Strona główna » Dla dzieci i młodzieży » Ktoś ukradł Prążka

Ktoś ukradł Prążka

5.00 / 5.00
  • ISBN:
  • 978-83-265-0536-2

Jeżeli nie widzisz powyżej porównywarki cenowej, oznacza to, że nie posiadamy informacji gdzie można zakupić tę publikację. Znalazłeś błąd w serwisie? Skontaktuj się z nami i przekaż swoje uwagi (zakładka kontakt).

Kilka słów o książce pt. “Ktoś ukradł Prążka

Oliwia bardzo się cieszy, kiedy rodzice zgadzają się na adopcję małego kotka. Dziewczynka nie może doczekać się, kiedy będzie mogła pokazać kotka swoim przyjaciołom i starszemu bratu. Jednak kiedy starszy brat zaprasza swoich kolegów rozrabiaków, Oliwia obawia się, że skrzywdzą i bardzo zmęczą kotka. Jej obawy okazują się słuszne, bo po wizycie chłopców, kot nagle znika i nigdzie nie można go znaleźć. Czy to możliwe, aby starszy brat Oliwki mógł mieć coś wspólnego ze zniknięciem kotka?

Wszystkich fanów książek Holly Webb i miłośników czworonogów zapraszamy na stronę:

www.zaopiekujsiemna.com.pl

Świetna zabawa dla wirtualnych opiekunów, forum i wiele konkursów!

Polecane książki

Sukienny Szkaplerz okrywający piersi, plecy i górną część ramion przypominał w pewnym stopniu zbroję rycerską, którą jest do dziś w sensie duchowym. Chroni bowiem człowieka podczas całego jego życia w różnych niebezpieczeństwach. Nadto pomaga nam rozwiązywać wszystkie nasze problemy dnia cod...
Obecne wydanie zostało przygotowane przez firmę Inpingo w ramach akcji „Białe Kruki na E-booki”. Utwór poddano modernizacji pisowni i opracowaniu edytorskiemu, by uczynić jego tekst przyjaznym dla współczesnego czytelnika.Aleksander Mańkowski (1855–1924) był polskim pisarzem. Studiował w Karlsruh...
Z ebooka dowiesz się między innymi: 1. Jakie są obowiązki firmy 2. Jak zgłosić kierowcę 3. Kiedy potrzebna korekta 4. Jak ewidencjonować czas pracy 5. Co wliczamy do płacy minimalnej 6. Jak rozliczyć dietę i ryczałt 7. Kto kontroluje przepisy MiLoG 8. Co podlega kontroli...
Małgorzata Manowska - sędzia Sądu Apelacyjnego w Warszawie; doktor habilitowany nauk prawnych, profesor Uczelni Łazarskiego; autorka wielu cenionych opracowań z zakresu procedury cywilnej, od lat kształci aplikantów sądowych, radcowskich i adwokackich. W publikacji kompleksowo omówiono problema...
Wiosna na dalekiej północy, wszechobecne, nękające światło, nieodstępny cień. W Hammerfest, małym miasteczku na północnym skraju Laponii, nad brzegiem Morza Barentsa, w przyszłym Dubaju Arktyki, wszystko byłoby idealnie, gdyby nie kilku hodowców reniferów i ich wieczne wędrówki… Właśnie tu, wokół Ci...
Realizując tajną misję, żandarm Wojska Polskiego Tomasz Borowski trafia do obozu bojówkarzy Państwa Islamskiego. Nie wie jeszcze, że przyjdzie mu stoczyć walkę nie tylko z dżihadystami, ale też z grupą najemników, działających na zlecenie pewnej szanowanej i bogatej francuskiej rodziny. Zaró...

Poniżej prezentujemy fragment książki autorstwa Holly Webb

Kroś ukradłPrążka!

Czytaj inne książki Holly Webb:

Zagubiona w śniegu

W poszukiwaniu domu

Wróć, Alfiku!

Gdzie jest Rudek?

Czaruś, mały uciekinier

Kto pokocha Psotkę?

Mgiełka, porzucona kotka

Figa tęskni za domem

Mały Rubi w tarapatach

Kora jest samotna

Na ratunek Rufiemu!

Ktoś ukradłPrążka!Holly WebbIlustracje: Katherine KirklandPrzekład: Jacek Drewnowski 

Dla Robina

Tytuł oryginału: Smudge the Stolen Kitten

Przekład: Jacek Drewnowski

Redaktor prowadząca: Sylwia Burdek

Korekta: Teresa Lachowska

Typografia: Stefan Łaskawiec

Skład i łamanie: MEDIA SPEKTRUM

Copyright © for the Polish edition

by Wydawnictwo Zielona Sowa, Kraków 2012

Wszystkie prawa zastrzeżone.

Text copyright © Holly Webb 2011

Cover illustration copyright © Sophy Williams, 2011

Illustrations copyright © Katherine Kirkland, 2011

ISBN 978-83-265-0536-2

Wydawnictwo Zielona Sowa Sp. z o.o.

ul. Cegielniana 4A, 30-404 Kraków

tel./fax 12-266-62-94, tel. 12-266-62-92

www.zielonasowa.pl

wydawnictwo@zielonasowa.pl

Rozdział pierwszy

Rozległ się dźwięk gwizdka.

– Szymon Wach i Robert Stępień! Natychmiast stamtąd zejdźcie!

Oliwka podniosła wzrok i jęknęła. Pani Malinowska zdawała się krzyczeć jej prosto do ucha, mimo że stała po przeciwnej stronie boiska.

– Co znowu zrobili Szymon i Robert? – spytała przyjaciółka, Lusia.

– Coś okropnego, jak zwykle – mruknęła Oliwka, gdy przebiegły przez boisko, by sprawdzić, co się dzieje. Jej starszy brat Szymon zawsze pakował się w szkole w tarapaty – i to nie było w porządku, bo część nauczycieli uważała, że w takim razie Oliwka też jest niegrzeczna, a pozostali, że powinna go powstrzymać. Akurat! Jak by brat jej słuchał! A jego kolega Robert był jeszcze gorszy.

– Macie szczęście, że nie skręciliście sobie karków! – Do dziewcząt dobiegł rozeźlony głos pani Malinowskiej. – Co za głupie pomysły!

– Żaden punkt regulaminu nie zabrania balansowania na szczycie ogrodzenia, proszę pani – powiedział Szymon tonem niewiniątka, wskazując tablicę na murze.

– Dlatego, że przed wami nikomu nie przyszło to nawet do głowy! – warknęła nauczycielka. – Powinniśmy dodać na dole punkt, że każde głupstwo, które wy dwaj wymyślicie, jest zakazane! Reszta zabawy może was ominąć. Idźcie do środka i powiedzcie pani Bel, że macie pomóc rozłożyć krzesła na popołudniowe zebranie!

Szymon mrugnął do Oliwki, gdy obaj z Robertem mijali dziewczynki w drodze do szkoły. Nie wyglądał na kogoś, kto się w ogóle przejął tą burą.

Oliwka westchnęła, a Lusia uśmiechnęła się do niej ze współczuciem:

– To pewnie lepsze niż mieć brata, który jest zupełnie idealny. Wtedy wszyscy pytają, czemu nie możesz być bardziej taka jak on.

– Pewnie tak – Oliwka westchnęła, kopiąc stertę liści. – Ale nie mogę się doczekać, aż pójdzie w przyszłym roku do gimnazjum.

– Przy okazji, pani Bel powiedziała mi, co się stało przy obiedzie. – Mama otaksowała Szymka surowym spojrzeniem. Pracowała w ich szkole na pół etatu, jako pomoc nauczycielska.

Chłopiec ze zbolałą miną pomachał widelcem ze spaghetti.

– To nie w porządku! Nikt nigdy nie mówił, że nie wolno chodzić po ogrodzeniu.

– Czasami myślę, że powinniśmy wysłać ciebie i Roberta do cyrku. – Tata starał się zachować powagę, ale Oliwka widziała, że się uśmiecha.

– Super! Koniec ze szkołą! – Szymek uśmiechnął się szeroko.

– To nie było mądre, Szymku – mama zmarszczyła brwi. – Aż mnie kusi, żeby wam nie mówić, jakie mam ważne wieści.

Oliwka podniosła wzrok znad makaronu.

– O co chodzi? Nie bądź taka, mamo! Kobieta z uśmiechem podniosła oczy do sufitu, podczas gdy Oliwka i Szymek błagali, by im powiedziała, o co chodzi.

– Dobrze już, dobrze! Pamiętacie, że jakiś czas temu znaleźliśmy w drzwiach ulotkę z Ośrodka Ratowania Kotów? Dziewczynka z zapałem pokiwała głową.

– Ze zdjęciami kotów, którym ośrodek znalazł nowe domy! Kotki były takie śliczne. Chciałabym mieć takiego. Tam było napisane, że szukają niechcianym kotom nowych domów.

Mama uśmiechnęła się.

– Wiem, Oliwko. Mówiłaś o tym całymi dniami. Rozmawiałam z tatą i uznaliśmy, że chyba jesteście już wystarczająco duzi na własne zwierzę.

– Naprawdę? – wykrzyknęła dziewczynka. – Będziemy mieć kota?!

– Wolałbym psa, mamo – wtrącił jej brat. – Z psami jest więcej zabawy.

Mama pokręciła głową.

– Nie. Tata prawie cały dzień spędza w pracy, wy chodzicie do szkoły, ja też, chociaż tylko trzy razy w tygodniu. Pies czułby się bardzo samotny.

Szymek westchnął i skinął głową, więc mama po chwili kontynuowała.

– Dziś rano dzwoniłam do tego ośrodka. Powiedzieli, że mają w tej chwili kilka kociąt gotowych na przenosiny do nowych domów.

Oliwka podskoczyła, wyrzucając sobie makaron na kolana.

– Chodźmy!

– Oliwko, usiądź! – mama parsknęła śmiechem. – Ośrodek jest teraz zamknięty. A poza tym, zanim będziemy mogli tam pojechać i wybrać kociaka, czeka nas wizyta domowa. Pracownicy ośrodka muszą sprawdzić, czy będziemy odpowiednimi właścicielami.

Dziewczynka usiadła, z niepokojem spoglądając na mamę.

– Odpowiednimi? Co to znaczy? Musimy dużo wiedzieć o kotach? Ja wiem tylko troszkę. Ale mam mnóstwo książek o kotach, możemy też sprawdzić różne rzeczy w Internecie…

– Spokojnie! – Tata poklepał ją po ramieniu. – Będą tylko chcieli sprawdzić, czy na naszej drodze nie ma zbyt dużego ruchu. I czy nie mamy nic przeciwko kociej klapce w drzwiach kuchni, będą sprawdzać tego typu rzeczy.

– I czy nie mamy dzieci, które niewłaściwie traktują zwierzęta – dodała mama, zerkając na Szymka. – Pani z ośrodka przyjdzie nas odwiedzić dziś wieczorem i wszyscy musimy pokazać, że jesteśmy rozsądni, Szymonie Wach. Szymek się skrzywił, a Oliwka popatrzyła na niego z niepokojem. Wcale nie był rozsądny. Właściwie był najmniej rozsądną osobą, jaką kiedykolwiek spotkała. Niby jak mieli przekonać panią z ośrodka, że nadają się na właścicieli małego kotka?

– Oddam ci kieszonkowe za ten tydzień – powiedziała dziewczynka z rozpaczą.

Szymek uniósł brwi.

– I swoje sobotnie słodycze! Ale musisz obiecać, że będziesz się zachowywał najgrzeczniej, jak umiesz. W sumie lepiej w ogóle nic nie mów! Ani… ani się nie ruszaj!

Szymek palcami wykonał gest zamykania ust na suwak i uśmiechnął się do niej, ale nie miała pewności, czy może mu ufać.

– O, dzwonek do drzwi! Iść otworzyć, czy poczekać na mamę? – Oliwka nerwowo splotła palce. Tak bardzo pragnęła wywrzeć jak najlepsze wrażenie.

– Mhmmm. – Jej brat wydał z siebie jakiś dziwny odgłos, więc wbiła w niego spojrzenie.

Wzruszył ramionami.

– Kazałaś mi nic nie mówić.

– To nie oznacza, że masz kwiczeć jak głupek! Jeśli ta pani zada ci pytanie, musisz coś odpowiedzieć.

– Coś.

– Dobra, kieszonkowe zatrzymam dla siebie. – Wściekła Oliwka zeszła po schodach. Wiedziała, że nigdy nie wybaczy Szymkowi, jeśli ten zawali sprawę. Brat ruszył za nią, chichocząc pod nosem.

Mama właśnie otworzyła drzwi miło wyglądającej kobiecie w bluzie Ośrodka Ratowania Kotów.

– Dzień dobry. Jestem Dora z Ośrodka Ratowania Kotów.

– Dziękujemy za wizytę. Nazywam się Elżbieta, to mój mąż Jan, a to Oliwka i Szymek. – Mama poprowadziła Dorę do salonu, a dzieci weszły tam za nimi. Tata poszedł nastawić wodę na herbatę.

– Okolica wydaje się dość spokojna – Dora zapisała coś na kartce, którą trzymała. – Nie jeździ tu zbyt wiele samochodów.

– Wiele osób trzyma tu koty – wtrąciła z nadzieją Oliwka.

Mama roześmiała się.

– A Oliwka jest ze wszystkimi zaprzyjaźniona!

Dziewczynka nerwowo przycupnęła na brzegu kanapy. Szymek siedział na oparciu i wyjątkowo wyglądał tak, jakby nie planował nic głupiego. Oliwka trzymała kciuki.

– Czy w ośrodku naprawdę są teraz kotki do wzięcia? – spytała nieśmiało.

Dora skinęła głową.

– Dwa