Strona główna » Dla dzieci i młodzieży » Ktoś ukradł Prążka

Ktoś ukradł Prążka

5.00 / 5.00
  • ISBN:
  • 978-83-265-0536-2

Jeżeli nie widzisz powyżej porównywarki cenowej, oznacza to, że nie posiadamy informacji gdzie można zakupić tę publikację. Znalazłeś błąd w serwisie? Skontaktuj się z nami i przekaż swoje uwagi (zakładka kontakt).

Kilka słów o książce pt. “Ktoś ukradł Prążka

Oliwia bardzo się cieszy, kiedy rodzice zgadzają się na adopcję małego kotka. Dziewczynka nie może doczekać się, kiedy będzie mogła pokazać kotka swoim przyjaciołom i starszemu bratu. Jednak kiedy starszy brat zaprasza swoich kolegów rozrabiaków, Oliwia obawia się, że skrzywdzą i bardzo zmęczą kotka. Jej obawy okazują się słuszne, bo po wizycie chłopców, kot nagle znika i nigdzie nie można go znaleźć. Czy to możliwe, aby starszy brat Oliwki mógł mieć coś wspólnego ze zniknięciem kotka?

Wszystkich fanów książek Holly Webb i miłośników czworonogów zapraszamy na stronę:

www.zaopiekujsiemna.com.pl

Świetna zabawa dla wirtualnych opiekunów, forum i wiele konkursów!

Polecane książki

Trzej bracia Rinucci nie mają szczęścia w miłości… Ruggiero nie może zapomnieć o dziewczynie, która przed laty zniknęła bez śladu z jego życia. Carlo już planował ślub, ale jego ukochana nagle podjęła decyzję o rozstaniu. Francesco niedawno zakończył burzliwy związek. Wszyscy rzucają się w wir życia...
Zagadnienia związane z formalizmem postępowania cywilnego, a zwłaszcza odnoszące się do stopnia (poziomu) sformalizowania tego postępowania, stanowią jedną z podstawowych kwestii prawnych rozważanych zarówno w teorii jak i praktyce postępowania cywilnego. Niniejsza książka jest pierwszym w literatu...
Adelaide i Dempsey wyrośli w podłej dzielnicy Nowego Orleanu. On zrobił karierę jako trener drużyny futbolowej, ona pracowała jako jego asystentka. W końcu postanowiła otworzyć własną firmę. Dempsey, pragnąc ją zatrzymać do czasu wygrania mistrzostw, ogłasza ich zaręczyny. By uwiarygodnić sprawę...
Aluś Curunia to mężczyzna na „nie”: niebogaty, niekształcony, niepracujący na stałe, niestroniący od piwka i nieradzący sobie z tytoniowym nałogiem. Mówi o sprawach prostych, o zdarzeniach zwyczajnych i typowych, takich na co dzień. W jego opowieściach są ryby, grzyby, zimne n...
Mackenzie "Max" Miller ma poważny problem. Jej rodzice wpadli właśnie z niezapowiedzianą wizytą do miasta i jeśli zobaczą jej tatuaże, piercing i ufarbowane na wściekłą czerwień włosy, nieludzko się wściekną. Gorzej - gdy spotkają również jej obecnego chłopaka, Mace'a, zapewne zdecydują się ją w...
Poradnik do gry strategicznej Command & Conquer: Red Alert 2 zawiera opisy jednostek oraz struktur, zarówno Aliantów jak i Sowietów, przedstawia strategie rozbudowywania i niszczenia baz oraz taktykę walki, a także opis misji z kampanii dla obu stron. Command & Conquer: Red Alert 2 - poradni...

Poniżej prezentujemy fragment książki autorstwa Holly Webb

Kroś ukradłPrążka!

Czytaj inne książki Holly Webb:

Zagubiona w śniegu

W poszukiwaniu domu

Wróć, Alfiku!

Gdzie jest Rudek?

Czaruś, mały uciekinier

Kto pokocha Psotkę?

Mgiełka, porzucona kotka

Figa tęskni za domem

Mały Rubi w tarapatach

Kora jest samotna

Na ratunek Rufiemu!

Ktoś ukradłPrążka!Holly WebbIlustracje: Katherine KirklandPrzekład: Jacek Drewnowski 

Dla Robina

Tytuł oryginału: Smudge the Stolen Kitten

Przekład: Jacek Drewnowski

Redaktor prowadząca: Sylwia Burdek

Korekta: Teresa Lachowska

Typografia: Stefan Łaskawiec

Skład i łamanie: MEDIA SPEKTRUM

Copyright © for the Polish edition

by Wydawnictwo Zielona Sowa, Kraków 2012

Wszystkie prawa zastrzeżone.

Text copyright © Holly Webb 2011

Cover illustration copyright © Sophy Williams, 2011

Illustrations copyright © Katherine Kirkland, 2011

ISBN 978-83-265-0536-2

Wydawnictwo Zielona Sowa Sp. z o.o.

ul. Cegielniana 4A, 30-404 Kraków

tel./fax 12-266-62-94, tel. 12-266-62-92

www.zielonasowa.pl

wydawnictwo@zielonasowa.pl

Rozdział pierwszy

Rozległ się dźwięk gwizdka.

– Szymon Wach i Robert Stępień! Natychmiast stamtąd zejdźcie!

Oliwka podniosła wzrok i jęknęła. Pani Malinowska zdawała się krzyczeć jej prosto do ucha, mimo że stała po przeciwnej stronie boiska.

– Co znowu zrobili Szymon i Robert? – spytała przyjaciółka, Lusia.

– Coś okropnego, jak zwykle – mruknęła Oliwka, gdy przebiegły przez boisko, by sprawdzić, co się dzieje. Jej starszy brat Szymon zawsze pakował się w szkole w tarapaty – i to nie było w porządku, bo część nauczycieli uważała, że w takim razie Oliwka też jest niegrzeczna, a pozostali, że powinna go powstrzymać. Akurat! Jak by brat jej słuchał! A jego kolega Robert był jeszcze gorszy.

– Macie szczęście, że nie skręciliście sobie karków! – Do dziewcząt dobiegł rozeźlony głos pani Malinowskiej. – Co za głupie pomysły!

– Żaden punkt regulaminu nie zabrania balansowania na szczycie ogrodzenia, proszę pani – powiedział Szymon tonem niewiniątka, wskazując tablicę na murze.

– Dlatego, że przed wami nikomu nie przyszło to nawet do głowy! – warknęła nauczycielka. – Powinniśmy dodać na dole punkt, że każde głupstwo, które wy dwaj wymyślicie, jest zakazane! Reszta zabawy może was ominąć. Idźcie do środka i powiedzcie pani Bel, że macie pomóc rozłożyć krzesła na popołudniowe zebranie!

Szymon mrugnął do Oliwki, gdy obaj z Robertem mijali dziewczynki w drodze do szkoły. Nie wyglądał na kogoś, kto się w ogóle przejął tą burą.

Oliwka westchnęła, a Lusia uśmiechnęła się do niej ze współczuciem:

– To pewnie lepsze niż mieć brata, który jest zupełnie idealny. Wtedy wszyscy pytają, czemu nie możesz być bardziej taka jak on.

– Pewnie tak – Oliwka westchnęła, kopiąc stertę liści. – Ale nie mogę się doczekać, aż pójdzie w przyszłym roku do gimnazjum.

– Przy okazji, pani Bel powiedziała mi, co się stało przy obiedzie. – Mama otaksowała Szymka surowym spojrzeniem. Pracowała w ich szkole na pół etatu, jako pomoc nauczycielska.

Chłopiec ze zbolałą miną pomachał widelcem ze spaghetti.

– To nie w porządku! Nikt nigdy nie mówił, że nie wolno chodzić po ogrodzeniu.

– Czasami myślę, że powinniśmy wysłać ciebie i Roberta do cyrku. – Tata starał się zachować powagę, ale Oliwka widziała, że się uśmiecha.

– Super! Koniec ze szkołą! – Szymek uśmiechnął się szeroko.

– To nie było mądre, Szymku – mama zmarszczyła brwi. – Aż mnie kusi, żeby wam nie mówić, jakie mam ważne wieści.

Oliwka podniosła wzrok znad makaronu.

– O co chodzi? Nie bądź taka, mamo! Kobieta z uśmiechem podniosła oczy do sufitu, podczas gdy Oliwka i Szymek błagali, by im powiedziała, o co chodzi.

– Dobrze już, dobrze! Pamiętacie, że jakiś czas temu znaleźliśmy w drzwiach ulotkę z Ośrodka Ratowania Kotów? Dziewczynka z zapałem pokiwała głową.

– Ze zdjęciami kotów, którym ośrodek znalazł nowe domy! Kotki były takie śliczne. Chciałabym mieć takiego. Tam było napisane, że szukają niechcianym kotom nowych domów.

Mama uśmiechnęła się.

– Wiem, Oliwko. Mówiłaś o tym całymi dniami. Rozmawiałam z tatą i uznaliśmy, że chyba jesteście już wystarczająco duzi na własne zwierzę.

– Naprawdę? – wykrzyknęła dziewczynka. – Będziemy mieć kota?!

– Wolałbym psa, mamo – wtrącił jej brat. – Z psami jest więcej zabawy.

Mama pokręciła głową.

– Nie. Tata prawie cały dzień spędza w pracy, wy chodzicie do szkoły, ja też, chociaż tylko trzy razy w tygodniu. Pies czułby się bardzo samotny.

Szymek westchnął i skinął głową, więc mama po chwili kontynuowała.

– Dziś rano dzwoniłam do tego ośrodka. Powiedzieli, że mają w tej chwili kilka kociąt gotowych na przenosiny do nowych domów.

Oliwka podskoczyła, wyrzucając sobie makaron na kolana.

– Chodźmy!

– Oliwko, usiądź! – mama parsknęła śmiechem. – Ośrodek jest teraz zamknięty. A poza tym, zanim będziemy mogli tam pojechać i wybrać kociaka, czeka nas wizyta domowa. Pracownicy ośrodka muszą sprawdzić, czy będziemy odpowiednimi właścicielami.

Dziewczynka usiadła, z niepokojem spoglądając na mamę.

– Odpowiednimi? Co to znaczy? Musimy dużo wiedzieć o kotach? Ja wiem tylko troszkę. Ale mam mnóstwo książek o kotach, możemy też sprawdzić różne rzeczy w Internecie…

– Spokojnie! – Tata poklepał ją po ramieniu. – Będą tylko chcieli sprawdzić, czy na naszej drodze nie ma zbyt dużego ruchu. I czy nie mamy nic przeciwko kociej klapce w drzwiach kuchni, będą sprawdzać tego typu rzeczy.

– I czy nie mamy dzieci, które niewłaściwie traktują zwierzęta – dodała mama, zerkając na Szymka. – Pani z ośrodka przyjdzie nas odwiedzić dziś wieczorem i wszyscy musimy pokazać, że jesteśmy rozsądni, Szymonie Wach. Szymek się skrzywił, a Oliwka popatrzyła na niego z niepokojem. Wcale nie był rozsądny. Właściwie był najmniej rozsądną osobą, jaką kiedykolwiek spotkała. Niby jak mieli przekonać panią z ośrodka, że nadają się na właścicieli małego kotka?

– Oddam ci kieszonkowe za ten tydzień – powiedziała dziewczynka z rozpaczą.

Szymek uniósł brwi.

– I swoje sobotnie słodycze! Ale musisz obiecać, że będziesz się zachowywał najgrzeczniej, jak umiesz. W sumie lepiej w ogóle nic nie mów! Ani… ani się nie ruszaj!

Szymek palcami wykonał gest zamykania ust na suwak i uśmiechnął się do niej, ale nie miała pewności, czy może mu ufać.

– O, dzwonek do drzwi! Iść otworzyć, czy poczekać na mamę? – Oliwka nerwowo splotła palce. Tak bardzo pragnęła wywrzeć jak najlepsze wrażenie.

– Mhmmm. – Jej brat wydał z siebie jakiś dziwny odgłos, więc wbiła w niego spojrzenie.

Wzruszył ramionami.

– Kazałaś mi nic nie mówić.

– To nie oznacza, że masz kwiczeć jak głupek! Jeśli ta pani zada ci pytanie, musisz coś odpowiedzieć.

– Coś.

– Dobra, kieszonkowe zatrzymam dla siebie. – Wściekła Oliwka zeszła po schodach. Wiedziała, że nigdy nie wybaczy Szymkowi, jeśli ten zawali sprawę. Brat ruszył za nią, chichocząc pod nosem.

Mama właśnie otworzyła drzwi miło wyglądającej kobiecie w bluzie Ośrodka Ratowania Kotów.

– Dzień dobry. Jestem Dora z Ośrodka Ratowania Kotów.

– Dziękujemy za wizytę. Nazywam się Elżbieta, to mój mąż Jan, a to Oliwka i Szymek. – Mama poprowadziła Dorę do salonu, a dzieci weszły tam za nimi. Tata poszedł nastawić wodę na herbatę.

– Okolica wydaje się dość spokojna – Dora zapisała coś na kartce, którą trzymała. – Nie jeździ tu zbyt wiele samochodów.

– Wiele osób trzyma tu koty – wtrąciła z nadzieją Oliwka.

Mama roześmiała się.

– A Oliwka jest ze wszystkimi zaprzyjaźniona!

Dziewczynka nerwowo przycupnęła na brzegu kanapy. Szymek siedział na oparciu i wyjątkowo wyglądał tak, jakby nie planował nic głupiego. Oliwka trzymała kciuki.

– Czy w ośrodku naprawdę są teraz kotki do wzięcia? – spytała nieśmiało.

Dora skinęła głową.

– Dwa