Strona główna » Dla dzieci i młodzieży » Mój niesforny szczeniak cz. 4. Urwis na pidżama party

Mój niesforny szczeniak cz. 4. Urwis na pidżama party

4.00 / 5.00
  • ISBN:
  • 978-83-7895-593-1

Jeżeli nie widzisz powyżej porównywarki cenowej, oznacza to, że nie posiadamy informacji gdzie można zakupić tę publikację. Znalazłeś błąd w serwisie? Skontaktuj się z nami i przekaż swoje uwagi (zakładka kontakt).

Kilka słów o książce pt. “Mój niesforny szczeniak cz. 4. Urwis na pidżama party

Zbliżają się urodziny Eli. Dziewczynka marzy o tym, aby zorganizować urodzinowe przyjęcie. Dziewczynka wie, że na przyjęciu nie może zabraknąć też Urwisa! Mama jednak obawia się, że piesek znów będzie się źle zachowywał i początkowo nie chce się na to zgodzić. Czy Urwis będzie w końcu grzeczny i nie popsuje urodzi Eli?

Polecane książki

Zadajesz sobie życiowe pytania? To świetnie. W tej książce dostaniesz szansę na uzyskanie swoich odpowiedzi. Ale nie oczekuj, że czytając ją, twoje problemy rozwiążą się same i znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Nie znajdziesz tu też gotowych odpowiedzi na wszystkie osobis...
"Brudnomaszynopis" to zbiór tekstów odgrzebanych w szufladzie, napisanych w czasach, gdy internet był przywilejem, a poezję pisało się na maszynie. Większość wierszy została odtworzona z takich właśnie notatek na brudno, utrwalonych przed laty nie na komputerze, nie piórem, nie długopisem, ale w...
Stan prawny na 1.01.2008 r. Ustawa z dnia 29 lipca 2005 r. o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego w prawo własności nieruchomości jest już trzecią próbą masowego uwłaszczenia użytkowników wieczystych. Kwestia transformacji użytkowania wieczystego w prawo własności od lat budzi duże zai...
Zbiór niezwykłych, krótkich historyjek, którego bohaterami są: mała dziewczynka o imieniu Lodzia oraz jej przyjaciel – ptak Dudek. Niesforne zwierzątko zmaga się z pytaniami na temat bezpieczeństwa, przyjaźni i przeżywanych uczuć. Jego towarzyszka wspiera go, pomaga w niezwykle rozsądny i mądry spos...
Książka prezentuje wieloaspektowo problematykę zmian w prawie związanych z transformacją ustrojową 1989 roku. Prezentowane w publikacji teksty analizują wpływ zmian ustrojowych i gospodarczych na wybrane gałęzie i instytucje prawa publicznego i prywatnego. Celem opracowania jest ukazanie tych obs...
Mogę wreszcie oddać w ręce czytelników drugą część mojej książki o Jezusie z Nazaretu. (…) W przedmowie do części pierwszej powiedziałem, że moim pragnieniem było ukazanie „postaci i orędzia Jezusa”. Może trzeba było w tej książce umieścić te dwa słowa – postać i orędzie – jako jej podtytuł i w...

Poniżej prezentujemy fragment książki autorstwa Holly Webb

Mój 
niesforny 
szczeniakUrwisDla Williama – H.W.Dla Si – K.P.

Tytuł oryginału: My Naughty Little Puppy. Rascal’s Sleepover Fun

Przekład: Jacek Drewnowski

Redaktor prowadząca: Sylwia Burdek

Korekta: Teresa Lachowska

Skład i łamanie: Bernard Ptaszyński

Copyright © for the Polish edition by

Wydawnictwo Zielona Sowa, Warszawa 2013

Wszystkie prawa zastrzeżone.

Text copyright © Holly Webb, 2011

Ilustrations copyright © Kate Pankhurst, 2011, 2012

ISBN 978-83-7895-593-1

Wydawnictwo Zielona Sowa Sp. z o.o.

00-807 Warszawa, Al. Jerozolimskie 96

tel. 22 576 25 50, fax 22 576 25 51

www.zielonasowa.pl

wydawnictwo@zielonasowa.pl

Rozdział
pierwszyUrwis na zakupach

– Zostań, Urwisie. Dobry piesek – Ela poklepała łebek Urwisa, a on podniósł na nią lśniące, pełne nadziei oczy. Wokół unosiły się smakowite zapachy, a on był głodny. Zawsze był głodny i ślinka mu ciekła, gdy czuł cudowną woń pieczywa dolatującą zza drzwi supermarketu.

Ela ruszyła za swoją mamą, oglądając się przez ramię na Urwisa.

– To nie potrwa długo – zawołała do niego z nadzieją, że nic mu się nie stanie. Nie przywykł do zostawania samemu, ale mama chciała wpaść do sklepu po drodze do domu, gdy wracały ze spaceru w parku. – Może lepiej z nim zostanę – zaproponowała z niepokojem w głosie.

Mama uśmiechnęła się.

– Nic mu nie będzie, Elu. Musimy się tylko pospieszyć. A będę cię potrzebować, bo mają tu na wystawie piękne torty urodzinowe. Pomyślałam, że wybierzesz któryś i będziemy mogły zamówić go z wyprzedzeniem na twoje urodziny.

Dziewczynka z radością pokiwała głową.

– Niedługo wrócimy, Urwisie!

Piesek chciał iść za nią i cicho zaskamlał, nie wiedząc, dokąd poszła. Pociągnął smycz, próbując podążyć za panią, ale Ela przywiązała ją do metalowego uchwytu w ścianie.

Ela i mama weszły do sklepu i ruszyły w kierunku tortów na przeciwległym końcu.

– O! Spójrz na ten! – Ela podziwiała wystawę tortów i wskazała jeden udekorowany syrenką na górze. Jej ogon ciągnął się wzdłuż boku tortu.

– Jest też tort z psem, ale to dalmatyńczyk. Myślisz, że zrobiliby tort z Jackiem Russellem, takim jak Urwis?

Mama popatrzyła na nią z powątpiewaniem.

– Nie wiem, ale chyba można spytać.

– Tort czekoladowy… z brązowym i białym lukrem – dodała Ela z nadzieją.

Ale mama zmarszczyła brwi.

– Co tam się dzieje?

Dwie pracownice sklepu w towarzystwie ochroniarza, który rozmawiał przez krótkofalówkę, biegli alejką między półkami. Ela odwróciła się, by zobaczyć, dokąd tak pędzą.

– Nie, raczej nie jest groźny… ale nigdy nie wiadomo… – mówił ochroniarz przez radio.

Dziewczynka podniosła głowę, patrząc na mamę oczami szeroko otwartymi z przerażenia. Miała straszne przeczucie, że wie, o kim mowa.

– Uwiązałaś Urwisa, prawda? – spytała mama.

– Tak, oczywiście! – odparła szybko Ela. – Ale wiesz, jaki on jest… – dodała.

Ela nadal miała nadzieję, że całe zamieszanie nie ma z nimi nic wspólnego, a jej szczeniak wciąż siedzi grzecznie na zewnątrz. Ale wtedy po sklepie poniosło się echem donośne szczekanie i Urwis puścił się ku niej radosnym pędem, ciągnąc za sobą smycz i niosąc w pysku resztki opakowania dość drogich ciastek.

Upuścił ciastka i wskoczył w ramiona swojej pani, liżąc jej całą twarz. Nie wiedział, gdzie się podziała dziewczynka, i teraz bardzo się ucieszył na jej widok.

– Zabierzmy go stąd, Elu – mruknęła mama, zbierając to, co zostało z paczki ciastek. W tym momencie podszedł do nich ochroniarz.

– A zatem to twój pies? – spytał, patrząc na Urwisa spod ściągniętych brwi.

– Bardzo przepraszam! – jęknęła Ela. – Uwiązałam go na dworze, naprawdę! Musiał jakoś odczepić smycz, a potem przyszedł mnie szukać.

– Weszłyśmy tylko na chwilę – mruknęła mama. – Już zabieramy go do domu… I oczywiście zapłacę za ciastka…

– Żeby się to więcej nie powtórzyło! – powiedział im surowo ochroniarz, a gdy Ela i mama oddaliły się, dodał: – I kupcie książkę o wiązaniu węzłów!

– Elu, słowo daję, w życiu nie było mi tak wstyd – mama była czerwona jak burak, gdy pospiesznie płaciła za ciastka. – Chyba już nigdy nie będziemy mogły tu przyjść!

Urwis wychylił się ponad ramieniem Eli, patrząc z żalem na to miejsce pełne wspaniałych zapachów. Cieszył się, że znalazł swoją panią, ale czemu musieli tak szybko stąd wychodzić?

Ela i mama szły do domu dosyć szybko, a Urwis truchtał między nimi. Policzki mamy wciąż były czerwone ze wstydu, a Ela zastanawiała się, czy to oznacza, że jednak nie dostanie tortu urodzinowego. „Ale mamie wreszcie przejdzie… prawda?” – miała nadzieję Ela.

To jednak nie był zapewne dobry moment na pytanie o przyjęcie. Ela bardzo liczyła, że będzie mogła po przyjęciu zorganizować pidżama party, ale mama nie wydawała się szczególnie zachwycona tym pomysłem. Gdy Ela spytała ją o to pierwszy raz, mama powiedziała, że to przemyśli, i ciągle nie powiedziała ani „tak”, ani „nie”. Była zdania, że w pokoiku Eli nie ma miejsca na to, aby spały tam dodatkowe osoby, chociaż dziewczynka uważała, że zmieści się jej najlepsza przyjaciółka, Krysia, a także Janka i Lidka, chociaż może nie będą mogły oddychać, ściśnięte na podłodze.

– Naprawdę go przywiązałam, mamo – powiedziała cicho.

Mama opuściła na nią wzrok i westchnęła.

– Wiem, Elu. To nie twoja wina. Nie powinnam proponować, żeby zostawiać go samego przed sklepem. Ciągle jest mały i nie rozumie, co się dzieje.

Ela popatrzyła na Urwisa. Odpowiedział jej spojrzeniem błyszczących oczu i mimowolnie się uśmiechnęła. Czasami podejrzewała, że piesek po prostu lubi być niegrzeczny, ale i tak go kochała.

Rozdział
drugiKtoś nowy

– Czułam się tak, jakby