Strona główna » Poradniki » Medycyna ciała i ducha. Starożytna mądrość we współczesnej nauce

Medycyna ciała i ducha. Starożytna mądrość we współczesnej nauce

5.00 / 5.00
  • ISBN:
  • 978-83-7377-804-7

Jeżeli nie widzisz powyżej porównywarki cenowej, oznacza to, że nie posiadamy informacji gdzie można zakupić tę publikację. Znalazłeś błąd w serwisie? Skontaktuj się z nami i przekaż swoje uwagi (zakładka kontakt).

Kilka słów o książce pt. “Medycyna ciała i ducha. Starożytna mądrość we współczesnej nauce

Autor łączy postępy medyczne z praktykami szamańskimi tworząc medycynę leczącą ciało, umysł i duszę. Nakłania do wyjścia z pozycji biernej ofiary i stania się twórcą swego przeznaczenia i zdrowia. Dowiesz się, jak odkryć swojego wewnętrznego uzdrowiciela i dlaczego dla procesu uzdrawiania tak istotny jest stan jelit. Poznasz zasady detoksykacji i unikania najpowszechniejszych toksyn. Znajdziesz tu szczegółowy opis superżywności i metod skutecznej suplementacji w diecie. Nauczysz się cofać wskazówki zegara biologicznego i eliminować czynniki stresu negatywnie wpływające na zdrowie. Na poziomie duchowym odetniesz się od przeszłości i uzdrowisz wszystkie mentalne rany. Pomogą Ci w tym ćwiczenia oddechowe i medytacyjne. Skorzystaj z medycyny przyszłości.

Polecane książki

Holender André van der Wenden, od dzieciństwa zafascynowany wszystkim co amerykańskie, podejmuje wyprawę do USA. Spełniając swoje chłopięce marzenie, ma świadomość, że konfrontacja wiedzy i wrażeń gromadzonych przez lata z realnym obrazem Ameryki niesie ze sobą dużą porcję emocjonalnego ryzyka. ...
Wydanie dwujęzyczne polsko-angielskie.   W czasach Charlesa Dickensa, gdy zimą gromadzono się całymi rodzinami w ciepłych domach, centralnym pomieszczeniem była kuchnia. Za kominem cykał chroniący się przed zimą świerszcz, podszeptywał czasem swoje dobre rady. Pomógł i tym razem. Mimo upływu dziesi...
U źródeł intrygi leży urażona ambicja pięknej markizy de Merteuil. Aby zemścić się na mężczyźnie, który przedłożył nad jej wdzięki świeżość i niewinność wychowanego w klasztorze dziewczęcia, namawia swojego dawnego kochanka, wicehrabiego de Valmont, aby uwiódł Cecylię de Volanges – właśnie ową cnotl...
Czy marzyłeś kiedyś o tym, aby w twoim życiu pojawił się ktoś, kto pokaże ci inny świat? Adam Mosser często o tym myślał, aż pewnego dnia zdmuchnięcie urodzinowych świeczek wprowadziło go w świat magii… Przeżyj tę przygodę wraz z chłopcem, którego życzenie spełniło się i sam oceń, czy na pewno te...
Jeśli zawsze nurtowały cię uczucia ludzi osiedlających się w jakichś odludnych miejscach i zakładających nową miejscowość gra Cities XXL pozwoli ci je poczuć. Zostań fundatorem i założycielem jednego z największych miast. Burmistrz niestety nie żyje jak pączek w maśle. Jest administratorem, dobroczy...
W Rezydencji surykatek czytelnik bez trudu rozpozna język Marty Podgórnik, jego charakterystyczny, niepodrabialny styl i ton, gdzie czułość przeplata się z cynizmem, ból z drapieżnością, humor z pasją. Kolejna znakomita książka gliwickiej autorki zaskakująca językową ekwilibrystyką. Drzwi do Rezyden...

Poniżej prezentujemy fragment książki autorstwa Alberto Villoldo

Wyrazy uznania za

MEDYCYNĘ CIAŁA I DUCHA

„Medycyna Ciała i Ducha to nowy manifest ciała i duszy. Starożytna mądrość potwierdzana jest językiem biologii. Alberto Villoldo tłumaczy postępy medyczne w zakresie tworzenia naszego zdrowia i łączy je z praktykami duchowymi i życiowymi należącymi do tradycji szamańskich – powstaje jedna medycyna, której wszyscy potrzebujemy, by odnowić ciało, umysł i duszę. Nie ma nikogo, kto lepiej poprowadziłby nas w naszej podróży ku prowadzeniu wypełnionego światłem, intensywnego życia”.

— lek. med. Mark Hyman, dyrektor Centrum Medycyny Funkcjonalnej w Cleveland

„Medycyna Ciała i Ducha pozwala wyjść poza niedostrzegane ograniczenia i pisze nowe, inspirujące scenariusze dla naszego życia. Alberto Villoldo z elokwencją i autorytetem przedstawia burzącą stare paradygmaty syntezę tradycyjnej mądrości i nowoczesnej nauki, uzdalniając czytelnika do wyjścia z pozycji biernej ofiary i stania się mistrzem swego przeznaczenia. Medycyna Ciała i Ducha to potężna i pełna mądrości recepta służąca samouzdrawianiu i zarazem okazja do zapanowania nad własnym zdrowiem i przeznaczeniem”.

— dr Bruce H. Lipton, biolog komórkowy

„W Medycynie Ciała i Ducha dr Villoldo elegancko łączy tradycyjną mądrość z najnowszymi zdobyczami nauk o żywieniu, dając program uwalniający przycisk »reset« i otwierając drzwi zdrowiu”.

— lek. med. David Perlmutter, członek Amerykańskiego Kolegium ds. Żywienia, autor Księgi zdrowia mózgu[1] i Aktywuj pełną moc mózgu[2]

„Dr Alberto Villoldo starannie tłumaczy pradawną mądrość językiem najnowszej praktycznej nauki. Medycyna Ciała i Ducha to ważka odpowiedź na problemy zdrowotne ludzi XXI wieku. Ta książka odmieni twoje życie”.

— Joe Dispenza, autor bestsellera „New York Timesa” Efekt placebo[3] oraz Wymień umysł na lepszy model[4]

Medycyna Ciała i Ducha to potężne połącznie filozofii duchowej i prawd naukowych, z których perfekcyjnie została utkana formuła do wykorzystania na co dzień! Łatwa w odbiorze, a jednocześnie zawierająca ponadczasową mądrość, książka Alberta jest naszym przewodnikiem w podróży druzgocącej powszechne fałszywe koncepcje dotyczące nas samych, naszego związku z ciałem oraz świata. Jednocześnie przypomina nam, że klucz do naszego uzdrowienia tkwi w naszej zdolności do zaakceptowania nas samych i świata jako łączącej wszystko świadomej jedności. Nie będziesz mógł się z tą książką rozstać”.

— Gregg Braden, autor bestsellerów „New York Timesa” Boska matryca[5] i Głęboka prawda[6]

Redakcja: Mariusz Warda

Skład komputerowy: Piotr Pisiak

Projekt okładki: Piotr Pisiak

Tłumaczenie: Juliusz Poznański

Wydanie I

Białystok 2016

ISBN 978-83-7377-804-7

ONE SPIRIT MEDICINE

Copyright © 2015 by Alberto Villoldo

English language publication 2015 by Hay House Inc. US

© Copyright for the Polish edition by Studio Astropsychologii, Białystok 2015.

All rights reserved, including the right of reproduction in whole or in part in any form.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej publikacji nie może być powielana

ani rozpowszechniana za pomocą urządzeń elektronicznych,

mechanicznych, kopiujących, nagrywających i innych

bez pisemnej zgody posiadaczy praw autorskich.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być powielana za pomocą urządzeń mechanicznych, fotokopiujących, elektronicznych ani fonograficznych; nie może być również przechowywana w systemach udostępniania, transmitowana ani kopiowana w żadnej formie, zarówno do użytku publicznego, jak i prywatnego – z wyjątkiem zastosowań legalnych, takich jak cytowanie – bez wcześniejszej zgody wydawcy.

Autor niniejszej publikacji, bezpośrednio ani pośrednio, nie udziela porad medycznych ani nie zaleca stosowania żadnej techniki jako formy leczenia dolegliwości fizycznych, emocjonalnych lub medycznych bez zasięgnięcia porady lekarza. Jedyną intencją autorki jest udzielenie informacji natury ogólnej, mającej na celu udzielenie czytelnikowi pomocy w poszukiwaniu emocjonalnego i duchowego dobrostanu. Ani autor, ani wydawca nie ponoszą odpowiedzialności za działania podjęte przez czytelnika, wynikające z zastosowania jakiejkolwiek informacji zawartej w tej książce.

Nazwiska i szczegóły dotyczące niektórych osób zostały zmienione w celu ochrony ich prywatności.

15-762 Białystok

ul. Antoniuk Fabr. 55/24

85 662 92 67 – redakcja

85 654 78 06 – sekretariat

85 653 13 03 – dział handlowy – hurt

85 654 78 35 – www.talizman.pl – detal

strona wydawnictwa: www.studioastro.pl

sklep firmowy: Białystok, ul. Antoniuk Fabr. 55/20

Więcej informacji znajdziesz na portalu www.psychotronika.pl

Skład wersji elektronicznej: Marcin Kapusta

konwersja.virtualo.pl

Elenie Arellano de Villoldo

oraz Elenie V. Carpenter,

matce i siostrze – z miłością

WPROWADZENIE

Wszystko układało mi się dobrze. W życiu zawodowym wspiąłem się na szczyt – zostałem bestsellerowym autorem z 12 książkami w dorobku, naukowcem i antropologiem medycznym z doktoratem z psychologii, szanowanym na całym świecie nauczycielem i uzdrowicielem. Założone przeze mnie Light Body School oraz Four Winds Society gwałtownie rozkwitły: prawie 5 tysięcy osób ukończyło kurs medycyny energetycznej albo towarzyszyło mi w podróżach do Amazonii i Andów. To widzialne osiągnięcia. Ale na mojej ścieżce duchowej otrzymałem jeszcze wiele darów wewnętrznych, w tym ten najcenniejszy – ukochaną partnerkę, która towarzyszy mi na ścieżce.

Gdy wszystko wskazywało na to, że jestem całkowicie spełnionym człowiekiem, moje życie się zatrzymało. Nagle musiałem stanąć do walki o przetrwanie i odwołać się do wszystkiego, czego się nauczyłem w ciągu 30 lat nauki u najlepszych uzdrowicieli na świecie. Widzisz – jestem również szamanem, który uczył się pradawnych metod leczenia u rdzennych mieszkańców dżungli i gór Ameryki Południowej, Karaibów i Azji.

Amazoński las deszczowy to rzecz jasna nie hotel Hilton w Beverly Hills, więc gdy mówię ludziom, czym się zajmuję, często reagują słowami: „Oszalałeś?”. Rozumiem ich obawy. Ścieżka szamańska nie jest dla każdego. Nauka jest rygorystyczna i wymagająca – mnie kosztowała bardzo wiele.

Podczas mojego pobytu w Meksyku, gdzie zabrałem głos jako główny prelegent na konferencji na temat szamanizmu, nagle okazało się, że nie jestem w stanie przejść kilkudziesięciu metrów – po prostu padałem z wyczerpania. Znajomi zrzucili to na karb mojego szalonego grafiku podróży, ale ja wiedziałem, że dzieje się coś strasznie złego.

Kilka dni przed tą podróżą przeszedłem gruntowne i kompleksowe badania lekarskie u specjalistów w Miami. Gdy zadzwoniłem do nich z Meksyku, nie mieli dla mnie dobrych wieści. Najwyraźniej podczas prowadzonych przeze mnie wieloletnich badań w Indonezji, Afryce i Ameryce Południowej musiałem złapać długą listę paskudnych mikroorganizmów, w tym pięć rodzajów wirusa zapalenia wątroby, trzy albo cztery gatunki pasożytów, zamieszkiwanych przez toksyczne bakterie, i jeszcze jakieś robaki. Lekarze powiedzieli mi, że moje serce i wątroba znajdują się na skraju wyczerpania, a mój mózg jest podziurawiony przez pasożyty.

Gdy usłyszałem słowa: „Chodzi o mózg, doktorze Villoldo”, ogarnęła mnie rozpacz. Jak na ironię, tuż przed tymi wydarzeniami opublikowałem książkę pod tytułem Aktywuj pełną moc mózgu[7]. Lekarze poradzili mi, bym poszukał możliwie najlepszej opieki medycznej i natychmiast umieścił swoje nazwisko na liście oczekujących na przeszczep wątroby. Ale gdzie znaleźć zdrowy mózg?

Zaraz po konferencji moja żona, Marcela, jechała do Amazonii, by poprowadzić jedną z naszych wypraw, których uczestnicy pracowali pod opieką szamanów z dżungli, którzy odbyli podróż poza zasłonę śmierci. Stałem w hali odlotów lotniska Cancún, rozważając dwie możliwości: wyjście nr 15 i lot do Miami, gdzie zostałbym przyjęty do najlepszej kliniki, albo wyjście nr 16 i lot do Limy i Amazonii, gdzie byłbym z Marcelą w krainie moich duchowych korzeni. Wszystkie badania wskazywały na to, że umieram; lekarze powiedzieli nawet: „Już powinien pan nie żyć”. Lot do Miami do logiczny wybór. Ale w tamtej chwili zebrałem się na odwagę, by swoją przyszłość powierzyć temu, w co wierzyłem – by żyć tym, czego się tak intensywnie uczyłem. Owego wieczoru zanotowałem w swoim dzienniku:

Poczułem się tak, jakby to był ostatni dzień mojego życia. Na myśl o opuszczeniu tej pięknej ziemi ogarnął mnie smutek, a do tego miałem jeszcze przemówić do 150 osób! Wiedziałem, że muszę lecieć z Marcelą do dżungli. W przeciwnym wypadku znalazłbym się w szpitalu w Miami, szukając ratunku w niewłaściwym miejscu. Teraz jestem z kobietą, którą kocham i wracam do miejsca, w którym wszedłem na moją ścieżkę.

W Amazonii szamani powitali mnie serdecznie. Przyjaźniłem się z tymi mężczyznami i kobietami od kilkudziesięciu lat. I któż znał mnie lepiej, niż Matka Ziemia? Dała mi z siebie wszystko. Gdy przylgnąłem do niej całym ciałem, powiedziała: „Witaj w domu, mój synu”.

Tej samej nocy odbyła się ceremonia z ayahuascą – to napój sporządzany z pnączy z gatunku Banisteriopsis caapi, którego szamani używają do pozazmysłowego postrzegania i uzdrawiania. Byłem zbyt słaby, by wziąć w niej udział, dlatego zostałem w naszym szałasie nad rzeką. Marcela poszła za nas dwoje. Łączącą nas więź wyraża sposób, w jaki mówimy sobie kocham cię: „Desde siempre y para siempre” – „Od zawsze i na zawsze”. Wszedłem w medytację światła, podczas której słyszałem pogwizdywanie szamana i przejmujące pieśni, dolatujące do mnie zza rzeki.

Kilka godzin później Marcela wróciła uśmiechnięta. Pachamama – Matka Ziemia – przemówiła do niej tej nocy słowami: „Sprawiam, że na ziemi wszystko rośnie. Daję Albertowi nową wątrobę. Wszystko inne wie, jak leczyć”. Pachamama wyraziła swą miłość do mnie i wdzięczność za to, że sprowadziłem do niej z powrotem tak wiele jej dzieci. Dając mi nową wątrobę, ofiarowała mi nowe życie. Następnego dnia zanotowałem w dzienniku:

Po porannej jodze w rozległym świetle poranka ukazała mi się świetlista istota. Wyszła z rzeki: widziałem ją jakby we śnie – istota duchowa rodzaju żeńskiego, która dotknęła moich piersi i powiedziała, że jestem dzieckiem Pachamamy, że będę żył jeszcze wiele lat i że będzie o mnie dbała, ponieważ moja praca na ziemi nie dobiegła jeszcze końca.

Mój powrót do Amazonii był początkiem powrotu do samego siebie. Ale najpierw czekało mnie mnóstwo pracy. Byłem ciężko chory. Musiałem stać się wędrowcem na ścieżce uzdrowienia – takiej, jakiej wymagałem od innych. I musiałem sobie przypomnieć: Nie ma gwarancji, Alberto. Między leczeniem a uzdrawianiem jest zasadnicza różnica. Możesz nie zostać uleczony, możesz umrzeć. Lecz niezależnie od tego, co się stanie, zostaniesz uzdrowiony. Wyjdziesz z dżungli jako ktoś zupełnie inny.

Czułem, że uchodzi ze mnie energia życiowa. Gdy w półświetle amazońskiego świtu spojrzałem w lustro, zobaczyłem, że moje pole energetyczne otaczające ciało jest cienkie i blade – nie świeciło jasnym blaskiem, tak jak powinno. Moją twarz spowijała taka sama szarość, jaką widziałem u umierających pacjentów.

Wyczyściłem swój kalendarz – odwołałem wszystkie rozmowy, wykłady i zajęcia. Pierwsze przemówienie, jakie odwołałem, miało się odbyć w Szwajcarii, gdzie z wizytą przebywał słynny brazylijski uzdrowiciel, Jan od Boga. Nigdy go nie spotkałem, ale znałem kierownictwo jego personelu. Kilka dni później zadzwoniono do mnie z propozycją przeprowadzenia sesji uzdrawiającej na odległość. Potem zanotowałem w dzienniku:

Jan pracował nade mną z pomocą towarzyszących mu istot; u wezgłowia łóżka czułem obecność potężnego ducha. Z wątroby wyjęły mi kłak – czułem wydobywane z niej grube włókna. Inne istoty pracowały nad moim sercem, podczas gdy inne przeprowadzały duchową „operację” na moim mózgu. Byłem wyczerpany. Przespałem całą dobę.

Z Amazonii Marcela i ja polecieliśmy do Chile do naszego Ośrodka Medycyny Energetycznej, gdzie prowadzimy intensywne warsztaty. Klasztor/azyl znajduje się w Andach w pobliżu góry Aconcagua, najwyższego szczytu obu Ameryk. Wybraliśmy to miejsce ze względu na tę górę. W języku inkaskim słowo aconcagua znaczy „miejsce, do którego się udajesz, by spotkać Boga”. Właśnie tego potrzebowałem. Nadszedł czas na spotkanie, które już od dawna odkładałem. Miałem teraz tylko jeden cel – uzdrowienie – i musiałem oddać się temu całym sobą.

Moje ciało było istną mapą dżungli i gór, w których pracowałem jako antropolog, zbierając po drodze śmiercionośne stworzenia, których byłem nosicielem. Dżungla to żywe laboratorium biologiczne, więc jeśli spędzi się tam wystarczająco dużo czasu, staje się częścią eksperymentu. Znałem antropologów, którzy zmarli na choroby, na które teraz chorowałem.

Dziewiczy las deszczowy jest wolny od większości chorób, ale by się tam dostać, trzeba przejść przez najpaskudniejsze zakątki cywilizacji zachodniej. Indianie wiedzieli, jak nie kalać swojego gniazda i nie zanieczyszczać wody pitnej, natomiast biali ludzie otoczyli się morzem śmieci i ścieków.

Medycyna duchowa, jaką leczyli mnie szamani, była potężna, ale musiałem dopełnić ją medycyną zachodnią. Lekarze włączyli mi leki odrobaczające – te same, które podawałem swoim psom – oraz antybiotyki, by zabić inne pasożyty. Problem polegał na tym, że robaki same były gospodarzami pasożytów, dlatego gdy je zabiłem, uwolniły do mojego mózgu własne pasożyty, które stały się bardzo toksyczne. Sytuacja była tragiczna. Mój mózg wrzał od czynników zapalnych i wolnych rodników, produkowanych przez lekarstwa i ginące pasożyty. Musiałem przeprowadzić detoks mózgu, by kompletnie nie zwariować.

Mgła umysłowa i mętlik okazały się oczywiste, gdy zaczęliśmy z Marcelą grać w scrabble. Ta gra stała się barometrem mojego zdrowia umysłowego. Nie byłem w stanie składać słów. Później zacząłem również tracić poczucie siebie. Spanikowałem: A jeśli zapomnę, kim jestem? A jeśli stracę świadomość własnego ja? Zza horyzontu wyłaniało się szaleństwo – widziałem je, czułem je i oddychałem nim. Blady strach ogarniał każdą cząstkę mojej istoty.

O ironio – właśnie ten strach przed utratą siebie uratował mnie. Przez kolejne trzy miesiące obserwowałem doświadczane przez siebie szaleństwo. Szamani (i buddyści) dysponują potężnymi technikami samoobserwacji, która rozpoczyna się od pytania: Kim jestem? Następnie pyta się samego siebie: Kto zadaje to pytanie? I zapytałem siebie:Kim jest ten, który popada w szaleństwo?

Nie miałem się gdzie ukryć. Widziałem swoje szaleństwo; widzieli je inni. Lecz – jak zawsze – mój ból miał również swoją drugą stronę. Przepastne głębiny, w które pogrążał się mój duch, miały swoją przeciwwagę we wzlotach mojej duszy. Zacząłem rozumieć, kim byłem, odkąd czas powstał, i kim będę po śmierci. Nękający mnie strach napotkał boską miłość. Przebywałem w obu światach, nie należąc do żadnego. W swoim dzienniku zapisałem:

Budda opuścił pałac swego dzieciństwa, gdy ujrzał śmierć, choroby i starość. Żyłem z tymi trzema zawziętymi żniwiarzami i za nic nie chciałem opuścić wzniesionego przez siebie pałacu ignorancji i arogancji. Poddawałem się bólowi i ekstazie.

Nie sposób opisać ciemności, której sięgnąłem, ale XVI-wieczny mistyk, św. Jan od Krzyża, doskonale wiedział, o czym mówię. Ze swojej osobistej celi pisał:

W noc pełną szczęścia błogiego,

Pośród ciemności, gdzie mnie nikt nie dojrzał,

Jam nie widziała niczego,

Nie miałam wodza ni światła innego

Ponad ten ogień, co w sercu mym gorzał1[8].

Ja również byłem w więzieniu, a moja dusza stanęła w ogniu. Miałem sen:

Jestem w małym domku, jakby samotni. Czekam na duchowe uzdrowienie. Przeszedłem już oczyszczanie wodą, lecz to, na które czekam – inicjacja ogniem – nie jest jeszcze gotowe.

Byłem pacjentem, który powinien był już nie żyć, a teraz – skoro chcę żyć – będę musiał spojrzeć śmierci w oczy. Będę musiał odwołać się do wszystkiego, czego nauczyłem się na swej szamańskiej ścieżce: wszystkich praktyk uzdrawiania, wszystkich technik budowania nowego ciała poprzez pobudzenie produkcji komórek macierzystych w mózgu, sercu i wątrobie.

Zadzwoniłem do swego przyjaciela, Davida Perlmuttera, sławnego neurologa, z którym wspólnie napisaliśmy książkę Aktywuj pełną moc mózgu[9]. Razem opracowaliśmy strategię wykorzystującą silne antyoksydanty w celu wywołania produkcji neuralnych komórek macierzystych, aby ratować mój mózg. W ciągu kilku następnych miesięcy przeżyłem niezliczone iluminacje, których celem było usunięcie wzorca choroby z mojego pola energetycznego, wspomagane dożylnie podawanym glutationem – antyoksydantem oczyszczającym wątrobę – scalaniami duszy, mającymi na celu odnalezienie tych jej części, które zagubiłem w ferworze traumy, oraz eksterioryzacjami – doświadczeniami OOBE, w czasie których mój duch odbywał podróże do krainy Buddy, do stanów bardo, do niebios. Energia poruszała się, płynęła, napotykała przeszkody i znów płynęła. Utknąłem w górkach i dołkach walki o swoje życie. Czas upływał powoli jak martwa rzeka – wyszedłem z niej, wiedząc, że muszę zaprzyjaźnić się z wiecznością. W dzienniku tak opisałem jedno ze scaleń duszy:

Uderzam delikatnie w bęben i tak zaczyna się moja podróż do podziemnego świata, próba dokonania scalenia własnej duszy. Zdaję sobie sprawę z tego, że to niezbyt dobry pomysł. Szaman, który leczy samego siebie ma za pacjenta głupca. Ale znam Przewodnika, Inka Huáscara – prowadzi mnie do komnaty ran, gdzie znajduje się kałuża krwi, która wyzwala we mnie wspomnienia z dzieciństwa: rzeź z czasów rewolucji kubańskiej.

Dostrzegam małego chłopca, który opowiada mi o swojej umowie z Bogiem: że nigdy nie umrze i dlatego nie może opuścić piekła, w którym się znajduje. Drę tę umowę na kawałki i zawieram nową, która brzmi: „Życie, śmierć i odrodzenie żyją we mnie”. Dziecko jest szczęśliwe i dołącza do mnie. Potem spotykamy dziesięcioletniego chłopca, posępnego i poważnego, który wyjaśnia, że musi zostać, by opiekować się tamtym małym chłopcem, któremu w wieku dwóch lat przeprowadzono ratujące życie transfuzje krwi, gdy wskutek użycia skażonej igły zachorował na wirusowe zapalenie wątroby typu C. Mówię mu, że ten mały chłopiec jest teraz ze mną; starszy chłopiec uśmiecha się.

Tej nocy miałem jeszcze jeden sen:

Jestem z przyjaciółmi. Patrzymy na obłożony kwiatami grób. Mój grób. Przyjaciele mówią, że jeśli chcę, mogę tam zostać. Ja jednak mówię im, że ten kawałek ziemi nie będzie mi potrzebny. Widzę, jak moja dusza unosi się spod ziemi.

W snach znajduję ukojenie. Mimo wszystkich duchowych darów, które otrzymywałem, moje ciało wciąż czuło się nędznie. Obawiałem się, że wyczerpuję resztki siły życiowej. Są one przeznaczone na schyłek życia, by umrzeć świadomie. W Bhagawadgicie czytamy:

Albowiem jaki stan istnienia pamięta ten,

kto porzuca swoje ciało,

taki stan bez wątpienia osiągnie2[10].

Nieustannie pytałem siebie: Jaki stan istnienia mam w świadomości? Czułem, że mój umysł chwieje się na krawędzi przepaści. W dzienniku zapisałem:

Cierpienie jest największe, gdy wierzysz, że znalazłeś się u kresu egzystencji i czeka cię zagłada. Odkryłem duchowy świat, kontynuację życia, i zjednoczyłem się z nim. Dziś powiedziałem sobie: „Ja tylko wracam do domu. Może być ciężko – narodziny nie były łatwe – ale wracam do domu”. Jestem błogosławiony, gdyż znam drogę. Ukazano mi ją wiele razy. Podczas ceremonii szamańskich umierałem dziesiątki razy, widziałem moje ciało zgniłym i zwiędłym, i ulatywałem do gwiazd. Poznałem piekło i niebo. Duchy mówią, że mój czas jeszcze nie nadszedł – tak samo jak wtedy, gdy miałem dwa lata.

Jednak tym razem wiedziałem, że mam wybór. Mogłem zdecydować, że zostanę w świecie Ducha. Ale duchy powiedziały mi, że moja praca nie dobiegła jeszcze końca. Będę musiał wrócić do normalnego życia. Umysł wprowadził moje ciało głębiej w stan zapaści, potem zaś w ostateczne poddanie się. Jednak wiedziałem, że wydarzy się coś wielkiego. Lecz najpierw musiałem odwiedzić królestwo umarłych. Miałem sen:

Marcela i ja jesteśmy w terminalu promowym. Mnóstwo ludzi czeka, by wejść na pokład. Mamy małą łódź – tylko dla siebie – tę, która należała do mojego ojca. Ludzie pomagają nam ją zwodować; wiem, jak nią płynąć – ojciec mnie nauczył. Nie ten ziemski, lecz Niebieski.

Przygotowuję się do przepłynięcia wielkiej wody, by dopłynąć do krainy przodków w rzemiośle – ale nie razem z innymi, którzy płyną promem. Płynę do krainy umarłych, ale nie z umarłymi. Płynę z moją szamańską żoną.

To było to: miałem nową życiową misję – zostać szamanem. Zaraz, zaraz! Czy już wiele lat temu nie odpowiedziałem na to wezwanie? Napisałem nawet książkę na ten temat, zatytułowaną Shaman, Healer, Sage[11]. Wszak napisanie książki o szamanizmie nikogo nie czyni szamanem, tak samo jak napisanie książki kucharskiej nie czyni kucharzem, a posiadanie zbioru duchowych ksiąg – adeptem duchowości. Byłem niczym skaut w dzikiej głuszy: umiałem znaleźć drogę przez las, ale nie wiedziałem, dokąd zmierzam. W dzienniku zapisałem:

Przez lata żyłem jak Mojżesz – pomagałem innym dojść do Ziemi Obiecanej, ale sam nie miałem tam wstępu. Teraz jest inaczej. Już jestem w Ziemi Obiecanej. Wpuszczono mnie. Odkryłem przy tym, że drzwi zawsze były otwarte, i że tylko moja duma, gniew i strach trzymały mnie stamtąd z daleka.

Teraz Duch proponował mi nowe życie w ramach dotychczasowego. Wezwano mnie, bym ostatecznie wypełnił swoje przeznaczenie, tym razem bez zarozumiałości i ulegania subtelnej pokusie ziemskich sukcesów. Moje życie na zewnątrz mogło pozostać takie samo, ale moja wewnętrzna postawa musiała się zmienić. Potrzebna była nowa umowa z Duchem.

Czułem się wyzwolony. Byłem wolny. Tamtej nocy miałem sen:

Jestem podłączony do respiratora; przyjaciele mówią „żegnaj”. Nie mam siły się poruszyć ani odezwać, ale czuję się rozkosznie. Odłączają mnie od aparatury podtrzymującej życie. Muszę oswobodzić się z respiratora, by powrócić do życia. Uświadamiam sobie, że mogę odnaleźć wieczność bez umierania. Zrywam z twarzy maskę respiratora i oddycham. Żyję. Rozumiem, że cuda tak organizują czasoprzestrzeń, by mogło nastąpić uzdrowienie.

A potem jeszcze jeden:

Jestem pilotem wycieczki autokarowej. Przybywamy do klasztoru z wieloma pustymi celami. W jednej z nich znajdują się podświeczniki. Zapalam świecę, zostawiam kilka drobnych, po czym schodzę po wykutych w skale spiralnych schodach, które stopniowo stają się coraz węższe. Docieram na dół i gdy przeciskam się przez wyjściową szczelinę, uświadamiam sobie, że grupa przez nią nie przejdzie. Przesłanie jest jasne: muszę znaleźć inną, rzadziej uczęszczaną drogę. Muszę iść sam.

Znów stanąłem przed wyborem. Nie musiałem zostawać na Ziemi; mogłem powrócić do domu. Poprzednio stanąłem przed takim wyborem, gdy byłem dzieckiem, wystraszonym i ogarniętym bólem, ale mój strach przed Wielką Podróżą już minął.

Wtedy zdałem sobie sprawę, że nie muszę umierać w dosłownym sensie. Mógłbym umrzeć symbolicznie. Mógłbym żyć i uzdrowić siebie, by pomagać i uzdrawiać innych. Gdy podjąłem tę decyzję, zacząłem wracać do zmysłów. Poczułem, że mój duch ponownie wnika w ciało. Strach i zdziwienie powróciły, gdy mgła umysłowa zaczęła ustępować i zobaczyłem, że moją ścieżką jest zarządzanie całością życia i ziemią.

Powrót do zdrowia zajął mi ponad rok. Mój przyjaciel, Mark Hyman, lekarz i autor książek Koniec z cukrzycą i otyłością oraz10-Day Detox Diet[12], pomógł mi opracować dietę wspomagającą leczenie. Znalazły się w niej między innymi soki z zielonych owoców na śniadanie oraz superżywność i supersuplementy, stymulujące naturalne zdolności regeneracyjne organizmu i oczyszczające wątrobę i mózg. Całkowicie zmieniłem sposób odżywiania.

Dziś jestem całkowicie zdrowy, a w zasadzie bardziej niż zdrowy. Jestem nowym człowiekiem. Umysł funkcjonuje na wyższym poziomie niż przez wcześniejszych kilkadziesiąt lat. Mój mózg i serce wyzdrowiały. I mam nową wątrobę – nie z przeszczepu, ale własną, całkowicie zregenerowaną.

W książce Aktywuj pełną moc mózgu piszę na temat neuroplastyczności oraz sposobów aktywowania produkcji neuralnych komórek macierzystych, regenerujących mózg. W okresie kryzysu zdrowotnego byłem swoim własnym eksperymentem, który wykazał, że nie tylko mózg produkuje komórki macierzyste. Taką zdolność posiadają wszystkie organy ciała; możemy się nauczyć uruchamiać te mechanizmy naprawcze w celu budowania nowego ciała, które jest zdrowsze i odporniejsze. Jednocześnie skorzystałem z medycyny energetycznej, której nauczyli mnie szamani, i która pozwoliła mi usunąć wzorce choroby z mojego pola energetycznego i osiągnąć optymalny stan zdrowia.

Do tej pory unikałem opowiadania historii mojego powrotu do zdrowia. Ludzie są sceptycznie nastawieni do „cudownych” wyzdrowień. Gdy ktoś pyta „Czemu zawdzięczasz zwycięstwo nad śmiercią?”, zwykle odpowiadam „Łasce Ducha”. To prawda, jednak nie cała. Gdyby łaska była jedynym czynnikiem, który umożliwia rekonwalescencję, wszyscy bylibyśmy okazami zdrowia. Zwycięstwo nad śmiercią zawdzięczam Medycynie Jednego Ducha – ona zaś nie potrzebuje cudu, by zostać przez nią uzdrowionym.

Medycyna Jednego Ducha opiera się na starożytnych szamańskich metodach uzdrawiania, których korzenie sięgają 50 tysięcy lat wstecz – czasów naszych paleolitycznych przodków, i których skuteczność potwierdzają przełomowe odkrycia współczesnej neuronauki. Po raz pierwszy zetknąłem się z nimi wiele lat temu, kiedy prowadziłem prace w terenie w Amazonii i Andach. Te tradycyjne praktyki zyskują potwierdzenie w dzisiejszej wiedzy na temat ciała i mózgu człowieka. W ciągu ostatniej dekady, razem z lekarzami Markiem Hymanem i Davidem Perlmutterem, stosowałem ten program u pacjentów, którzy w celu detoksykacji i leczenia korzystali z naszych tygodniowych terapii. Wracali z odświeżonymi organizmami i mózgami. Teraz, w książce Medycyna Ciała i Ducha, daję ci możliwość zbudowania nowego ciała za pomocą tych samych technik.

Mój kryzys zdrowotny należał do ekstremalnych przypadków. Jednak faktem pozostaje, że wszyscy zmagamy się na śmierć i życie z toksycznymi czynnikami współczesnego życia, które naraża na szwank nasze zdrowie i dobrostan. Wielu z nas odczuwa stres fizyczny i emocjonalny, i ciekawe dlaczego – mimo dostępności całej gamy leków przeciwlękowych i antydepresyjnych oraz technik relaksacyjnych – nic nie wskazuje na to, by problem został rozwiązany.

Jednocześnie obserwujemy wzrost przypadków otyłości, cukrzycy, ADHD, autyzmu i choroby Alzheimera w stopniu alarmującym. Blisko 70 procent Amerykanów cierpi na nadwagę, zaś jedno dziecko na trzy spośród urodzonych dziś w Ameryce zachoruje na cukrzycę typu 2 przed osiągnięciem 15. roku życia. Pięćdziesiąt procent zdrowych 80-latków narażonych jest na ryzyko zachorowania na chorobę Alzheimera3. Ta ostatnia bywa nazywana cukrzycą typu 3 i kojarzona jest z wysokoglutenową, opartą na pszenicy dietą oraz z poddanym stresom mózgiem4. A to zaledwie kilka chorób, które zabijają nas przedwcześnie i obniżają jakość naszego życia.

Nasi przodkowie, żyjący w epoce paleolitu, podobnie jak wiele kultur plemiennych, wśród których żyłem podczas pobytu w Amazonii i Andach, nie wiodły, jak się nam często wydaje, krótkiego i ciężkiego życia. Ludzie ci cieszyli się zdrowszym życiem, prowadzili mniej wojen, rzadziej padali ofiarami przemocy i podlegali mniejszej ilości stresów, niż ich potomkowie, łącznie z nami. Czemu zawdzięczali zdrowie i dobrostan? Głównie diecie roślinnej i Medycynie Jednego Ducha.

Medycyna Jednego Ducha pomoże ci uniknąć chorób, które pustoszą dzisiejszą cywilizację. Szamani dawnych wieków byli mistrzami profilaktyki. Nie musisz być ciężko chory, by wykorzenić fizyczne, emocjonalne i duchowe cierpienie i przywrócić swemu życiu równowagę. Stosując zasady i praktyki przedstawione na kartach tej książki, możesz w ciągu kilku dni poczuć się lepiej i zacząć oczyszczać umysł oraz uzdrowić mózg w ciągu tygodnia. W ciągu sześciu tygodni możesz wejść na drogę budowania nowego ciała, które błyskawicznie się leczy i z gracją starzeje, jak również mózgu, który będzie wspierał cię w wykuwaniu głębokiej więzi z Duchem i doświadczaniu odświeżonego poczucia celu w życiu. Medycyna Jednego Ducha może dać ci to wszystko, tak jak dała mnie.

JAK KORZYSTAĆ Z TEJ KSIĄŻKI

Książkę tę skonstruowałem tak, by przeprowadzić cię przez etapy przygotowujące do przyjęcia uzdrowienia oferowanego przez Medycynę Jednego Ducha. Aby wynieść jak najwięcej korzyści z tego procesu, zalecam czytać rozdziały w istniejącym porządku oraz wykonywać praktyki i ćwiczenia.

Część I. Odkrywanie wewnętrznego uzdrowiciela wprowadza w świat Medycyny Jednego Ducha i ukazuje, czym jest ten starożytny system uzdrawiania oraz jak odnosi się do fizycznych i mentalnych wyzwań współczesnego życia. Przekonasz się, czym Medycyna Jednego Ducha różni się od medycyny zachodniej i co będziesz musiał zrobić, by skorzystać z jej uzdrawiającej mocy. Poznasz niewidzialny świat promiennej, żywej energii, która przenika widzialny świat zmysłów, oraz rolę Ducha jako siły harmonizującej. Poznasz tyranizującą mentalność, która zdominowała ludzkość, odkąd ta odeszła od kultury agrarnej, i dowiesz się, w jaki sposób wciągnęła nas w stan wojny z samymi sobą, ze sobą nawzajem oraz z planetą, podkopując nasze zdrowie i dobrostan.

Część II. Porzucenie starych dróg wskazuje miriady toksyn środowiskowych i endogennych, na których działanie jesteśmy narażeni, i wyjaśnia, dlaczego detoksykacja organizmu i mózgu ma kluczowe znaczenie dla zdrowia. Dowiesz się, czym jest nader ważny „drugi mózg”, znajdujący się w układzie trawiennym, oraz jak oczyścić się z toksyn zalegających w jelitach i zasilić pożyteczne bakterie mikrobiomu. Poznasz superżywność i suplementy, które wspomagają regenerację mózgu i jelit. Odkryjesz toksyczny wpływ zbóż i cukrów oraz dowiesz się, w jaki sposób post pomaga mózgowi zasilić się zdrowymi tłuszczami i białkami, i produkować neuralne komórki macierzyste, by mógł się regenerować i udoskonalać.

Część III. Przezwyciężenie prześladującej śmierci mówi o dysfunkcyjnych wzorcach mentalnych i emocjonalnych, związanych z gniewem i strachem, i dowiesz się, które składniki odżywcze poprawiają wyższe funkcje mózgowe i pomagają radzić sobie ze stresem. Poznasz mitochondria, centra energetyczne komórek. Dziedziczone tylko po matkach, zaprezentują żeńską energię życiową. Dowiesz się, jak wyzerować komórkowe zegary śmierci i jak włączyć białka długowieczności, kontrolowane przez mitochondria. Dowiesz się również, jaki wpływ na organizm mają wolne rodniki i stan zapalny, oraz w jaki sposób naprawić wyrządzone przez nie szkody. Poznasz także tradycyjne szamańskie techniki uzdrawiania, które oczyszczają pole energetyczne z wzorców chorób i udoskonalają to pole tak, by leczyło ciało i mózg.

Część IV. Ze spokoju wyłania się odrodzenie wesprze cię w dopełnieniu procesu porzucenia starych, niezdrowych sposobów myślenia, by Medycyna Jednego Ducha mogła cię uzdrowić. Dowiesz się, w jaki sposób porzucić stare przekonania na temat własnej przeszłości i przyjąć nowe, wyzwalające przekonania czy mitologię. Dzięki wprowadzeniu w nauki koła uzdrawiającej mocy przezwyciężysz strach przed utratą i zmianą i odkryjesz cel swej wędrówki przez życie. Poznasz praktyki kultywowania ciszy i uważności, pokonując ostatni etap podróży ku Jednemu Duchowi – poszukiwanie wizji.

Z końcem książki zbadamy, co zachodzi po przyjęciu Medycyny Jednego Ducha oraz w jaki sposób utrwalić w sobie jej uzdrawiające działanie i promować zdrowie umysłu, ciała i duszy dla wszystkich istot i ziemi.

Część IODKRYWANIE WEWNĘTRZNEGO UZDROWICIELARozdział 1MEDYCYNA SZAMAŃSKA

Zaledwie kilka dni

dzieli cię od dobrego samopoczucia.

W dzisiejszych czasach nasze umysły, emocje, związki i ciała nie znajdują się w stanie równowagi. Wiemy o tym, jednak konsekwentnie to ignorujemy, dopóki nie stanie się coś bardzo złego – przerażająca diagnoza, zerwanie związku, śmierć bliskiej osoby albo po prostu niezdolność do normalnego funkcjonowania na co dzień. Gdy sprawy tylko trochę nam się komplikują, czytamy odpowiedni poradnik albo zapisujemy się na warsztaty. Ale gdy dzieje się coś naprawdę niedobrego, wówczas do rozwiązania problemu angażujemy specjalistów – onkologa w przypadku raka, neurologa w przypadku problemów z mózgiem, a psychologa, by pomógł nam odnaleźć spokój i zrozumieć rodzinę. Jednak to fragmentaryczne podejście do zdrowia to zaledwie tymczasowe rozwiązanie. Aby prawdziwie się leczyć, musimy powrócić do pierwotnej recepty na zdrowie umysłu, ciała i duszy, odkrytej przez szamanów – tradycyjnych uzdrowicieli – tysiące lat temu: Medycyny Jednego Ducha.

Medycyna Zachodu wypracowała system skupiony na chorobach, który rozpoznaje tysiące ich rodzajów i opracowuje miriady leków. Natomiast Medycyna Jednego Ducha to system skupiony na zdrowiu, który identyfikuje tylko jedną dolegliwość i jedno lekarstwo. Chorobą jest nasze oddzielenie od uczuć, ciał, ziemi i Ducha. Lekarstwo na nią stanowi doświadczenie pierwotnej Jedności ze wszystkim, które przywraca wewnętrzną harmonię i umożliwia uzdrowienie z wszelkich chorób, niezależnie od ich przyczyny.

Wszyscy pragniemy, by czasowa rozpiętość naszego zdrowia – okres, w którym znajdujemy się w optymalnym stanie zdrowia – równała się długości naszego życia. Medycyna Jednego Ducha zapewnia nam optymalny stan zdrowia umysłu, ciała i duszy dzięki temu, że zajmuje się pierwotną przyczyną cierpienia fizycznego, umysłowego i emocjonalnego, zamiast jedynie leczyć objawy. Słowa zdrowie (ang. health) i uzdrawianie (ang. healing) pochodzą od staroangielskiego haelen, stanowiącego rdzeń słów cały (ang. whole) i święty (ang. holy). Gdy cały twój system powróci do równowagi, jedzenie przestanie cię zatruwać, ciało zacznie naturalnie się naprawiać i leczyć, twoje związki przestaną być polem emocjonalnej walki, a twoje poczucie oddzielenia od natury i Ducha zniknie.

W sercu Medycyny Jednego Ducha znajduje się pradawna praktyka zwana poszukiwaniem wizji – precyzyjnie opracowane spotkanie z naturą i niewidzialnym światem. Poszukiwanie wizji – poprzez post i medytację – rozbudza systemy autoregeneracyjne organizmu i odnawia twoje połączenie z Duchem i twoim najgłębszym celem. W tradycyjnych kulturach, w których kształtowałem się jako szaman, zwyczajem jest poszukiwanie wizji na łonie dzikiej natury. Jednak doświadczenie Jednego Ducha może mieć miejsce wszędzie – nawet w twoim ogrodzie albo w parku w centrum wielkiego miasta.

W rzadkich przypadkach spotkanie z Duchem następuje spontanicznie, jak grom z jasnego nieba. Ale dla większości z nas skorzystanie z Medycyny Jednego Ducha to dłuższy proces, wymagający starannych przygotowań. W przeciwnym wypadku najprawdopodobniej będzie to doświadczenie przelotne – nagły przebłysk w postaci wglądu albo objawienia, który wprawdzie świetnie nada się do opowiedzenia przy kolacji spożywanej w gronie przyjaciół, ale na pewno nie trwały, który przetransformowałby twoje życie. Stworzenie podstaw dla transformacji wymaga zarówno fizycznych, jak i duchowych czynności.

PRZYGOTOWANIE MÓZGU NA MEDYCYNĘ JEDNEGO DUCHA

Aby skorzystać z Medycyny Jednego Ducha, musimy przygotować mózg. Dzisiejszy styl życia, przesycony kofeiną, poszarpany i szybki, trzyma nas w stanie ciągłego stresu. Musimy uwolnić się od hormonów stresu, które wyzwalają w mózgu reakcję „walcz lub uciekaj”, i zacząć wytwarzać substancje tworzące zdrowie, spokój i radość. Proces zaczyna się od detoksykacji: usunięcia z mózgu śmiercionośnych toksyn i zredukowania poziomu adrenaliny i kortyzolu – hormonów stresu. Następnie superżywność naprawia obszar mózgu odpowiedzialny za procesy uczenia się i pomaga szyszynce produkować DMT, czyli dimetylotryptaminę, substancję psychoaktywną, zwaną również „molekułą duszy”. DMT pozwala nam doświadczać stanu Jedności oraz połączenia z tym wszystkim, czego doświadczają osoby medytujące.

Fizyczne przygotowanie do Medycyny Jednego Ducha wiąże się również z przejściem na dietę bogatą w składniki fitoodżywcze – czyli pochodzenia roślinnego. Stosowane do uzdrawiania od paleolitu, nie tylko pomagają nam naprawić i przygotować mózg, ale również wprawiają nas w nadzwyczajny stan zdrowia. Rośliny te zawierają mnóstwo modyfikatorów genetycznych, które uruchamiają ekspresję ponad 500 genów odpowiedzialnych za zdrowie i równocześnie hamują ekspresję ponad 200 genów odpowiedzialnych za powstawanie chorób. Składniki fitoodżywcze przywracają nam równowagę neurochemiczną, pozwalając nam zacząć leczyć siebie i naszych bliskich zgodnie z naszymi najlepszymi intencjami.

Ta zamiana substancji z toksycznych na odżywcze, ze śmiercionośnych na dające życie, ma fundamentalne znaczenie dla odzyskiwania zdrowia i osiągania optymalnego dobrostanu. Nie uzdrowisz swoich emocji, jeżeli twój mózg skażony jest rtęcią lub ołowiem albo jeśli masz nieustannie chwiejny umysł z powodu odniesionego w dzieciństwie urazu mózgu lub jego uszkodzenia przez obecne w żywności pestycydy. Oczyszczenie się z toksyn środowiskowych ma kluczowe znaczenie dla przywrócenia zdrowia fizycznego i umysłowego. Kolejnym kluczowym czynnikiem przygotowującym fizycznie na przyjęcie Medycyny Jednego Ducha jest odbudowa mikrobiomu – ponad 600 gatunków bakterii żyjących w twoich ustach, na skórze i w jelitach. Medycyna Jednego Ducha pomoże ci zregenerować mózg i ciało dzięki aktywacji genów długowieczności i przywróceniu alchemicznemu laboratorium mózgu jego zadania w postaci produkcji molekuł rozkoszy, które zbliżają nas do Ducha i natury.

PRZYGOTOWANIE UMYSŁU NA MEDYCYNĘ JEDNEGO DUCHA

Aby doświadczyć Medycyny Jednego Ducha, nie musisz potrząsać grzechotkami ani uderzać w bęben, jak robili to dawni szamani, chociaż mogłoby to przygotować twój umysł na tej samej zasadzie, na jakiej założenie kostiumu i nałożenie makijażu pomaga aktorowi wczuć się w odgrywaną postać. Natomiast będziesz musiał wyciszyć swój nadaktywny umysł, rozpraszany hałasami cywilizacji, i zapewnić mu powrót do natury. Nie mam tu na myśli wyprawy do Parku Narodowego Yosemite ani Canadian Rockies, lecz powrót do naturalnego, nieudomowionego ja – do tego, kim jesteś bez odgrywanych ról i bez oczekiwań, bez e-maili i listy rzeczy do załatwienia, do autentycznego ciebie w rdzeniu twojej istoty. W ciszy wewnętrznego świata spotkasz się ze swą nieskończoną naturą.

Superżywność i substancje neuroodżywcze spowodują takie zmiany w twoim mózgu, które przygotują cię na nadzwyczajne doświadczanie wyższych stanów świadomości, natomiast przygotowania umysłowe pomogą ci pozbyć się ograniczających przekonań i toksycznych zachowań. Gdy pozbędziesz się przestarzałych opinii na temat swojej przeszłości, Medycyna Jednego Ducha będzie mogła wypełnić całą twoją istotę niczym permanentna kroplówka ze zdrowych substancji odżywczych.

Jeżeli wziąłeś udział w prowadzonych przeze mnie warsztatach albo wyprawie do Amazonii bądź Andów na spotkanie z szamanami, niektóre idee przedstawione w tej książce mogą być ci znane. Dlatego możesz odnieść wrażenie, że jesteś już gotów na spotkanie z Medycyną Jednego Ducha i nie potrzebujesz wykonywać żadnej pracy. Ale czy naprawdę poczyniłeś wszystkie niezbędne, fizyczne i duchowe przygotowania? Nawet jeśli byłeś już na poszukiwaniu wizji – a może odbyłeś je wiele razy – za każdym razem jest to nowe doświadczenie i okazja ku temu, by udać się na głębsze spotkanie z Duchem. Szamani zawsze przygotowują się do pracy z niezwyczajnymi energiami niewidzialnego świata w celu tworzenia i podtrzymywania zdrowia i dobrostanu.

KORZYŚCI PŁYNĄCE Z MEDYCYNY JEDNEGO DUCHA

Gdy przyjmiesz Medycynę Jednego Ducha, łatwiej będzie ci poruszać się pomiędzy widzialnym światem zmysłów i codziennych zadań a niewidzialnym światem Ducha. Będziesz jak zgrabny jaguar – równoważąca siła lasu deszczowego, która służy jako pośrednik między światem widzialnym a niewidzialnym, gdy przekraczając zasłonę śmierci, wędruje do świata wieczności.

Niezależnie od tego, czy cierpisz na chorobę spowodowaną stylem życia, czy też jesteś fizycznie, umysłowo lub emocjonalnie wyczerpany przez życiowe wyzwania, Medycyna Jednego Ducha może pomóc ci poczuć się lepiej i ponownie rozwinąć poczucie celu. Jeżeli chcesz naprawić alchemiczne laboratorium swojego mózgu, będziesz mógł zaradzić problemom zdrowotnym, zanim zmanifestują się w ciele, i doświadczyć zdrowia na każdym poziomie swojej istoty.

Rdzeń Medycyny Jednego Ducha stanowi idea mówiąca, że nasz sposób postrzegania świata zewnętrznego jest projekcją wewnętrznych map, kształtujących nasze przekonania i determinujących nasze myśli, uczucia i zachowania. Mapy te, przechowywane w mózgu w postaci sieci neuronalnych, są podświadomymi programami, które kierują naszymi życiowymi doświadczeniami i określają stan naszego zdrowia. Chcemy zmienić mapy, zgodnie z którymi 50-procentowe ryzyko zachorowania na chorobę Alzheimera po ukończeniu 85. roku życia albo szalejący rak czy choroby układu krążenia są czymś „normalnym”. Kluczem do osiągnięcia optymalnego stanu zdrowia jest wymiana nieświadomych map i ograniczających przekonań, które doprowadziły nas do toksycznego stylu życia i toksycznych związków.

Wiele lat temu zapytałem pewnego staruszka, mieszkańca amazońskiego lasu deszczowego, dzięki czemu uniknął chorób wieku starczego. „Po prostu – odpowiedział – prowadzę długie i zdrowe życie”. Roześmiałem się i powiedziałem, że nie zrozumiał pytania: chciałbym wiedzieć, jak uniknąć chorób wieku starczego. Uśmiechnął się i powtórzył swoją odpowiedź.

Dziś rozumiem, co miał na myśli. Wszystkie praktyki stanowiące codzienną część pradawnej szamańskiej drogi zapewniają długie i zdrowe życie. Opisane w tej książce superodżywcze substancje mają właściwości aktywacji uśpionych mechanizmów antyoksydacyjnych w każdej komórce ciała, ugaszenia aktywności wolnych rodników w mózgu i uruchomienia ekspresji ukrytych genów długowieczności, zapobiegających powstawaniu chorób związanych ze starzeniem. Duchowe nauki koła uzdrawiającej mocy pomagają nam porzucić destrukcyjne i pozbawiające mocy historie z przeszłości, które sprawiają, że wciąż powtarzamy dawne traumy i historię zdrowia naszych przodków. Natomiast poszukiwanie wizji pozwala nam odnaleźć nowe mity przewodnie, które pomagają nam uzdrowić ciało i umysł i odnowić pasję życia.