Strona główna » Poradniki » Emocje i nastrój

Emocje i nastrój

5.00 / 5.00
  • ISBN:
  • 978-83-8132-124-2

Jeżeli nie widzisz powyżej porównywarki cenowej, oznacza to, że nie posiadamy informacji gdzie można zakupić tę publikację. Znalazłeś błąd w serwisie? Skontaktuj się z nami i przekaż swoje uwagi (zakładka kontakt).

Kilka słów o książce pt. “Emocje i nastrój

Ich zrozumienie pozwala nam lepiej poznać siebie i drugiego człowieka.

Świadome i regularne oddziaływanie na własną emocjonalność może zmieniać funkcjonowanie mózgu niezależnie od wieku. Choć mamy pewne predyspozycje genetyczne, to emocje kształtowane są przez środowisko – tak powstają np. strach, złość, wstręt, radość.

Korzystając z wyników aktualnych badań na gruncie psychologii autor w przystępny sposób wyjaśnia te mechanizmy i proponuje praktyczne rozwiązania. Opisywane zagadnienia wzbogacone zostały grafikami, tabelami i diagramami. Książka skłania do refleksji, samopoznania i lepszego zrozumienia  związku między mózgiem, umysłem a środowiskiem.

Umysł zależny od mózgu to autorska seria książek Daniela Jerzego Żyżniewskiego – psychologa, neuropsychologa klinicznego, terapeuty i historyka sztuki. W serii ukazują się książki, które z perspektywy wiedzy psychologicznej wyjaśniają związki między mózgiem a umysłem i codziennym życiem. W kolejnych publikacjach opisywane są najważniejsze zagadnienia psychologiczne dotyczące człowieka: emocje i nastrój, temperament, charakter, osobowość.

Cechą charakterystyczną serii jest jej aspekt praktyczny. Autor proponuje czytelnikom jak stosować aktualną wiedzę psychologiczną we własnym życiu.

Daniel Jerzy Żyżniewski

Psycholog, neuropsycholog kliniczny, terapeuta, historyk sztuki. Doświadczenie kliniczne zdobywał w szpitalach i prywatnych placówkach medycznych w Polsce i Wielkiej Brytanii. Członek British Psychological Society, wykładowca Uniwersytetu Otwartego UW, gdzie prowadzi autorskie kursy o mózgu, umyśle i sztuce. Absolwent Interdyscyplinarnych Humanistycznych Studiów Doktoranckich UW. Badacz związków między percepcją wzrokową a emocjami, temperamentem i osobowością. Poeta i dramaturg publikujący po polsku i po angielsku.

Polecane książki

Książka „Twój typ osobowości: Strateg (INTJ)” to kompendium wiedzy na temat „stratega” – jednego z 16 typów osobowości. Jest ona częścią serii, w skład której wchodzą pozycje poświęcone poszczególnym typom oraz książka „Kim jesteś? Test osobowości ID16”, będąca wprowadzeniem do typologii osobowości ...
Podmioty wypłacające przychody z innych źródeł nie pobierają od nich zaliczek na PIT. Po zakończeniu roku mają natomiast obowiązek przekazać podatnikowi informację, w której wykazują wypłacone mu kwoty. Pozwala to podatnikowi samodzielnie rozliczyć uzyskany przychód w zeznaniu rocznym. Do końc...
Trzy powieści w odcinkach z Andrzejem Sokołem publikowane w tygodnikach lokalnych oraz na stronie internetowej autora."Trup w winnicy": wiceprezydent Zielonej Góry zostaje znaleziony martwy, z kiścią winogron w ustach. Obok ciała policjanci znajdują liścik z żądaniem okupu: 1.111.111 zł i 11 ...
Ta książka wywoła zamieszanie. W trzydziestym trzecim roku życia Jarosław Iwaszkiewicz wdaje się w romans, pisze wiersze i dużą część Kochanków z Werony. Gogol wydaje świeżo ukończone Martwe dusze. Jacek Dehnel zaś swój rok chrystusowy tuż po północy rozpoczyna obejrzeniem Kubrickowskiego Lśnien...
Nieprawda, że w naszym mieście nic się nie dzieje. Tylko na pierwszy rzut oka króluje nuda i monotonia. Wystarczy jednak rozejrzeć się dokładniej, by znaleźć całą gamę emocji. Szaleństwo i obsesję. Strach i wstręt. Wściekłość i zdradę. Nie ma miłości w naszym mieście? Cóż, nie można mieć wszystkiego...
„Martwe sezony” to zbiór ośmiu opowiadań subtelnie połączonych motywami śmierci oraz relacji międzyludzkich. Zebrane teksty traktują przede wszystkim o rozpadzie: wartości, związku, rodziny i podskórnego, niemal nienamacalnego lęku, jaki temu towarzyszy. Bohaterowie pozornie podejmują decyzje, l...

Poniżej prezentujemy fragment książki autorstwa Daniel Jerzy Żyżniewski

Tytuł: Emocje i nastrój. Jak je zrozumieć i kształtowaćSeria: Umysł zależny od mózgu© Tekst: Daniel Jerzy Żyżniewski
© Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo Zwierciadło sp. z o.o., Warszawa 2019Redakcja: Helena NowowiejskaKorekta: Kinga SzafrugaProjekt okładki: Krzysztof KiełbasińskiIlustracje i rysunki: Piotr SzczerskiZdjęcia s. 52 iStock.com/Jeff McCurry; s. 137 iStock.com/Jose Luis CalvoMartin@Jose Enrique Garcia-Maurino Muzquiz; s. 39 iStock.com/hilimage; s. 39 iStock.com/imageegaml; s. 39 iStock.com/Tomwang112; s. 39 iStock/SlphotographyLayout, skład i łamanie: Magraf s.c., BydgoszczRedaktor inicjująca: Edyta WoźnicaWydanie I, 2019ISBN: 978-83-8132-124-2Dyrektor produkcji: Robert JeżewskiWszelkie prawa zastrzeżone. Reprodukowanie, kopiowanie w urządzeniach przetwarzania danych, odtwarzanie, w jakiejkolwiek formie oraz wykorzystywanie w wystąpieniach publicznych tylko za wyłącznym zezwoleniem właściciela praw autorskich.Wydawnictwo Zwierciadło Sp. z o.o.
ul. Postępu 14, 02-676 Warszawa
tel. (22) 312 37 12Dział handlowy:handlowy@grupazwierciadlo.plKonwersja:eLitera s.c.

Wstęp

Nasze kompetencje emocjonalne mają kilka głównych składowych, są nimi: umiejętność dostrzegania przyczynowych powiązań naszych emocji, umiejętność ich wyrażania oraz umiejętność trafnego rozpoznawania emocji u drugiego człowieka. Podstawą dla tych składowych jest poprawne rozumienie tego, czym są nasze emocje, jak kształtujemy je we wzajemnym kontakcie oraz jak używamy ich w życiu codziennym. Ta książka z założenia ma więc pomóc w podnoszeniu własnych kompetencji emocjonalnych. To możliwe dzięki dostępnej współcześnie wiedzy psychologicznej. Psychologia jest bowiem nauką empiryczną i jako taka realizuje cel ogólny nauk empirycznych, którym jest wyjaśnianie zjawisk natury. I to wyjaśnianie empiryczne, a nie spekulacyjne, zgodnie z którym istnieje to, co daje się zweryfikować eksperymentalnie. Sama logika myślenia stanowi więc dla nauk empirycznych i dla nauki w ogóle tylko pierwsze kryterium naukowości. Drugim jest konieczność eksperymentalnego zweryfikowania obserwowanego zjawiska, co wymaga postępowania według restrykcyjnych zasad metodologicznych i z odniesieniem do uniwersalnych prawidłowości występujących w naturze. Stąd metoda eksperymentu w psychologii, podobnie jak w naukach przyrodniczych i medycznych, jest podstawą uprawnionego naukowego badania zjawisk natury. Dopiero wtedy można zrealizować trzecie kryterium naukowości, którym jest wytwarzanie minimum powszechnie akceptowanej wiedzy o badanych zjawiskach. Zatem na gruncie naukowym nie może być mowy o wyjaśnianiu natury, które ma charakter spekulacyjny. Wnioski tylko logiczne, ale irracjonalne i antynaturalistyczne, nie są na gruncie nauk empirycznych akceptowane, choć są dopuszczalne na gruncie filozofii, która dowodzi tylko tego, że człowiek tworzy historię myśli ludzkiej. Zresztą celem filozofii nie jest przecież wyjaśnianie zjawisk, ale myślenie samo w sobie. Dlatego filozofia, choć może niektórym dawać satysfakcję, nie da się zastosować do wyjaśniania zjawisk natury, ponieważ nie spełnia kryteriów naukowości.

Nauka nie jest zatem jednym ze światopoglądów, ale przestrzenią, w której mimo wielu światopoglądów dąży się do rozumienia natury rzeczy poprzez dowody wskazujące na możliwe przyczyny zjawiska, jego cechy charakterystyczne i możliwe skutki. Na gruncie nauki nie może więc być – i nie ma – walki między światopoglądami – po to powstała. Na gruncie nauki nie może też zaistnieć przewaga opinii nad faktami, a opinie muszą być weryfikowane, a nie tylko powtarzane. Dlatego nawet spory – jeśli są naukowe – nie mają charakteru kłótni, tylko merytoryczny.

Zatem i wiedza psychologiczna o emocjach nie wynika z żadnego światopoglądu, lecz z weryfikacji empirycznej. Jest to wiedza otwarta i dynamiczna, bo zależna nie tylko od wciąż rodzących się pytań badawczych, ale od dostępnej w danym momencie dziejów nauki metodologii, która czasem bywa bardzo prosta, a innym razem bardzo skomplikowana. Niemniej jednak dzisiejsza wiedza o emocjach pozwala na posługiwanie się określonym minimum zweryfikowanym empirycznie.

Metodologia badań na gruncie psychologii, a szczególnie eksperyment psychologiczny, jest od początku tej nauki, tj. od drugiej połowy XIX w., jej własnym wielkim naukowym osiągnięciem. Obecnie oznacza to nie tylko restrykcyjne zasady projektowania eksperymentu psychologicznego, ale jednocześnie ciągłe konfigurowanie jego struktury z rozwijającą się niezwykle dynamicznie technologią na gruncie innych nauk, a szczególnie biologii i medycyny. U swoich początków psychologia miała i wciąż ma ogólny cel, którym jest wyjaśnianie związków między zachowaniem a psychiką. Dziś ten ogólny cel oznacza jeszcze więcej: związek między zachowaniem, psychiką a mózgiem. To dlatego współczesna ogólna perspektywa psychologiczna zawiera się w zależności umysłu od mózgu i jest wiodąca we wszystkich dziedzinach psychologicznych. Jednak z wiedzy o plastyczności mózgowej wynika wyraźnie, że tę perspektywę też trzeba rozszerzyć. Przede wszystkim dlatego, że mózg wraz ze swoimi wrodzonymi, ale zupełnie podstawowymi mechanizmami jest bardzo zależny od tego, co dzieje się w naszym środowisku życiowym… Oznacza to, że same wrodzone mechanizmy mózgowe nie są deterministyczne, ale nabierają określonego kształtu dopiero pod wpływem środowiska. A zatem wyzwaniem dla psychologii jest aktualnie nie tylko związek między zachowaniem, umysłem i mózgiem, ale związek między zachowaniem, umysłem, mózgiem i środowiskiem, w którym mózg przetwarza bodźce.

Z wiedzy o emocjach wynika wyraźnie, jak dalece są one kształtowane przez środowisko, w którym wyrastamy, i przez środowisko, w którym przebywamy, a zmienność w tym zakresie obejmuje nie tylko odczucia, ale również potencjał sieci neuronalnych. Ta zmienność charakteryzuje nas przez całe życie. Przy pisaniu tej książki założyłem, że chcę uwypuklić ten związek, co w moim odczuciu było możliwe dzięki odstąpieniu od zwyczajowo podawanych w literaturze popularyzatorskiej informacji. Przede wszystkim zrezygnowałem z opisywania metodologii badań, których wnioskami posługuję się, omawiając emocje. To pozwoliło mi skoncentrować się tylko na wnioskach i używać ich w praktycznym kontekście. A zatem cała treść tej książki to wnioski z badań naukowych, które staram się odnosić do rzeczywistości, wskazując ich konkretny sposób manifestowania się na co dzień. Opisuję więc mechanizmy kształtujące naszą emocjonalność. Drugą rzeczą, z której zrezygnowałem, jest przytaczanie w tekście nazwisk badaczy zasłużonych dla badań nad emocjami i historii tych badań. Jednak wszystkie nazwiska badaczy, których prace badawcze posłużyły mi do napisania tej książki, można znaleźć w bibliografii. Dzięki temu podejściu wprowadziłem wiele informacji z życia codziennego. Wszystkie odniesienia do codzienności wraz z przykładami konkretnych komunikatów ilustrujących podaną wiedzę zaczerpnąłem z praktyki dydaktycznej i psychologicznej. Niemożliwe byłoby zawarcie w takiej publikacji całej aktualnie dostępnej wiedzy o emocjach, mimo że wciąż wiemy o nich mało. Możliwy był jednak wybór informacji pozwalający na przedstawienie względnie spójnego obrazu tego aspektu naszej psychiki. Mam nadzieję, że dzięki temu będzie również można w trakcie lektury łatwiej formułować praktyczne wskazówki do zastosowania we własnym życiu. O to przecież chodzi, by psychologia była nauką stosowaną ułatwiającą życie.

1

Reakcje i emocje – czym są i jak je odróżnić

Któż z nas nie zastanawia się czasami, dlaczego jedna osoba łatwo traci panowanie nad sobą i zachowuje się zaskakująco nieadekwatnie do sytuacji a inna nie. Jeden krzyczy, mimo że jest dobrze słyszany, inny mówi przykre rzeczy, choć nie musi, a jeszcze inny narusza nasze granice fizyczne. Ktoś może też śmiać się w sposób, który zaskakuje głośnością, tempem, nadmiarowością w danej sytuacji. Mówiąc krótko, dlaczego ktoś przeżywa emocje tak jakby świat się dopiero zaczynał lub już kończył, oscylując w rozmaitych sytuacjach od jednej skrajności do drugiej – zwłaszcza wtedy, gdy sprawy nie idą zgodnie z oczekiwaniami. Osoby łatwo denerwujące się równie łatwo wskazują zewnętrzną przyczynę swojego zdenerwowania. Ktoś powie, że denerwuje go jakieś słowo, czyjś głos lub wygląd, a ktoś inny, że irytująca jest cala osoba lub grupa ludzi. Czy jest to jednak właściwe podejście do zdenerwowania. Któż nie zna sytuacji, w których nic nie zrobił, by kogoś zdenerwować, a i tak okazało się, że ta osoba nie panuje nad sobą? Nie wspominając o tych, którzy w nerwach atakują ludzi, których nawet na oczy nie widzieli lub widzieli, ale nie znają osobiście. Cóż więc takiego dzieje się w układzie nerwowym, że może być jak bomba z odbezpieczonym zapłonem, której wybuchy, choć trudno przewidzieć, są regularne. Czy poziom pobudzenia nerwowego, w którym funkcjonujemy na co dzień, jest wrodzony czy nabyty? Co tworzy tę nerwowość i jak ją trafnie rozpoznać? I wreszcie jakie daje to skutki?

Spróbujmy wejść na chwilę w rolę obserwatora rozstrzygającego w dwóch sytuacjach z życia.

Sytuacja1:

Dziecko lub nastolatek wraca ze szkoły wyraźnie zadowolone, że dostało czwórkę i ciesząc się komunikuje o tym rodzicowi/opiekunowi.

Reakcja opiekuna wariant A:

Odpowiada z uśmiechem, zadowoleniem i zaciekawieniem, np. „Cieszę się, gratuluję”; „Opowiedz, jak zdobyłeś/aś ten stopień”; „Co chciał(a)byś teraz robić, żeby odpocząć”.

Reakcja opiekuna wariant B:

Nie odwzajemniając radości, a zamiast tego obojętny lub zniechęcony lub ze złością, lub pogardą, lub drwiną, lub sarkazmem, lub mieszanką tych odczuć mówi, np. „Z czego ty się tak cieszysz, przecież to tylko czwórka”; „Nie zawracaj mi głowy, uczenie się to twój obowiązek”; „Porozmawiamy, gdy przyniesiesz piątkę, a teraz idź się lepiej uczyć, żeby nie przynosić wstydu”.

Pytanie dla obserwatora: Który wariant reakcji jest bardziej motywujący do dalszej nauki?

Sytuacja 2:

Dziecko lub nastolatek wraca ze szkoły wyraźnie zmartwione, że dostało dwójkę i komunikuje o tym rodzicowi.

Reakcja wariant A:

Rodzic z wyrazem troski i spokojem na twarzy mówi, np. „Nie martw się. Porozmawiajmy, co możemy w tej sytuacji teraz razem zrobić, żeby następnym razem było lepiej.”

Reakcja wariant B:

Rodzic z rozczarowaniem lub złością, lub niechęcią lub wyższością, lub mieszanką takich odczuć mówi, np. „Jak tak dalej pójdzie, to będziesz nikim”; „Masz szlaban przez tydzień to może czegoś się nauczysz”; „Wyrośniesz na głąba, to będziesz sprzątać ulicę”, „Ciągle mi to robisz a tyle już przez ciebie było kłopotów”; „Na kogo ty wyrośniesz”.

Pytanie dla obserwatora: który wariant reakcji bardziej uodparnia psychicznie i sprzyja predyspozycji do sukcesu życiowego?

Po zaznaczeniu swoich odpowiedzi warto zadać sobie kolejne pytanie, a mianowicie: czy wybrany przeze mnie wariant jest adekwatny do sytuacji? Jeśli tak to, jak mogę to uargumentować?

Niezależnie od własnej odpowiedzi warto zauważyć, że różnice w reagowaniu na te same sytuacje mogą być duże. Gdy przywołamy inne przykłady przez analogię, to okaże się, że wiele codziennych sytuacji, które zdają się być bardzo przewidywalne, może potoczyć się w zaskakująco różnych kierunkach i z różnym natężeniem emocjonalnym. W naszych reakcja zawiera się bowiem całe nasze dotychczasowe doświadczenie życiowe.

Emocje – punkt wyjścia: przetrwać

Emocje nie są wrodzone, tylko nabyte. Wrodzone są prowadzące do emocji ich pierwsze składowe, zwane reakcjami bazowymi lub reakcjami przetrwania. Reakcje bazowe zachodzą w układzie nerwowym pod wpływem zewnętrznych bodźców na podstawie reakcji zmysłowych. Percepcja zmysłowa jest więc wstępem do rozwijania się reakcji bazowej w emocję. Reakcja bazowa/przetrwania jest całkowicie początkowa i wcale nie musi rozwinąć się w emocję.

Układ nerwowy nieustająco reaguje na świat zewnętrzny za pomocą zmysłów. Reakcje te przebiegają w prostym schemacie neurofizjologicznym pobudzenie vs hamowanie i w schemacie biologicznej adaptacji unikanie–poszukiwanie. To dwa podstawowe typy aktywności mózgowej i dwa podstawowe kierunki wzorców adaptacji do życia. Cały mózg podlega temu schematowi i całe życie podlega tym dwóm kierunkom reagowania emocjonalnego i zachowania. Od tego, które miejsce zajmujemy w obu schematach, zależy jakość naszej emocjonalności, zdrowia i życia.

Do aktywności pobudzeniowej bardziej predysponowane genetycznie są struktury znajdujące się pod powierzchnią, tzw. podkorowe. Uczestniczy w niej wiele substancji chemicznych produkowanych przez komórki nerwowe, ale wiodącą jest glutaminian[1] (Glu). Do aktywności hamującej bardziej predysponowane są genetycznie struktury mózgowe zwane ogólnie korowymi, Także w tej aktywności hamującej uczestniczą rozmaite substancje chemiczne produkowane w sieciach neuronalnych – wiodącą jest kwas Gamma-aminomasłowym (GABA).

Ilustracja pokazująca przekrój podłużny mózgu z zaznaczeniem podziału na struktury korowe i podkorowe, np.

Składniki emocji: reakcje bazowe przetrwania, afekt, reakcje odtrzewne (tzw. emocje tła discrete emotions), mimika, świadomość, wola, pamięć, wyobraźnia, werbalizacja

Centrum reakcji afektywnej

Jedną z najbardziej znanych i najlepiej zbadanych struktur podkorowych jest ciało migdałowate (Amygdala), którego aktywność pobudzeniowa może zaważyć na całej równowadze w układzie nerwowym, prowadząc do trudności w opanowaniu reakcji bazowej i w rezultacie dalszego rozwijania się jej w emocję. Ciało migdałowate jako centrum mózgowej aktywności pobudzeniowej odpowiada za siłę reakcji bazowej. Sama reakcja nerwowa odczuwana jako zmiana pobudzenia sprowadza się do podstawowych parametrów energetycznych i czasowych, tj. siły, tempa i czasu jej trwania. Taką reakcję nazywa się afektem. To na afekcie zasadza się każda z emocji. Sam afekt jednak nie jest emocją, tylko zmianą pobudzenia nerwowego w związku z bazową reakcją pobudzeniową, która uruchamia się automatycznie w percepcji otoczenia. Afekt może dopiero rozwinąć się w emocję. Z badań weryfikujących udział struktur podkorowych w pobudzeniu emocjonalnym wyraźnie wynika, że przy ich uszkodzeniu może nie tylko nastąpić znaczne osłabienie afektu, ale również i jego brak. Jednocześnie badania wskazujące na udział struktur korowych wyraźnie wskazują, że ich aktywność w przebiegu afektu jest modulująca, wynikająca z ich funkcji hamowania. Oznacza to, że przy uszkodzeniach korowych afekt zwykle nasila się i jest jeszcze trudniejszy do opanowania niż przed uszkodzeniem. Człowiek jest wtedy bardziej pobudliwy i nerwowy. Zatem, dobrze rozwinięte struktury korowe mają wartość regulacyjną wobec siły afektu i w rezultacie istotnie wpływają na jakość naszej zwyczajowej i okolicznościowej nerwowości.

Afekt i środowisko

Choć sam afekt ma podłoże wrodzone i jest autonomiczny, to przejawia się w ścisłej zależności od indywidualnego doświadczenia. Afekt z natury jest krótkotrwały, ale jego dynamikę kształtują w przeważającej mierze reakcje emocjonalne i zachowanie najbliższych osób. Afekt nasila się, osiąga szczyt, przesila się i opada. U większości ludzi nie trwa to dłużej niż kilka sekund.

Uproszczony schemat ilustrujący zróżnicowaną dynamikę afektu vel amplitudy afektu

Afekt jest więc reakcją częściowo wrodzoną i częściowo nabytą. Aspekt wrodzony związany z afektem uwidacznia się w niemowlęctwie przede wszystkim w zmianach pobudzenia nerwowego w odpowiedzi na zmiany odtrzewne, takie jak m.in. skurcz żołądka, w reakcji na głód, kolkę, zimno, ból. Wtedy dziecko silniej, głośniej, częściej płacze. Doznania cielesne są percypowane czuciowo, a jedynie od siły tych doznań zależy ekspresja samej zmiany pobudzenia nerwowego. To dlatego płacz noworodka i niemowlęcia może mieć różne odcienie i pełni rolę komunikacyjną.

Spójrzmy na sytuację, w której kilkuletnie dziecko przychodzi w środku nocy do rodziców/opiekunów, bo jakiś zły sen wybudził je i nie może zasnąć. Dziecko budzi opiekunów i domaga się, by coś zrobili. Jedno z nich przytula dziecko, biorąc je do łóżka i zachęcąjąc do zaśnięcia, a drugie karci za to, że budzi innych w środku nocy, a dzieci powinny spać same. Między opiekunami rodzi się więc konflikt, w którym jedno chce dać dziecku poczucie bezpieczeństwa, a drugie czuje złość, że zabrano mu spokojny sen. W efekcie złoszczący się opiekun nakręca się w złości, krzycząc zarówno na drugiego opiekuna, jak i na dziecko, że robią mu na przekór. Następnie obraża się i idzie spać do innego pokoju. Która z tych dwóch reakcji jest adekwatna do sytuacji? Która z nich daje większe poczucie bezpieczeństwa dziecku?

Aspekt nabyty jest ważniejszy niż wrodzony a kluczowy dla jego kształtowania jest okres wczesnego dzieciństwa (od narodzin do ok. 6 r.ż.) Ma to szczególne znaczenie dla całego okresu rozwojowego, tj. do ok. 25 r. ż. – tak długo rozwija się mózg do podstawowej dorosłej formy. We wczesnym dzieciństwie powstają bazowe połączenia w sieciach neuronalnych podkorowych. Zwłaszcza w sieciach ciała migdałowatego i bezpośrednio z nimi współpracujących, np. we wzgórzu, hipokampie, istocie szarej okołowodociągowej.

Im silniejsza i mniej zróżnicowana stymulacja środowiskowa w okresie rozwojowym (co oznacza częstokroć trudniejsze doświadczenia życiowe) – tym silniejszy afekt i możliwe jego zakłócenia, więc i silniejsza reakcja pobudzeniowa mózgu w dorosłości. W rezultacie regularności powtarzających się codziennych doświadczeń o określonej sile pobudzenia powstają różnice indywidualne i pobudzenie wyjściowe w układzie nerwowym. Jeden człowiek potrzebuje więcej czasu do osiągnięcia wysokiego pobudzenia, a drugi mniej. W odpowiedzi na ten sam bodziec ktoś osiąga wysoką amplitudę a drugi niższą. Podobnie, jedni uspokajają się po pobudzeniu wolniej, a inni szybciej. Mimo, że afekt jest krótkotrwały (trwa kilka, kilkanaście sekund), to różnice w jego dynamice bywają znaczące dla kosztów, jakie ponosi układ nerwowy i inne układy w organizmie (np. hormonalny, trawienny, krwionośny, odpornościowy). W rezultacie afekt może być adekwatny lub nieadekwatny do bodźca czy sytuacji.

Wysoka amplituda afektu

Afekt to amplituda pobudzenia emocjonalnego, a zatem oddziałując na kogoś w stanie jego pobudzenia, w istocie zakłóca się amplitudę tego pobudzenia. Tym bardziej, gdy nasze oddziaływania mają miejsce w fazie szczytowej amplitudy. W zupełnie początkowej wczesnej fazie wzrostu pobudzenia można jeszcze zatrzymać rosnącą amplitudę, ale z każdą chwilą robi się trudniej. W rezultacie najbardziej niekorzystne są próby uspokajania kogoś, gdy jest blisko szczytu amplitudy. W takich sytuacjach lepiej pozwolić na przesilenie się pobudzenia, wychodząc z jego zasięgu lub towarzysząc w roli obserwatora wyczekującego. Po przesileniu amplitudy, w fazie opadania pobudzenia emocjonalnego nie powinno się oddziaływać dodatkowymi treściami potencjalnie pobudzającymi, bo przed uspokojeniem dojdzie do ponownego wzrostu amplitudy. Dla organizmu oznacza to znacznie większy koszt związany z niemożnością wyjścia z pobudzenia, wynikający z pobudzania się do kolejnych amplitud. W ten sposób czas zdenerwowania wyraźnie wydłuża się i zaczyna zagrażać równowadze neurochemicznej organizmu.

Osoby, których dzieciństwo przebiegało w warunkach regularnego napięcia wynikającego z niepewności co do zachowania się rodzica/opiekuna, a tym bardziej pewności, że zachowa się autorytarnie (użyje siły psychicznej i/lub fizycznej), aby osiągniąćoczekiwany rezultat, mają chronicznie, tj. rozwojowo utrwalone, podwyższone napięcie psychofizjologiczne. W rezultacie nawetw warunkach bezpiecznych aktywność układu nerwowego takiej osoby jest taka jak w warunkach zagrożenia. To dlatego osobom z podobnymi doświadczeniami trudniej osiągnąć stan wewnętrznego uspokojenia, jak również silniej reagują na codzienność i rozmaite kłopoty życiowe.

Neurony pod wpływem większej siły bodźców nie stają się bardziej wydolne. Jest dokładnie odwrotnie, tzn. im silniejszy bodziec, tym większe ryzyko śmierci komórki neuronalnej z tzw. przestymulowania. To jeden z powodów, dla których człowiek wychowywany w rodzinie, w której panuje przemoc słowna i fizyczna, ma istotnie mniej neuronów i mniej połączeń między nimi w całej korze mózgowej w porównaniu z człowiekiem wychowywanym w rodzinie bez przemocy. W rezultacie osoby, których emocjonalność kształtowała się w takich warunkach, mają większe trudności w panowaniu nad pobudzeniem i mniejsze poczucie wpływu na jakość swojego stanu psychicznego, więc i mniejszą odporność psychiczną w dorosłości. Uwidacznia się to w warunkach kłopotów życiowych a nie podczas h względnie bezpiecznej rutyny dnia codziennego. A zatem ogólny potencjał sieci neuronalnych pozwalają zwiększyć nie coraz silniejsze bodźce, lecz coraz bardziej zróżnicowane.

Co nas nie zabije teraz, to nas zabije później

Na zakłócenia afektu mają wpływ wszystkie bodźce silniej stymulujące zmysły niż możliwości, wynikające z wydolności układu nerwowego, takie jak nagłe podnoszenie i wzmacnianie głosu; wyraźnie sroga, groźna, piętnująca, niezadowolona mina; nagły rozbłysk światła lub mocne światło prosto w oczy czy nagła kara wymierzona przez kogoś silniejszego, np. rodzica. Granica dyskomfortu odczuwanego przez nas, gdy doświadczamy bodźców silniejszych niż nasze możliwości, ujawnia się w naszej frustracji. To te sytuacje, gdy ktoś pokazuje gestem lub mówi, że to dla niego za dużo, że sprawia mu przykrość lub ból. Przesuwanie tych granic w myśl potocznie przywoływanego przekonania, że jeśli coś nas nie zabije, to nas wzmocni, jest poważnym błędem myślenia.

W wielu badaniach wykazano, że ciało migdałowate zwiększa aktywność natychmiastowo w odpowiedzi na wzrastającą siłę bodźców zmysłowych i koduje ich znaczenie afektywne. Jeśli parametry siły bodźców percypowanych w danym momencie przekraczają zwyczajową dla nas tolerancję percepcyjną, to automatycznie wiąże się to ze wzrostem aktywności ciała migdałowatego i w rezultacie wzrostem siły pobudzenia w całym układzie nerwowym oraz w innych układach naszego organizmu[2]. Jest to reakcja przygotowywania organizmu do obrony przed zagrożeniem – typowa dla wszystkich ssaków. Im silniejsza, tym bardziej kosztowna. Jeśli bodźce zmysłowe o nadmiarowej sile, np. krzyki w złości lub strachu; wściekłość na twarzy w złości i wrogości; siła fizyczna w akcie agresji – powtarzają się regularnie w okresie rozwojowym, to w naszym mózgu powstają utrwalone pierwotne obwody nadmiarowego pobudzenia scentralizowane w ciele migdałowatym. W rezultacie pojawia podstawowa nieprawidłowość w emocjonalności związana z nadaktywnością ciała migdałowatego i niedopasowanym afektem. Wtedy to wyjściowe pobudzenie układu nerwowego, już tylko na bodźce zwyczajowe, jest znacznie większe niż trzeba i niż mogłoby być, gdyby nie wcześniejsze regularne doświadczenie nadmiernej stymulacji. W świetle wiedzy naukowej śmiało można więc stwierdzić, że to. co nie zabije nas teraz, to z pewnością zabije nas później, ale zanim zabije, to osłabi. Gdyby faktycznie było silne bodźce wzmacniały nasz układ nerwowy, to z wiekiem bylibyśmy coraz zdrowsi, a nie coraz bardziej chorowici.

Spójrzmy na sytuację, w której kilkuletnie dziecko przychodzi w środku nocy do rodziców/opiekunów, bo jakiś zły sen wybudził je i nie może zasnąć. Dziecko budzi opiekunów i domaga się, by coś zrobili. Jedno z nich przytula dziecko, biorąc je do łóżka i zachęcąjąc do zaśnięcia, a drugie karci za to, że budzi innych w środku nocy, a dzieci powinny spać same. Między opiekunami rodzi się więc konflikt, w którym jedno chce dać dziecku poczucie bezpieczeństwa, a drugie czuje złość, że zabrano mu spokojny sen. W efekcie złoszczący się opiekun nakręca się w złości, krzycząc zarówno na drugiego opiekuna, jak i na dziecko, że robią mu na przekór. Następnie obraża się i idzie spać do innego pokoju. Która z tych dwóch reakcji jest adekwatna do sytuacji?Która z nich daje większe poczucie bezpieczeństwa dziecku?

Afekt i krytyka deprecjonująca oraz przemoc

Innymi bodźcami zakłócającymi afekt są krytyka deprecjonująca, komunikacja seksistowską, przemoc psychiczna, wyrażane np. w następujący sposób: jesteś beznadziejny/a; ty idioto, głupku, kretynko; jesteś nienormalny/a; nienawidzę cię; nie mogę na ciebie patrzeć; ciesz się, że matka cię urodziła; dopóki ja cię utrzymuję, to będziesz robić co ci każę; chłopcy nie płaczą; dziewczynki nie złoszczą się; zachowuj się jak chłopak a nie jak baba; czy z ciebie jakiś babochłop, a nie kobieta.

Do bodźców prowadzących do nieprawidłowego afektu należą również kary: im bardziej kara jest związana z władzą i nastrojem karzącego, tym mniej adekwatna do sytuacji. Im mniej adekwatna kara, tym silniejsze poczucie zagrożenia. Przykładowo, opiekun miał kiepski dzień, co doprowadziło do obniżenia jego nastroju. Gdy dziecko robi coś nie po myśli opiekuna, to ten obniżony nastrój wpływa na jego reakcję wobec dziecka, zwiększając jej siłę i czyniąc ją tym samym nieadekwatną do okoliczności, np. podekscytowane czymś dziecko krzyczy do rodzica, żeby podzielić się jakimś wrażeniem, a rodzic odpowiada „zamknij się, bo głowa mi pęka od twojego wrzasku” lub „wrzeszczysz jak opętany/a, za karę nie dostaniesz dziś kolacji”.

Przemoc fizyczna to naruszenie cielesności drugiego człowieka wbrew jego woli, w celu utrzymania władzy (autorytarnego wpływu) i/lub dodatkowo sprawienia bólu fizycznego. Takim naruszeniem jest każda forma użycia siły wobec słabszego, np. trzymanie mimo wyrywania się, szturchanie, klepanie czy klapsy. Przemoc fizyczna na każdym etapie życia poważnie zakłóca emocjonalność człowieka, a w okresie rozwojowym przyczynia się do nieprawidłowości w jej kształtowaniu i utrudnia życie w dorosłości.

Afekt i podważanie emocji

Rozwój prawidłowego afektu zakłócają również bodźce związane z podważaniem uczuć i przeżyć. Mówienie do drugiego człowieka (i to niezależnie od tego czy jest dzieckiem, czy dorosłym), że nie powinien czuć tego co czuje, rodzi w nim frustrację. Czasami jest to poczucie winy i wstyd z powodu tego, co się czuje, a czasami zaskoczenie i niedowierzanie, że jest się niezrozumianym. W jednym i w drugim wariancie frustracja tylko nasila afekt i utrudnia uspokojenie się. Podważone emocje zyskują na sile, zamiast słabnąć. U osób, które regularnie doświadczały w dzieciństwie i/lub doświadczają w dorosłości, podważania swoich uczuć ze strony otoczenia, a zwłaszcza ważnych dla nich osób, zakłócenia afektu są trudną konsekwencją – nawet jeśli nie doświadczyły przemocy fizycznej. Układ nerwowy z zakłóconym afektem ponosi znacznie większy koszt funkcjonowania niż z prawidłowym. Przekłada się to na wiele innych obszarów życia, np. na trudności w uczeniu się czy rozwiązywaniu problemów.

Kilka słów o ruchliwości nerwowej i neuronie

Podstawową komórką w układzie nerwowym jest neuron.

Powyżej przykładowa ilustracja neuronu z prawidłowym podstawowym opisem

Wewnątrz komórek zachodzą złożone procesy molekularne. Wszystko dzieje się w genetycznie określonych wydolnością komórki parametrach siły, tempa i częstotliwości. Zakłócenia afektu mogą prowadzić do chronicznego zbyt silnego wzorca wyładowań neuronów i w rezultacie stanu podwyższonego pobudzenia mózgowego, a co za tym idzie całego układu nerwowego oraz całego organizmu. Jest to baza dla niskiej odporności psychicznej, co może przejawiać się rozmaitymi nieprawidłowościami reagowania w sytuacjach życiowych niepowodzeń. Najczęstszymi nieprawidłowościami związanymi z podwyższonym pobudzeniem układu nerwowego są depresja, lęk i chroniczna złość.

CZYNNIKI ZAKŁÓCAJĄCE AFEKT(SZCZEGÓLNIE W OKRESIE ROZWOJOWYM):

Nieadekwatność/niedostosowanie, np. wybuch śmiechu jako reakcja na doświadczaną przez kogoś przykrość/trudność, – ktoś się śmieje z kogoś płączącego

Niespójność, np. zdenerwowanie widoczne w napięciu twarzy, zmianie głosu, przyspieszonym oddechu i jednoczesne deklarowanie, że jest się zadowolonym, – ktoś złości się na kogoś, mówiąc mu, że wszystko w porządku.

Labilność inaczejimpulsywność, np. śmiech i złość naprzemiennie w krótkim czasie w tej samej sytuacji, – ktoś mówi, że jest spokojny po czym wybucha złością lub strachem

Spłaszczenie, np. trudność w przeżywaniu rozmaitych emocji, przeświadczenie, że nic się nie czuje – ktoś doświadczający przemocy twierdzi, że go to nie rusza.

Osłabienie, np. trudność w doświadczaniu siły przeżyć podobnej do innych ludzi – ktoś nie może płakać, mimo że mu smutno.

Afekt zakłócają wszystkie działania podważające przeżycia i uczucia drugiego człowieka.

Co robić, żeby afekt był dostosowany

Dopasowanie emocjonalne jest konieczne, by kształtować dostosowany afekt. Przykładowo, kiedy widać, że ktoś się smuci, to niedobrze cieszyć się, choćby miało się własne powody do radości. To nie oznacza, że trzeba rezygnować z własnych odczuć, np. radości na rzecz smucenia się, a to, że warto zauważyć smutek drugiego człowieka i wyrazić go, np. komunikatem „mogę się mylić, ale mam wrażenie, że w tym momencie przeżywasz coś smutnego, a sam/a doświadczam radości i nie wiem, co w związku z tym zrobić”.

Na widok czyjejś radości warto starać się chociaż trochę ucieszyć razem z nim, nawet mimo braku osobistych powodów do radości. Można to wyrazić np. komunikatem „nie mam tak dobrego nastroju jak twój, ale dobrze, że masz z czego się cieszyć.”

Nasz świat nie sprowadza się tylko do własnych odczuć – drugi człowiek ma prawo do swoich emocji i nie ma powodu, by to podważać, niezależnie od tego, jak dalece jego uczucia różnią się od naszych.

W sytuacjach, w których trudno jest reagować dostosowaniem emocjonalnym, warto starać się nie udawać, tylko szczerze wyrażać swoje odczucia, podkreślając, że drugi człowiek nie jest temu winien. Przykładowy komunikat może brzmieć: „Czuję teraz zupełnie co innego niż ty, ale to nie ma związku z tobą, tylko z wcześniejszymi zdarzeniami. Czy jest coś co mogę zrobić, żebyś poczuł/a się lepiej?”

Jednym z najczęstszych destrukcyjnych dla rozwoju prawidłowego afektu w dzieciństwie przejawów podważania uczuć jest reagowanie opiekuna złością na przeżywanie trudności przez dziecko. Więcej na ten temat piszę w rozdziale o kształtowaniu się złości.

Świadomość a kształtowanie się emocji

Regularność obserwacji i naśladowanie czyjejś emocjonalności są kluczowe dla utrwalania się określonych wzorców i dynamiki naszej własnej emocjonalności. Im częściej doświadczamy silnych emocji drugiego człowieka (zwłaszcza opiekuna), tym silniej stymulowana jest aktywność pobudzeniowa naszego mózgu, co wpływa na naszą własną większą pobudliwość emocjonalną i zakłócenia afektu. Można nie uświadamiać sobie tego faktu już tylko dlatego że środowisko, w którym kształtuje się nasza emocjonalność, przez długie lata jest jedynym dla nas naturalnym otoczeniem. Dynamika własnego afektu może być tak dalece nieświadoma, że nie wiąże się z myśleniem o niej w kategoriach nieprawidłowości. Bywa, że upływają długie lata, zanim ktoś zauważy, że w innych rodzinach, ludzie nie przeżywają emocji równie intensywnie, nie są tak silnie reaktywni emocjonalnie; nie męczą się tak szybko; czy nie są tak nerwowi albo impulsywni. Można też oczywiście zaobserwować coś odwrotnego tzn. nie są oni tak zahamowani emocjonalnie. Dzieje się tak dlatego, że neuronalne obwody reakcji afektywnych jedynie częściowo są powiązane ze świadomością. Struktury podkorowe zaangażowane w pobudzenie afektywne pozwalają tylko na bardzo podstawową świadomość własnego pobudzenia i to przede wszystkim w związku z doznaniami cielesnymi. Oznacza to, że doświadczając pobudzenia, częściej jesteśmy świadomi zmian zachodzących w ciele, np. skurczu mięśni, zaciśniętego gardła, ucisku w dołku, wzmożonej potliwości, wyrazistej perystaltyki jelit niż tego, co czujemy emocjonalnie. A zatem, jednocześnie z kształtowaniem się dynamiki pobudzenia afektywnego kształtuje się dynamika pobudzenia obwodowego w naszym organizmie, co przekłada się na możliwą wzmożoną wrażliwość na sygnały z własnego ciała i w rezultacie jakość doznań odtrzewnych (discrete emotions).

Osoby regularnie doświadczające silnego afektu są bardziej wrażliwe na doznania czuciowe i bólowe. Przyspieszone bicie serca czy skrócony oddech są nieuniknioną konsekwencją nasilonego w danym momencie afektu, ale samo w sobie jednocześnie wchodzą w zasięg świadomości i stają się podstawą do dalszej reakcji, np. w kierunku strachu, złości, wstrętu. Osoba pobudzona w danym momencie jakimś bodźcem, np. czyjąś emocją lub nawet tylko własną myślą, może doświadczać zmiany parametrów pobudzenia fizjologicznego i jednocześnie interpretować to pobudzenie jako zagrożenie, np. co się ze mną dzieje, coś złego dzieje się z moim sercem, z moim ciałem. Ta interpretacja niejako ciągnie ze sobą prostą podstawową reakcję afektywną. prowadząc b do jej rozwoju w kierunku silniejszej i bardziej złożonej emocji, np. strachu, w której równie istotną rolę odgrywają pamięć, wyobraźnia i werbalizacja. Jeśli człowiek został nauczony sprawnie nazywać swoje emocje, to ma w związku z tym większą świadomość tego, co się w nim dzieje i w rezultacie – większe poczucie własnego wpływu na swój stan. Łatwiej też wtedy o uspokojenie. Jeśli natomiast osoba doświadczająca takiego pobudzenia nie została nauczona dostrzegania powiązań między rozmaitymi doznaniami cielesnymi a okolicznościami i nazywania własnych emocji, to siła jej pobudzenia zwykle rośnie. Niepokój i niepewność w odniesieniu do tej jedynej świadomej fizjologicznej składowej własnego doświadczenia stopniowo za pomocą własnych myśli nasycana jest pamięcią przypadkowych, ale zbieżnych z danym stanem wspomnień, oraz wyobraźnią. Z tego natomiast mogą wynikać negatywistyczne przewidywania. Niesie to duże ryzyko przypadkowego wytrenowania związku między siłą pobudzenia afektywnego a ściśle subiektywną interpretacją tego pobudzenia, np. w kierunku strachu czy złości.

Na bazie tego mechanizmu w podobny sposób, kształtuje się w nas również skłonność do przypisywania drugiemu człowiekowi ukrytych intencji, konkretnych myśli, zamiarów a nawet cech. Im ktoś ma większe trudności w umiejętności rozpoznawania tego, co czuje i z czego to wynika, tym łatwiej posługuje się przypadkowymi skojarzeniami i wyobraźnią wchodząc niejednokrotnie w gęstą spiralę przekonań na temat innych ludzi – czasami nawet nie znając ich osobiście.

Nazywanie emocji

Mowa to proces złożony, obejmujący wiele składowych, tj. wytwarzanie słów, rozumienie słów, pisanie, czytanie. Mowa jest procesem związanym z aktywnością korową, a zatem tych powierzchni mózgowych, w których dominuje neuronalne hamowanie! Większość ludzi jest praworęczna, co oznacza, że lokalizacja ich mózgowych ośrodków mowy jest lewopółkulowa (u osób leworęcznych prawopółkulowa). Struktury korowe co do zasady mają wartość hamującą wobec struktur podkorowych, Co znacza wiele rozmaitych możliwych skutków, ale w kontekście pobudzenia emocjonalnego nabiera znaczenia funkcjonalnego. Otóż, pobudzenie struktur podkorowych rozwija się szybko w odpowiedzi na siłę bodźca pobudzającego, np. zewnętrznego, ale świadome i pełne angażowanie własnej woli aktywizuje bardziej struktury korowe, a to hamuje pobudzenie. Taką podstawową wartość hamującą ma nazywanie własnych stanów emocjonalnych. Jest to również umiejętność niezbędna do prawidłowego kształtowania się trafnego rozpoznawania emocji u drugiego człowieka, a nie tylko u siebie i osoby niepotrafiące nazywać tego co czują, częściej mylą się w ocenie tego, co czuje drugi człowiek – w porównaniu do osób dobrze określających własne odczucia. Z im większą trafnością umiemy rozpoznawać własne i cudze emocje, tym lepiej możemy kontrolować własny afekt i w rezultacie czuć się pewniej i bezpieczniej w codziennym życiu.

Niepewność co do własnych odczuć oraz niepewność co do odczuć drugiego człowieka jest istotną składową doświadczanego afektu i przyczynia się do nieprawidłowości w jego dynamice. W świetle najnowszej wiedzy o emocjach wyraźnie wyodrębnia się składową samego pobudzenia afektywnego jako reakcję bazową, podstawową o wartości obronnej przetrwania, od w pełni rozwiniętej emocji, w której występuje nie tylko świadomość tego, co się czuje i wola kierowania swoim odczuciem, ale również werbalizacja. Można więc powiedzieć, że samo pobudzenie afektywne jest związane z najprostszą, konieczną, wbudowaną w system nerwowy reakcją przetrwania w obliczu zastanej, większej niż znana dotychczas, siły bodźca pobudzającego, który w danym momencie jest przez nas percypowany. Przy czym bodźcem pobudzającym mogą być zarówno bodźce zewnętrzne jak i wewnętrzne. Ktoś coś mówi i robi – im bardziej jest to niespodziewane, tym większe możliwe zmiany siły afektu. Ktoś inny coś myśli, np. o drugiej osobie w kategoriach zagrożenia na podstawie tego, co o niej wie lub spekuluje, lub o sobie samym na podstawie tego, co czuje w ciele, np. bólu – i w ten sposób również staje się przestrzenią do zmian reakcji afektywnej.

Werbalizowanie tego, co się czuje oraz z czym jest to powiązane, pozwala lepiej panować nad afektem. Im większą wiedzą na temat siebie, innych ludzi, możliwego dużego zróżnicowania wśród ludzi dysponujemy, z tym większą sprawnością używamy tej wiedzy do panowania nad własnym afektem. Może być bowiem tak że gdy coś nas rozzłości i czując to pobudzenie, nawiązujemy rozmowę z kimś nieświadomym naszego wcześniejszego stanu, to u tej osoby, może powstać wrażenie, że nas ona irytuje. Jeśli ktoś mówi do nas: dzisiaj jesteś jakiś dziwny/a; chyba masz mi coś za złe; czy na pewno wszystko w porządku; wydajesz się jakiś/jakaś inny/a, – może (choć nie musi) być to sygnał, że nasze emocje z poprzedniej sytuacji (również tylko myśli) nakładają się na sytuację obecną. Warto wtedy uspokoić go, wyjaśniając, że odczuwane przez nas emocje w danej chwili nie są związane z nim a z jakąś sytuacją wcześniejszą (np. myśleniem o czymś). Ale do tego trzeba umieć samodzielnie to rozpoznać i nazwać. Analogicznie warto rozmawiać w ten sposób ze sobą samym, stawiając wyraźne granice między tym co czujemy a sytuacją, poprzez nazywanie swoich odczuć w konkretnych kontekstach sytuacyjnych. Bez odpowiedniego treningu łatwo wejść w mylne wrażenie, że większość tego, co się czuje, jest bardziej niepokojąca, a zatem mniej adekwatna do sytuacji. Podobnie zdarza się przy nieumiejętność dostrzegania że emocje drugiego człowieka nie zawsze – a nawet często – nie są związane z nami. Ci którzy zazwyczaj myślą, że inni ludzie mają im coś za złe, tylko tego nie mówią, to osoby żyjące w większym niepokoju i niepewności tego, co czują i co czuje drugi człowiek, a także w mniejszym poczuciu wpływu na własną emocjonalność niż osoby, które dzięki umiejętności nazywania dobrze rozdzielają związki między danymi sytuacjami a własnymi emocjami.

Pamięć i wyobraźnia a emocje

W interpretowaniu afektu istotną rolę odgrywają pamięć i wyobraźnia. Pamiętając różne doświadczenia własne lub cudze, które utrwaliły się poprzez obserwację i/lub przeżywanie, nieświadomie używamy ich do stwierdzania, co się z nami dzieje, gdy zmieniają się parametry naszego pobudzenia. Wyobraźnia pełni nie mniejszą rolę – zależnie od tego kto, ile i jaki materiał w niej zgromadził. Nie bez powodu warunkiem niezbędnym ataków paniki jest interpretowanie sygnałów z ciała w kategoriach katastroficznych i przewidywanie własnej śmierci – zwykle nie ma ku temu podstaw w postaci faktów na temat stanu zdrowia i okoliczności, w których znajduje się osoba doświadczająca takiego stanu. Pamięć i wyobraźnia odgrywają w doznaniu paniki większą rolę niż samo pobudzenie afektywne.

Naśladowanie to podstawowa forma uczenia się. Regularna obserwacja prowadzi do utrwalenia w pamięci określonego wzorca reagowania emocjonalnego i zachowania. Można nauczyć się czegoś przez obserwację, nawer o tym nie wiedząc i stosować to mimowolnie, np. czyjś sposób mówienia lub czyjś sposób przeżywania, lub czyjeś miny, lub nawet tylko siłę afektu. Podstawowymi kryteriami utrwalania są powtarzalność, regularność, częstotliwość.

Pamięć i wyobraźnia odgrywają też istotną rolę w przypisywaniu drugiemu człowiekowi tego co on czuje. Wystarczy podobieństwo czyjejś reakcji afektywnej lub mimicznej lub zachowania do którejś z zapamiętanych przez nas sytuacji (np. rodzinnych czy szkolnych), żeby użyć tego doświadczenia do rozstrzygnięcia, co dzieje się w drugim człowieku. Taką zależność ilustrują wypowiedzi w stylu: och, robisz teraz taką minę jak mój ojciec, gdy się wściekał i nikt nie wiedział, o co mu chodzi. Te i podobne reakcje mogą być powodem nieporozumień interpersonalnych. Warto zauważyć, że nieustająco projektujemy własne doświadczenia, w tym emocjonalne, na drugiego człowieka, by rozstrzygać, jaki on jest ten człowiek, a następnie zdecydować, jak czuć się w relacji z nim (bezpiecznie vs zagrażająco). Samo wspomnienie miny wściekającego się ojca w danym momencie może przecież nasilać pobudzenie afektywne, jednocześnie prowadząc je w kierunku coraz mniej adekwatnego do danej sytuacji. W takich okolicznościach dobrze jest zadać sobie pytanie, ile przypisuję drugiemu człowiekowi złości, którą mam w swoich własnych wspomnieniach, faktycznie związanej z moim ojcem, a nie z tym konkretnym człowiekiem. Co więcej, zasadne jest zastanowienie się wtedy także nad tym, ile w moim pobudzeniu emocjonalnym jest teraz mojej własnej reakcji na wściekłość ojca i na ile ta reakcja wypiera reakcję zasadną do aktualnych okoliczności. Uczenie się uważności na skutki nakładania się poprzednich sytuacji na obecne, a zatem do czego de facto prowadzi używanie w postrzeganiu cudzej emocjonalności nie tylko wskazówek zewnętrznych, ale również wewnętrznych płynących z pamięci i wyobraźni – jest kluczem do lepszego kontaktu z rzeczywistością, z teraźniejszością. Jest to także klucz do zrozumienia natury emocji, a przede wszystkim tego, że każdego dnia, w każdej niemal chwili konstruujemy nasze emocje przy użyciu pamięci i wyobraźni.

Afekt, uprzedzenia i pamięć

Badania nad związkiem między rozwijaniem się afektu w emocję wskazują również na istotną rolę, tzw. pamięci deklaratywnej. Osoba, której powiedziano, że ktoś jest jakiś, np. groźny, nieuczciwy, agresywny, itp., gdy znajdzie się w kontakcie z tak scharakteryzowaną wcześniej osobą może doświadczać silniejszego afektu w jej obecności niż osoba, której nic na temat danego człowieka nie powiedziano. Podobnie, gdy ktoś scharakteryzuje w ten sposób grupę ludzi, np. społeczność LGBT czy społeczności innej narodowości niż własna. Wynika z tego, że emocja może powstać już tylko na podstawie tego co wiemy o kimś lub o czymś nawet wtedy, gdy ten ktoś nic nie zrobi. Słuchanie od kogoś uprzedzeń na temat innych ludzi, grup jak również miejsc i sytuacji jest destabilizujące psychicznie i prowadzi do stymulowania niepotrzebnie silniejszego afektu. To, dlatego m.in. regularnie powtarzane komendy: uważaj, nie ufaj, ostrożnie, nie rób tego, nie idź tam, rozglądaj się, itp. mogą być bazą dla bezpodstawnych reakcji unikowych i zachowania lękowego. Przestrzeń emocji jest pierwszą przestrzenią naszego wnętrza, w której środowisko kształtuje rozmaite uprzedzenia i przez to serwuje nam większą nerwowość. Już tylko z tego powodu nie warto wdawać się w czyjeś uprzedzenia!

Naśladowanie mimiczne a emocje

Nawet noworodki mają odruch naśladowania min robionych przez nachylających się nad nimi dorosłych. Robią to zupełnie nieświadomie i niewolicjonalnie. Tej predyspozycji nie można jedynie sprowadzić do wzroku, bo percepcja wzrokowa jest w momencie narodzin tak słabo rozwinięta, że o sprawności wzrokowej możemy mówić dopiero po upływie kilku lat. Obraz w oczach noworodka (do 3 m. ż.) i niemowlęcia (do 2 r. ż.) jest nieostry/zamazany, a pełną ostrość wzroku i to tylko w samym centrum pola widzenia osiągamy dopiero około 5. roku życia.

Za reakcje mimiczne odpowiada układ czuciowy. Bodźce mimiczne w postaci różnych min proponowane przez nachylającego się nad dzieckiem dorosłego mają więc wartość stymulacyjną dla układu nerwowego. Zawdzięczamy to odkrytym na przełomie XX/XXI wieku neuronom lustrzanym. Tworzone przez te komórki obwody neuronalne aktywizują się w odpowiedzi na gesty wykonywane przez człowieka w naszym polu percepcyjnym, które tworzy nie tylko układ wzrokowy, ale wszystkie zmysły, a długo po narodzinach wiodącym układem jest układ czuciowy.

Ruchy mięśni twarzy mają dwie warstwy możliwości, tj. warstwę makro i mikro. Makro-ruchy mięśni twarzy są widoczne dla obserwatora i jednocześnie są na tyle wyrazistym bodźcem czuciowym, że wykonująca je osoba jest w jakimś stopniu świadoma, tzn., wie, że się uśmiecha lub robi grymas o innym znaczeniu, choć nie musi oznaczać bycia świadomym, jak szczegółowo taki grymas wygląda. Taka świadomość jest tym większa, im mniej jesteśmy zaabsorbowani tym, co dzieje się na zewnątrz nas. Nieświadomość makroruchów mięśni twarzy jest oczywiście możliwa, ale wiąże się to z większym zaabsorbowaniem i w konsekwencji głębszym przetwarzaniem percepcyjnym bodźców zewnętrznych. Makroruchy mięśni twarzy są również w znacznej mierze związane z wolą. Natomiast mikroruchy mięśni twarzy są na tyle subtelne, że nie przedzierają się do strumienia świadomości nawet mimo silnego skupienia na wewnętrznych doznaniach. Nie są też widoczne dla obserwatora. Co więcej, są mimowolne. To mikroruchy mięśni twarzy stają się podstawą treningu mimicznego i wielu innych funkcji sprzęgniętych z mimiką. Upraszczając, można wyobrazić sobie, że gdy w zasięgu naszych zmysłów znajduje się ktoś robiący miny, to automatycznie w związku z aktywizacją neuronów lustrzanych naśladujemy go na poziomie mikroruchów mięśni twarzy, by na tej podstawie wytworzyć wzorzec ruchów makro. Zatem patrząc na kogoś, kto robi określone miny, tym trudniej powstrzymać się od naśladowania, im dłużej trwa bezpośredni kontakt wzrokowo-czuciowy. W okresie rozwojowym początkowe próby naśladowania są mniej lub bardziej udane, a z czasem, w miarę regularności powtarzania się danej sekwencji gestów i ich obserwacji stają się bardziej zbliżone do bodźca wywołującego.

Gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że samą miną można wywołać w sobie odczucie zbieżne z tą miną, np. zmuszając się do uśmiechu, odczuć radość lub wzorcem mimicznym złości wywołać w sobie odczucie złości., to zrozumiemy, że składnik mimiczny jest niezbędny w uczeniu się emocjonalności, a jednocześnie odrębny od innych składników. Prowadzi nas to do świadomości, że emocja jest nie tylko wieloskładnikowa, ale do jej zaistnienia potrzeba ponadto konfigurowania się tych składników ze sobą. Można powiedzieć, że trening mimiczny w kształtowaniu się emocjonalności jest odrębny, ale równoległy z treningiem samego afektu jak również z treningiem werbalnym, a wszystkie wpływają na siebie własną dynamiką.

To