Strona główna » Obyczajowe i romanse » Pod jemiołą i liśćmi mango

Pod jemiołą i liśćmi mango

4.00 / 5.00
  • ISBN:

Jeżeli nie widzisz powyżej porównywarki cenowej, oznacza to, że nie posiadamy informacji gdzie można zakupić tę publikację. Znalazłeś błąd w serwisie? Skontaktuj się z nami i przekaż swoje uwagi (zakładka kontakt).

Kilka słów o książce pt. “Pod jemiołą i liśćmi mango

Jak zakończy się niespodziewany ślub i zderzenie dwóch różnych kultur?

Polecane książki

Juliusz Słowacki, mistrz polskiego romantyzmu, napisał „Sen srebrny Salomei” w listopadzie 1843 r. Utwór wydano w Paryżu w roku następnym, wystawiono zaś po raz pierwszy w Krakowie w 1900 r.To jeden z najokrutniejszych dramatów Słowackiego, oscylujący między realizmem a mistyką. Ukazuje konflikt...
Koniecznie sprawdź, jeszcze dziś: Kto nadal będzie mógł korzystać ze zwolnienia ze stosowania kas fiskalnych? Kto zyska, a kto straci na modyfikacjach w ewidencji? Jacy nowi przedsiębiorcy będą musieli stosować urządzenia fiskalne już 1 stycznia 2013 r.? Kiedy podatnik prowadzący biznes straci zwoln...
Przybyli z otchłani kosmosu, żeby nas zniszczyć. Przed pięćdziesięciu laty żądni krwi obcy spustoszyli Ziemię. Większość ludzkości zginęła. Stoczyliśmy się w ciemność. Ale teraz odradzamy się z popiołów. Nadszedł czas, żeby stawić im czoła. Marco Emery urodził się w czasach wojny i na włas...
Pakiet kart pracy na terapię pedagogiczną. Ćwiczenia usprawniające percepcję słuchową....
  Co, kolejny ochroniarz? Przecież ojciec wie, dlaczego pięciu poprzednich szybko zrezygnowało z pracy. Ja, Miranda Kravitz, córka burmistrza Nowego Jorku, przysięgam, że ten szósty też długo nie wytrzyma. Tyler Brannigan to policjant? Nie szkodzi, ja też jestem sprytna. Jest twardy? Mam sposoby, że...
  Zmierzch Homo Economicus to druga, po cieszącej się sukcesami Ekonomii dobra i zła, książka Sedlacka. Stanowi ponowną próbę odnowienia wiary w ekonomię i przedstawienia jej jako nauki z ludzką twarzą. Latem 2011 roku w Oksfordzie Roman Chlupaty przeprowadził z Sedlackiem wywiad, który pierwotni...

Poniżej prezentujemy fragment książki autorstwa Nina Nirali

Projekt okładki: E-Słowa / www.e-slowa.pl

Redakcja i korekta: E-Słowa / www.e-slowa.pl

Skład wersji elektronicznej: E-Słowa / www.e-slowa.pl

Zdjęcie wykorzystane na okładce: Pixabay

© by Nina Nirali, 4generations

4generations

Nowy Sącz 2019

Pod jemiołą i liśćmi mango.

wtorek 8 listopada 2016, Kalkuta, Indie

– Miliony ludzi w kolejkach przed bankami oraz oddziałami poczty, oczekuje na wymianę banknotów o najwyższych nominałach, unieważnionych dzisiaj przez rząd. Nad chaosem usiłują zapanować oddziały paramilitarne – dobiegało z odbiornika telewizyjnego. Prezenter wiadomości relacjonował najważniejsze wydarzenie dnia. Zaraz potem na ekranie pojawił się premier Indii i rozpoczął wygłaszać orędzie do narodu:

– Czarnorynkowe pieniądze i korupcja są największymi przeszkodami w wykorzenianiu biedy dlatego też, ze skutkiem natychmiastowym, zostały unieważnione banknoty o nominałach pięciuset i tysiąca rupii.1

Naresh Mohan, słuchając przemowy premiera, poczuł, jak na jego czoło występuje pot. Jednak to nie wysoka temperatura, panująca w salonie jego domu, była tego przyczyną. Jako przedsiębiorca produkujący rusztowania i zatrudniający w swojej fabryce niemal dwustu ludzi czuł, że takie gwałtowne zmiany spowodują wiele trudności.

Premier zapewniał jeszcze w swej przemowie, że posiadacze wycofanych z obiegu banknotów nie poniosą strat, jeśli do końca grudnia je wymienią. W zamian za dawne banknoty miały być wyemitowane nowe, inna wersja nominału pięciuset oraz banknot opiewający na dwa tysiące rupii.

Naresh szybkim gestem sięgnął po pilot i wyłączył telewizor. Widział przed chwilą w relacji na żywo reakcję zwykłych ludzi. Banki były oblegane. W Indiach niemal wszyscy używali wyłącznie gotówki. Karty plastikowe, jak dotąd, nie zyskały tu dużej popularności. – W takim tempie prędko zabraknie pieniędzy w bankach i zacznie się kryzys. Najpewniej znów wybuchną zamieszki. Lada moment powinienem wypłacić ludziom wynagrodzenia, a kilka fakturom na spore kwoty, upływał termin płatności. Rząd z pewnością nie nadąży z wprowadzeniem nowych pieniędzy do obiegu. – myślał z przejęciem. Musiał koniecznie zadzwonić do banku i umówić się na spotkanie ze swoim doradcą. Należało prędko wymienić całą posiadaną w sejfie gotówkę, inaczej konsekwencje zastoju finansowego będą dla niego zbyt dotkliwe.

Mężczyzna prędko wstał i przeszedł do sporego korytarza, gdzie niedaleko wyjścia głównego, stała szafka z telefonem. Naresh zawsze miał doskonałą pamięć do liczb, dlatego i teraz, bez zastanowienia, wybrał odpowiedni numer telefonu. Czekał przy aparacie, jak mu się wydawało, wieczność. Po dwunastym sygnale w końcu poddał się i odłożył słuchawkę.

Przez kolejne dwa dni sytuacja nie tylko się nie zmieniła, ale zgodnie z wcześniejszymi przypuszczeniami, drastycznie pogorszyła. Naresh nie mógł się dostać ani dodzwonić do banku. Wszyscy, z którymi rozmawiał, mieli podobny problem. Większość jego rodziny, znajomych i przyjaciół, pozostawało niemal bez środków do życia. Wszyscy oni, co dzień stali w długich kolejkach do banku, a pod koniec dnia odchodzili z niczym. Sytuacja, przez brak gotówki o ważnych nominałach, stawała się być coraz bardziej niepokojąca. Naresh z lękiem zaczął myśleć, że jeśli ten stan potrwa dłużej, Mohanowie mogli niebawem stracić wszystko.

Z żalem westchnął, zastanawiając się, dlaczego niesprawiedliwy los zostawił go samego ze wszystkim, a jego żona już nie żyła. Z pewnością znalazłaby jakieś rozwiązanie dla tej sytuacji. Gdy żyła, była jego największym wsparciem. Zaraz też mężczyzna pomyślał o ich jedynej córce, Nalini. Ta wspaniała i mądra dziewczyna powinna wyjść już za mąż. Dziś nawet nie miał pojęcia, jak mógłby zabezpieczyć jej przyszłość. Jeśli stracą cały majątek, ona przestanie być dobrą partią i nikt z ich kasty nie zechce jej poślubić. Co będzie, jeśli coś mu się stanie? Strach było nawet pomyśleć.

Wibrowanie telefonu komórkowego przerwało niewesołe przemyślenia Naresha. Wygrzebał komórkę z kieszeni spodni i odebrał.

– Mohan, słucham.– jego usta, gdy usłyszał doskonale znany mu męski głos po drugiej stronie, rozciągnęły się w uśmiechu:

– Namaste, przyjacielu. Jestem przed twoją firmą, zgodnie z naszymi rozmowami, ale wszystkie drzwi są zamknięte na cztery spusty. Co się dzieje? Gdzie mogę cię znaleźć?

– Tomas, witaj. Przez ten chaos, zupełnie zapomniałem, że przylatujesz i mieliśmy się spotkać. Zapraszam do mojego domu. Wszystko wyjaśnię ci na miejscu.

W salonie Naresha Mohana mężczyźni siedzieli naprzeciw siebie. Tomas na bordowej sofie z drewnianymi, mistrzowsko żłobionymi w misterne wzory bokami, a Naresh w swoim ulubionym fotelu. Pili herbatę, wcześniej podaną przez służącą, i rozmawiali już dobre pół godziny.

– Reuters twierdzi, że celem tego posunięcia najprawdopodobniej było przetransferowanie wartych miliardy dolarów, utajnionych zasobów gotówkowych do oficjalnej gospodarki. Nasz rząd chce uderzyć w działających przeciwko Indiom islamskim rebeliantom, których podejrzewa o używanie fałszywych banknotów pięćsetrupiowych do finansowania swoich operacji. Nie wiem, co z tego jest prawdą, ale dla każdego normalnego człowieka to istny armagedon. Moi pracownicy zastrajkowali. Nie tylko nie mogę wysłać twojego zamówienia do Niemiec, ale nie jestem go nawet w stanie wyprodukować. Bardzo mi przykro, przyjacielu.

Tomas Radke, trzydziestoczteroletni przedsiębiorca z Niemiec i od pięciu lat, strategiczny klient Mohan’s Scaffolding2, słuchał z uwagą wszystkiego, co mówił do niego starszy mężczyzna. Znał Naresha bardzo dobrze i cenił sobie to partnerstwo, nie tylko ze względu na jego biznesowy charakter. Mężczyźni, pomimo wszelkich różnic pochodzeniowych, kulturowych czy choćby pokoleniowych, przyjaźnili się ze sobą. Tomas zawsze, gdy bywał w Indiach, był zapraszany do domu Mohanów. Wielokrotnie sam proponował Nareshowi i jego córce, Nalini rewizytę w Berlinie, do której, jak dotąd, jeszcze nie doszło. Kiedy przyglądał się teraz poszarzałej i napiętej z emocji twarzy mężczyzny, odniósł wrażenie, że ten nie powiedział mu o wszystkich swoich zgryzotach.