy się zmieniają, kiedyś większość ludzi nie widziała potrzeby uczenia się języka. Dzisiaj powyższe pytanie można porównać z pytaniem: „Po co chciałeś uczyć się jeździć na rowerze?”. Była to potrzeba niezbędna w okresie dzieciństwa i dzięki temu, że wtedy opanowałeś tę umiejętność, dzisiaj możesz wsiąść na rower i pojechać, gdzie zechcesz. Kiedy przed laty chciałeś nauczyć się jeździć na rowerze, to z pewnością miałeś swoje powody. Jako dziecko ceniłeś sobie szybkość czy łatwość przemieszczania się, wolność, niezależność. Gdy poduczyłeś się jazdy na rowerze, to poczułeś również ekscytację z pokonywania kolejnych kilometrów, a czasami również adrenalinę podczas podwórkowych wyczynów. Potrzebowałeś reguł, aby wsiąść na rower i jechać, i teraz podobnie potrzebujesz pewnych zasad i reguł, których będziesz się trzymać, zanim zaczniesz poznawać nowy język i już w trakcie tego procesu. Niektórym pasja do dyscyplin sportowych czy tworzenia dzieł sztuki została do dzisiaj, wygrywają w konkursach i biją kolejne rekordy: własne, polskie i światowe. Potrzebujesz podobnej pasji do nauki angielskiego!

A co, jeżeli uczyłeś się angielskiego bardzo długo i nie widzisz efektów? Być może ktoś nieodpowiedzialny zraził Cię do tego języka, mówiąc: „Nie masz talentu do języków i nie liczyłbym na to, że kiedykolwiek dostaniesz coś więcej niż dwóję!”. To mit, a jego potwierdzeniem jest historia znajomego Włocha. Włoch ów zatrudniony był w zakładzie przemysłowym współpracującym z firmą, w której swego czasu pracowałem. Właśnie w taki nieodpowiedzialny sposób w szkole średniej został potraktowany Fabio. W rodzimych Włoszech Fabio nigdy nie miał dobrych ocen z angielskiego. Nastawienie jego nauczyciela do niego i przez to nastawienie jego samego do nauki języka było nieodpowiednie. Niestety, za każdym razem gdy Fabio walczył o oczekiwaną dostateczną ocenę, zamiast zachęty i pochwały spotykał się z dołującymi komentarzami nauczyciela. Nauka języka stała się dla niego przymusem. Nikt nie miałby ochoty na zdobywanie wiedzy, będąc tak zniechęcanym – to przecież bez sensu. Mimo że Fabio miał tak złe doświadczenia z angielskim, w jakiś sposób udawało mu się dostawać ocenę promującą do kolejnej klasy.

Dzisiaj Fabio mówi i pisze nie tylko w języku angielskim. Pracuje i mieszka w Niemczech i na co dzień biegle włada również językiem niemieckim. Co w takim razie się wydarzyło? Czy nagle zdobył umiejętność rozmowy? Co zmusiło Fabia do tego, że poza szkołą poznał język angielski na komunikatywnym poziomie? Na pewno nie były to demotywujące uwagi nauczyciela. Chyba że Fabio chciał mu zrobić na złość! Nikt nie zmusił Fabia do działania. Decydujące okazały się jego własne chęci. Praktyczna nauka języka i cel, jaki sobie postawił – praca poza rodzimymi Włochami, właśnie w Niemczech, to główne czynniki, które dały oczekiwany efekt. Wygląda też na to, że włoski nauczyciel pomylił się sromotnie. Fabio przyjechał do Niemiec z podstawową znajomością angielskiego, a po roku mówił już płynnie nie tylko po angielsku, ale też po niemiecku. Kolejnym celem, jaki sobie postawił, była praca w oddziale jego firmy w Stanach Zjednoczonych. Upór, znalezienie sensu i ciągłe testowanie swoich zdolności w praktyce to klucz do sukcesu i osiągnięcia celu – będziemy o nich rozmawiać w tej książce. Ty też masz już postawiony cel. Więc trzymam kciuki za Fabia i równie mocno trzymam kciuki za Ciebie!

Pamiętaj też, że to, co motywuje Ciebie, nie zawsze będzie motywować innych. Uczestniczyłem w pewnej konferencji, podczas której w przerwach między prelekcjami można było rozmawiać na tematy z nimi związane, ale też na tematy ogólne. Zapytałem dwie studentki, co je motywuje. Pierwsza, studentka germanistyki, stwierdziła ponad wszystko, że motywują ją dzieci, że lubi z nimi pracować. Druga powiedziała, że ją – wprost przeciwnie – dzieci demotywują i nie mogłaby z nimi pracować i że ma złe doświadczenia z pracy z nimi. To potwierdza, że sam musisz znaleźć powody, dla których będziesz chciał uczyć się angielskiego. Powód, który będzie napędzał kogoś innego do działania, może nie być odpowiednio silny dla Ciebie.

Czy podałem już wystarczająco dużo przykładów, które ułatwią Ci zabranie się do angielskiego? Oto parę kolejnych, dzięki którym Twoje ostatnie wątpliwości zostaną rozwiane. Poznanie nowego języka przyniesie Ci znaczące korzyści. Nie chodzi mi jedynie o korzyści typu oglądanie, czytanie materiałów w oryginalnym języku bez konieczności sięgania do słownika itd., tylko o dobrodziejstwa, które zostały zbadane przez sztaby naukowców, a które dotyczą mózgu. Badania dotyczące wpływu znajomości drugiego i kolejnego języka na zdrowie człowieka wskazują, że jeżeli ktoś zna więcej niż jeden język, to jego mózg wygląda i działa trochę inaczej. Substancja szara mózgu, która zawiera większość komórek nerwowych i synaps, u osób posługujących się więcej niż jednym językiem jest bardziej zagęszczona. Oprócz tego za pomocą skomplikowanej aparatury zaobserwowano, że kiedy naprzemiennie w użyciu były dwa języki, niektóre obszary mózgu wykazywały większą aktywność. Udowodniono również, że trening mózgu polegający na używaniu więcej niż jednego języka przez całe życie odsuwa w czasie rozwój takich chorób jak choroba Alzheimera czy demencja nawet o 5 lat.

Przed rokiem 1960 eksperci uważali, że dziecko, które w dzieciństwie wystawione było na działanie kilku języków (np. w rodzinie, w której matka i ojciec pochodzili z różnych krajów), borykało się ze swego rodzaju ułomnością. Powodem miało być marnotrawienie przez nie czasu i energii na rozróżnianie słów należących do danego języka, co miało wywoływać opóźnienie w rozwoju. Sądzono tak do czasu, kiedy to zaczęło pojawiać się więcej dowodów na to, że jest odwrotnie. Zaobserwowano skrócony czas reakcji dzieci dwujęzycznych na pojawienie się błędów językowych w testach statystycznych w porównaniu z dziećmi władającymi wyłącznie jednym językiem. Wysiłek i uwaga potrzebne do przełączania się pomiędzy bazami danych paru języków w jednym umyśle powodują wyćwiczenie i potencjalnie wzmocnienie części mózgu określanej jako grzbietowo-boczna kora przedczołowa (dorsolateral prefrontal cortex). Ta część mózgu odpowiada m.in. za funkcje cenione na stanowiskach kierowniczych, takie jak: rozwiązywanie problemów, wielozadaniowość, koncentracja na temacie, bardziej sprawne działania dzięki odfiltrowywaniu niepotrzebnych informacji.

Te przykłady pokazują, jak poznanie nowego języka może wpłynąć na Ciebie, kiedy finalny rezultat twojej nauki, poza czystą umiejętnością posługiwania się nim, zostanie już osiągnięty. Dzięki badaniom możemy poznać te profity, a Ty dowiadujesz się przy okazji, co zyskasz, gdy zaczniesz mówić w nowym języku. A skoro już mowa o badaniach… Wybierasz się może na studia medyczne? Chcesz zostać lekarzem? Interesujące jest to, że kiedy raz nauczysz się nazw organów, części ciała czy chorób po angielsku, to na studiach przekonasz się, że ich odpowiedniki łacińskie są w większości zbieżne z nazwami angielskimi lub bardzo do nich podobne.

Nauka nowego języka jest jak nauka jedzenia nożem i widelcem. Jesteś w stanie zjeść samym widelcem albo nawet bez użycia sztućców, rękami. Niemniej jednak są sytuacje, w których bardziej odpowiednie będzie jedzenie za pomocą noża i widelca, a nie rękami czy samym widelcem. Czy w tym momencie Twojego życia wystarcza Ci umiejętność porozumiewania się w rodzimym języku? Jeżeli tak, to nawet nie odczuwasz potrzeby poznania nowego języka. Bardziej prawdopodobne jest jednak to, że coraz częściej spotykasz się z sytuacjami, w których wskazana byłaby znajomość angielskiego. Wierzę, że używanie wyłącznie gestykulacji i mieszanki wszystkich poznanych słówek z języków, z którymi do tej pory miałeś do czynienia, to dla Ciebie za mało. Chcesz nauczyć się angielskiego? Myślę, że chcesz tego bardziej niż kiedykolwiek!

I jak? Gotów na przygodę życia…?

1Tłumaczenie autora. Oryginalna wypowiedź: „Talk’s cheap. If you talk about it, it’s a dream, when you start to envision things, it gets exciting. When you start to get a plan it’s possible, but when you schedule it, it’s real”. W: Anthony Robbins (n.d.). „The Edge: the Power to Change Your Life Now”. Pobrano w sierpniu 2017 z https://tidal.com/album/24054908.

Nadszedł czas decyzji

Jeżeli podjąłeś już decyzję o poznawaniu angielskiego, to w najbliższym czasie w Twojej głowie może rozegrać się ostateczna walka za i przeciw. Chodzi mi oczywiście o walkę myśli, walkę na argumenty. Jeżeli tak jest, to poniższe informacje mogą okazać się dla Ciebie bardzo ważne. Każda większa decyzja to zmiana w życiu. Wiedz, że nie obawiamy się samych zmian, ale raczej skutków podjętych decyzji. Przed podjęciem decyzji w umyśle może pojawić się szereg obaw o potencjalne negatywne skutki, jakie ta zmiana może przynieść:

oczekiwanie straty (zmiana pozbawi nas czegoś, co przynosi radość i przyjemność);oczekiwanie niedogodności (zamartwianie się ogromem stojącej przed nami pracy);oczekiwanie rozczarowania (praca włożona w zadanie ostatecznie nie przyniesie właściwych rezultatów).

Najważniejsze jest teraz, abyś zdał sobie sprawę z tego zjawiska. Zapomnij o domniemanych niedogodnościach i skoncentruj się na pozytywnych aspektach, które może przynieść poznanie angielskiego. Żebyś miał zapał do przyswajania wiedzy, musisz postawić sobie nadrzędny cel związany z poznawaniem tego języka. Jak już wiesz, ustalanie celów jest niezwykle ważnym elementem na drodze do osiągania rezultatów, bez nich nic nie jesteś w stanie w życiu zrobić. Niech celem nie będzie wyłącznie poznanie języka, poszukaj głębszego celu. Zamiast pytań w głowie typu:

Co, jeżeli zacznę i będę musiał zrezygnować z rzeczy, które lubię?Co, jeżeli nie będę miał czasu, aby osiągnąć postawiony cel?Co, jeżeli pomimo poświęconego czasu efekt mojej pracy będzie niezadowalający?

Myśl o tym, jakie będą pozytywne rezultaty Twojego wysiłku:

A co, jeżeli poznanie języka zapewni mi awans w pracy?A co, jeżeli dzięki znajomości angielskiego zdobędę lepszą pracę?Co, jeżeli maturę z angielskiego zdam na dobrą ocenę?Co, jeżeli będę w stanie porozumiewać się bez większych przeszkód z gośćmi z zagranicy?Co, jeżeli znajomość angielskiego otworzy przede mną nowe możliwości turystyczne (zwiedzanie, restauracje, środki lokomocji itd.)?Co, jeżeli zrozumiem bez problemu większość słów z informacji, książek i programów, które oglądam na co dzień, a które są w tym momencie dostępne wyłącznie w języku angielskim?

Każdy wymieniony wyżej pozytywny rezultat opanowania nowego języka rodzi kolejne korzyści. Lepsza praca to lepsze pieniądze, matura z angielskiego zdana na dobrą ocenę to więcej punktów i tym samym lepszy start na studia itd. Znajomość języka angielskiego daje niebywałe możliwości turystyczne. Wyobraź sobie, że jedziesz w jakiś zakątek świata, a tam z większym prawdopodobieństwem, niż gdybyś jechał bez znajomości angielskiego, jesteś w stanie bez przeszkód porozumiewać się z autochtonami. Pomyśl, jak łatwo Ci będzie, kiedy znajdziesz się za granicą i będziesz potrafił zapytać o drogę, w muzeum przeczytać informację o eksponatach, zamówić danie w restauracji czy kupić bilet do Stonehenge. Z mojego doświadczenia wynika, że w większości krajów europejskich, nieanglojęzycznych można bez trudu porozumieć się po angielsku.

Jeżeli jeszcze nie pracujesz zawodowo, to wiedz, że znajomość angielskiego w dzisiejszych czasach jest nieodzowną umiejętnością, która pozwoli Ci znaleźć lepszą pracę. Gdybym nie znał angielskiego, być może nie zdobyłbym swojej pierwszej wymarzonej pracy i dziś nie pracował w miejscu, w którym pracuję, a moje życie potoczyłoby się zupełnie inaczej. A co, jeśli już pracujesz, a nie znasz jeszcze angielskiego? Poznanie angielskiego może otworzyć przed Tobą możliwość awansu, a nawet zmiany pracy, która tak często Cię denerwuje. Lubisz swoją pracę? Znajomość angielskiego pozwoli Ci się w niej rozwijać! Poznanie języka otworzy przed Tobą nowe drzwi, dzięki którym możesz przejść o stopień czy poziom wyżej w swojej karierze zawodowej. Właśnie te pozytywne aspekty poznania języka muszą przyświecać Twojemu celowi. Będziesz mniej myśleć (lub wcale) o potencjalnych stratach, gdy skoncentrujesz się na pozytywnych stronach zadania.

Nie mam na to czasu i kropka

Podejmując tylko w myślach decyzję o poznawaniu języka, osiągnąłeś już pewien stan, który może ponieść Cię dalej. Zapisując go na kartce, w pewien sposób zacząłeś działać w kierunku poznania angielskiego. Pielęgnując tę myśl, przejdź na kolejny poziom. Poziom działania. Na tym poziomie musisz powziąć takie postanowienie, które da Ci energię, da Ci siłę, da Ci czas, o którym większość mówi, że ma go zbyt mało.

Nauka języka nie jest procesem krótkim niczym pstryknięcie palcami. Oczywiste jest, że jeżeli chcesz poznać angielski, będziesz musiał poświęcić na to odpowiednią ilość czasu. Nie czuj się zawiedziony, jeśli po drodze będziesz musiał zrezygnować z pewnych stałych, ale – jak się okaże – często mało znaczących przyzwyczajeń.

Zrób krótkie podsumowanie i wypunktuj, co będziesz w stanie poświęcić dla nauki języka angielskiego. Zobacz, na czym możesz oszczędzić czas i czy rzeczywiście jest to coś, bez czego nie będziesz potrafił się obejść. Poświęć zaoszczędzony czas na poznawanie języka. Pomyśl, czego możesz się wyrzec, aby cel został spełniony. Czy rzeczywiście stracisz coś wartościowego, rezygnując na jakiś czas z niektórych rytuałów dnia codziennego na rzecz rozwijania umiejętności językowych?

Spisz na kartce w kilku punktach, co możesz oddać w depozyt na czas nauki języka. Poniżej znajdziesz przykłady, które możesz postrzegać jako straty. Potraktuj je również jako pomysły na zaoszczędzenie czasu i wskazówkę, jak zdobyć cenne godziny potrzebne na poznanie języka angielskiego.

Nieoglądanie przeważnie złych wiadomości (w których i tak z reguły mówią półprawdy) pozwoli zaoszczędzić Ci parę godzin tygodniowo.Nieoglądanie programów, które są stworzone tylko po to, aby wywołać w nas emocje: zachwyt nad uczestnikami albo ich krytykę. Zastanów się, czy chcesz poświęcać czas na poddawanie się tego typu manipulacji każdego tygodnia.Celowe nieoglądanie paru odcinków telenoweli. Nawet jeśli zrezygnujesz z jednego odcinka, i tak jesteś w stanie śledzić fabułę. A zaoszczędzisz kilka godzin.Przestań bez sensu oglądać reklamy w TV. W popularnych kanałach trwają one w jednym bloku nawet 15–20 minut. I znowu zyskujesz czas.Nie przeglądaj niepotrzebnych informacji i nie dawaj się nabierać na chwytliwe tytuły w portalach informacyjnych. Być może 2 godziny mniej surfowania po internecie tygodniowo pozwoli Ci zaoszczędzić czas potrzebny na przyswajanie angielskiego.Ogranicz przesiadywanie na Facebooku. Skończ z bezproduktywną pracą, którą wkładasz w przeglądanie Facebooka.Na rzecz angielskiego możesz zrezygnować z paru godzin gry na komputerze lub konsoli tygodniowo.Być może przyda się 10 minut mniej plotkowania i czatowania dziennie (zaoszczędzisz ponad godzinę tygodniowo!). A może wyeliminuj plotkowanie do zera – filtruj informacje, które do Ciebie spływają – ależ oszczędności!

Jeżeli zliczysz te wszystkie minuty i godziny, zyskasz całkiem sporo czasu: minimum 7–9 godzin tygodniowo. Jeżeli zaoszczędzony czas wykorzystasz na poznawanie angielskiego, to będziesz mieć pewność, że czas ten zostanie dobrze spożytkowany. Ale uwaga! Wszystkie bardziej lub mniej negatywne pożeracze czasu, które wypisałeś na swojej kartce, a także moje przykładowe powyżej są w 100% dozwolone… w wersji angielskiej. Możesz oglądać wiadomości, reklamy, seriale, ale wyłącznie po angielsku – w ramach praktyki. Dzięki temu będziesz mieć dodatkowe możliwości trenowania języka i motywację, żeby do nich powrócić jedynie w celu ćwiczenia w wersji angielskiej.

Jeżeli zapomniałeś już o nawyku przyswajania wiedzy (uczeniu się nowych rzeczy), proponuję Ci na nowo rozpocząć działania w kierunku osłabiania, a później łamania starych przyzwyczajeń, które będą Ci w tym przeszkadzać. Wiem, to może nie być łatwe. Domyślam się też, że trudno jest poświęcać coś, co miało dla Ciebie do tej pory wartość. Ale czy rzeczywiście ma tę prawdziwą wartość? Nie namawiam Cię do ogromnych poświęceń, ale do drobnych wyrzeczeń, które mogą spychać Cię z obranego kursu niczym boczny wiatr. Nawykiem może być wspomniane bezproduktywne przesiadywanie przed telewizorem czy na Facebooku. Nie chodzi mi o to, żeby całkowicie z nich zrezygnować – sam oglądam filmy czy śledzę Facebooka. Chodzi mi o nadmierne korzystanie z nich. W wiadomościach, które przeglądam, jest wiele materiałów po angielsku czy francusku – w ten sposób trenuję te języki. Odkryj to, co rzeczywiście da Ci zadowolenie, satysfakcję i wiedzę. Przeczuwam, że będziesz w stanie poświęcić parę godzin spędzanych na oglądaniu mediów na rzecz angielskiego.

Planując naukę i przyswajanie języka angielskiego oraz poniekąd swoje życie, musisz wiedzieć, że nie będziesz mieć czasu na wszystko. Konieczne może okazać się poświęcenie czegoś. Pisząc tę książkę czy prowadząc bloga ProstyAngielski.pl, po godzinach mojej zwykłej pracy na etacie, nie byłbym w stanie wygospodarować czasu na wszystko. Dlatego zrezygnowałem z czynności wypunktowanych wyżej oraz z paru innych rzeczy, które mógłbym normalnie w tej chwili robić, a ich nie robię. W tym momencie piszę tę książkę, bo wiem, że da Ci wiedzę na temat angielskiego, którą ja zdobywałem przez lata doświadczeń. Dzisiaj dzielę się nią z Tobą, abyś był bliżej upragnionego celu, bliżej niż ja, kiedy rozpoczynałem naukę. Wiem, jak ważne jest w życiu to, aby wiedza, która została już raz przyswojona, nie musiała być odkrywana na drodze osobistych doświadczeń. Zanurzając się w tę lekturę, dostrzeżesz nowe możliwości i ułatwienia, które szybciej doprowadzą Cię do wyczekiwanego celu.

James Arthur Ray w jednej ze swoich książek o rozwoju osobistym napisał, że równowaga we wszystkich dziedzinach życia nie jest możliwa. Rozwijając się w jednej dziedzinie życia, niestety ograniczasz drugą. W życiu możemy wyróżnić filary (dziedziny), takie jak: finanse, emocje, umysł, ciało i duch. Dziedziny te możemy porównać do zespołu jazzowego, w którym nigdy nie ma równowagi. Muzycy w takim zespole często improwizują. Raz wychodzi na pierwszy plan saksofonista, raz trębacz, innym razem kontrabasista, klawiszowiec, kolejnym razem chórki i często wokalista – jest harmonia, a nie równowaga. Jest współdziałanie w celu otrzymania finalnego efektu. Możesz znać osoby, które świetnie zarabiają, mają po kilka domów i wiele samochodów, ale w natłoku pracy, dorabiania się czy korzystania z przyjemności cielesnych i z nastawieniem na uciechy w pewnym momencie muszą zająć się swoim zdrowiem, bo niestety o nim zapomniały.

Gdy chcesz osiągnąć najwyższy poziom w jakiejś dziedzinie, musisz poświęcić temu odpowiedni czas i uwagę. Poświęcenie sprawia, że umysł automatycznie nadaje zadaniu dużą wartość. Nieważne, czy będą to mało pożyteczne rzeczy, czy rzeczy pożyteczne, procentujące w przyszłości, do których należy np. nauka nowego języka.

Inny sposób, który pozwoli Ci zaoszczędzić czas i skupić się na kreatywnym działaniu podczas poznawania języka, to odcięcie się od informacji. Informacje te będą walczyć o Twoją uwagę, gdy zechcesz poświęcić czas na naukę. Odetnij się od nich na czas zadania, które sobie wyznaczyłeś. Na czym ma to polegać? Przede wszystkim wyłącz aktualizacje wszystkich nowości przychodzących na telefon. Sprawdzono, że samo wyciszenie telefonu nie służy tak dobrze koncentracji na zadaniu jak jego całkowite wyłączenie. Za każdym razem, kiedy dostajesz informację z portali społecznościowych, SMS-a albo kiedy ktoś dzwoni, jesteś odrywany od celu. Twoja uwaga jest odwracana od zadania w kierunku rzeczy, która prawdopodobnie nie jest najważniejsza w tym momencie.

Ucząc się języka, musisz się wykazać skupieniem, determinacją i kreatywnością. Wydaje się trudne? Gdy zaczniesz już na całego poznawać angielski, to mi o tym opowiesz. Jak przekonują Jonathan B. Spira i Joshua B. Feintuch (analitycy z BaseX) w opracowaniu pt. „Koszt nieuwagi: czyli jak przerywanie pracy wpływa na świadomość produktywności pracownika”2, w ciągu dnia możesz dodatkowo zaoszczędzić ok. 28% czasu. Zyskasz ten czas głównie dzięki odcięciu się od przeszkadzających coraz częściej aplikacji i możliwości, które czają się w telefonach i internecie. Wszystkie narzędzia, za pomocą których komunikujemy się ze światem i które są dla nas dodatkową rozrywką czy ułatwieniem, równie często nam przeszkadzają i przekazują informacje, które normalnie by do nas nie dotarły. Przeciwdziałają kreatywności i skupieniu się na zadaniu. Nacierają na nasze postanowienia nie tylko podczas prac domowych czy prowadzenia samochodu, ale również mogą przeszkadzać podczas opanowywania języka. Marnotrawimy koncentrację, skupiając się na być może mniej istotnych informacjach. Informacje te są wokół nas w dużych ilościach. Internet, telewizja, telefon, portale społecznościowe, szybkie wiadomości na telefon – to ich główne źródła. Niełatwo z nich zrezygnować, dopóki nie musisz lub dopóki nie zauważasz, że właśnie one marnotrawią Twój czas. Telewizor czy telefon możesz łatwo wyłączyć. Jeżeli jednak pracujesz na komputerze, informację masz dostępną na wyciągnięcie ręki. Możesz tymczasowo wyłączyć internet i dzięki temu ograniczyć dopływ informacji. Jednak tym samym ograniczasz sobie możliwość korzystania z kopalni wiedzy, więc nie do końca jest to wskazane.

Jeżeli jesteś uzależniony od złych informacji w przeglądarce, a wolałbyś czasami zająć się czymś bardziej produktywnym, to z pewnością przyda Ci się dodatek do Firefoxa o nazwie LeechBlock (co można przetłumaczyć jako „zablokuj pijawkę”). Gdy go zainstalujesz, pojawi się w narzędziach przeglądarki. Możesz zablokować możliwość przeglądania internetu przez określony czas w menu Lockdown („przymknięcie”). Wpisz adresy internetowe w jeden lub więcej bloków, które przez czas Twojej pracy mają być niedostępne – ustalasz to w opcjach. Pomyśl, jakie przedziały czasowe sprawdzą się u Ciebie najlepiej. Możesz wybierać dni tygodnia, w które dodatek ma działać, albo jak długo dana strona ma być dostępna przez określony czas, np. 5 minut na godzinę. Obecnie dodatek jest dostępny tylko po angielsku. Podobny dodatek opracowano również dla Chrome’a, a nazywa się on StayFocused („pozostań skoncentrowany”). Inny dodatek dostępny na przeglądarkę Chrome to Productivity Owl („sowa produktywności”). Sowa pozwala na surfowanie po stronach niezwiązanych z pracą tylko przez zadany czas, później zamyka zakładkę. Jest bezlitosna. Natomiast strony, które związane są z Twoją pracą (słowniki, blogi dotyczące angielskiego itp.), możesz dodać w ustawieniach, a wtedy sowa nie będzie się na nich pojawiać. Ten dodatek jest chyba najłatwiejszy w obsłudze.

Istnieje wiele programów pozwalających na różnego rodzaju blokowanie stron. Są to głównie programy angielskojęzyczne i w większości płatne. Jeżeli nie chcesz niczego instalować ani niczego konfigurować, to wyłącz po prostu Wi-Fi w telefonie czy komputerze lub przejdź w tryb offline („bez połączenia, poza linią”) na określony czas. Polegaj głównie na swoich postanowieniach – to jest zawsze darmowe.

Jeżeli jesteś gotów poświęcić całą swoją uwagę poznawaniu angielskiego, a tym samym chcesz zaoszczędzić czas, to możesz odłączyć się od aktualnych informacji według poniższego sposobu. Przypuśćmy, że zamierzasz pracować np. z angielską piosenką czy tekstem i chcesz być całkowicie skupiony na tym zadaniu. Niech trwa to np. 25 minut. Po tym czasie możesz włączyć na chwilę komórkę, przeglądarkę i sprawdzić, czy ktoś do Ciebie dzwonił. Jeżeli musisz, sprawdź też informacje w portalach społecznościowych, wiadomości i wróć do zaplanowanego działania. Lepiej jednak przejdź się do kuchni po coś do picia, pooddychaj głęboko, poruszaj się, aby pobudzić krążenie i na chwilę oderwać myśli od zadania. Ważne jest to, aby czas na wykonanie tych czynności też był określony. Ułatwia to technika pomidora, która polega na tym, że na pojedyncze zadanie przeznaczasz 25 minut. Uruchamiasz minutnik ustawiony na 25 minut i skupiasz się na zadaniu. Dzięki temu całe 25 minut poświęcasz na czynność, którą sobie zaplanowałeś, z odpowiednio wysoką na niej koncentracją, bez zbędnych rozkojarzeń. Po 25 minutach masz 5 minut przerwy. Ściągnij aplikację Mechaniczny Pomidor na smartfona lub prostszy i równie dobry Pomodoro Timer, który będzie zawsze odmierzał 25 minut. Możesz dodatkowonazwać zadanie, które w tym czasie będziesz wykonywać. Jeżeli 25 minut nie jest wystarczające na wykonanie zadania, to dodaj następne 25 minut. Po czterech pomidorach zrób sobie dłuższą przerwę, np. 20 minut. Jeżeli używasz programu Mechaniczny Pomidor, to jeszcze prościej zarządzi on Twoimi przerwami i czasem pracy, informując Cię o przerwach. Z Mechanicznego Pomidora korzystam od niedawna i dzięki niemu moja koncentracja na zadaniu znacząco wzrosła.

Nie przeznaczaj na zadanie zbyt dużo czasu, zwłaszcza jeśli jest to zadanie, którego nie jesteś w stanie zrealizować w ciągu kilku godzin (np. całościowe opanowanie języka). Ile razy zdarzyło Ci się, że zadania, które normalnie wykonujesz w godzinę, zajęły Ci tylko 20 minut. Znajduje to odzwierciedlenie w prawie, które zostało nazwane prawem Parkinsona – od nazwiska twórcy. Mówi ono, że niezależnie od tego, ile masz czasu na wykonanie zadania, praca rozszerza się tak, aby wypełnić czas dostępny na jej ukończenie. Zdarzyło mi się tak nieraz, np. kiedy zaspałem na uczelnię czy do pracy. Miałem wówczas do dyspozycji o wiele mniej czasu niż zwykle. Mimo to udawało mi się dotrzeć na miejsce z wywiązaniem się z porannego rytuału (higiena osobista, śniadanie, kanapki). Kiedy natomiast innym razem wstałem parę minut przed alarmem budzika, to zwykle ten dodatkowy czas przeznaczałem na niezaplanowane rzeczy lub po prostu ociągałem się.

Postanów sobie z góry, że będziesz uczył się angielskiego np. przez miesiąc. Przez ten czas skoncentrujesz się na tym zadaniu bardziej, niż gdybyś powiedział sobie, że nauczysz się go przez 12 miesięcy czy przez 2 lata. Jeżeli wiesz, że masz dużo czasu na opanowanie danej czynności, to specjalnie ogranicz go do minimum, aby w krótszym okresie zobaczyć efekty. Widziałeś pewnie reklamy wychwalające metodę, dzięki której można nauczyć się mówić po angielsku w 14 dni. Hmm… Po 14 dniach może i będziesz znać podstawowe słowa i niektóre reguły rządzące językiem angielskim, ale do płynnego i automatycznego użycia języka potrzebujesz jednak „odrobinę” więcej czasu. Niemniej jednak zawężenie nauki do tak krótkiego czasu jest w stanie dodatkowo Cię zmotywować. Efekty początkowo mogą być duże, ale skutkiem ubocznym po tych 14 dniach będzie osłabienie motywacji, bo okaże się, że nie potrafisz się porozumiewać – że „magiczny” sposób nie działa. Czternaście dni nauki języka może jednak być zachętą do jego dalszego zgłębiania, samodzielnego albo na odpowiednim kursie, jeżeli będziesz mieć na to ochotę. Czas na poznawanie języka możesz skrócić z kilku lat (z tylu, ile uczą się go dzieci, aż są w stanie porozumiewać się bez przeszkód) do kilku miesięcy. Mam nadzieję, że praktyki, które tutaj zaprezentuję, przyczynią się do tego w ogromnym stopniu. Im szybciej opanujesz język, tym więcej czasu zaoszczędzisz i będziesz mógł go przeznaczyć na inne przyjemności.

Przydatnym przyzwyczajeniem i sposobem na oszczędzenie czasu jest grupowanie zadań. Planuj tak, aby nie podchodzić do jednego rodzaju zadania po kilka razy. O co chodzi? Dzięki temu, że do jednego rodzaju zadania podchodzisz tylko raz, możesz zaoszczędzić sporo czasu. Przypuśćmy, że rano zawsze idziesz po pieczywo. Co robisz, aby kupić bułkę na śniadanie? Zakładasz buty, otwierasz drzwi, zamykasz drzwi, pokonujesz drogę do piekarni, czekasz w kolejce, kupujesz, płacisz, wracasz do domu, otwierasz drzwi, zamykasz drzwi, zdejmujesz buty. Jeżeli taki rytuał odprawiasz codziennie, to same czynności przygotowawcze zajmują Ci dużo więcej czasu niż samo zjedzenie bułki. Co istotne, przerywasz wtedy ważniejsze albo przyjemniejsze zadania. A co, jeżeli pięć bułek kupiłbyś raz w tygodniu i przechowywał je w lodówce czy zamrażalniku, a w przypadku chęci zjedzenia odgrzewał w tosterze? Przykładowo, zamiast chodzić do sklepu codziennie, spisuj produkty do kupienia przez kilka dni i rób zakupy raz w tygodniu (najlepsza jest ponoć środa, wtedy najmniej ludzi robi zakupy i traci się mniej czasu w kolejce do kasy). Jeśli masz psa i wychodzisz z nim na spacer, to zwykle zabierasz śmieci do wyrzucenia. Robisz to niejako automatycznie. Inne domowe obowiązki to płacenie rachunków. Jeśli to możliwe, rachunki z całego miesiąca opłacaj jednego dnia. Załóż darmowe konto internetowe i rób przelewy przez internet – oszczędzisz czas, nie wyczekując w kolejkach np. w placówce banku czy na poczcie. Od dzisiaj planuj zadania bardziej świadomie. Codziennie szukaj możliwości grupowania zadań i zawsze myśl o tym, jak oszczędzić czas i załatwić kilka rzeczy jednocześnie. Jesteś zasypywany mailami? Wyłącz automatyczną synchronizację maili w programie pocztowym i sprawdzaj pocztę wyłącznie wtedy, kiedy tego potrzebujesz. Maile czytaj – jeśli to możliwe – raz na dzień albo rzadziej.

2Tłumaczenie tytułu – autor. Tytuł oryginalny: „The cost of not paying attention: how interruptions impact knowledge worker productivity”.

Czego potrzebuję, żeby zacząć?

W poprzednim rozdziale omówiłem pierwszy z potencjalnych skutków podjęcia decyzji, który może się odezwać i pokrzyżować Ci plany (zmiana pozbawi nas czegoś, co przynosi radość i przyjemność). Wiesz już, że rezygnacja z przyzwyczajenia nie zawsze jest stratą – dzięki temu zyskujesz dodatkowy czas, który możesz dalej zainwestować. Dowiedziałeś się też, jak znaleźć kolejne minuty, które przeznaczysz na angielski. Każdy z nas ma na co dzień 24 godziny i są one równe dla wszystkich, trzeba je tylko odpowiednio zagospodarować.

Drugim z trzech wymienionych wcześniej negatywnych skutków, jakich możesz nawet podświadomie się spodziewać, są niedogodności. Możesz zamartwiać się ogromem pracy potrzebnej do ukończenia zadania, bo w tej chwili z rozmowy po angielsku jesteś w stanie wywnioskować głównie to, że jest ona prowadzona po angielsku. Jeżeli posługujesz się rodzimym językiem, to wiedz, że od urodzenia miałeś i nadal masz wszystko, czego potrzebujesz, aby nauczyć się kolejnego języka. Podstawą uczenia się nowego języka jest poznawanie nowych słów i zwrotów, a nie gramatyki. Gramatyczna konstrukcja zdań przychodzi mimochodem. Mam na myśli naturalne przyswajanie języka. Będąc dziećmi, mieliśmy możliwość poznawać rodzimy język od podstaw. Słowa praktycznie same wchodziły nam do głowy. Większość z nas łapała w mig wszystkie nowo usłyszane słowa: „mama”, „tata”, „baba” itd. Powoli zasób słów zwiększał się o: „nie”, „tak”, „daj”, „papu”, „am”, „piciu” itd. Następnie zaczęliśmy je łączyć w całość: „Tata, daj”, „Mama, papu”. Nikt nie oczekiwał od nas, że zaczniemy od razu cytować prozę. Wszyscy byli dla nas wyrozumiali i zachwycali się pierwszymi słowami, które wypowiadaliśmy.

Czym różni się nauka języka u osoby dorosłej i dziecka? w obu przypadkach trzeba poznać nowe słowa, zwroty i konstrukcje, z tym że dorosły chce z reguły uzyskać efekty w piorunującym tempie i denerwuje się ich brakiem, co dodatkowo go blokuje. Zaczynając przygodę z przyswajaniem języka, musisz przygotować się na bezkresną wyrozumiałość w stosunku do siebie. Przede wszystkim otwórz oczy i uszy! Słuchając, uczysz się języka uszami, patrząc, kodujesz wyrazy oczami. Jednak żeby zacząć mówić w obcym języku, musisz trenować mówienie. W aspekcie mówienia obserwuj dzieci. Mimo że dzieci 6-miesięczne znają już znaczenie niektórych słów, takich jak „tata” czy „mama”, to nie znają swojego języka ojczystego na tyle, aby się nim swobodnie porozumiewać. Mówią o tym badania z udziałem dzieci, które przygotowują się do mówienia w swoim pierwszym języku. Występuje u nich tzw. cichy okres, w którym obserwują otoczenie i przysłuchują się mu. W tym czasie dzieci kodują spływające do nich informacje. Miałem okazję obserwować rozwój porozumiewania się z otoczeniem moich siostrzenic i siostrzeńców. Dzieci powtarzają po opiekunach, najpierw bezmyślnie pojedyncze słowa, później całe zdania. Często mówią, lecz wypowiedzi te nierzadko mają mało wspólnego z obecną sytuacją czy bieżącym tematem. Dzieci trenują mowę! Poznają coraz więcej słów i zaczynają bardziej kojarzyć fakty i sytuacje, zaczynają też mówić do siebie podczas zabaw. Posługują się utartymi zwrotami, które pomagają im przeżyć. Potrafią wskazać, że są głodne albo że chce im się pić. Zanim jednak zaczną używać kreatywności i tworzyć dłuższe zdania na podstawie poznanych zwrotów i słów w nich zawartych, minie sporo czasu. Podczas rozwoju mowy zaczynają przyjmować aktywną postawę w komunikacji i tworzyć wypowiedzi w swoim języku. Bardziej aktywnie zaczynają się nim porozumiewać dopiero w wieku 1,5–2 lat, a do tego czasu pojmują go przez zwykłe naśladownictwo (wzory zdań i utarte zwroty). Im większą mają możliwość obserwacji komunikujących się, wypowiadania się oraz przekazywania informacji, tym lepszą zdobędą umiejętność komunikowania się w przyszłości. Umiejętności te można rozwijać, a rozwój ten może trwać nawet całe życie. Warunkiem jest jedynie, albo aż tyle, aby podczas nauki były wdrażane nowe, nieznane dotąd sposoby komunikacji, a chęć danej osoby do poznawania języka zbliżona była do chęci nauki mówienia u małego dziecka. Dzieci od najmłodszych lat otoczone są językiem, którym jeszcze nie potrafią się w pełni posługiwać, mogą jednak trenować go na co dzień. Codziennie obserwują komunikację swoich rodziców, opiekunów czy rówieśników. Mimochodem przypatrują się okolicznościom tych kontaktów (kontekst).

Po cichym okresie obserwacji konieczny jest pewien przełom i przejście bezpośrednio do trenowania wypowiedzi w nowym języku. Ty też powinieneś na początku bezmyślnie, ale umyślnie trenować komunikację poprzez naśladownictwo wzorów wypowiedzi czy utartych zwrotów w języku angielskim. W jaki sposób najłatwiej zdobywać takie umiejętności, dowiesz się z dalszej lektury. Zależności te zostały opisane szczegółowo w opracowaniach dzisiaj już emerytowanego profesora Stephena D. Krashena z University of Southern California. Krashen przywołuje w nich badania własne i innych naukowców zajmujących się lingwistyką, które posłużyły mu do stworzenia teorii przyswajania drugiego języka. O czym mówi ta teoria i jak wykorzystywać ją w praktyce, przybliżę w dalszej części tej książki, przy okazji omawiania czynników ułatwiających poznanie języka angielskiego.

Czasami poznawanie języka nas przeraża. Obawiamy się, że ktoś będzie od nas wymagał, żebyśmy mówili jak rodowity Anglik czy Amerykanin, który swój rodzimy język miał dawkowany właśnie w bardzo dużych ilościach od dziecka. Nie będziesz tak mówił (przynajmniej nie od razu), to jest po prostu niewykonalne, chyba że miałeś okazję dorastać w wielojęzycznej rodzinie. Niektóre kursy językowe w założeniu mają najpierw nauczyć mówić, czytać, a gramatykę opanowuje się mimochodem. Wszystko w kolejności – zgodnie z naturalnym rytmem.

Na zwykłych zajęciach zasypywani jesteśmy zagadnieniami gramatycznymi, trenujemy naraz wszystkie umiejętności, przeskakując czasami ważne dla nas szczegóły, na które potrzebowalibyśmy nieco więcej czasu. Niemniej w większości przypadków po takich doświadczeniach mamy już jakieś podstawowe informacje o języku, które dają dobry start do dalszego jego rozwijania. Jednak braki w informacjach podstawowych mogą ten proces zakłócać. Liczy się sposób, w jaki przekazywana jest wiedza na kursach, i to, na co kładziony jest nacisk. Czy np. kładąc nacisk na gramatykę i pilnując poprawności gramatycznej, będziesz w stanie mówić płynnie, bez zbędnych pauz, przestojów i pomyłek? Raczej nie. Mowa będzie wolniejsza i mniej naturalna od automatycznej. Jeżeli nauczysz się zasad gramatyki, to będziesz je w stanie wykorzystać w pełni dopiero w momencie, kiedy będziesz mieć na to dużo czasu, np. na testach. Krashen nazywa to wewnętrzną jednostką monitorującą, która zawiaduje tym kontrolowanym, nieautomatycznym mówieniem. Kiedy poznajesz zasady i reguły, jednostka monitorująca dostaje wytyczne co do poprawności wypowiedzi, ale zwykle potrzebujesz dużo więcej czasu niż w zwykłej mowie, aby miała ona szansę zostać użyta. Wiadomo, że podczas rozmowy musisz reagować na słowa rozmówcy bardzo szybko – nie ma czasu na dłuższe zastanawianie się nad regułami. Stąd pomimo poznanych na kursie zasad i tak zdarza Ci się popełniać błędy, co może dodatkowo wywoływać poczucie zawodu. Nie musisz się jednak tym przejmować. W większości przypadków, kiedy reguła jest Ci znana, będziesz zdawać sobie sprawę z popełnionego błędu, a następnym razem, gdy będziesz mieć możliwość jego skorygowania, po prostu to zrobisz.

Oprócz poznanych podstawowych reguł składni języka konieczne będzie całościowe jego ogarnięcie. Czy zatem języka angielskiego można nauczyć się ze zrozumieniem? Usłyszałem kiedyś wypowiedź pewnej lektorki uczącej w szkole języków obcych. Mógłbym z nią polemizować. Otóż lektorka twierdziła, że „uczniowie będący dobrymi uczniami z przedmiotów ścisłych potrafią wyśmienicie uczyć się języków obcych”. Być może tak jest, ale moim zdaniem wynika to nie z ich wrodzonych umiejętności, ale z analogii z wyuczonymi w innych dziedzinach sposobami na naukę. Według mnie uczniowie ci są bardzo konsekwentni w działaniu i nastawieni na 100% efekt, gdy znają już metodę czy schemat działania. Nauczeni doświadczeniem, nacechowani są ogromną wytrwałością, którą przenoszą na inne dziedziny. Tak jak w działaniach matematycznych stosują reguły, które pozwalają rozwiązać równanie, tak samo w nauce języka znaleźli metody czy wzory postępowania, które rządzą zapamiętywaniem słów i konstrukcji, ale także ogólnym podejściem do nauki. W dużym procencie nie będzie to jednak naturalne przyswajanie języka, tylko mechaniczne uczenie się. Nie mów też, że nie masz do tego zdolności – jesteś w stanie nauczyć się nowego języka. Musisz też wiedzieć, że rozwijanie umiejętności w różnych dziedzinach życia nie wiąże się z jakąś dodatkową, wrodzoną zdolnością, lecz z trwałym przestrzeganiem metod skutecznego podejścia do tematu.

Profesor Krashen w swojej teorii definiuje dwie metody nauki języka: przez przyswajanie (powolne i naturalne) i przez uczenie się (mechaniczne zapamiętywanie reguł, które ogranicza automatyczne posługiwanie się językiem). Dzięki tej książce poznasz oba te podejścia.

Kiedy uczysz się języka, a nie przyswajasz go, to możesz ostatecznie odczuwać zakłopotanie. Dlaczego? Pomimo że otrzymujesz dobre oceny z przedmiotu język obcy, nie jesteś w stanie płynnie się nim posługiwać. Podobnie było u mnie z językiem rosyjskim, z którego dostawałem same dobre oceny. Niestety, po zakończeniu naprawdę wielu lat nauki szkolnej miałem trudności, aby porozmawiać w tym języku na zwykłe tematy. To jest jak uderzenie młotem z kreskówki. Cieszysz się, że „znasz” język, bo się go uczyłeś lub uczysz wiele lat i masz dobre oceny, ale gdy ktoś pyta Cię, jak powiedzieć w nim prostą rzecz, nie jesteś w stanie odpowiedzieć: „Yyy, nie wiem, ale wiem, jak odmieniać liczebniki przez osoby!”.

Jeżeli miałeś podobne doświadczenia, to automatycznie oczekujesz rozczarowania. Wewnętrzny głos mówi Ci: „Co, jeżeli znowu będę uczył się 9 lat i nic mi z tego nie wyjdzie? Strata czasu!”. I to właśnie trzeci potencjalnie oczekiwany skutek podjęcia decyzji – rozczarowanie. Jak zatem stworzyć warunki, aby potencjalne i przewidywane skutki rozczarowań nie przeszkodziły Ci w pozostaniu na kursie nastawionym na poznawanie języka? Musisz chcieć poznawać język, chcieć rozmawiać w nim jak rodzimy Amerykanin czy Anglik, mieć wizję, że tak się już stało, a nie chcieć uczyć się gramatyki i skomplikowanych reguł, które rządzą daną wypowiedzią. Wiadomo, że reguły z miejsca potrafią zniechęcić, a jeżeli są skomplikowane, to zrobią to jeszcze skuteczniej.

Moje zamiłowanie do nauki języków nie jest przypadkowe – ta dziwna mowa, którą kiedyś usłyszałem, bardzo mi się spodobała. Gdy już dowiedziałem się, że mogę ją zrozumieć i sam w ten sposób mówić, to zaczęło się na dobre. Nie koncentrowałem się na tym, że muszę poznać jakieś reguły – chciałem się komunikować i mówić tak jak oni, rozumieć zagraniczną mowę i tekst. Znalazłem w sobie tę iskrę, dzięki czemu w poznawaniu języków czułem się pewniej pomimo przeszkód i niepełnej znajomości tematu. Z góry zakładam, że nie muszę mówić idealnie, aby się komunikować, więc puszczam bokiem rozczarowanie (wmawiany sobie skutek podjęcia decyzji), a w zamian oczekuję od siebie komunikacji i chęci zrozumienia tekstu, rozmowy itd. Rozczarowania w naturalny sposób chcemy przecież uniknąć. Kiedy zakładam, że w mojej komunikacji nie wszystko ostatecznie będzie idealne, jestem w stanie podjąć decyzję, której będę się trzymać. Choć rzeczywiście efekt mówienia (przynajmniej na początku) może być daleki od poprawnego, to Twoim prawidłowym działaniem powinno być parcie do przodu, bo tylko dzięki temu założony cel zostanie osiągnięty. Wytrwałość to jedna z tych cech, które warto rozwijać. O innych będę pisał w dalszej części tej książki. Jak powiedział Winston Churchill: „Sukces to zdolność przechodzenia od porażki do porażki bez utraty entuzjazmu”. I tego się trzymajmy! Pamiętaj, że nauka angielskiego to cały proces, który powinieneś przejść, aby móc się posługiwać tym językiem. Proces ten może nie mieć końca! Jednak musisz go przechodzić z odpowiednim zaangażowaniem i nastawieniem, poświęcając mu odpowiednią ilość czasu. To proces, którego jednym z ostatnich etapów będzie możliwość swobodnego wyrażania myśli i korzystania z materiałów dostępnych w nowym języku.

Powinieneś zacząć od rzeczy najłatwiejszych i przechodzić do takich, w których występuje zwykłe, codzienne użycie języka. Przy przyswajaniu tak szerokiej dziedziny wiedzy jak nauka języka wymagane jest grupowanie informacji mniej ważnych wokół podstawowych. Przed przejściem do obszernego studiowania danej materii specjaliści zachęcają, aby zapoznać się z jak najprostszym dotyczącym jej podręcznikiem. Ten, który teraz czytasz, na pewno okaże się pomocny. W czym pomoże Ci ta książka?

Zdobędziesz ogólne wyobrażenie o całości procesu, jakim jest uczenie się czy przyswajanie i nauka języka.Najważniejsze wiadomości staną się punktami podparcia. Wokół nich skupi się reszta informacji, które będziesz pozyskiwać podczas przyswajania języka.Im mniej zawiłych informacji na początku, tym mniejsze ryzyko, że mylnie zaczniesz postrzegać całość sprawy. Badania wskazują, że wcześniejsze zapamiętywanie szczegółów (takich jak np. złożone konstrukcje gramatyczne) może utrudniać zrozumienie całości zagadnienia.

Niektórzy na początku zapoznawania się z nowym językiem myślą, że jego opanowanie jest tak nieskończone i niezmierzone jak wszechświat. Otóż musisz wiedzieć, że zarówno liczba słów, jak i dźwięków w języku angielskim, tak jak w każdym innym, jest ograniczona. Ograniczona, czyli policzalna, i dzięki temu możesz ją opanować w określonym zakresie. Być może nie poznasz ich wszystkich od razu, ale dzięki moim wskazówkom dotyczącym mówienia, czytania czy tworzenia słów w języku angielskim opanujesz większą część tych podstawowych. Oczyma wyobraźni zobacz te mierzalne granice i miej świadomość, że kiedy będziesz je stopniowo pokonywał, to automatycznie staniesz się bieglejszy w angielskim.

Swego czasu miałem bzika na punkcie poznawania języków. Po zaznajomieniu się z pewną liczbą słów i zwrotów oraz z podstawami gramatyki innych języków, np. niemieckiego, włoskiego czy teraz francuskiego, mogę stwierdzić, że język angielski jest najprostszy dla nas, Polaków. Co więcej, dzięki poznaniu angielskiego otworzą się przed Tobą kolejne możliwości. Gdy połączysz informacje, które już masz, znając język polski i poznając angielski, spowodujesz, że poznawanie kolejnych języków stanie się dla Ciebie o wiele łatwiejsze. Stwierdzam to na własnym przykładzie. Niedawno zacząłem uczyć się francuskiego i pomimo że wydaje mi się on trudniejszy niż angielski, widzę w nim wiele podobieństw do języków, które już znam. Te same podobieństwa można dostrzec, porównując angielski z niemieckim czy rosyjski z polskim. Z dalszej części książki dowiesz się, dlaczego te języki są do siebie pod niektórymi względami podobne, a nawet identyczne. Doszukiwanie się podobieństw, ale też różnic w konstrukcjach, podobnym brzmieniu słów nowego i starego języka jest bardzo pomocne w tworzeniu bazy wiedzy, słów i nowych informacji na temat poznawanego języka. Z czasem będzie to dla Ciebie naturalne działanie. Napiszę o tym więcej w dalszej części książki.

Poznanie języka angielskiego daje Ci możliwość uczenia się kolejnych języków – i to nie tylko ze względu na podobieństwa między nimi. Dzieje się tak również dlatego, że dla angielskojęzycznych nacji stworzono setki kursów, książek, które pozwolą przyswoić Ci bardziej lub mniej egzotyczne języki. Wiele z tych kursów jest darmowych i moim zdaniem na bardzo wysokim poziomie. O niektórych z nich więcej dowiesz się dalej.

Tworząc odpowiednie warunki do przyswajania wiedzy i zmieniając nastawienie, jesteś w stanie wybić się ponad przeciętność. Musisz jednak stworzyć te odpowiednie warunki. Przykładowo, chcesz zaklaskać w ręce i nagrodzić np. piosenkarza czy aktora za fenomenalny występ. Co musisz w tym kierunku zrobić? Najpierw wyrazić wewnętrzną chęć czy potrzebę wykonania czynności klaskania. Później podnieść ręce np. na wysokość klatki piersiowej, zbliżyć dłonie do siebie, obrócić je ku sobie wewnętrzną stroną i energicznie, z odpowiednią prędkością zetknąć je ze sobą, później rozsunąć i ponownie przysunąć i powtarzać tyle razy, ile potrzeba. Dźwięk klaskania pojawia się samoczynnie. Aby wzmocnić efekt sympatii do oklaskiwanego, możesz nawet wstać! Jedyne, co musiałeś zrobić, to stworzyć odpowiednie warunki do tego, aby dźwięk był słyszalny. Nad procesem stwarzania tych warunków/działań zastanawiałeś się pewnie, gdy po raz pierwszy świadomie go odkryłeś, później stał się automatyczny. Podobnie będzie z uzyskaniem odpowiedniej postawy czy warunków, które wykorzystasz do stworzenia umiejętności przyswajania i nauki, a później używania języka angielskiego na co dzień.

Czy kreatywni rzeczywiście mają lepiej?

Czy osoby kreatywne szybciej przyswajają język? Niektórzy twierdzą, że tak. A czy Ty jesteś kreatywny? Co to znaczy być kreatywnym? Kreatywność to: oryginalność, użycie wyobraźni, umiejętność adaptacji, eksperymentowanie, otwartość w działaniu. Myślisz, że nie jesteś kreatywny? Każdy na swój sposób jest. Kiedy gotujesz obiad i masz tylko kilka składników w lodówce, to tworząc z nich danie, wykazujesz się kreatywnością (nawet jeżeli wynik tej kreatywności okazuje się niezjadliwy). Kiedy jedziesz samochodem, natrafiasz na korek i omijasz go, wyszukując inną trasę, to też dowodzisz swojej kreatywności. Kiedy szukasz odpowiedniego zdania, które będzie ripostą na zdanie wypowiedziane przez rozmówcę, i znajdujesz je, to też wykazujesz się kreatywnością w mowie. Jesteś równie kreatywny, kiedy chcesz kogoś umyślnie zdenerwować swoimi słowami czy powiedzieć kawał. Efekty mogą być różne: obiad nie będzie tak smaczny, jak zakładałeś, a ominięcie korka spowoduje skrócenie czasu podróży tylko o kilka minut, a zamiast kogoś zdenerwować, po prostu go rozśmieszysz.

Tak, jesteś kreatywny i przez większą część życia byłeś. Kiedy zaczynaliśmy uczyć się języka polskiego, musieliśmy posługiwać się własną kreatywnością w sposobie, w jaki się go uczyliśmy i używaliśmy. Gdy rozmawiamy w rodzimym języku, cały czas jesteśmy kreatywni dzięki temu, że w odpowiedni sposób łączymy słowa w zdania. Składając słowa w zdania, możemy na różne sposoby przekazywać tę samą informację rozmówcom, a przy tym jesteśmy przez nich rozumiani. Ty też rozumiesz innych Polaków, bo poznałeś system dekodowania ich mowy. Zauważ, że pomimo bycia kreatywnym w opisanych sytuacjach nie starasz się w jakiś szczególny sposób taki być. Znajomość języka nie pozwala Ci na tworzenie zdań i rozszyfrowywanie tego, co mówią do Ciebie inni ludzie? Aby ich zrozumieć, musisz poznać ich system dekodowania, który pozwoli Ci na rozpoczęcie tego kreatywnego procesu w nowym języku. Czego potrzebujesz do budowy tego systemu? Jedynie pewnej podstawowej grupy słów. Kiedy nauczysz się już tej skończonej (policzalnej) liczby słów, będziesz mógł stworzyć nieskończoną liczbę kombinacji słów i zdań. Czyż to nie wspaniałe?

Dodatkowo ponoć osoby bardziej kreatywne lepiej uczą się języków, natomiast osoby uczące się nowego języka stają się dzięki temu bardziej kreatywne. W dalszej części tej książki poznasz wiele przykładów kreatywnego poznawania angielskiego i dowiesz się, jak bardziej naturalnie stać się twórczym w jego poznawaniu.

Czego jeszcze możesz się spodziewać?

Wcześniej pisałem o trzech negatywnych odczuciach przy podejmowaniu decyzji, którymi możemy sabotować nasz wybór: oczekiwanie straty (rezygnacja z ulubionych zajęć), niedogodności (ogrom pracy) i rozczarowania (a co, jeżeli nic z tego nie wyjdzie?). Zamiast się nimi zamartwiać, powinieneś zastępować je pytaniami o pozytywnym efekcie podjęcia decyzji, np. „Co, jeżeli będę rozumiał wszystkich mówiących po angielsku?” itp.

Innym zjawiskiem, które może pojawić się już po podjęciu decyzji i które chcę krótko opisać, jest odczuwanie obawy przed negatywną oceną. Skąd to uczucie, które mówi Ci: „Nie rób tego”? Masz opory, aby powtarzać czy naśladować na głos angielską mowę przed lustrem sam do siebie czy w towarzystwie innych? Jest to po części efekt poprzednich doświadczeń. Kiedy ktoś czuje taką blokadę przed używaniem nowego języka, to każdą okazję do mówienia po angielsku może odbierać jako zagrożenie. Jego oczekiwanym negatywnym skutkiem może być możliwość uszczerbku na własnym ego przez zrobienie z siebie pośmiewiska, bo umiejętność potrzebna do automatycznego mówienia nie jest doskonała. Jakie doświadczenia mogły do tego doprowadzić?

Uczucie to zostało nam zaszczepione przez system szkolnictwa i jego nieodłączną część – ocenianie. Być może przypomnisz sobie, jak za czasów szkolnych podczas odpowiedzi przy tablicy nie czułeś się zbyt komfortowo. Jak spodziewałeś się dobrej oceny z danego przedmiotu, a otrzymałeś trójkę lub nawet mniej. Sytuacje, kiedy być może nie byłeś dobrze przygotowany do odpowiedzi. Ja pamiętam kilka takich zdarzeń. Przytrafiały się one wszystkim: i prymusom, i tym, którzy uczyli się gorzej. Odczuwanie pewnego dyskomfortu przed kolejnym publicznym (klasowym) wystąpieniem to normalna rzecz. Przecież najlepszą oceną jest piątka czy szóstka. Jeżeli nie dostanę tak dobrej oceny, to nie jestem wystarczająco dobry. Co, jeżeli dostanę trójkę albo dwójkę? Strach pomyśleć, a tym bardziej próbować…

Brak pochwały albo zła ocena wcześniejszych innych, nawet niezwiązanych z tematem prób mogły zaowocować tym, że teraz nawet podświadomie odczuwasz niepokój przed trenowaniem mówienia w nowym języku. W czasach nauki szkolnej wymagania wobec nas były takie: „Rób tak i tak – poprawnie, a wtedy zostaniesz dobrze oceniony. Jeżeli zrobisz coś źle, to dostaniesz złą ocenę. Jeżeli będziesz miał więcej takich nieudanych prób – nie zdasz”. W szkole brak odpowiedzi też na ogół jest oceniany. Podczas szkolnego egzekwowania wiedzy wiadomo, czy odpowiedź jest właściwa, czy niezgodna z oczekiwaniami nauczyciela, bo np. może zostać przez niego oceniona jako niedostateczna albo wzbudzić salwę śmiechu gremium klasowego. Jeżeli takich sytuacji było dużo, to w umyśle powstał most łączący stres z mówieniem w nowym języku. Ocenianie przez środowisko u niedoświadczonego adepta nowego języka powoduje zwykle zablokowanie kreatywności. Taka osoba podświadomie woli nie mówić nic, niż zostać źle oceniona. Ciebie może to nie dotyczyć, ale znaczy to tyle, że w pewnym momencie uodporniłeś się na tego typu zdarzenia i zacząłeś bardziej racjonalnie podchodzić do tematu. Filtr mentalny opadł i przestałeś przejmować się ocenami.

Ciągłe dążenie do perfekcji, do najlepszej oceny towarzyszące nam podczas edukacji, w okresie dzieciństwa i dorastania wpłynęło na to, jak teraz podchodzimy do nauki języka i często do życia – zwykle stronimy od najgorszej oceny. Jeżeli masz już dzieci, zwróć na to uwagę – chwal osiągnięcia dziecka, kiedy możesz, i nie krytykuj, stawiaj czwórki i piątki, stosuj metodę pochwały i zachęty. W ten sposób wzmocnisz w nim wiarę w siebie, a dzięki temu jego późniejszą śmiałość w życiu.

Jak zatem nie zostać ocenionym? Nie odzywać się w ogóle? Wtedy nie będzie żadnej oceny. Nie na tym to polega. Zapomnij o takim podejściu, kiedy będziesz uczyć się nowego języka. Negatywny krytyk w Twojej głowie mówi: „Nie umiesz wystarczająco, nie odzywaj się, nie próbuj, nie musisz, niech zrobi to ktoś inny”. Przejdź obok tego negatywnego krytyka, którego przez wszystkie doświadczenia życiowe większość z nas ma zainstalowanego w głowie, i rób swoje. Zapomnij o ultimatum, że albo robię coś dobrze, albo nie robię tego wcale. Ucząc się angielskiego, nie stawiaj na poprawność wypowiedzi, nikt nie postawi Ci złej oceny – stawiaj na porozumiewanie się! z badań Lily Wong Fillmore wynika, że dzieci podczas zabaw w piaskownicy z innymi rówieśnikami wykorzystują te umiejętności językowe, które aktualnie mają. Potrzeba komunikacji, której pragną, jest tak duża, że pokonują wszystkie trudności, zapamiętują wzory wypowiedzi i składnię najczęściej słyszanych zdań. Mówią i trenują, a co ważne, nie przejmują się w ogóle, że mogą zostać ocenione. Wrócę jeszcze na krótko do tego tematu w jednym z kolejnych rozdziałów.

Boimy się też, że wyjdziemy na osobę mało kompetentną przed kimś, kto zna język lepiej. Ucząc się języka, nie stawiaj na doskonałość. Niech na plan pierwszy wysunie się znaczenie wypowiedzi, zrozumienie rozmówcy przez Ciebie czy zrozumienie Ciebie przez rozmówcę. Niepełne zrozumienie całości zaprocentuje na przyszłość, bo aby zrozumieć czy powiedzieć coś, wkładasz w to pracę i w ten sposób trenujesz. Bądź na to gotów. Kiedy Twoja znajomość angielskiego będzie na tyle dobra, że opanujesz podstawy, to komunikuj się tak, jak będziesz w danej chwili potrafił. Na początku te próby mogą wyglądać mało profesjonalnie, jednak każda kolejna próba mówienia przybliża Cię – poprzez praktykę i naukę – do upragnionej poprawności w używaniu nowego języka. Zaskocz najpierw siebie, a później innych. Zacznij komunikować się w nowym języku i dąż do biegłości. Wiadomo, że nie zawsze będzie czas na takie praktykowanie, bo informacja będzie musiała zostać przekazana dość szybko. Jeżeli jednak masz możliwość i pomysł na to, jak przekazać ją po angielsku, rób to.

Lęk przed mówieniem może też wiązać się z karmą3 będącą wynikiem naszych przeszłych czynów. Jeżeli to możliwe, najlepiej jest wyzbyć się negatywnego oceniania, hejtowania (hate – nienawidzić, nienawiść), krytykowania. Jeżeli na tym polega Twoja praca, to zastanów się, czy jej nie zmienić. Jeżeli potrzeba hejtowania czy komentowania zostanie odsunięta, to z większym prawdopodobieństwem pozbędziesz się lęku przed mówieniem i negatywną oceną. Należy raczej działać, by rozwijać się w przydatnych dziedzinach, i przestać marnotrawić energię na zbędne rzeczy.

Zadawanie pytań i pozyskiwanie odpowiedzi to najlepsza metoda nauki języka. Niezadawanie pytań może hamować Cię w działaniu. Ktoś, kto powiedział, że nie ma głupich pytań, miał 100% rację. W trakcie nauki języka na przekór wszystkiemu zadawaj pytania. Pytaj swojego mentora, nauczyciela, pytaj na forach internetowych (np. na www.forum.prostyangielski.pl), pytaj znajomych (oczywiście z umiarem), jeśli podczas nauki będziesz miał jakieś wątpliwości. Pamiętaj o swoim celu: chcesz nauczyć się angielskiego – zadajesz same przydatne i mądre pytania! Jak powiedział