Strona główna » Dla dzieci i młodzieży » Wielkie ludy historii. Wikingowie

Wielkie ludy historii. Wikingowie

5.00 / 5.00
  • ISBN:
  • 978-83-8151-116-2

Jeżeli nie widzisz powyżej porównywarki cenowej, oznacza to, że nie posiadamy informacji gdzie można zakupić tę publikację. Znalazłeś błąd w serwisie? Skontaktuj się z nami i przekaż swoje uwagi (zakładka kontakt).

Kilka słów o książce pt. “Wielkie ludy historii. Wikingowie

Wikingowie, morscy rozbójnicy, przez wiele wieków plądrowali wybrzeża. Stworzyli jednak również zaawansowaną cywilizację, zbudowali wielkie miasta, odkryli dalekie lądy. Towarzyszymy młodemu wikingowi Ingvarowi podczas jego pierwszego najazdu. Czy zdoła postawić się ojcu, czy może mu się podda?

Polecane książki

Poradnik do gry Bulletstorm zawiera szczegółowy opis przejścia gry, wzbogacony licznymi zdjęciami oraz komentarzami na temat efektownego eksterminowania napotkanych oponentów. Bulletstorm - poradnik do gry zawiera poszukiwane przez graczy tematy i lokacje jak m.in. Superstrzały (1) Akt VII - Rozdzia...
Klaudia traci oboje rodziców i trafia do domu dziecka. Tam poznaje Roberta. Rodzi się między nimi przyjaźń. Gdy już udaje jej się na powrót cieszyć się życiem, ono znów ją zawodzi brutalnie rozdzielając ją z przyjacielem. Składają sobie jednak obietnice, że nigdy nie pozwolą, aby ich przyjaźń pr...
PREMIERA 11.04.2013.Krzysztof Ziemiec, gwiazda telewizji, jeden z najpopularniejszych i najbardziej lubianych prezenterów (aktualnie Widomości, TVP1) a równocześnie człowiek niezwykle doświadczony przez los przygotowuje książkę, która ma wszelkie szanse stać się bestsellerem wydawniczym tej wiosny! ...
W książce usystematyzowano zagadnienia dotyczące akt sprawy w ogólnym postępowaniu administracyjnym, mające doniosłe znaczenie dla zapewnienia prawidłowości postępowania administracyjnego oraz kończącego to postępowanie rozstrzygnięcia. Omówione zostały najważniejsze aspekty akt sprawy, m.in. ich: ...
Na warszawskiej Pradze policja znajduje zwłoki syna amerykańskiego dyplomaty – nagie, wiszące na łańcuchu w kanale ściekowym. Niedługo później w hostelu w Harlemie zostaje zamordowany młody turysta, a narzędziem zbrodni okazuje się… pozytywka. Nikt nie wie, kim jest mężczyzna i czemu przyjechał do N...
„Kobiety Afryki – obyczaje, tradycje, obrzędy, rytuały” Jadwigi Wojtczak – Jarosz to barwna opowieść o życiu polskich naukowców w Nigerii pod koniec lat siedemdziesiątych pogrążonej w Biafrańskiej wojnie domowej. Nie sposób przemilczeć tego, co zobaczyli, a są to prawdziwe wydarzenia widziane także...

Poniżej prezentujemy fragment książki autorstwa Christian Hill

Spis treści

OBIETNICA

POBUDKA

KLUCZE

STATEK

SOKÓŁ

NAJAZD

W STRONĘ DOMU

POWRÓT

OPOWIEŚĆ

WIZYTA

NOC

WYMIANA

POLOWANIE

TING

POJEDYNEK

UMOWA

PRAWDA

Obietnica

Wy­brze­że Nor­we­gii, wio­sna 803 roku

Mię­śnie Ery­ka Czer­wo­no­okie­go są na­pię­te. Sę­ka­te dło­nie ści­ska­ją drew­nia­ny pług, któ­ry, uży­wa­ny rok po roku i siew po sie­wie, stał się gład­ki i błysz­czą­cy. Jest jar­lem, wo­dzem wio­ski Vest­korn, i mógł­by prze­ka­zać wszyst­kie te trud­ne obo­wiąz­ki ko­muś in­ne­mu. Nie robi tego jed­nak: zie­mia na­le­ży do nie­go, uwa­ża więc, że sam po­wi­nien ją upra­wiać.

In­gvar, syn Ery­ka, idzie kil­ka kro­ków przed nim, ści­ska­jąc w dło­ni uzdę wier­ne­go Gwan­na. Sta­ra się pro­wa­dzić ko­nia w li­nii pro­stej, żeby wy­żło­bie­nia w zie­mi były ide­al­nie rów­no­le­głe. Eryk jest nie­cier­pli­wy: wie­dzą o tym wszy­scy w wio­sce, ale przede wszyst­kim wie o tym In­gvar. Nie może się po­my­lić.

– Synu! – grzmi męż­czy­zna.

Kro­ple potu spły­wa­ją mu na mu­sku­lar­ną pierś. Wio­sen­na po­go­da jest ła­god­na, lecz pra­ca cięż­ka.

– Tak, oj­cze? – In­gvar po­chy­la gło­wę, pa­trząc na zie­mię roz­cią­ga­ją­cą się przed jego sto­pa­mi. Wy­obra­ża so­bie li­nię pro­stą, za któ­rą po­wi­nien po­dą­żać. Jego skó­rza­ne buty za­ta­pia­ją się w mięk­kim, błot­ni­stym grun­cie.

– Zde­cy­do­wa­łem, że gdy siew się skoń­czy, za­bio­rę cię ze sobą.

In­gvar za­trzy­mu­je się i zwra­ca w stro­nę ojca. Na jego twa­rzy po­ja­wia się wie­le róż­nych emo­cji.

– Mam po­pły­nąć z tobą na mo­rze?

Pra­we oko Ery­ka pod­bie­gło krwią: szkar­łat­na gał­ka czy­ni jego su­ro­we spoj­rze­nie nie­po­ko­ją­cym, wręcz prze­ra­ża­ją­cym. Zo­stał ra­nio­ny pod­czas na­jaz­du ja­kieś dzie­sięć lat temu. Bli­zna na czo­le i po­licz­ku jest pra­wie nie­wi­docz­na, ale oko ni­g­dy nie od­zy­ska­ło daw­ne­go wy­glą­du.

– Nie za­trzy­muj się, In­gvar. Naj­pierw skoń­czy­my orkę i siew, do­pie­ro póź­niej bę­dzie­my mo­gli wy­ru­szyć w po­dróż.

– Oczy­wi­ście, oj­cze – idzie krok za kro­kiem, pro­sto, pro­ściut­ko, cią­gnąc za sobą zwie­rzę. Ale w jego du­szy pło­nie ogień: na mo­rze! Pierw­szy raz na mo­rze!

Jarl

W spo­łe­czeń­stwie wi­kin­gów jar­lo­wie zaj­mo­wa­li naj­wyż­szą po­zy­cję, ustę­pu­jąc tyl­ko kró­lo­wi. Jar­lo­wie po­sia­da­li naj­więk­sze te­re­ny, prze­wo­dzi­li spo­łecz­no­ści, do­wo­dzi­li stat­ka­mi i żoł­nie­rza­mi. Byli gło­wa­mi wiel­kich ro­dzin, mie­li słu­żą­cych i pra­cow­ni­ków za­rów­no spo­śród lu­dzi wol­nych, jak i nie­wol­ni­ków.

Zwie­rzę­ta

Wi­kin­go­wie udo­mo­wi­li wie­le ga­tun­ków zwie­rząt, od koni, przez kro­wy, po owce. Ho­do­wa­li je głów­nie na po­trze­by rol­nic­twa, gdyż trud­no­ści zwią­za­ne z po­dró­żo­wa­niem dro­gą lą­do­wą (la­tem po­dró­że utrud­nia­ło bło­to, zimą – lód) spra­wi­ły, że prze­miesz­cza­li się głów­nie ło­dzia­mi.

Pobudka

– Po­bu­ka! – woła Kjel­l­frid.

Ko­bie­ta o dłu­gich, ja­snych pa­smach po­wie­wa­ją­cych przed dwie­ma zło­ty­mi szpil­ka­mi pod­trzy­mu­ją­cy­mi jej far­tuch zer­ka na gar­nek na ogniu. – Słoń­ce już wsta­ło!

Kaja, oko­ło pięć­dzie­się­cio­let­nia thrall, któ­rą poj­ma­no, gdy Kjel­l­frid była jesz­cze dziew­czyn­ką, i po­da­ro­wa­no jej na dzie­sią­te uro­dzi­ny, pod­sy­ca ogień, prze­su­wa­jąc drew­nia­ne bale drąż­kiem z że­la­za, na któ­rym wi­dać już śla­dy osma­le­nia.

– Mat­ko – mru­czy Øy­dis, prze­cią­ga­jąc się i wsta­jąc z drew­nia­nej ławy usta­wio­nej wzdłuż ścia­ny domu, o trzy kro­ki od ognia. – To nie­spra­wie­dli­we, że In­gvar po­pły­nie na mo­rze z na­szym oj­cem. Ma tyl­ko trzy­na­ście lat, a ja już czter­na­ście. Ja też chcę z nim pły­nąć.

– Ty zo­sta­niesz tu­taj i bę­dziesz mi po­ma­gać pod ich nie­obec­ność.

– Wal­ki­rie to ko­bie­ty-wo­jow­nicz­ki, ja też chcę być wal­ki­rią – pro­te­stu­je Øy­dis.

In­gvar nie śpi, ale leży na ła­wie nie­ru­cho­mo, z za­mknię­ty­mi ocza­mi. Spo­dzie­wa się ko­lej­nej z wie­lu kłót­ni mię­dzy mat­ką a cór­ką, a nie chce brać w niej udzia­łu.

– Øy­dis, wal­ki­rie są bo­gi­nia­mi – wy­ja­śnia Kjel­l­frid. Mówi to­nem oso­by, któ­ra po­wta­rza te same rze­czy po raz ty­sięcz­ny. – Ty zaś je­steś, a wła­ści­wie nie­dłu­go bę­dziesz, ko­bie­tą.

– Mogą co­dzien­nie roz­ma­wiać z Ody­nem – re­cy­tu­je Øy­dis. – Piją piwo i miód, i bio­rą udział w wal­kach ra­zem z bo­ha­te­ra­mi Wal­hal­li.

– Ty na­to­miast – uci­na mat­ka – zo­sta­niesz tu­taj i po­mo­żesz mi zaj­mo­wać się do­mem.

Kaja do­ty­ka ra­mie­nia Kjel­l­frid. Wska­zu­je cien­ką struż­kę czar­ne­go dymu, któ­ry uno­si się nad bo­chen­kiem chle­ba.

– Na wąsy Tho­ra! – klnie Kjel­l­frid. – Pali się! – Ry­zy­ku­jąc opa­rze­nie, zdej­mu­je gar z ognia. – Nie mo­głaś mnie wcze­śniej za­wo­łać? – wście­ka się na Kaję.

Thrall, cho­ciaż przez lata przy­wy­kła już do ta­kie­go ob­ce­so­we­go trak­to­wa­nia, od­ru­cho­wo po­chy­la gło­wę, kuli ra­mio­na, przy­my­ka oczy.

– Do ni­cze­go się nie na­da­jesz! – woła pani domu. – Idź po dwa nowe ko­szy­ki. No już, ru­szaj się! – mówi i zwra­ca się ku boch­nom chle­ba, któ­re pie­ką się na ogniu. Są już go­to­we, a ich pięk­ny za­pach czuć na­wet w dy­mie, któ­ry wy­peł­nia cały dom.

In­gvar otwie­ra oczy, uda­je, że zie­wa.

– Dzień do­bry, mat­ko.

– Wstań wresz­cie, ty prze­brzy­dły le­niu! – Kjel­l­frid krzy­czy, ale w jej gło­sie nie ma już zło­ści. – Twój oj­ciec jest już na przy­sta­ni, chcesz, żeby po­pły­nął bez cie­bie?

Thrall

Na naj­niż­szym stop­niu hie­rar­chii wi­kiń­skie­go spo­łe­czeń­stwa znaj­do­wa­li się nie­wol­ni­cy zwa­ni thrall: to oni wy­ko­ny­wa­li naj­mniej wdzięcz­ne pra­ce do­mo­we. Więk­szość z nich schwy­ta­no pod­czas na­jaz­dów, cza­sa­mi jed­nak w nie­wol­ni­ka za­mie­nia­no tak­że wi­kin­ga, któ­ry po­peł­nił ja­kąś cięż­ką zbrod­nię. Zda­rza­ło się z rzad­ka, że któ­ryś z nich od­zy­ski­wał wol­ność.

Wal­hal­la

Wal­hal­la to ogrom­na kom­na­ta w kró­le­stwie za­świa­tów. Wła­śnie do niej wal­ki­rie pro­wa­dzą du­sze bo­ha­te­rów. Ucztu­jąc i pi­jąc wy­śmie­ni­te trun­ki, zo­sta­ją tam oni na wiecz­ność, cze­ka­jąc na osta­tecz­ną bi­twę, któ­ra zwia­stu­je ko­niec świa­ta: Ra­gna­rok.

Wal­ki­rie

W zło­żo­nej mi­to­lo­gii wi­kin­gów wal­ki­rie zaj­mu­ją ho­no­ro­we miej­sce: to wo­jow­nicz­ki, któ­re za­bie­ra­ją du­sze zmar­łych na polu bi­twy bo­ha­te­rów i to­wa­rzy­szą im przed ob­li­cze naj­waż­niej­sze­go boga Ody­na. He­ro­icz­na śmierć gwa­ran­to­wa­ła wi­kiń­skim wo­jow­ni­kom wiecz­ność peł­ną roz­ko­szy i ra­do­ści.

Klucze

Wszy­scy ze­bra­li się na przy­sta­ni. Jest tam może dwie­ście męż­czyzn i ko­biet, miesz­kań­ców oko­ło dwu­dzie­stu do­mów, któ­re two­rzą małą wieś Vest­korn.

Osa­da znaj­du­je się przy brze­gu w głę­bi fior­du. Ota­cza­ją ją po­szar­pa­ne góry w ko­lo­rze chłod­nej sza­ro­ści, tu i tam na­kra­pia­ne zie­le­nią tra­wy i mchu. Dzi­siaj tur­ku­so­we mo­rze jest spo­koj­ne jak je­zio­ro. Na in­ten­syw­nie nie­bie­skim nie­bie wi­dać tyl­ko dwa czy trzy ja­sne ob­łocz­ki.

Nie­wiel­ka ni­zi­na wo­kół wio­ski, wci­śnię­ta mię­dzy mo­rze a góry, zo­sta­ła zmie­nio­na w pole upraw­ne: ob­sia­na zie­mia ma krwa­wo­brą­zo­wą bar­wę i pach­nie wil­go­cią.

Eryk Czer­wo­no­oki robi dwa ma­je­sta­tycz­ne kro­ki na­przód i sta­je po­środ­ku pla­cy­ku. Inni co­fa­ją się, by zro­bić mu miej­sce. Kjel­l­frid pod­cho­dzi do nie­go. Ma na so­bie swo­ją naj­lep­szą tu­ni­kę z bar­wio­nej na nie­bie­sko weł­ny