Strona główna » Dla dzieci i młodzieży » Mój niesforny szczeniak. Część 3. Zabawy z Urwisem

Mój niesforny szczeniak. Część 3. Zabawy z Urwisem

5.00 / 5.00
  • ISBN:
  • 978-83-7895-594-8

Jeżeli nie widzisz powyżej porównywarki cenowej, oznacza to, że nie posiadamy informacji gdzie można zakupić tę publikację. Znalazłeś błąd w serwisie? Skontaktuj się z nami i przekaż swoje uwagi (zakładka kontakt).

Kilka słów o książce pt. “Mój niesforny szczeniak. Część 3. Zabawy z Urwisem

Jack Russell Terrier: mały pies, WIELKI charakter!
Chociaż te małe, żwawe psy wyhodowano jako rasę myśliwską, świetnie nadają się też na domowych ulubieńców. Są bardzo odważne i wierne, a przede wszystkim pragną być w centrum uwagi! Można je tresować i uczyć różnych sztuczek. Te psy są też bardzo wesołe i zabawne, więc nigdy nie można się przy nich nudzić.
Gdy Ela nadaje szczeniakowi imię Urwis, nie zdaje sobie sprawy, że trafiła w sedno – gdzie tylko pojawia się Urwis, zaczynają się kłopoty...
W szkole zbliża się Dzień Sportu i Ela obawia się, że we wszystkich konkurencjach zajmie ostatnie miejsce. Przychodzi jej jednak do głowy świetny pomysł: może trenować razem z Urwisem! W końcu wesoły szczeniak biega znacznie lepiej od niej. Ale czy skory do psot piesek może jej pomóc?

Polecane książki

Książka stanowi doskonałe narzędzie zarówno dla firm chcących stworzyć własny program lojalnościowy, jak i dla tych, którzy już program posiadają. Dzięki zaprezentowanym case study można dostrzec trendy i rozwiązania, jakie współcześnie oferują programy lojalnościowe swoim uczes...
W którym momencie picie staje się problemem?Prezentowany poradnik będzie doskonałą pomocą dla wszystkich, którzy niepokoją się o siebie lub o kogoś bliskiego, a także dla tych, którzy od dłuższego czasu zmagają się już z nadużywaniem alkoholu. W odróżnieniu od wielu innych pozycji, prezentuj...
W kontekście problemów demograficznych stojących przed Europą, związanych ze starzeniem się społeczeństw i systematycznie wzrastającymi wydatkami na opiekę zdrowotną, technologie informacyjno-komunikacyjne mogą pomóc w zwiększeniu efektywności publicznych systemów ochrony zdrowia i pomocy społecznej...
Nauczycielka matematyki Pia Vito porzuca życie w Stanach i jedzie do Mediolanu, gdzie odnalazła dziadka. Szczęśliwy Giovanni Vito zamierza uczynić z wnuczki swoją dziedziczkę i wydać ją za mąż. Jego plany chce pokrzyżować Raphael Mastantino, najbliższy współpracownik i chrześniak Giovanniego,...
Ludzkość, przynajmniej jej część, myśli już o kolonizacji innych planet, uważając, że to jedyny sposób na jej przetrwanie, bowiem zbliżamy się do kresu możliwości Ziemi. Myśl ta wyszła już poza rozważania czysto teoretyczne, sugerując między innymi i to, że nasz świat poznaliśmy już na tyle dogłębni...
Piękne życie, zwyczajne życie... Trudne, właściwie niewykonalne zadanie dla pisarza: zmierzyć się z historią bardziej może intymną niż własna biografia: odtworzyć dzieje długiego życia własnej matki. Philippe Labro napisał emocjonalną biografię Netki, Mamiki, córki polskiego hrabiego i guwerna...

Poniżej prezentujemy fragment książki autorstwa Holly Webb

MÓJ
NIESFORNY
SZCZENIAKZabawy z Urwisem

Dla Toma – H.W.

Dla Fi i Morrisa –  K.P.

Tytuł orginału: My Naughty Little Puppy. Playtime for Rascal

Przekład: Jacek Drewnowski

Redaktor prowadząca: Sylwia Burdek

Korekta: Teresa Lachowska

Skład i łamanie: Bernard Ptaszyński

Copyright © for the Polish edition by

Wydawnictwo Zielona Sowa, Warszawa 2013

Wszystkie prawa zastrzeżone.

Text copyright © Holly Webb, 2010

Illustrations copyright © Kate Pankhurst, 2010, 2012

ISBN 978-83-7895-595-5

Wydawnictwo Zielona Sowa Sp. z o.o.

00-807 Warszawa, Al. Jerozolimskie 96

tel. 22 576 25 50, fax 22 576 25 51
Rozdział 
pierwszyZabawa frisbee

– No, dalej, Elu! Biegnij! – zawołał Maks. – Po prostu skocz i złap frisbee!

Ela starała się jak mogła, biegnąc po trawie, ale Maks rzucił żółty talerz najmocniej jak potrafił, i ten zatoczył łuk. Obejrzała się niespokojnie, próbując dostrzec, gdzie wyląduje.

– W złą stronę! – krzyknęła Lilka, która też rzuciła się za zabawką. – Elu, dasz radę, jeśli pobiegniesz szybciej!

Ela słyszała za sobą Maksa, który mruczał pod nosem, że jego siostra jest do niczego, i policzki jej poczerwieniały. Dlaczego jej starszy brat i siostra musieli być tacy dobrzy w sporcie? Maks traktował to w dodatku bardzo poważnie, a przecież chodziło o zabawę!

Potem zaczęła chichotać. Urwis, jej szczeniak rasy Jack Russell Terrier, też galopował za frisbee.

Wyskoczył w powietrze i złapał talerz w zęby pół metra nad ziemią. Wylądował na czterech łapach, wyraźnie zadowolony z siebie.

– No, Elu, twój pies jest w tym znacznie lepszy od ciebie – zadrwił Maks. – Urwisie, oddaj to, piesku.

Urwis podniósł wzrok na Maksa z frisbee zwieszającym się z pyska. Było niemal tak duże jak on, a błyszczące czarne oczy psa lśniły ponad żółtym kołem. Szaleńczo potrząsnął łebkiem, wymachując zabawką na prawo i lewo.

– Myślę, że próbuje rozszarpać twoje frisbee, Maks – zachichotała Lilka.

Chłopak nachylił się i złapał zabawkę, ale razem z nią podniósł Urwisa, który mocno zacisnął zęby.

– Zostaw go, bo zrobisz mu krzywdę! – krzyknęła Ela. – Urwisie, chodź, pobawmy się jeszcze. Oddaj to!

Odstawiony na ziemię Urwis popatrzył z namysłem na Elę i wypluł frisbee do jej dłoni. Potem stał, z nadzieją merdając ogonem i przyglądając się całej trójce.

Maks uśmiechnął się.

– Dobrze, Urwisie. To dla ciebie! – machnął nadgarstkiem, posyłając frisbee łukiem nad trawą. Piesek rzucił się za zabawką. Zdołał ją złapać w chwili, gdy już miała spaść na ziemię, a potem pobiegł z powrotem, ciągnąc ją za sobą w zębach.

– Dobry jest! – powiedziała Lilka, a Ela zaczęła promienieć z dumy. Jej brat i siostra kochali Urwisa, ale często marudzili, że jest niegrzeczny. Urwis był prawdziwym potworem, jeśli chodzi o gryzienie różnych rzeczy, a zwłaszcza butów.

– To było świetne – stwierdził Maks, gdy piesek odbiegł, nie wypuszczając frisbee z pyska. – Musimy tylko wytłumaczyć Urwisowi,

W poniedziałek w szkole Ela opowiedziała o zabawie z frisbee swojej najlepszej przyjaciółce, Krysi.

– Bawiłaś się tak kiedyś z Berkiem? – spytała. Berek był pięknym labradorem Krysi. 

Przyjaciółka zamyśliła się.

– To mistrz aportowania, ale lubi ganiać tylko patyki.

– Było bardzo śmiesznie – Ela roześmiała się. – Raz Urwis aż obrócił się w powietrzu, żeby je złapać – oparła brodę na dłoniach. – Maks i Lilka przestali wreszcie jęczeć, że łapanie kiepsko mi idzie. Chciałabym być lepsza w sporcie!

Krysia pokręciła głową.

– Nie możesz być dobra we wszystkim! Masz talent do rysowania.

Pani Karska skończyła sprawdzać listę obecności.

– Mam wspaniałe wieści, dzieci. Pan Turniak rozmawiał ze wszystkimi nauczycielami o Dniu Sportu!

Ela popatrzyła z przerażeniem na nauczycielkę. Dzień Sportu! Prawie zapomniała, że to już tak niedługo.

– O nie – jęknęła.

Krysia zasłoniła sobie usta ręką, starając się nie parsknąć śmiechem.

– Przepraszam! – szepnęła. – Ale to zabawne, że właśnie mówiłaś, jak nie lubisz sportu!

– W tym tygodniu i w następnym będziemy dużo ćwiczyć przed Dniem Sportu – ciągnęła pani Karska. – A w tym roku odbywają się igrzyska olimpijskie, więc będziemy też mieli specjalny projekt z nimi związany!

Ela spojrzała na panią z niepokojem. Jeszcze coś związanego ze sportem?

– Chciałabym, żebyście stworzyli coś naprawdę specjalnego w związku z tematem igrzysk. To może być praca pisemna, obraz, muzyka… Co tylko chcecie.

Krysia podniosła rękę.

– Proszę pani, a można robić to w grupach? 

Nauczycielka skinęła głową.

– Ale najwyżej po trzy osoby, dobrze? Prace macie oddać w przyszły czwartek, na dzień przed Dniem Sportu. Później pan Turniak wybierze po jednej pracy z każdej klasy, żeby wystawić je w Dzień Sportu.

Ela spojrzała z nadzieją na swoją przyjaciółkę. Przynajmniej Krysia była dobra w sporcie! Jeśli przygotują pracę razem, może nie będzie tak źle… Szkoda tylko, że w Dzień Sportu nie będą mogły wystąpić wspólnie!

Rozdział
drugiSportowy plan Eli

Mama przyprowadziła z sobą Urwisa, gdy przyszła odebrać Elę. Maks został pograć w piłkę i miał wrócić później, a Krysia jechała z nimi do domu.

– Możemy zacząć tę pracę! – powiedziała podekscytowana Krysia. 

Ela się skrzywiła.

– O co chodzi? – spytała mama. – Jaką pracę?

– Sportową – westchnęła Ela. – Bo pod koniec miesiąca będzie Dzień Sportu. Mamy informację w dzienniczkach, gdybyś chciała przyjść i popatrzeć. Ale nie chcesz, prawda?

– Oczywiście, że chcę! – mama uśmiechnęła się do niej ze współczuciem. – Naprawdę się nie cieszysz?

Ela wzruszyła ramionami.

– Możesz patrzeć na Maksa. Nie chcę, żeby ktoś oglądał, jak we wszystkich konkurencjach jestem ostatnia.

– Nie będziesz! – roześmiała się mama.

Dziewczynka