Strona główna » Poradniki » Znowu poniedziałek

Znowu poniedziałek

5.00 / 5.00
  • ISBN:
  • 978-83-7802-036-3

Jeżeli nie widzisz powyżej porównywarki cenowej, oznacza to, że nie posiadamy informacji gdzie można zakupić tę publikację. Znalazłeś błąd w serwisie? Skontaktuj się z nami i przekaż swoje uwagi (zakładka kontakt).

Kilka słów o książce pt. “Znowu poniedziałek

Niedzielne popołudnie. Dobry nastrój stopniowo cię opuszcza – czy to możliwe, że jutro Znowu poniedziałek? Myśli krążą wokół czekających cię zadań: e-maile, telefony, spotkania… Lista staje się coraz dłuższa, a samopoczucie coraz gorsze. Zadręczasz się cały wieczór. Mimo najlepszych chęci wciąż masz zły humor. Nadchodzi kolejny poniedziałkowy poranek. Czujesz się sfrustrowany, ponieważ znowu musisz iść do pracy…

Ta książka pomoże ci poznać i zrozumieć przyczyny złego humoru, który dopada cię już na samą myśl o poniedziałku. Zawarte w niej liczne porady i ćwiczenia wskażą, jak własnymi siłami zmienić i udoskonalić denerwującą codzienność zawodową.
Przekonaj się sam – możesz zyskać zadowolenie, radość z życia i chęć do działania! A może nawet nie będziesz się mógł doczekać kolejnego poniedziałku...?

Polecane książki

Czy wiesz dlaczego ludzie nie dostają tego, o czym marzą? Dziesięć lat później, powodem nadal jest BRAK SKUPIENIA. W niniejszej książce znajdziesz konkretne strategie wykorzystywane przez kobiety i mężczyzn sukcesu z całego świata. Niezależnie od tego, czego chcesz, Potęga skupienia pomoże ci to osi...
Po raz pierwszy w Polsce pełne wydanie ocalałych Dziennia Dawida Sierakowiaka. „Wieczorem musiałem przygotować i ugotować kolację, co wyczerpało mnie zupełnie. Z polityki kompletnie nic nowego. Czuję, że znów poczynam dostawać melancholii z niecierpliwości. Doprawdy nie ma dla nas wyjścia z…”. To...
Gorąca wyspa skarbów: od starożytnych ruin w Syrakuzach i Agrigento, przez zabytki sztuki arabsko-normańskiej w Palermo i Monreale, po perły baroku w Noto i Ragusie. Rajskie plaże, gaje cytrusowe, dymiąca Etna, dziewicza przyroda Wysp Liparyjskich. Sycylijski temperament: ekspresja uczuć, pobożność ...
Zamach z 11 września 2001 roku bywa często oceniany jako istotna cezura oddzielająca "dwubiegunowy" wiek XX od wieku XXI. Obecne stulecie od samego początku jest przez wielu naukowców, polityków i ludzi mediów określane jako epoka "zderzenia między cywilizacjami". Koncepcja Hunt...
Pewnego dnia w domu Daltona Kirka, zwanego Tankiem, pojawia się dziewczyna z sąsiedztwa, Merissa Baker, z ostrzeżeniem, że ktoś chce go zabić. Merissa jest uważana za dziwaczkę, bo często ma wizje dotyczące czyjejś przyszłości, najczęściej śmierci. Tank początkowo nie traktuje poważnie jej sł&oa...
Taniec wychodził w latach 1974 - 1993 poczatkowo jako rocznik a następnie kwartanik. W 2008 roku ukazał sie jeden numer na płycie CD. Nr 1-2/2015 (19-20) to pierwszy numer reaktywowanego periodyku.    ...

Poniżej prezentujemy fragment książki autorstwa Kirsten Khaschei

Wy­da­no na li­cen­cji Cam­pus Ver­lag GmbH

Ty­tuł ory­gi­na­łu:

Schon wie­der Mon­tag… 50 Ide­en, mit de­nen Sie Job­frust uber­win­den

Au­tor: Kir­sten Kha­schei

Prze­kład z ję­zy­ka nie­miec­kie­go:

STRI­DE Trans­la­tion Agen­cy

Mo­ni­ka Wie­czo­rek

Re­dak­cja i ko­rek­ta: Olga Gor­czy­ca

Pro­jekt okład­ki: Lij­kle­ma De­sign – Ka­ro­li­na i Hans Lij­kle­ma

Zdję­cia: © Lize Rixt, stock.xchng (słoń­ce – okład­ka i stro­ny dzia­ło­we);

© Ali­cia So­la­rio, stock.xchng (gnie­cio­ny pa­pier – okład­ka);

© Chri­stoph Wil­helm (skrzy­deł­ko)

Skład: Pa­weł Nie­mi­ro

Wszel­kie pra­wa za­strze­żo­ne. Za­bra­nia się wy­ko­rzy­sty­wa­nia ni­niej­szej książ­ki lub jej czę­ści do ce­lów in­nych niż praw­nie uję­te bez uprzed­niej pi­sem­nej zgo­dy wy­daw­cy. Zgod­nie z pra­wem au­tor­skim, bez uprzed­niej zgo­dy wy­daw­cy za­bra­nia się po­wie­la­nia, za­pi­sy­wa­nia oraz za­miesz­cza­nia dzie­ła lub jego czę­ści w sie­ci kom­pu­te­ro­wej, a tak­że w we­wnętrz­nej sie­ci szkół i in­nych pla­có­wek oświa­to­wych.

© Cam­pus Ver­lag GmbH, Frank­furt am Main 2009 © BC Edu­ka­cja Sp. z o.o., War­sza­wa 2009

Wy­daw­nic­two BC.edu War­sza­wa 2009

Wy­da­nie I

ISBN 978-83-7802-036-3

Skład wersji elektronicznej:

Virtualo Sp. z o.o.

OD RE­DAK­CJI

NIE­KTÓ­RE IN­FOR­MA­CJE OD­NO­SZĄ­CE SIĘ BEZ­PO­ŚRED­NIO DO NIE­MIEC­KICH RE­ALIÓW ZMIE­NIO­NO TAK, BY KSIĄŻ­KA JAK NAJ­LE­PIEJ SŁU­ŻY­ŁA POL­SKIM CZY­TEL­NI­KOM.

Poniedziałek jak bumerang

Nie­dziel­ne po­po­łu­dnie. Do­bry na­strój stop­nio­wo cię opusz­cza – czy to moż­li­we, że ju­tro zno­wu po­nie­dzia­łek? My­śli krą­żą wo­kół cze­ka­ją­cych cię za­dań: e-ma­ile, te­le­fo­ny, spo­tka­nia… Li­sta sta­je się co­raz dłuż­sza, a sa­mo­po­czu­cie co­raz gor­sze. Za­drę­czasz się cały wie­czór. Mimo naj­lep­szych chę­ci wciąż masz zły hu­mor. W koń­cu nad­cho­dzi po­nie­dział­ko­wy po­ra­nek. Czu­jesz się sfru­stro­wa­ny, po­nie­waż zno­wu mu­sisz iść do pra­cy.

Po­nie­dział­ko­wa chan­dra

Po­nie­dział­ko­wa chan­dra, któ­ra jest efek­tem na­głe­go uświa­do­mie­nia so­bie, że week­end wła­śnie się skoń­czył, może do­paść każ­de­go, nie­za­leż­nie od wy­ko­ny­wa­ne­go za­wo­du czy bran­ży, w któ­rej pra­cu­je. Je­śli tak­że ty w po­nie­dział­ko­wy po­ra­nek wy­cho­dzisz do pra­cy w złym hu­mo­rze, może po­cie­szy cię to, że nie je­steś je­dy­ny. Każ­de­go po­nie­dział­ku wie­lu z nas musi wy­ka­zać się szcze­gól­ną siłą i pod­jąć wal­kę ze złym na­stro­jem, któ­ry czę­sto to­wa­rzy­szy po­cząt­ko­wi ty­go­dnia.

W an­kie­cie in­ter­ne­to­wej prze­pro­wa­dzo­nej przez nie­miec­ki In­sty­tut Ba­da­nia Ryn­ku „Ears and Eyes” 79% re­spon­den­tów przy­zna­je, że w po­nie­dział­ko­we po­ran­ki bar­dzo nie­chęt­nie wsta­je z łóż­ka. Co ósmy ba­da­ny uwa­ża na­wet, że po week­en­dzie trud­no mu się po­ro­zu­mie­wać z prze­ło­żo­ny­mi i ko­le­ga­mi z pra­cy. Z ko­lei z ba­da­nia on­li­ne por­ta­lu ka­rie­ry „Mon­ster”, w któ­rym wzię­ło udział 1420 osób, wy­ni­ka, że oko­ło po­ło­wie py­ta­nych pra­ca w po­nie­dział­ki wy­da­je się szcze­gól­nie nie­przy­jem­na.

Te wy­ni­ki nie po­win­ny dzi­wić, gdyż sto­pień za­do­wo­le­nia z pra­cy w nie­miec­kich fir­mach nie na­le­ży do naj­wyż­szych. Ba­da­nia prze­pro­wa­dzo­ne w 2006 roku przez In­sty­tut Gal­lu­pa – mię­dzy­na­ro­do­wą fir­mę do­rad­czą, wy­ka­zu­ją, że więk­szość osób za­trud­nio­nych w Niem­czech (68%) nie jest za­do­wo­lo­na ze swo­jej pra­cy i nie czu­je się emo­cjo­nal­nie zwią­za­na z fir­mą. Z tego wzglę­du pra­cow­ni­cy wy­ko­nu­ją sta­wia­ne przed nimi za­da­nia w spo­sób me­cha­nicz­ny, nie wy­kra­cza­jąc poza pod­sta­wo­we wy­ma­ga­nia pra­co­daw­cy. Nie­mal jed­na pią­ta (19%) znaj­du­je się wręcz w sta­nie „we­wnętrz­ne­go wy­po­wie­dze­nia pra­cy” i świa­do­mie wy­ko­nu­je swo­je obo­wiąz­ki nie­wła­ści­wie, aby do­pro­wa­dzić fir­mę do strat i dez­or­ga­ni­za­cji. Ozna­cza to (przy­najm­niej sta­ty­stycz­nie), że w Niem­czech spo­śród ok. 35 mi­lio­nów osób czyn­nych za­wo­do­wo je­dy­nie 13% jest za­do­wo­lo­nych ze swo­jej pra­cy i wy­ko­nu­je ją chęt­nie. [Zgod­nie z ba­da­niem „Sa­tys­fak­cja z pra­cy 2009” prze­pro­wa­dzo­nym przez IIBR po­nad po­ło­wa Po­la­ków (63%) czu­je się za­do­wo­lo­na z obec­ne­go miej­sca pra­cy. Jed­nak w po­rów­na­niu z ro­kiem 2005 jest to wy­nik gor­szy aż o 10%. Zwięk­sza­ją się też oba­wy do­ty­czą­ce przy­szło­ści za­wo­do­wej. 35% re­spon­den­tów są­dzi, że w tym roku ich sy­tu­acja za­wo­do­wa się po­gor­szy – przyp. red. Źró­dło: http://www.ego­spo­dar­ka.pl/39057Za­do­wo­le­nie-Po­la­kow-z-pra­cy-2009,1,39,1.html]

Może to wy­ni­kać z tego, że w ostat­nich la­tach ży­cie za­wo­do­we sta­ło się znacz­nie mniej róż­no­rod­ne. Dwie trze­cie za­trud­nio­nych w Niem­czech pra­cu­je dziś w biu­rach, od po­nie­dział­ku do piąt­ku sku­pia­jąc swo­ją uwa­gę na jed­nym lub na­wet kil­ku mo­ni­to­rach, sie­dząc w oto­cze­niu fak­sów, te­le­fo­nów, dru­ka­rek i ska­ne­rów, czy­ta­jąc mi­lio­ny e-ma­ili, prze­glą­da­jąc sto­sy do­ku­men­tów oraz róż­ne­go ro­dza­ju akt.

Czy na­praw­dę trud­no zro­zu­mieć ko­goś, kto po sło­necz­nym week­en­dzie ma pro­blem z ak­cep­ta­cją mo­no­ton­nej pra­cy biu­ro­wej – przy kom­pu­te­rze i sztucz­nym oświe­tle­niu? Zgod­nie z ta­kim punk­tem wi­dze­nia po­nie­dział­ko­wą chan­drę moż­na trak­to­wać jako prze­jaw wi­tal­no­ści, jako do­wód na to, że nie zga­dzasz się bier­nie na swój los i ocze­ku­jesz od ży­cia cze­goś wię­cej.

Poza tym po­nie­dzia­łek nie jest prze­cież dniem jak każ­dy inny. Zgod­nie z nor­mą ISO 8601 w więk­szo­ści eu­ro­pej­skich kra­jów jest on pierw­szym dniem ty­go­dnia. Ten stan­dard wy­zna­cza Mię­dzy­na­ro­do­wa Or­ga­ni­za­cja Nor­ma­li­za­cyj­na (w skró­cie ISO), któ­ra usta­la for­mat dat i da­nych do­ty­czą­cych po­da­wa­nia go­dzi­ny.

Jed­nak w tra­dy­cji ży­dow­skiej i chrze­ści­jań­skiej ty­dzień roz­po­czy­na się w nie­dzie­lę (tak jak ma to miej­sce do dziś w USA), na­to­miast w kra­jach arab­skich – już w so­bo­tę, po­nie­waż tam pią­tek od­po­wia­da na­szej nie­dzie­li.

We­dług nor­my ISO 8601 każ­dy po­nie­dzia­łek jest po­cząt­kiem ko­lej­ne­go ty­go­dnia ka­len­da­rzo­we­go. Ta re­gu­ła obo­wią­zu­je tak­że na prze­ło­mie lat. Nor­ma okre­śla więc pre­cy­zyj­nie licz­bę ty­go­dni w roku na 52 lub 53, czy­li od­po­wied­nio 52 lub 53 po­nie­dział­ki, w któ­re z mniej­szym czy więk­szym po­wo­dze­niem mu­sisz za­po­mnieć o week­en­dzie i na­sta­wić się na pra­cę.

Sta­ty­stycz­nie wy­pad­ki przy pra­cy naj­czę­ściej zda­rza­ją się wła­śnie w po­nie­dział­ki. Jed­nak nie są one tak po­waż­ne, jak w po­zo­sta­łe dni ty­go­dnia. Naj­groź­niej­sze sy­tu­acje mają miej­sce w so­bo­ty. Może więc po­nie­dzia­łek nie jest wca­le taki zły..

Emo­cje a dni ty­go­dnia

Czy za­uwa­ży­łeś, że róż­ne dni ty­go­dnia bu­dzą w to­bie od­mien­ne od­czu­cia? Cho­ciaż na co dzień praw­do­po­dob­nie się nad tym nie za­sta­na­wiasz, in­a­czej od­bie­rasz po­nie­dzia­łek, a in­a­czej śro­dę czy so­bo­tę. Więk­szo­ści osób po­nie­dzia­łek ko­ja­rzy się z pra­cą, obo­wiąz­ka­mi, me­lan­cho­lią, a tak­że z róż­ne­go ro­dza­ju uster­ka­mi. Je­śli coś ma się ze­psuć, na pew­no ze­psu­je się wła­śnie w po­nie­dzia­łek. Na­wet na swo­je­go sze­fa pa­trzysz w ten dzień nie­co in­a­czej niż zwy­kle. Z ba­dań so­cjo­lo­gicz­nych prze­pro­wa­dzo­nych w Ham­bur­gu wy­ni­ka, że u 42% ko­biet i 36% męż­czyzn prze­ło­że­ni wy­wo­łu­ją w po­nie­dział­ki szcze­gól­ne roz­draż­nie­nie.

Oso­bom, któ­re nie­zbyt lu­bią swo­ją pra­cę, śro­da ko­ja­rzy się z pół­met­kiem i to­wa­rzy­szą­cym mu uczu­ciem ulgi: „Te­raz już z gór­ki, byle do week­en­du…”. Pią­tek lu­bią wszy­scy, gdyż – zgod­nie z mod­nym ostat­nio po­wie­dzon­kiem „Pią­tek to week­en­du po­czą­tek”. A po­tem dwa wol­ne dni, któ­re mo­żesz spę­dzić tak, jak chcesz.

Nie­dzie­la ko­ja­rzy się ze szczę­ściem. W wie­lu kul­tu­rach przy­ję­ło się, że naj­le­piej uro­dzić się wła­śnie w nie­dzie­lę, po­nie­waż zwal­nia to z obo­wiąz­ku cięż­kiej pra­cy, po­zwa­la żyć w zgo­dzie z lo­sem oraz za­pew­nia po­wo­dze­nie w spra­wach fi­nan­so­wych. Pod­czas gdy w so­bo­tę czę­sto je­steś jesz­cze za­an­ga­żo­wa­ny w róż­ne­go ro­dza­ju obo­wiąz­ki do­mo­we, nie­dzie­la to dzień, któ­ry w peł­ni mo­żesz wy­ko­rzy­stać dla sie­bie, by cie­szyć się ży­ciem.

Sowy i skow­ron­ki

Po­nie­dział­ko­wy po­ra­nek to bru­tal­ny ko­niec week­en­do­wej sie­lan­ki. Tego dnia roz­po­czy­na się ty­dzień pra­cy i cią­gły brak cza­su. Każ­dy pró­bu­je po­ra­dzić so­bie z tym na swój spo­sób, naj­le­piej jak po­tra­fi.

Mimo do­brych chę­ci nie za­wsze uda­je ci się zdą­żyć do biu­ra. A zda­rza się to naj­czę­ściej w po­nie­dzia­łek – ulu­bio­ny dzień wszyst­kich spóź­nial­skich. Może po­cie­szy cię to, że więk­szość sze­fów pa­trzy na nie­wiel­kie spóź­nie­nia z przy­mru­że­niem oka – przy­najm­niej do­pó­ki do­brze wy­ko­nu­jesz swo­je obo­wiąz­ki. Jed­nak z prze­pro­wa­dzo­nych ba­dań wy­ni­ka jed­no­cze­śnie, że dla 10% prze­ło­żo­nych jed­no­krot­ne lub dwu­krot­ne spóź­nie­nie jest wy­star­cza­ją­cym po­wo­dem do zwol­nie­nia pra­cow­ni­ka.

Z po­ran­ną punk­tu­al­no­ścią naj­więk­szy pro­blem mają oso­by o tzw. chro­no­ty­pie „sowy”. Rytm ak­tyw­no­ści każ­de­go czło­wie­ka jest w du­żym stop­niu zde­ter­mi­no­wa­ny ge­ne­tycz­nie. Ludz­kie cia­ło ma wła­sny ze­gar bio­lo­gicz­ny. Na­ukow­cy z ber­liń­skie­go Uni­wer­sy­te­tu Me­dycz­ne­go Cha­ri­te od­kry­li nie­daw­no, że we­wnętrz­ny ze­gar osób o chro­no­ty­pie „sowy” cho­dzi wol­niej i roz­po­zna­je nowy dzień do­pie­ro po 25 go­dzi­nach, a nie po 24, jak ma to miej­sce u więk­szo­ści lu­dzi. We­wnętrz­ny ze­gar „skow­ron­ka” cho­dzi na­to­miast w ryt­mie 23-go­dzin­nym. Dla­te­go oso­by o tym chro­no­ty­pie póź­nym wie­czo­rem mają pro­ble­my z za­cho­wa­niem ak­tyw­no­ści. Na­ukow­cy zwra­ca­ją uwa­gę, że wro­dzo­ny bio­rytm nie jest ła­twy do prze­sta­wie­nia.

Przy­spa­rza to kło­po­tów tak­że uczniom. O 8.00 rano, gdy za­czy­na­ją się lek­cje, we­wnętrz­ny ze­gar ty­po­wej „sowy” nadal jest za­pro­gra­mo­wa­ny na sen. Od­bi­ja się to ne­ga­tyw­nie na wy­ni­kach w na­uce. Bio­log Chri­stoph Ran­dler od­krył, że oce­ny ma­tu­ral­ne uczniów lu­bią­cych wsta­wać wcze­snym ran­kiem są śred­nio o pół stop­nia wyż­sze niż tych o chro­no­ty­pie „sowy”. Nie zna­czy to jed­nak, że oso­by po­trze­bu­ją­ce rano dłuż­sze­go snu są mniej in­te­li­gent­ne. Ich we­wnętrz­ny ze­gar po pro­stu nie współ­gra z pla­nem za­jęć szkol­nych.

Nie­ste­ty pro­blem nie zni­ka wraz z ukoń­cze­niem szko­ły. Wie­lu do­ro­słych każ­de­go ran­ka nadal wal­czy z bu­dzi­kiem, po­nie­waż nie­moż­li­we jest ani prze­sta­wie­nie, ani oszu­ka­nie we­wnętrz­ne­go ze­ga­ra bio­lo­gicz­ne­go. W Da­nii za­ło­żo­no na­wet spe­cjal­ne sto­wa­rzy­sze­nie B-So­cie­ty (www.b-so­cie­ty.org), któ­re kwe­stio­nu­je naj­częst­sze go­dzi­ny pra­cy. Po­my­sło­daw­czy­ni Ka­mi­la Kring jest prze­ko­na­na, że każ­dy czło­wiek po­wi­nien mieć pra­wo do pra­cy w zgo­dzie z in­dy­wi­du­al­nym bio­ryt­mem. B-So­cie­ty dąży do wpro­wa­dze­nia dla osób o chro­no­ty­pie „sowy” ela­stycz­nych go­dzin pra­cy. Sto­wa­rzy­sze­nie od­nio­sło już pierw­szy suk­ces – po­ja­wi­ły się spe­cjal­ne umo­wy o pra­cę, któ­re umoż­li­wia­ją oso­bom o ta­kim bio­ryt­mie wy­ko­ny­wa­nie swo­ich obo­wiąz­ków od go­dzi­ny 10.00.

„I don’t like Mon­days”

Ela­stycz­ne go­dzi­ny pra­cy dla „sów” i śpio­chów? Świet­ny po­mysł. Gdy w po­nie­dzia­łek w biu­rze spo­ty­ka się zbyt wie­le na­dą­sa­nych osób, nie ma szans na do­bry na­strój. Jed­nych de­ner­wu­je szef, inni cier­pią, po­nie­waż nadal my­ślą o uko­cha­nej czy uko­cha­nym, któ­rzy zo­sta­li w domu lub tkwią w in­nym biu­rze, cza­sem w od­le­głym mie­ście lub na­wet kra­ju. I cho­ciaż przy­gnę­bie­nie zwią­za­ne z roz­sta­niem po­wta­rza się nie­mal co ty­dzień, trud­no się do nie­go przy­zwy­cza­ić. Nie­któ­rzy w po­nie­dział­ko­we po­ran­ki po pro­stu nie mają ocho­ty na żad­ne roz­mo­wy i w spo­ko­ju chcie­li­by dojść do sie­bie. Tym­cza­sem mu­szą wy­słu­chi­wać week­en­do­wych opo­wie­ści swo­ich ko­le­gów z biu­ra. Pierw­szy dzień ty­go­dnia nie jest ła­twy.

Czy to dziw­ne, że tak wie­le osób w po­nie­dział­ki ma pro­ble­my ze swo­im na­stro­jem i re­agu­je zbyt emo­cjo­nal­nie? Na­pi­sa­no wie­le pio­se­nek, któ­re traf­nie przed­sta­wia­ją po­nie­dział­ko­wy stan du­szy. Pre­zen­te­rzy ra­dio­wi do­brze o tym wie­dzą i chęt­nie pusz­cza­ją tego dnia ta­kie hity, jak „Ma­nic mo­na­dy” ame­ry­kań­skiej gru­py The Ban­gles, „Stor­my Mon­day Blu­es” T-Bone Wal­ke­ra czy „I don’t like Mon­days” ze­spo­łu Bot-town Rats. In­spi­ra­cją do po­wsta­nia ostat­nie­go z wy­mie­nio­nych utwo­rów nie była zwy­kła po­nie­dział­ko­wa chan­dra, lecz ma­sa­kra w jed­nej z ka­li­for­nij­skich szkół, któ­ra wy­da­rzy­ła się wła­śnie w po­nie­dzia­łek, 29 stycz­nia 1979 r. Obłą­ka­na 16-let­nia spraw­czy­ni tra­ge­dii na py­ta­nie jed­ne­go z po­li­cjan­tów: „Dla­cze­go?” („Tell me why?”) od­po­wie­dzia­ła: „Bo nie lu­bię po­nie­dział­ków” („I don’t like Mon­days”).

Bry­tyj­ski psy­cho­log z Uni­wer­sy­te­tu Car­diff, dr Cliff Ar­nall, wy­li­czył za po­mo­cą wzo­ru, że do naj­gor­szych dni w roku na­le­żą po­nie­dział­ki w dru­giej po­ło­wie stycz­nia. Co praw­da w krę­gach na­uko­wych dys­ku­tu­je się nad za­sad­no­ścią tego stwier­dze­nia, jed­nak teo­ria dr. Ar­nal­la bez wąt­pie­nia jest god­na uwa­gi.

Za po­mo­cą wzo­ru:

Na­dzie­ja na lep­sze ju­tro

Je­śli prze­trwa­łeś po­sęp­ne stycz­nio­we po­nie­dział­ki, naj­gor­sze dni roku masz już wła­ści­wie za sobą. Może się jed­nak zda­rzyć, że ktoś na po­cząt­ku ty­go­dnia spoj­rzy na stan swo­je­go kon­ta ban­ko­we­go i wspo­mni pa­mięt­ny „czar­ny po­nie­dzia­łek” z 19 paź­dzier­ni­ka 1987 r., kie­dy to na­stą­pił pierw­szy krach na gieł­dzie po II woj­nie świa­to­wej. Wskaź­nik gieł­dy ame­ry­kań­skiej Dow Jo­nes spadł wów­czas znacz­nie w cią­gu jed­ne­go dnia, a kry­zys roz­prze­strze­nił się bły­ska­wicz­nie na wszyst­kie waż­ne in­dek­sy gieł­do­we na ca­łym świe­cie.

Za­miast pa­trzeć na po­czą­tek ty­go­dnia przez pry­zmat „czar­ne­go po­nie­dział­ku”, le­piej daj się za­in­spi­ro­wać re­wo­lu­cyj­nym na­stro­jom de­mon­stra­cji, ja­kie mia­ły miej­sce w by­łym NRD wła­śnie w po­nie­dział­ki. Pierw­sza z nich od­by­ła się na dwa mie­sią­ce przed upad­kiem muru ber­liń­skie­go, w Lip­sku, w po­nie­dzia­łek 4 wrze­śnia 1989 r.

Uczest­ni­cy ma­ni­fe­sta­cji, bę­dą­cy pod wra­że­niem ma­so­wych ucie­czek z kra­ju oby­wa­te­li NRD la­tem 1989 r., uwie­rzy­li w moż­li­wość zmia­ny nie­za­do­wa­la­ją­cej ich rze­czy­wi­sto­ści i za­czę­li do­ma­gać się przede wszyst­kim swo­bo­dy prze­miesz­cza­nia się. Już ty­dzień póź­niej – w ko­lej­ny po­nie­dzia­łek 9 paź­dzier­ni­ka 1989 r. – 70 000 uczest­ni­ków de­mon­stra­cji do­ma­ga­ło się na­leż­nych im praw po­li­tycz­nych. Na po­cząt­ku li­sto­pa­da na ber­liń­skim Ale­xan­der­platz od­by­ła się naj­więk­sza de­mon­stra­cja w dzie­jach by­łej NRD z udzia­łem oko­ło mi­lio­na osób. Już trzy dni póź­niej rząd i Biu­ro Po­li­tycz­ne po­sta­no­wi­ły ustą­pić, a 9 li­sto­pa­da 1989 r. w te­le­wi­zyj­nym wy­stą­pie­niu na żywo oznaj­mio­no, że oby­wa­te­le NRD mogą od za­raz skła­dać wnio­ski o pry­wat­ne wy­jaz­dy za­gra­nicz­ne.

Czy ten przy­kład nie do­wo­dzi, że w po­nie­dział­ki moż­na wie­le zdzia­łać? Moż­na do tego jesz­cze do­dać, że Re­pu­bli­ka Fe­de­ral­na Nie­miec zo­sta­ła za­ło­żo­na wła­śnie w po­nie­dzia­łek 23 maja 1949 r. Po­nie­dzia­łek nie musi być za­tem naj­gor­szym dniem ty­go­dnia. Wręcz prze­ciw­nie, może to być od­po­wied­ni czas na wy­zna­cza­nie no­wych ce­lów, szki­co­wa­nie pla­nów na przy­szłość i czy­nie­nie po­sta­no­wień.

A co z po­nie­dział­ko­wą chan­drą? Świad­czy ona tyl­ko o tym, że ży­cie nie jest ci obo­jęt­ne. Uświa­da­mia, że mu­sisz coś przed­się­wziąć, aby nie pod­dać się nu­dzie i nie po­paść w ru­ty­nę. Nie jest do­brze, je­śli pra­ca skła­da się tyl­ko ze stre­su i fru­stra­cji, a ty mu­sisz być dys­po­zy­cyj­ny 24 go­dzi­ny na dobę, nie­za­leż­nie od dnia ty­go­dnia. Po­nie­dział­ko­wa chan­dra po­ka­zu­je, że masz ocho­tę wy­ła­mać się z co­dzien­ne­go pędu.

Tak na­praw­dę wszy­scy, któ­rzy do­świad­cza­ją uczu­cia po­nie­dział­ko­wej chan­dry, to praw­dzi­wi ma­rzy­cie­le w na­szym spo­łe­czeń­stwie. Wi­taj w ich gro­nie!

Czas na zmia­ny

„Na­resz­cie po­nie­dzia­łek!” – tak wła­śnie po­wi­nie­neś re­ago­wać na te dni ty­go­dnia po prze­czy­ta­niu ni­niej­szej książ­ki i za­sto­so­wa­niu się do za­war­tych w niej wska­zó­wek. Po­mo­że ci ona prze­zwy­cię­żyć po­nie­dział­ko­wą fru­stra­cję i zgro­ma­dzić ener­gię na roz­po­czy­na­ją­cy się ty­dzień. Niech po­nie­dział­ki nie będą już dla cie­bie udrę­ką, lecz za­czną wy­zna­czać nową ja­kość ży­cia!

W wy­ja­śnie­niu przy­czyn złe­go sa­mo­po­czu­cia na po­cząt­ku każ­de­go ty­go­dnia po­mo­że ci test za­miesz­czo­ny w na­stęp­nym roz­dzia­le („Nie lu­bisz po­nie­dział­ków?”). Na pod­sta­wie wy­ni­ków okre­ślisz cha­rak­ter swo­jej po­nie­dział­ko­wej chan­dry i bę­dziesz mógł świa­do­mie pod­jąć od­po­wied­nie kro­ki za­rad­cze. Po­pra­wisz tak­że ja­kość swo­je­go ży­cia – i to nie tyl­ko na po­cząt­ku ty­go­dnia. W pod­su­mo­wa­niu znaj­dziesz do­dat­ko­wo zbiór krót­kich wska­zó­wek do­bra­nych spe­cjal­nie do two­ich po­trzeb.

Pe­łen ze­staw wska­zó­wek za­miesz­czo­no w roz­dzia­le „Au­to­mo­ty­wa­cja

– 50 po­my­słów na jej po­pra­wę”. Znaj­dziesz tu wszyst­ko, co spra­wi, że w po­nie­dzia­łek zno­wu bę­dzie ci się chcia­ło żyć – po­cząw­szy od pro­stych środ­ków do­raź­nych aż po za­sad­ni­cze zmia­ny spo­so­bu za­cho­wa­nia. Spis wska­zó­wek na koń­cu książ­ki uła­twi szyb­kie zna­le­zie­nie od­po­wie­dzi na kon­kret­ne py­ta­nia. Aby tra­fić na prak­tycz­ne rady i za­ska­ku­ją­ce po­my­sły, nie mu­sisz czy­tać książ­ki w po­rząd­ku li­ne­ar­nym. Rów­nie do­brze mo­żesz swo­bod­nie kart­ko­wać stro­ny.

Wy­rusz więc w dro­gę pro­wa­dzą­cą ku lep­szym po­nie­dział­kom! Niech jej pierw­szym eta­pem bę­dzie wspo­mnia­ny już test.

Nie lubisz poniedziałków?

Apa­tia, ner­wo­wość, draż­li­wość – do­łek psy­chicz­ny, w jaki wpa­da­my po week­en­dzie, może ob­ja­wiać się na wie­le spo­so­bów. Czy ty tak­że do­świad­czasz po­nie­dział­ko­wej chan­dry? Jak roz­po­czy­nasz nowy ty­dzień? Czu­jesz się spo­koj­ny i od­prę­żo­ny? A może draż­ni cię zła at­mos­fe­ra w biu­rze? Ko­lej­ne stro­ny po­mo­gą ci zwe­ry­fi­ko­wać wła­sne od­czu­cia.

W te­ście znaj­dziesz wie­le stwier­dzeń do­ty­czą­cych spo­so­bu za­cho­wa­nia, któ­re bę­dziesz mógł za­kwa­li­fi­ko­wać jako praw­dzi­we lub fał­szy­we. Sta­raj się przy tym od­po­wia­dać zgod­nie z rze­czy­wi­sty­mi od­czu­cia­mi i przy­zwy­cza­je­nia­mi do­ty­czą­cy­mi da­ne­go dnia lub ty­go­dnia. Test opie­ra się na za­ło­że­niu, że na po­nie­dział­ko­wy zły hu­mor mają wpływ róż­ne czyn­ni­ki. Każ­dy z nich może od­dzia­ły­wać na two­je za­cho­wa­nie za­rów­no ne­ga­tyw­nie, jak i po­zy­tyw­nie, o czym prze­ko­nasz się po prze­czy­ta­niu wy­ni­ków.

Dzię­ki temu po­znasz róż­ne ob­li­cza po­nie­dział­ko­wej chan­dry – po­cząw­szy od po­ran­ka, po­przez wy­zwa­nia za­wo­do­we, aż po roz­ma­ite czyn­ni­ki mo­ty­wu­ją­ce. Je­śli chcesz się z nią upo­rać, mu­sisz wie­dzieć, z ja­kich ele­men­tów się skła­da. Pa­mię­taj: nie ma złe­go ani do­bre­go wy­ni­ku te­stu. To ba­da­nie ma ci po­móc le­piej ra­dzić so­bie z po­cząt­kiem każ­de­go ty­go­dnia.

Test: praw­da czy fałsz?

Przy każ­dym z po­niż­szych stwier­dzeń za­znacz, czy cię ono do­ty­czy, czy nie. „1” ozna­cza: „Praw­da „ to mnie do­ty­czy”; a „2”: „Fałsz, to mnie nie do­ty­czy”.

Praw­da

Fałsz

T

W po­nie­dział­ki czę­sto czu­ję się tak, jak­by ktoś siłą wpy­chał mnie w nowy ty­dzień.

□ 1

□ 0

Z

Gdy rano dzwo­ni bu­dzik, za­zwy­czaj jesz­cze głę­bo­ko śpię.

□ 1

□ 0

K

Mój szef bar­dzo dzia­ła/Moi ko­le­dzy w pra­cy bar­dzo dzia­ła­ją mi na ner­wy.

□ 1

□ 0

R

W za­sa­dzie każ­de­go dnia ro­bię to samo.

□ 1

□ 0

W

Już po pół go­dzi­nie w biu­rze sam nie wiem, w co wło­żyć ręce.

□ 1

□ 0

P

Wa­run­ki pra­cy w na­szej fir­mie są trud­ne.

□ 1

□ 0

W

W nocy z nie­dzie­li na po­nie­dzia­łek czę­sto nie sy­piam do­brze.

□ 1

□ 0

N

Cza­sa­mi sam sie­bie de­ner­wu­ję.

□ 1

□ 0

Z

Już wie­le razy pró­bo­wa­łem zro­bić coś z moim zmę­cze­niem w pra­cy.

□ 0

□ 1

T

W po­nie­dzia­łek rano czę­sto ro­bię róż­ne rze­czy cha­otycz­nie.

□ 1

□ 0

K

Cza­sem w pra­cy zbyt szyb­ko się de­ner­wu­ję.

□ 1

□ 0

W

Stres w pra­cy dzia­ła na mnie do pew­ne­go stop­nia mo­ty­wu­ją­co.

□ 0

□ 1

K

W po­nie­dział­ko­we po­ran­ki naj­chęt­niej bym z ni­kim nie roz­ma­wiał.

□ 1

□ 0

R

Cza­sem mam pro­ble­my z po­dej­mo­wa­niem de­cy­zji.

□ 1

□ 0

P

Gdy­bym przy­najm­niej wie­dział, dla­cze­go tak dużo pra­cu­ję!

□ 1

□ 0

N

Kie­dyś mia­łem wię­cej chę­ci do pra­cy.

□ 1

□ 0

T

Le­d­wo w po­nie­dzia­łek do­trę do biu­ra, każ­dy już cze­goś ode mnie chce.

□ 1

□ 0

Z

Lu­bię spo­koj­nie roz­po­czy­nać ty­dzień i nie mam pro­ble­mu z wcze­śniej­szym wsta­wa­niem.

□ 0

□ 1

R

Za­zdrosz­czę wszyst­kim, któ­rzy mają cie­ka­wą pra­cę.

□ 1

□ 0

P

Cza­sem mam wra­że­nie, jak­bym to­nął w swo­ich obo­wiąz­kach.

□ 1

□ 0

Z

Nie­ste­ty zbyt rzad­ko przy­cho­dzę do pra­cy zre­lak­so­wa­ny po week­en­dzie.

□ 1

□ 0

N

W su­mie lu­bię swo­ją pra­cę.

□ 0

□ 1

R

My­ślę, że po pro­stu mu­szę po­go­dzić się z za­sa­da­mi obo­wią­zu­ją­cy­mi w na­szej fir­mie.

□ 1

□ 0

N

Wiem, po co pra­cu­ję.

□ 0

□ 1

R

Moją obec­ną pra­cę uwa­żam za prze­raź­li­wie mo­no­ton­ną.

□ 1

□ 0

T

W po­nie­dział­ko­we po­ran­ki czę­sto nie mam cza­su wy­pić w domu kawy, her­ba­ty czy soku.

□ 1

□ 0

P

W pra­cy wła­ści­wie za­wsze czu­ję pre­sję.

□ 1

□ 0

K

Po za­sta­no­wie­niu do­cho­dzę do wnio­sku, że w na­szej fir­mie zde­cy­do­wa­nie zbyt rzad­ko się śmie­je­my.

□ 1

□ 0

Z

Od cza­su do cza­su ro­bię so­bie prze­rwę w pra­cy, aby na­ła­do­wać aku­mu­la­to­ry. Wy­cho­dzę na chwi­lę na ze­wnątrz lub po­rząd­nie się prze­cią­gam.

□ 0

□ 1

R

Wła­ści­wie jesz­cze nig­dy nie prze­ży­łem w pra­cy ni­cze­go za­ska­ku­ją­ce­go.

□ 1

□ 0

T

Po­nie­dzia­łek jest dla mnie naj­cięż­szym dniem ty­go­dnia.

□ 1

□ 0

K

Tego dnia czę­ściej mam kon­flik­ty z prze­ło­żo­nym i/lub ko­le­ga­mi z pra­cy.

□ 1

□ 0

R

W mo­jej pra­cy od daw­na nie dzie­je się nic cie­ka­we­go.

□ 1

□ 0

P

Zda­rza­ją się dni, gdy czu­ję się jak ma­rio­net­ka.

□ 1

□ 0

W

Nie ma szans na zmia­ny, je­śli cho­dzi o co­dzien­ny stres w na­szej fir­mie.

□ 1

□ 0

T

W po­nie­dzia­łek za­wsze wsta­ję zbyt póź­no.

□ 1

□ 0

N

W ja­kiś spo­sób stra­ci­łem cie­ka­wość świa­ta za­wo­do­we­go.

□ 1

□ 0

P

Nie­ste­ty nie mam wpły­wu na or­ga­ni­za­cję mo­jej pra­cy.

□ 1

□ 0

K

My­ślę, że cza­sem je­stem nie­zno­śny dla ko­le­gów.

□ 1

□ 0

T

Pra­wie za­wsze (w po­nie­dział­ki) pę­dzę do pra­cy w po­śpie­chu.

□ 1

□ 0

Z

Nie wiem, skąd moi ko­le­dzy z pra­cy mają tyle ener­gii. Ja na­wet pod wzglę­dem kon­dy­cyj­nym le­d­wo wy­trzy­mu­ję w biu­rze.

□ 1

□ 0

R

Obec­nie moja pra­ca wy­da­je mi się szcze­gól­nie nud­na.

□ 1

□ 0

K

Plot­ki i bła­he po­ga­węd­ki w biu­rze dzia­ła­ją mi na ner­wy.

□ 1

□ 0

W

Cią­gle ktoś lub coś prze­ry­wa mi pra­cę.

□ 1

□ 0

T

W po­nie­dział­ki za­zwy­czaj bra­ku­je mi cza­su.

□ 1

□ 0

P

Moja pra­ca jest jak wiel­ka góra, któ­rą mu­szę po­ko­nać.

□ 1

□ 0

W

Już w nie­dzie­lę po po­łu­dniu ro­bię się ner­wo­wy i mimo woli my­ślę o po­nie­dział­ku.

□ 1

□ 0

Z

W po­nie­dzia­łek za­wsze czu­ję się wy­koń­czo­ny.

□ 1

□ 0

W

Le­d­wo po­ja­wiam się w fir­mie, a już spa­da na mnie cała masa pra­cy.

□ 1

□ 0

W

Pra­ca na po­cząt­ku ty­go­dnia wy­da­je mi się nie­przy­jem­na.

□ 1

□ 0

T

W po­nie­dzia­łek rano za­zwy­czaj je­stem w złym hu­mo­rze.

□ 1

□ 0

W

Nie­któ­re wy­zwa­nia w pra­cy są tak duże, że się ich oba­wiam.

□ 1

□ 0

Z

Cały dzień mu­szę wal­czyć z uczu­ciem zmę­cze­nia.

□ 1

□ 0

N

Gdy je­stem już w fir­mie, pra­ca idzie mi jak z płat­ka.

□ 0

□ 1

P

Nie po­tra­fię od­po­wied­nio za­pla­no­wać po­nie­dział­ku.

□ 1

□ 0

K

Każ­de­go po­nie­dział­ku cze­kam już na pią­tek.

□ 1

□ 0

K

At­mos­fe­ra w na­szej fir­mie mo­gła­by być lep­sza.

□ 1

□ 0

Z