Strona główna » Poradniki » Strategia szachowa

Strategia szachowa

4.00 / 5.00
  • ISBN:
  • 978-83-7773-670-8

Jeżeli nie widzisz powyżej porównywarki cenowej, oznacza to, że nie posiadamy informacji gdzie można zakupić tę publikację. Znalazłeś błąd w serwisie? Skontaktuj się z nami i przekaż swoje uwagi (zakładka kontakt).

Kilka słów o książce pt. “Strategia szachowa

Książka arcymistrza Davida Bronsteina, jednego z najbardziej oryginalnych i najbardziej wpływowych graczy okresu powojennego nie jest typowym samouczkiem, w którym sucho wyjaśnia się kolejno podstawy debiutu, gry środkowej i gry końcowej. Autor angażuje się w szczerą rozmowę z czytelnikiem, dyskutując z nim na temat tego, jak silni gracze dokonują wyboru swoich posunięć, oraz omawia w jej trakcie wiele interesujących tematów:

schronienie dla króla
wyprowadzanie figur i gra pionkami
atak i obrona
słabe i mocne strony pozycji
... i wiele, wiele innych.
Pełna lista szachowych osiągnięć Dawida Bronsteina zabrałaby kilka stron tekstu. Wystarczy wspomnieć, że osiągnął remis w meczu o mistrzostwo świata, jest dwukrotnym mistrzem Związku Radzieckiego, a także zwycięzcą wielu międzynarodowych turniejów na całym świecie.

Polecane książki

  Autorami są polscy i zagraniczni badacze współczesnego Iranu, w tym spora ich część pochodzi z Iranu. W ten sposób udało się stworzyć nietuzinkowy, różnorodny oraz w dużej mierze holistyczny obraz tego państwa. Artykuły są bowiem często opisem nie tyle z zewnątrz - badacza, który przygląda się pań...
REPRINT. Autor zwraca się do szlachetnego rycerstwa wszystkich prowincji koronnych: Żadne królestwo, cni synowie koronni, i żadna rzeczpospolita nie może być bez stanu rycerskiego, dlatego na teraźniejsze szlacheckiej godności spojrzawszy zaniedbanie, zdało mi się nie od rzeczy tym, krótkim opisanie...
Jeśli wierzysz, że:– tłuszcz tuczy,– nie możesz schudnąć,– masz genetyczne skłonności do tycia... ...masz rację. Są to bowiem Twoje oczekiwania. Zgadnij, co z tego wynika? Przyciągasz do siebie te przekonania i one oczywiście się spełniają! A przecież możesz jeść to, co lubisz i wyglądać tak, jak ch...
Jest to propozycja dla osób, które dopiero zaczęły naukę jeżyka angielskiego, pragną sami opanować poziom podstawowy i dla tych, którzy języka uczą się od lat, ale ich wiedza nie jest uporządkowana. Podręcznik składa się z trzydziestu rozdziałów teoretyczno-praktycznych, które zawierają teorię, przy...
Poradnik do gry SimCity zawiera masę informacji i porad dotyczących rozbudowy miasta i regionu, wraz z rozwiązaniami najczęstszych problemów, opisami budynków i ich najlepszego wykorzystania, a także licznymi zestawieniami najważniejszych danych i trików. SimCity - poradnik do gry zawiera poszukiwan...
Tom Poligrafia i Papier - tom poświęcony rynkowi drukarń dziełowych oraz rynkowi papierów graficznych przeznaczonych do druku książek....

Poniżej prezentujemy fragment książki autorstwa Dawid Bronstein

Strategia szachowa

Dawid Bronstein

Tłumaczenie: Tomasz Pietrzak

Copyright © 2016 by Wydawnictwo RM

Original English title: The Modern Chess Self-Tutor, first published 1995 by Cadogan Books plc. All rights reserved

This edition is published by arrangement with Gloucester Publishers plc, Northburgh House, 10 Northburgh Street, London, EC1V 0AT

Wydawnictwo RM, 03-808 Warszawa, ul. Mińska 25 rm@rm.com.pl www.rm.com.pl

Żadna część tej pracy nie może być powielana i rozpowszechniana, w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (elektroniczny, mechaniczny) włącznie z fotokopiowaniem, nagrywaniem na taśmy lub przy użyciu innych systemów, bez pisemnej zgody wydawcy.

Wszystkie nazwy handlowe i towarów występujące w niniejszej publikacji są znakami towarowymi zastrzeżonymi lub nazwami zastrzeżonymi odpowiednich firm odnośnych właścicieli.

Wydawnictwo RM dołożyło wszelkich starań, aby zapewnić najwyższą jakość tej książce, jednakże nikomu nie udziela żadnej rękojmi ani gwarancji. Wydawnictwo RM nie jest w żadnym przypadku odpowiedzialne za jakąkolwiek szkodę będącą następstwem korzystania z informacji zawartych w niniejszej publikacji, nawet jeśli Wydawnictwo RM zostało zawiadomione o możliwości wystąpienia szkód.

ISBN 978-83-7243-451-7 ISBN 978-83-7773-670-8 (e-Pub) ISBN 978-83-7773-671-5 (mobi) ISBN 978-83-7773-791-0 (pdf)

Redaktor prowadzący: Longina RutkowskaRedakcja: Jan PińskiKorekta: Bartłomiej DziałoszyńskiProjekt graficzny okładki: Grażyna JędrzejecKoordynacja produkcji wersji elektronicznej: Tomasz ZajbtOpracowanie wersji elektronicznej: Marcin FabijańskiWeryfikacja wersji elektronicznej: Justyna Mrowiec

W razie trudności z zakupem tej książki prosimy o kontakt z wydawnictwem: rm@rm.com.pl

Spis treści

Do Czytelnika

1. Schronienie dla króla

2. Potęga figur

Do czego figurom potrzebne są pionki?

Walka na linii demarkacyjnej

Goniec

Skoczek

Wieża

Hetman

3. Gra pionkami

Siła posunięcia leży w jego ekonomicznej prostocie

Atakujące zadania pionków

Obrona figur przed frontalnym atakiem

4. Potęga pionków

Formowanie struktury pionków

Tworzenie w łańcuchu pionkowym stanowisk ogniowych dla gońców

5. Wyprowadzanie figur

Kilka praktycznych wskazówek o tym, jak uzyskać pozycję odpowiadającą naszemu gustowi i uniknąć szybkich porażek w debiucie

6. Przekraczanie linii demarkacyjnej

Warunki konieczne do przekroczenia linii demarkacyjnej pionkami i figurami

7. Koordynacja figur

Koordynacja

8. Obrona

9. Atak

10. Mocne i słabe strony pozycji

Przypisy

Do Czytelnika

Samouczek jest książką, która pomaga uczyć się bez nauczyciela. Nie oczekuj jednak cudów. Naprawdę możesz się z niej wiele nauczyć, ale tylko pod warunkiem, że nie tylko ją przeczytasz, ale potraktujesz jak osobę, której będziesz nieustannie zadawał pytania – za każdym razem, kiedy czegoś nie zrozumiesz. W tym miejscu radzę, aby powstałe wątpliwości – zamiast rozpatrywać samemu – omawiać z przyjacielem, grupą kolegów lub partnerem w grze, podczas analizy rozegranych partii.

Tak, analiza jest niezbędna. Zapisujcie rozegrane partie – jeżeli nie całe, to chociaż do 12. posunięcia. Starajcie się ocenić otrzymaną pozycję. Jeżeli opinie twoja i twoich kolegów różnią się, rozegrajcie sześć partii zaczynając od powstałej pozycji. Szukajcie błędów oraz notujcie idee, które się sprawdziły oraz silne ruchy partnerów. Pozycja stanie się wtedy jaśniejsza i przekonacie się, kto z was był bliżej prawdy.

Książka nie jest adresowana do osób, które w ogóle nie umieją grać w szachy. Zakłada się, że znasz przynajmniej ruchy figur, zasady gry i zapis szachowy. Opublikowano wiele podręczników, natomiast samouczków powstało znacznie mniej, gdyż jest to trudny gatunek, zarówno dla autora, jak i Czytelnika. Ten samouczek różni się od innych tym, że partia szachowa jest rozważana w nim jako system, uporządkowany zbiór elementów i wzajemnych zależności między nimi. Elementami systemu są kolejne pozycje, powstałe po posunięciach wykonywanych przez obu graczy. Interakcje pomiędzy pozycjami (elementami gry) są determinowane przez zasady wykonywania posunięć i rzeczywiście wykonane ruchy. Pozwalają na przechodzenie z jednej pozycji do drugiej. W istocie, związki pomiędzy elementami systemu są określane przez idee, plany i cele zawarte w jednym lub kilku kolejnych ruchach – w manewrze lub kombinacji.

Systemowe podejście do szachów zakłada istnienie wcześniej określonego celu i opracowanie sposobów jego osiągnięcia. Jak wiadomo celem partii szachowej jest danie mata królowi przeciwnika, tzn. zaatakowanie króla w taki sposób, aby nie mógł się obronić dozwolonymi środkami: przez pobicie atakującej bierki, zasłonięcie się przed nią (zablokowanie linii działania napadającej figury), lub przez ucieczkę przed jej atakiem, czyli odejście królem w bezpieczne miejsce.

Teraz, kiedy już znasz ostateczny cel partii szachowej, proszę cię, abyś na długo o nim zapomniał. Taka niezwykła prośba ma swoje uzasadnienie. Rzecz w tym, że mniej niż jeden procent partii kończy się matem. Koniec przychodzi zazwyczaj dużo wcześniej, kiedy jeden z graczy uzyska przewagę wystarczającą do zamatowania przeciwnika. Oznacza to, że dążenie do osiągnięcia tej przewagi zastępuje chęć zamatowania przeciwnika, co zresztą też nie jest zadaniem łatwym. Może się udać je zrealizować, jeśli przeciwnik popełni błąd, co jest mało prawdopodobne, lub w rezultacie zręcznej, logicznej gry, która wymaga cierpliwości. W istocie rzeczy partia szachowa nie jest zwykłym systemem, ale systemem konfrontacyjnym. Przeciwnik też próbuje zrealizować swój cel – danie mata twojemu królowi i, jak zauważysz, jego cel w żaden sposób nie jest zbieżny z twoim własnym.

Zatem na początku gry nie powinieneś myśleć ani o dawaniu mata, ani o szybkim osiągnięciu przewagi materialnej. Podejście systemowe wymaga zmierzania do celu etapami, a ponieważ partia szachów jest systemem konfrontacyjnym, przez cały czas musisz liczyć się z planami i kontratakami przeciwnika. To oznacza, że nie możesz interesować się wyłącznie daniem mata, ale także powinieneś troszczyć się o bezpieczeństwo własnego króla.

Jeżeli zrozumiałeś te dwie podstawowe właściwości partii szachowej widzianej systemowo – etapowe osiąganie celu oraz konieczność zaakceptowania sytuacji konfrontacyjnej – w pewnej mierze stałeś się strategiem. I jest to duży krok w pojmowaniu istoty szachów.

Zróbmy teraz kolejny krok i wprowadźmy pojęcie „zasobów szachowych”. Twoje zasoby, jako „najwyższego dowódcy” armii szachowej to bierki i miejsce na szachownicy. Twoim zadaniem jest dogłębne poznanie tych zasobów, zrozumienie tkwiących w nich możliwości praktycznych – każdej bierki z osobna i działającej wspólnie z innymi – a następnie możliwie najlepsza ich organizacja, rozstawienie i wreszcie dążenie do… Do czego? Do zamatowania króla przeciwnika? Nie! Do stopniowego osiągania swoich celów.

Nadeszła pora na zdefiniowanie podstawowych etapów partii szachowej. Najpierw należy zbudować schronienie dla twojego króla. Nie, nie buduj pałacu, raczej bunkier. A nawet nie bunkier, ponieważ król nie będzie stamtąd strzelał, tylko dobrze chroniony punkt dowodzenia.

Następnie musisz zdecydować, jak ustawić łańcuch swoich pionków, które stworzą szkielet pozycji. Może to być klin wbity na białych lub czarnych polach, albo barykada na drugiej lub trzeciej linii. Możesz też zdecydować się na potyczki i wymiany pionków w środkowej strefie, oczyszczając pole dla swoich figur.

Zależnie od przyjętej struktury pionkowej, będziesz musiał ustawić swoje mobilne zasoby – stopniowo wyprowadzać skoczki, gońce, wieże i hetmana zgodnie z ich przeznaczeniem i twoimi zamiarami.

Po zakończeniu tej fazy gry, powinieneś przygotować się do przekroczenia „linii demarkacyjnej”. Rzecz w tym, że stosunkowo rzadko będziesz wygrywał partie szachowe, jeśli twoje zasoby będą rozstawione tylko na twojej części szachownicy i nie będą dążyły do wyeliminowania lub osłabienia zasobów przeciwnika. Nie można oczywiście wykluczyć, że przeciwnik sam zdecyduje się zaatakować, a ty, prowadząc skuteczną obronę, tak go osłabisz, że po przeliczeniu pozostałych na szachownicy zasobów, przeciwnik sam przyzna się do porażki. Taką strategię nazwiemy „aktywną obroną”.

Często przychodzi taki moment, że logika nakazuje, aby przebić się przez łańcuch pionków, zdobyć przestrzeń i zaatakować słabe pionki przeciwnika, lub przy wsparciu swoich figur, promować własne. W tym momencie sekretna myśl przebiega ci przez głowę – myśl, która nigdy cię nie opuściła – istnieje przecież nadrzędna reguła, że zwycięzcą jest gracz, który da mata królowi przeciwnika!

Możemy teraz pokazać kolejno etapy osiągania głównego celu gry – podstawowe fazy gry – zgodnie z którymi skonstruowana jest ta książka: budowanie schronienia dla króla, ustawienie łańcuchów pionkowych, wyprowadzanie figur, przekraczanie linii demarkacyjnej, aktywna obrona i atak na króla.

To wszystko wydaje się logiczne, ale może ci przyjść do głowy pytanie: co będzie robił twój przeciwnik, skoro on też ma swoje cele i na każdy twój ruch ma prawo odpowiedzieć swoim, starając się zniweczyć twoje plany?

Istnieją dwie możliwości: (a) będzie prowadził grę posługując się podobnym sposobem rozumowania jak ty, lub (b) już na początku partii będzie usiłował zająć centrum, wymienić pionki, szybko rozwijać figury i przejść do bezpośredniego ataku na króla.

Musisz być przygotowany na każdą z tych ewentualności. Możliwe, że przeciwnik zastosuje jedną ze strategii pośrednich: najpierw zajmie centrum, a następnie stopniowo rozwinie swoje figury, bądź zagra aktywnie nie na skrzydle królewskim, ale na hetmańskim. Prawie na pewno zbuduje schronienie dla swojego króla, ale być może nie będzie ono tak bezpieczne jak zbudowane przez ciebie. Musisz być gotów na podjęcie każdej decyzji. Aby ci w tym pomóc, samouczek odkryje przed tobą całą gamę możliwości bojowych bierek szachowych – każdej z osobna, a przede wszystkim jako członka zorganizowanego oddziału. Stąd też rozdziały o zasobach: „Siła figur”, „Siła pionków”, „Koordynacja figur”, oraz „Mocne i słabe strony pozycji”.

Ten ostatni rozdział może ci się wydać najbardziej interesujący. Opisuje, jak w szachach, podobnie jak w mechanice, współistnieją inercyjne siły akcji i reakcji. Rozsądne gospodarowanie zasobami zapewni twojej pozycji stabilność, tzn. zdolność odpierania zewnętrznych, niszczących sił. Jeśli przeciwnik będzie usiłował rozbić twoją pozycję, zmienić ją w korzystny dla siebie sposób, będzie musiał pokonać „rozruchowy moment obrotowy”. Będzie to wymagało od niego zaangażowania znaczących sił, które trudno zgromadzić i którymi niełatwo kierować. Jeśli będzie usiłował zniszczyć schronienie twojego króla, musi odnaleźć klucz do całej pozycji, a następnie ją rozbić, (jednak nawet zbliżenie się do niej nie będzie proste) Jego atakujące bierki, chcąc nie chcąc, opuszczą swoją bazę, podczas gdy twoje umocnienia będą stały na twoim własnym terytorium.

Wielu szachistów, nie tylko o przeciętnej sile gry, ale nawet mistrzów, nie rozumie i nie docenia potencjalnej siły pozycji. Ileż partii przegrano z powodu ataków, które rozbiły się o solidną obronę. Trudność bowiem polega na tym, że na szachownicy, tak jak na diagramie, widać tylko zewnętrzny aspekt pozycji – położenie figur – natomiast ich wzajemne relacje giną z pola widzenia, istnieją tylko w twojej głowie.

Za każdym razem, gdy przychodzi twoja kolej na wykonanie posunięcia, musisz dokonać wyboru spośród wielu możliwości. Czyniąc tak będziesz musiał polegać na podstawowych informacjach – odpowiednio usystematyzowanej wiedzy i doświadczeniu, oraz na dostępnej w danej chwili informacji płynącej z pozycji na szachownicy i serii dotychczasowych posunięć. Będziesz wiedziony przez swoje pomysły, upodobania, intuicję i oczywiście skalkulowane na kilka ruchów naprzód warianty. Ale nie na zbyt wiele. Nie wierz tym, którzy mówią o przewidywaniu dziesięciu najbliższych ruchów. Może się to udać tylko w forsownych wariantach, gdzie dla każdego ruchu istnieje tylko jedna lub dwie efektywne odpowiedzi. Rozgałęzione warianty zazwyczaj nie poddają się tak dokładnej kalkulacji. Jeden z największych myślicieli szachowych, Richard Réti, na pytanie jak daleko liczy warianty, odpowiedział: „jeden ruch naprzód”. W ten lapidarny sposób wyraził ideę, która we współczesnej terminologii brzmi mniej więcej następująco: „Wachlarz możliwości w szachach jest nieskończony, a rzeczywistość nie jest jednoznacznie określona. W takich warunkach, wybór posunięcia nie może się opierać wyłącznie na kalkulacji wariantów”. W większości długich i bardzo długich kombinacji przeprowadzonych przez autora, ich podstawą była nie tyle kalkulacja, co wiara w wewnętrzną siłę pozycji, gotowość zasobów oraz w ich koordynację.

Wybór ruchu jest porównaniem zasobów i celów. Każdą figurę musisz spytać, co może sama osiągnąć, jakiej pomocy potrzebuje od innych bierek i w jakim stopniu jest gotowa im pomóc. Aby dobrze wykorzystać posiadany zasób czasu, musisz to zrobić możliwie najszybciej.

Mam nadzieję, że po tym wprowadzeniu lepiej zrozumiesz układ tego samouczka oraz decydującą rolę, jaką ty sam możesz odegrać, czyniąc tę książkę przydatną dla siebie.

1. Schronienie dla króla

Na początku partii figury i pionki zawsze są ustawione w ten sam, niezmienny od wieków sposób.

Aby ułatwić Czytelnikowi orientację na polach szachownicy, autor zdecydował się oznaczyć pole walki w szczególny sposób.

Ponieważ pierwsza i ósma linia zajmowane są przez figury, nazywanie ich liniami „figur” jest w pełni uzasadnione. Linie druga i siódma zajmowane są przez rzędy pionków, dlatego będziemy je nazywać liniami „pionków”. Linie trzecia i szósta na początku gry są pod tak silnym ostrzałem figur i pionków, że uzasadnionym będzie nazywanie ich liniami „fortyfikacji”. Cienką linię oddzielającą linie czwartą i piątą nazwiemy „linią demarkacyjną”, a pola przylegające do niej będziemy określać „strefą ważnych pól”.

Chciałbym, żebyś zaakceptował moją innowację, ponieważ dzięki nim można dużo łatwiej obserwować i analizować rozwój wydarzeń w poszczególnych partiach oraz ich fragmentach. Żadnych innych zmian w ogólnie przyjętej terminologii szachowej nie zamierzam już wprowadzać.

Aby wygrać, gracz musi przekroczyć linię demarkacyjną i pokonać przeciwnika najpierw w strefie ważnych pól, potem na linii fortyfikacji i w końcu… w sąsiedztwie samego króla.

Chociaż droga do punktu dowodzenia zajmowanego przez króla przeciwnika jest długa i wyboista, każdy gracz ufa, że przy pomocy swojej wyobraźni i wiedzy, nieustępliwości i uporowi, a także śmiałości i ostrożności zarazem, wcześniej czy później wkroczy do kwatery głównej rywala i będzie miał to szczęście wypowiedzieć sakramentalne „szach i mat”.

By taki dyshonor nie spotkał twojego króla, żeby nigdy nie usłyszał bolesnych słów triumfującego przeciwnika, byś nie musiał obawiać się o własnego monarchę, dobrze jest od samego początku rozgrywki pomyśleć o zbudowaniu dla niego bezpiecznego schronienia.

Nie oznacza to jednak, że takie schronienie musi być budowane od pierwszego posunięcia, ale solidne fundamenty powinny zostać położone już w początkowej fazie gry. Jeśli nie będziesz miał czasu, odłóż prace fortyfikacyjne na pięć do ośmiu ruchów, ale zajmując się wyprowadzaniem swoich sił szachowych, przynajmniej nakreśl w myślach plany domu dla twojego władcy. Można powiedzieć, że budując solidny dom dla niego, budujesz jednocześnie schronienie dla całego szachowego sztabu dowodzenia. Król nie prowadzi wojny sam. Jest jedynie symbolem skutecznej bądź nieefektywnej strategii.

Z tego właśnie powodu w szachach istnieją jak gdyby dwa cele. Możesz po prostu, krok po kroku, metodycznie niszczyć układy komunikacyjne przeciwnika i bez pośpiechu, ostrożnie eliminować jego jednostki bojowe (figury, pionki), bądź możesz szybko i elegancko, błyskawicznym zrywem dopaść nieprzyjacielskiego króla i zmusić jego armię do kapitulacji.

Co trzeba zrobić, aby schronienie było bezpieczne i nie wymagało zaangażowania zbyt dużych sił szachowych do jego obrony? Jednoznacznej odpowiedzi nie ma. Jeśli przykładowo twoje plany zakładają szybki marsz pionkami na skrzydle królewskim, nie polecałbym posyłania tam króla. Jeśli natomiast ustawienie wybrane w debiucie wymaga energicznego ataku na skrzydle hetmańskim, nierozsądne byłoby zrobienie długiej roszady. Lepiej w tym przypadku zadowolić się spokojną roszadą na skrzydło królewskie i usunąć w ten sposób króla z burzliwego regionu.

W szachach nie ma jednak niekwestionowanych dogmatów. Niekiedy, w trakcie zażartej walki, gdy króle zostały już schowane w swoich fortecach, może zaistnieć potrzeba rzucenia do walki oddziału pionków. Czasem będą to pionki, które chronią kwaterę główną, arsenał i samego króla. Nie wahaj się jednak ani chwili i poślij je do ataku. Kiedy twoje pionki zepchną przeciwnika i stworzą barykadę w strefie ważnych pól, nawet z tego miejsca będą doskonale broniły swojego monarchę. Natomiast przestrzeń, jaka utworzy się za nimi, będzie doskonałym polem dla manewrowania twoimi figurami. W taki właśnie sposób łańcuchy pionkowe funkcjonują w obronie królewsko-indyjskiej i wielu wariantach obrony sycylijskiej. Jeśli już mówimy o typowych metodach budowy królewskiego schronienia, to z natury dokładnym i ostrożnym graczom, oprócz zwykłej roszady, możemy polecić stworzenie nie tylko schronu, ale prawdziwego pałacu z podwójnymi pionkowymi murami i gwardią przyboczną, w której królowi pomocą służą skoczek, goniec, wieża i cztery pionki.

Diagram wyraźnie pokazuje wszystkie zalety takiej twierdzy w porównaniu ze zwykłą roszadą. Czy rzeczywiście można zbudować taki zamek królewski? Oczywiście. Co więcej, analizując posunięcia okaże się, że jest to najprostsza i najłatwiejsza rzecz do zrealizowania. Wystarczy w pierwszym ruchu wyprowadzić swojego skoczka na 1 Sf3 i nic na świecie nie jest w stanie przeszkodzić kolejnym posunięciom: 2 g3, 3 Gg2…

Podstawowe sposoby prowadzenia partii szachowej

W dzisiejszych czasach zalew informacji szachowych jest tak ogromny, że nieustannie maleje liczba nie tylko poliglotów, znających wszystkie warianty debiutowe, ale także arcymistrzów, którzy w pełni wykorzystali tę masę wariantów, niekiedy przedstawianą nam pod nazwą teorii debiutów. Tymczasem generalne zasady prowadzenia walki szachowej są bardzo proste.

Siły obu walczących stron rozwijane są w pierwszych posunięciach całkowicie identycznie. Celem gry jest odniesienie zwycięstwa, a żeby to osiągnąć należy zorganizować atak na obóz nieprzyjaciela. Logika podpowiada, że atakowanie całego obozu wroga nie jest konieczne, wystarczy skupić się na jego najbardziej istotnym elemencie: kwaterze głównej nieprzyjacielskiego króla.

Do skonstruowania linii obrony król nie ma do dyspozycji zbyt dużo materiału: kilka pionków, skoczka i gońca. Przydzielenie mu do obrony większej liczby bierek jest ryzykowne i niewskazane. Trzeba przecież również zabezpieczyć bliższe i dalsze drogi dojazdowe do fortecy!

Przez wieki opracowano cały zestaw wskazówek pomocnych przy tworzeniu formacji obronnych. W tym miejscu należy stwierdzić, że nie ma twierdzy nie do zdobycia. Jednak stopień trudności, jakie twój przeciwnik napotka pokonując twoją obronę, będzie zależał od tego, jak solidnie uformujesz swoje linie obronne.

Dopiero kiedy walczące strony zetrą się ze sobą, możemy powiedzieć, że bitwa się rozpoczęła. Wszystko co dzieje się wcześniej, to jedynie manewry mające na celu polepszenie współdziałania pomiędzy pododdziałami szachowej armii. W trakcie przeprowadzania zaplanowanych operacji, przez cały ten czas, musisz obserwować przegrupowania sił przeciwnika i jednocześnie wprowadzać drobne poprawki w swoich działaniach. Większość graczy o tym zapomina.

Trzeba powiedzieć, że nie każdy lubi przyglądać się temu, co robi przeciwnik. Dlatego wielu szachistów ogranicza się do obserwacji rozwoju własnych bierek. W początkowej fazie partii taka taktyka jest do zaakceptowania, ale tylko do momentu, kiedy pierwszy pionek lub figura nieprzyjaciela pojawi się na twojej części szachownicy. Musisz się wtedy zastanowić: po co się zjawiła i dokąd zmierza. Tak czy inaczej, gdy obie armie stoją jeszcze na swoich wyjściowych pozycjach, grający białymi, czyli ten, który rozpoczyna partię, ma do wyboru trzy równorzędne strategie: atak, manewrowanie lub obronę.

W początkowej fazie partii atakować możesz jedynie pionkami. Figury nie są jeszcze gotowe, ponieważ nie mają wystarczającego zasięgu. Atak połączonymi pionkami najlepiej przeprowadzić w centrum. Jeśli bez wsparcia figur rozpoczniesz go na flance, przeciwnik szybko podejmie środki zaradcze – przejdzie do kontrataku w centrum, przełamie linię frontu i swoimi skoczkami zajmie dogodne punkty obserwacyjne.

Gdy mamy do czynienia z dobrze bronioną pozycją, same pionki w centrum nie stanowią zalążka ofensywy, są raczej osłoną dla własnych figur, które po wyczerpującym marszu mogą tutaj „odpocząć” i przygotować się do nowej kampanii. Widzimy teraz, że wielki francuski gracz Philidor nie był wcale taki naiwny, kiedy twierdził, że pionki są podstawą ataku. Także wtedy, 200 lat temu, pionki nie mogły się cofać i kiedy nie mogły się posuwać naprzód, łańcuchy zastygały, jak robią to dzisiaj, tworząc wygodne ścieżki dla swoich figur. Nie oznacza to jednak, że pionki stojące w centrum nie są niebezpieczne. Nie są niebezpieczne w danym momencie i czarne dobrze to rozumiejąc, nie wyprowadzają swoich sił na ich spotkanie, by nie tworzyć obiektów do ataku, tylko czekają, aż łańcuch pionkowy dojdzie do ich linii obrony. W każdym razie, białe, ustawiwszy swoje pionki w centrum, będą umieszczać za nimi swoje figury, kumulując ogromną siłę rażenia i przygotowując się do szturmu z bliższej odległości.

Drugi sposób rozpoczęcia gry, stosowany przez doświadczonych graczy, opiera się na znajomości głównych pozycji obronnych króla nieprzyjaciela. Tworząc w myślach nie tylko zarys, ale całą konstrukcję fortecy obronnej, białe bez pośpiechu rozwijają swoje siły wzdłuż linii frontu, tak aby z daleka uderzyć na twierdzę. Stopniowo, pod osłoną pionków gromadzą nowe siły i nie poruszając się na chybił trafił, ale po ściśle określonych trasach, z jasno sprecyzowanymi celami zmierzają wprost do wybranego punktu. Bardzo trudno przeciwstawić się takiej strategii, ponieważ napastnik stara się całkowicie wyeliminować wszelkie możliwe słabości w swojej strukturze obronnej. Przez długi czas czarne muszą stać na straży, czekając na najmniejszą szansę na kontratak.

Ponieważ gracze zgromadzili ogromne doświadczenie w strategii ataku pionkami oraz w strategii spokojnego rozmieszczania swoich sił wzdłuż linii frontu, mając na celu zwiększenie nacisku na wszystkie pola walki, są eksperci, którzy mówią „Czemu spieszyć się z atakiem? Czemu nie zacząć budować linii obronnych jako pierwszy? Nie jesteśmy ograniczeni liczbą posunięć, mamy dostatecznie dużo czasu na zastanowienie i wreszcie dysponujemy licznymi podręcznikami ze wszystkimi potrzebnymi wskazówkami – zacznijmy zatem prace konstrukcyjne.” I trudno z nimi polemizować – jeśli czarnym, w sytuacji, gdy przeciwnik pierwszy wykonuje posunięcie, udaje się stworzyć różne formy konstrukcji obronnych, dlaczego nie moglibyśmy zbudować twierdzy jeszcze lepszej jakości, bezpieczniejszej i bardziej „ognioodpornej” grając białymi? Rzeczywiście, ci mądrzy gracze mają rację. Ich fortece są nie tylko niemal niemożliwe do zdobycia, ale także wymagają znacznie mniejszego zaangażowania szachowego materiału budowlanego.

2. Potęga figur

Skoro poświęciliśmy tak dużo uwagi zagadnieniu budowania królewskiej fortecy, nieodparcie nasuwa się pytanie innego rodzaju: czy autor aby nie przesadził, czy figury przeciwnika są rzeczywiście aż tak groźne, że już od samego początku partii musimy myśleć o obronie?

Tak jest w istocie. Siły przeciwnika, jeśli zostaną wpuszczone na twoje terytorium, mogą w kilku ruchach zmieść wszystko na swojej drodze. Wystarczy tylko pozwolić dwóm silnym wieżom stanąć na linii pionków, aby król szybko doświadczył pewnego dyskomfortu. Gdyby wieże wtargnęły jeszcze dalej, na linię figur, bardzo szybko mógłby usłyszeć słowa „szach i mat”.

O hetmanie przeciwnika nawet nie wspominam. Jego pojawienie się u wrót rezydencji króla zawsze może okazać się trudne do odparcia, a inwazja w pobliże króla przeciwnika będzie jak pojawienie się słonia w składzie porcelany.

Gońce, które poruszają się tylko po przekątnych, zazwyczaj mogą oddziaływać z daleka, wspierając inwazję wież lub hetmana. Jeżeli już wkraczają do obozu przeciwnika, spełniają zazwyczaj jedną i tę samą funkcję – dokonują wyłomów w murach obronnych.

Wszystkie obawy związane ze skoczkami wynikają z nietypowego sposobu ich poruszania się, wyniesionego ze świata natury. Swoimi zygzakowatymi skokami, wywołują panikę u początkujących szachistów. U doświadczonych graczy demonstrowane przez nie piruety wywołują jednak ledwie lekki, ironiczny uśmiech. Jeśli bacznie obserwujemy działania skoczka przeciwnika, którego ruch jest złożeniem dwóch ruchów wieży, jednego o dwa pola po linii lub rzędzie i drugiego o jedno pole w kierunku prostopadłym, łatwiej będzie przewidzieć jego poczynania. Trudność sprawia zauważenie skoczka z daleka, kiedy figura ta przygotowuje się do najazdu na twoje linie obronne.

Dzieje się tak dlatego, że najwięcej uwagi zwykle poświęcamy figurom dalekosiężnym (hetmanowi, wieżom i gońcom), podczas gdy pionki i skoczki przeciwnika wzbudzają niepokój dopiero wtedy, gdy przekroczą linię demarkacyjną i znajdą się w naszej strefie ważnych pól. Działa tu z pewnością to samo prawo, z którym stykamy się w życiu, kiedy przechodząc przez ulicę i obawiając się wypadku, bacznie przyglądamy się dziarsko nadjeżdżającemu rowerzyście i jednocześnie śmiało wkraczamy na ulicę przed sznur płynących jak rzeka samochodów, zakładając – nie zawsze świadomie – iż wszystkie skomplikowane obliczenia dotyczące punktu ewentualnej kolizji zostaną automatycznie wykonane za nas w naszej korze mózgowej. Wracając do skoczków szachowych, które mają małe pole rażenia i dość ograniczoną prędkość poruszania się, pomyślmy, jak bronić się przed nagłymi atakami tej kawalerii.

Nie ma oddzielnych zasad na każdą okoliczność, ale jest dość oczywistym, że jeśli tylko nie pozostawisz bez kontroli strefy swoich ważnych pól, skoczek nie znajdzie tam swojego miejsca. Trudniejszym zadaniem jest obrona przed wypadami nieprzyjacielskiej kawalerii w obszar fortyfikacji. Skoczek przeciwnika może tam dotrzeć bezpośrednio ze swojej strefy ważnych pól, którą trudno ci kontrolować, co zresztą nie jest konieczne. Jeśli przeciwnik zechce wtargnąć do twojego obozu, uczyni to, a twoim zadaniem wcale nie jest temu zapobiegać.

Uważny Czytelnik zauważy w tym miejscu sprzeczność w rozumowaniu autora: łatwo jest bronić strefy ważnych pól, ale trudno bronić linii fortyfikacji? Z łatwością można to wyjaśnić. W miarę jak rozwijane są siły szachowe, zanim dojdzie do ich bezpośredniego kontaktu, broń obu walczących stron zbliża się do siebie a linia fortyfikacji efektywnie przesuwa się o jeden rząd naprzód, służąc jednocześnie za wysuniętą linię obronny. Często się zdarza, że w tym samym czasie dotychczasowa linia fortyfikacji nie jest wystarczająco broniona, w szczególności przed atakami skoczków, które jako jedyne mogą przeskakiwać własne i nieprzyjacielskie łańcuchy pionkowo-figurowe.

Aby wywód o ograniczonej sile rażenia skoczków uczynić bardziej zrozumiałym, proszę Czytelnika, aby spojrzał na poniższy diagram.

Walczące figury są rozmieszczone na swoich pozycjach wyjściowych i gdyby nie linia pionków, mogłyby od razu rozpocząć wojnę. Siła rażenia hetmana, wieży i gońca odpowiada broni dalekiego zasięgu – czołgom i karabinom maszynowym, jeśli można je porównywać z najprostszymi rodzajami broni używanymi w lokalnych konfliktach z początku ubiegłego stulecia. W przyszłości tylko pionki (autor wierzy w to niezachwianie) będą nadal kojarzone z żyjącymi ludźmi, ponieważ na szachownicy powinno się czuć nie tylko oddech wojny, ale również pulsowanie myśli ludzkiej oraz bicie serc.

Wracając z przyszłości do teraźniejszości, możemy z łatwością dostrzec różnicę w sile skoczków i pozostałych figur, czy też różnicę siły hetmana i wież w porównaniu z gońcami. Aby dotrzeć do strefy ważnych pól przeciwnika skoczek potrzebuje dwóch ruchów, a stamtąd jeszcze dwóch, by dotrzeć do linii nieprzyjacielskich pionków. Gońce są w stanie dotrzeć do linii fortyfikacji przeciwnika w jednym ruchu, ale one również muszą wykonać jeszcze jeden ruch, chcąc znaleźć się na linii pionkowej. Tylko hetman i wieże – oczywiście nie wszystkie jednocześnie – są w stanie jednym posunięciem wkroczyć na linię pionkową przeciwnika. Dodatkowo, hetman już w swoim pierwszym ruchu może w obozie nieprzyjaciela ostrzegawczo zakomunikować – „Szach!”. Co więcej, może to uczynić na trzy sposoby: posuwając się wzdłuż linii lub po jednej z dwóch przekątnych.

Do czego figurom potrzebne są pionki?

Figury nie walczyłyby długo ze sobą, gdyby nie obecność pionków w armii szachowej. Po zaledwie sześciu ruchach hetmany, wieże, gońce i skoczki wymordowałyby się wzajemnie, a osłupiali królowie musiałyby szybko ogłosić rozejm. Szachowi monarchowie nie są zainteresowani doprowadzeniem do pokoju, ponieważ chcą toczyć wojnę. Dlatego właśnie, tak jak niegdyś starożytni wojownicy wdziewali swą zbroję, tak oni postanowili osłonić swoje siły przed bronią dalekiego zasięgu nieprzyjaciela. I zrobili to w iście królewski sposób: ustawili przed nimi posłuszną piechotę.

Zdaliśmy sobie w ten sposób sprawę, że to pionki są głównymi aktorami partii szachowej. Bez pionków nie byłoby tej gry. Ty i ja nie gralibyśmy w szachy, nie byłoby strategii, twórczych i dalekosiężnych planów, żadnych obronnych fortyfikacji, czy też atakującej falangi pionków!

Jest to absolutne minimum, do którego w szachach potrzebne są pionki, i jednocześnie minimum zadań, które ty i ja musimy rozwiązać, zanim zdecydujemy, który z pionków powinien się ruszyć i dokąd.

Naturalnie, ze względu na swoją podatność na zranienie pionki powinny przesuwać się i wykonywać swoje zadania w grupie, w której powinna obowiązywać zasada wymienności. Po tych peanach na cześć pionków, nadszedł czas, by porozmawiać o najlepszym z nich. Prawdopodobnie powinienem w tym miejscu wymienić pionka królewskiego – jest najważniejszy i znany każdemu! Nawet ludzie, którzy nie grają w szachy, zawsze z przyjemnością wypowiadają magiczne „pionek e4”. Jednak, prawdę mówiąc, najlepszymi pionkami w obozie są te stojące przed gońcami, na f2 i f7. Pionkom tym należy się uznanie za odwagę i bohaterstwo, jakimi muszą się wykazać już na samym początku partii, szczególnie gdy dwaj skłonni do brawury gracze, nie czyniąc żadnych planów na nadchodzącą bitwę, energicznie i śmiało rozpoczynają ją ruchami 1 e4 e5.

Na diagramie dobrze widać, jak ogromnych kłopotów przysparza pionkom f2 i f7 to klasyczne otwarcie. Sytuacja pionka f7 jest trudniejsza: jego armia jako druga przystępuje do bitwy. I chociaż wykonano dopiero po jednym posunięciu, okazuje się, że przebieg dalszej gry nie podlega już woli dowódców szachowych, tylko wynika z określonych wymogów powstałej sytuacji konfliktowej.

Określenie „sytuacja konfliktowa” nie jest przejęzyczeniem autora. Czy oznacza to, że przed pierwszym posunięciem nie istniał żaden konflikt? Dokładnie tak. Zanim armie szachowe rozpoczęły swój marsz naprzód, dowódcy siedząc w swoich kwaterach głównych obmyślali i kreślili plany oraz próbowali przewidzieć działania, jakie podejmie przeciwnik. Jednak teraz, gdy pomarańczowa raca sygnalizacyjna została wystrzelona w powietrze, pionek-zwiadowca zajął strefę ważnych pól, na co nieprzyjaciel odpowiedział tym samym. Nie czas już na obmyślanie planów. Teraz, po przestudiowaniu zaistniałej sytuacji na placu boju, trzeba przeanalizować prawdopodobne intencje i możliwości przeciwnika oraz (mówimy w tej chwili o obozie białych) starać się wykonywać najlepsze i możliwie najbardziej aktywne posunięcia, które pozwolą ci uprzedzić nieprzyjaciela, stworzyć mu trudne problemy i zmusić do obrania strategii obronnej.

Dlaczego zatem pionki f2 i f7 są „najlepsze”? Ponieważ w momencie, kiedy figury przystąpią do walki, pola zajmowane przez pionki na f2 i f7 są najsłabszymi punktami w całej pozycji białych i czarnych.

Pole f7 może zostać ostrzelane z pól c4 i h5 przez odpowiednio białego gońca i hetmana. Wystarczy skoordynowany atak hetmana i gońca na pionka f7, i gdy zostanie naruszona strefa obronna czarnego króla, nie będzie on w stanie pokazać swoich umiejętności bojowych i będzie zmuszony do kapitulacji.

Ponieważ przepisy gry w szachy nie pozwalają na wykonanie kilku kolejnych ruchów przez tego samego gracza, ani białe, ani czarne nie są w stanie, bez pomocy przeciwnika, dać takiego mata jego królowi. Zasady szachowe są surowe, ale sprawiedliwe – zawodnicy wykonują posunięcia na zmianę, przechodząc kolejno od ataku do obrony. I kiedy widzimy, że kuszący pionek f7 jest chwilowo poza naszym zasięgiem, skupiamy się na czymś innym i wtedy, mimowolnie, zauważamy blisko naszego obozu nieprzyjacielskiego pionka e5. Co więcej, nie tylko go dostrzegamy, ale również czujemy, że pionek na e5 po pierwsze, unieruchomił naszego pionka e4, i po drugie, zaczął wywierać nacisk na pola d4 i f4, które leżą po naszej stronie linii demarkacyjnej, w strefie naszych ważnych pól.

I chociaż w naszym pierwszym posunięciu 1 e4 my również ostrzeliwujemy pola d5 i f5 przeciwnika i szykujemy się do dalszego marszu pionkiem, grożąc polom d6 i f6, to widząc wrogiego pionka na e5 zapominamy o naszych zamiarach. Dzieje się tak, gdyż chcemy wygrać i nasze aktywne ruchy postrzegamy jako uzasadnione, podczas gdy przeszkadzające nam posunięcia przeciwnika, uznajemy za… przeszkody. Mówiąc konkretnie o pionku e5, jest on dla nas przeszkodą, którą chcielibyśmy usunąć.