Strona główna » Literatura faktu, reportaże, biografie » Szkoła neuronów

Szkoła neuronów

5.00 / 5.00
  • ISBN:
  • 978-83-65223-98-2

Jeżeli nie widzisz powyżej porównywarki cenowej, oznacza to, że nie posiadamy informacji gdzie można zakupić tę publikację. Znalazłeś błąd w serwisie? Skontaktuj się z nami i przekaż swoje uwagi (zakładka kontakt).

Kilka słów o książce pt. “Szkoła neuronów

Trudności w porozumiewaniu się z dorosłymi, łamanie reguł, narażanie się na ryzyko, niechęć do sprawdzonych metod rozwiązywania problemów, kłopoty z zasypianiem... To tylko niektóre z elementów codzienności nastolatka, dodatkowo stojącego dzisiaj w obliczu problemów i zadań, z którymi nie mieliśmy do czynienia w historii naszego gatunku. Jaki jest praktyczny sens etapu życia, w którym wszystko robimy inaczej niż trzeba?

Najnowsze odkrycia neuronauk, zwłaszcza związane z rozwojem ośrodkowego układu nerwowego, wyjaśniają wiele zjawisk dotyczących zachowań nastolatków, które wcześniej były dla nas niezrozumiałe i uważaliśmy za szkodliwe. Z proponowanej przez autora perspektywy konflikt pokoleń jest nie tylko zrozumiały, ale wręcz konieczny. Napięcie pomiędzy ludźmi będącymi na różnym etapie rozwoju jest tu siłą, która właściwie wykorzystana służy interesom obu stron.

Polecane książki

Ptaki to fascynujące i piękne zwierzęta, a obserwowanie ich może dostarczyć wiele przyjemności. Wielkość i różnorodność ptasiej rodziny nikomu nie pozwoli się nudzić, a ptasie trele umilą czas spędzony na ich podglądaniu.Atlas ptaków przedstawia ponad 250 gatunków ptaków regularnie występujących w P...
Mnemosyne, bogini pamięci, wedle tradycji była matką Muz. Pamięć jako zjawisko (psychologiczne, kulturowe, historyczne) cieszy się zainteresowaniem od dawna. Na niniejszy tom składają się teksty, których autorzy postawili sobie za cel ukazanie wpływu pamięci na powstanie, kształt i wymowę dzieł lite...
Podczas podróży do Hiszpanii lady Harriet zostaje porwana przez piratów. Trafia do niewoli kalifa Kahlida ibn Ossamana. Zanim władca zdecyduje o jej losie, powierza Harriet księciu Kasimowi. Książę szybko poddaje się urokowi pięknej Angielki i zaczyna obmyślać plan ich ucieczki…...
Rok 1885. Flig Balt i Vin Mod, dwaj łotrzykowie najgorszego gatunku, zamierzają zawładnąć brygiem „James Cook”, na którym żeglują. W tym celu, podczas postoju w Nowej Zelandii, rekrutują kilku gotowych na wszystko marynarzy. Kapitan Harry Gibson, zajmuje się żeglugą kabotażową między wyspami, przyno...
Praktyczny przewodnik dla seniorów, ich rodzin, opiekunów oraz dla lekarzy, fizjoterapeutów, pielęgniarek środowiskowych i społeczników napisany przez ekspertów! Dzięki tej książce czytelnik pozna możliwości, jakimi dysponują seniorzy, aby czerpać satysfakcję z życia. Dowie się także, jak praca z em...
Glasgow, lata pięćdziesiąte XX wieku. Prywatny detektyw Lennox, zwykle balansujący na granicy prawa, jest podejrzany o zabójstwo bukmachera i hodowcy chartów Jimmy’ego „Bilona” MacFarlane’a, który właśnie szykował spory przekręt na wyścigach psów. Detektyw ma jednak mocne alibi – spędził tę noc z je...

Poniżej prezentujemy fragment książki autorstwa Marek Kaczmarzyk

Copyright © by Marek Kaczmarzyk

Copyright © by Grupa Wydawnicza Literatura Inspiruje Sp. z o.o., 2017

Wszelkie prawa zastrzeżone

All rights reserved

Książka ani żadna jej część nie mogą być publikowane ani w jakikolwiek inny sposób powielane w formie elektronicznej oraz mechanicznej bez zgody wydawcy.

Redakcja:Justyna Jakubczyk

Korekta:Agnieszka Brach, Jolanta Chrostowska-Sufa

Projekt okładki i stron tytułowych: Ilona Gostyńska-Rymkiewicz

Zdjęcie na okładce: Copyright © by Marcus Kretschmar (fotolia.pl)

Skład graficzny:Justyna Jakubczyk

ISBN: 978-83-65223-98-2

Słupsk 2017

Wydawnictwo Dobra Literatura

zamowienia@literaturainspiruje.pl

www.dobraliteratura.pl

www.literaturainspiruje.pl

Skład wersji elektronicznej: Marcin Kapusta

konwersja.virtualo.pl

Mojemu Ojcu

Krótki wstęp pedagoga do książki biologa

Kiedy doktor Marek Kaczmarzyk zaproponował mi napisanie wstępu do jego książki Szkoła neuronów, bardzo się ucieszyłem. Z kilku powodów. Po pierwsze, cenię go jako osobę, która zajmuje się dydaktyką w sposób praktyczny i dlatego też jest bardzo szanowany przez nauczycieli tłumnie uczęszczających na jego wykłady. Znam jego prezentacje oraz sposób narracji i kontaktu ze słuchaczami, więc spodziewałem się, że książka napisana będzie w podobnym stylu – dzięki temu czasami trudne naukowe koncepcje przedstawione zostaną bardzo przystępnie. Nie rozczarowałem się – Szkołę neuronów czyta się bardzo dobrze – zrobiłem to w jedną noc. Takie zresztą czytanie tej książki – w całości za jednym razem – rekomenduję każdemu, gdyż wtedy łatwiej w pełni zrozumieć jej holistyczny charakter. Po drugie, dostrzegam wagę, jaką ma zaproszenie przedstawicieli innych nauk, także biologicznych, do podejmowania tematyki związanej z pedagogiką. Chociaż możemy spierać się z naukowcami z innych dziedzin co do interpretacji danych czy wniosków aplikacyjnych, z pewnością taka interdyscyplinarność okaże się inspirująca. Niżej jeszcze wrócę do tego, dlaczego akurat biologia i jej ustalenia były i są ważne dla mnie jako pedagoga specjalnego. Po trzecie wreszcie, interesuje mnie sam fenomen aplikacyjnego charakteru wiedzy biologicznej czy – węziej – neurologicznej w kontekście oddziaływań pedagogicznych, zarówno z punktu widzenia dydaktyki, jak i wychowania. Aspekt ten budzi kontrowersje, które mają dwie przyczyny. Pierwsza wynika z tego, iż wiedza obecnie zgromadzona, choć imponująca, ma jeszcze wiele luk i jest w wielu miejscach niedostatecznie zweryfikowana. Trudno zatem o wynikające z niej naprawdę wiarygodne rekomendacje praktyczne. Według mnie jednak wiedzy jest już wystarczająco wiele, aby w niektórych obszarach pedagogiki, oczywiście zachowując krytycyzm i ostrożność, formułować takie rekomendacje. Drugą przyczyną jest to, iż implikacje biologicznych podstaw funkcjonowania człowieka bywały w historii ludzkości uzasadnieniem dla rozwiązań eugenicznych oraz systemów społecznych opartych na segregacji rasowej czy też wynikających ze stanu zdrowia lub niepełnosprawności. Wreszcie – są osoby uważające, że problemy wywodzące się z biologicznych podstaw funkcjonowania powinny być rozwiązywane jedynie lub głównie za pomocą biologicznych metod, tj. np. przez leczenie farmakologiczne. Jest to dużym nadużyciem. W tym również doszukiwałbym się źródeł rezerwy wielu osób czy całych środowisk do koncepcji pedagogicznych silnie odwołujących się do nauk biologicznych, choć brak tu oczywiście bezpośredniego przełożenia.

Warto się jednak zastanowić, czy pedagog powinien pisać wprowadzenie do książki biologa. Zwykle chyba nie, ale w tym szczególnym przypadku – tak. Książka ta jest bowiem, pomimo swego umocowania w literaturze i naukach biologicznych, zdecydowanie humanistyczna. Jest w niej obecny człowiek budowany przez przyrodniczą część swojej natury, który jednak przekracza jej wymiar. Dzieje się tak właśnie dzięki zrozumieniu uwarunkowań rozwojowych wynikających z tego biologicznego wyposażenia. W książce Marka Kaczmarzyka te ogólniejsze rozważania zostały skonkretyzowane w rozdziale dotyczącym funkcjonowania nastolatka, a właściwie jego mózgu. Dostajemy tu pogłębiony wywód, który w oczywisty sposób wykracza poza uproszczone komentarze i interpretacje wskazujące na „burzę hormonów” w okresie adolescencji.

Rekomendowane działania przypominają mi często wciąż poznawane na nowo stare pedagogiczne rozwiązania odkryte przez praktyków, którzy pomimo braku obecnej wiedzy biologicznej skonstruowali skuteczne i sensowne metody pedagogicznie, bazując na refleksyjnej praktyce. Z mojej perspektywy bardzo wartościowa jest możliwość przeczytania o uwarunkowaniach i mechanizmach biologicznych pozwalających interpretować wydarzenia związanie z uczeniem się i wychowaniem oraz legitymizować określone aktywności wypracowane przez pedagogów.

Na końcu wrócę do obiecanego wątku pedagogiki specjalnej. Sam zawsze interesowałem się biologią i myślałem o wyborze takiej właśnie ścieżki zawodowej. Jednocześnie chciałem pracować z ludźmi i dla ludzi. W końcu jednak wybrałem pedagogikę specjalną – subdyscyplinę łączącą wiedzę biologiczną i medyczną z humanistyką. Pedagogika specjalna była i jest silnie osadzona w tych dwóch pierwszych dyscyplinach. Przecież to biologia jest podstawą niepełnosprawności czy niektórych zaburzeń zachowania. Pomimo tego główny aparat oddziaływań pedagogiki specjalnej funkcjonuje w paradygmacie humanistycznym. Dlatego jako pedagog specjalny nie boję się „flirtu” pedagogiki z biologią, pod warunkiem że będziemy ciągle krytyczni, zachowamy umiar i stworzymy podstawy interdyscyplinarnego dialogu, który stanie się bazą nowej jakości.

Będzie bardzo dobrze, kiedy wielu refleksyjnych pedagogów i rodziców przeczyta publikację Marka Kaczmarzyka. Wiedza w niej zawarta może być niezwykle przydatna w codzienności niełatwych oddziaływań pedagogicznych.

prof. UAM dr hab. Jacek Pyżalski

Wprowadzenie

Nasze mózgi nie powstały w celu rozwiązywania problemów współczesnego świata. W efekcie radzimy sobie w nim nie najlepiej. Podobne zdania można przeczytać w większości publikacji dotyczących spojrzenia na ludzką kondycję z perspektywy naszej gatunkowej przeszłości. Nie jest to stwierdzenie ani nowe, ani oryginalne. Dlaczego je powtarzam? Ponieważ większość z nas wciąż w to nie wierzy, a problemy, które z tego wynikają, najczęściej ignorujemy albo staramy się wyjaśniać w inny sposób. Z jakiegoś powodu nie chcemy przyjąć do wiadomości, że mamy za sobą określoną ewolucyjną przeszłość, która wpływa na nas i dzisiaj. Upór, z jakim staramy się odsuwać od siebie tę myśl, przynosi sporo szkód, a często także wiele cierpień. Systemy edukacji działające obecnie w większości państw świata są tego świetnym przykładem. Neurony naszych mózgów dostają w tych szkołach naprawdę niezłą szkołę. Zmuszamy je do działań, które nie były ich udziałem w ciągu 250 tysięcy lat historii naszego gatunku, i wcale nie wpadamy w zachwyt, kiedy dają radę. Przeciwnie, żądamy od nich więcej. Stawiamy wciąż wyższe wymagania. Ignorujemy przy tym naturalną i sprzyjającą populacji różnorodność predyspozycji, uzdolnień i kompetencji. Łamiemy prawa ewolucji, chociaż sami jesteśmy jej dziećmi, i to na dwóch płaszczyznach – biologicznej i kulturowej.

Nauczanie i wychowanie to u ludzi procesy wpisane w biologię gatunku, naturalne zjawiska oparte na osobistych doświadczeniach i wzajemnych relacjach. Nie musimy ich wymyślać od nowa. Nie trzeba nam tworzyć edukacji. Towarzyszy nam i służy od zawsze do poszukiwania międzypokoleniowych kompromisów. Do oswajania nieuniknionych napięć i bezpiecznego uwalniania zawartej w nich energii. Musimy ją sobie jedynie przypomnieć.

W błyskawicznie zmieniającym się świecie warto co pewien czas rewidować warunki, metody i społeczne role będące podstawą działań, których celem jest wychowanie kolejnych pokoleń. Nigdy dotąd nie mieliśmy z tym większych problemów i – w szerszej perspektywie, którą chcę przedstawić w tej książce – dzisiaj także nie dzieje się nic szczególnie niebezpiecznego. Problemy, które mamy, nie wynikają z wady samego procesu, ale jedynie z niezrozumienia jego podstawowych mechanizmów. Z uporczywego ignorowania tego, co od dawna wiemy.

Naturalne cechy procesu socjalizacji zaczęły nam przeszkadzać w realizacji nowych celów, które czasami niewiele mają wspólnego z rozsądnie rozumianym dobrem społeczności. Wymagania ogromnych zbiorowości ludzkich stoją często w sprzeczności z fundamentem międzypokoleniowej wymiany informacji. Skala wymusza uproszczenia, skazuje na uporczywe powtarzanie prób pogodzenia sprzeczności, i to właśnie efekt skali powoduje, że urastają one do rangi śmiertelnych zagrożeń. Niestety nie zawsze jest to pozorne. To, co w małej społeczności jest pozytywnym, naturalnym zjawiskiem, w skali wielotysięcznych grup może prowadzić do prawdziwej katastrofy. Chcemy więc za wszelką cenę osiągać pełne bezpieczeństwo w obszarach, które są z natury swej niebezpieczne, wyciszać nieuniknione konflikty, łagodzimy napięcia tam, gdzie są one źródłem siły i szansą na przyszłość.

W młodym człowieku, podobnie jak w jego dojrzałym rodzicu, wychowawcy czy nauczycielu, tkwi potencjał, którego znaczna część widoczna jest dopiero, kiedy spojrzymy na samych siebie z szerszej perspektywy. Należymy do gatunku o charakterze społecznym. Nasze możliwości tkwią przede wszystkim w sile naszych wzajemnych relacji. Odkrycia neuronauk potwierdzają to i prowadzą dalej do wniosku o zbiorowym charakterze modelu rzeczywistości, który tworzą dla nas nasze duże mózgi. Świetnie to ujął Vilayanur S. Ramachandran w jednym ze swoich wykładów. Praktycznie nie istnieje granica pomiędzy tym, co nazywam światem, a tym, co jest światem dla kogoś stojącego obok, chociaż oba te światy są produktem naszych, fizycznie przecież oddzielonych, mózgów. Poza znaczeniem naszych kompetencji dla nas samych mają one także znaczenie widoczne wtedy, kiedy działamy, uzupełniając się wzajemnie. Dla jednostki ważna jest każda umiejętność, która pozwoli na rozwiązanie problemu, z perspektywy grupy jednak cenniejsze są te niepowtarzalne umiejętności, których nie ma nikt inny z jej członków.

Granice kompetencji każdego z nas nie są granicą naszych możliwości, przeciwnie – są dla nich punktem wyjścia, jeśli tylko potrafimy skorzystać z kompetencji innych ludzi, którzy znaleźli się w pobliżu. Owo „pobliże” zresztą samo w sobie ulega ostatnio redefinicji za sprawą technologii. Możemy działać razem, będąc fizycznie na różnych kontynentach. To ogromna szansa, ale i duże wyzwanie dla przyszłych systemów edukacji.

Wydaje się, że oczywiste zróżnicowanie kompetencji poszczególnych ludzi powinno automatycznie prowadzić nas do wniosku, że pokonanie własnych ograniczeń leży w możliwości współpracy z innymi ludźmi. Niestety z jakiegoś powodu ignorujemy tę oczywistość, kiedy projektujemy nasze szkoły. Pomimo niezliczonych głosów ekspertów, naukowców, teoretyków, a przede wszystkim wbrew obserwacjom i wiedzy rodziców, nauczycieli praktyków i wychowawców wciąż chcemy uczyć wszystkich wszystkiego. Wciąż ignorujemy predyspozycje, talenty i możliwości. Robimy to z uporem, ignorując widoczną bezskuteczność takiego postępowania.

Dlaczego? Każda odpowiedź na to pytanie będzie tylko częścią pełnej odpowiedzi. Rozwiązanie, jak wiele innych, które nam się ciągle wymykają, wymaga współpracy, intelektualnej symbiozy, do której często nie jesteśmy gotowi. Pozostaje nam przedstawianie określonych punktów widzenia, dialog i rewizja poglądów jako droga do osiągnięcia kompromisu, a raczej do jego poszukiwania.

Z moich doświadczeń wynika, że problemy, na które natrafia współczesna edukacja, są pokłosiem powszechnego braku zrozumienia zjawisk rozgrywających się, kiedy spotykają się ludzie w różnym wieku. A dzieją się wtedy rzeczy przedziwne, zaskakujące, czasem zabawne, czasem straszne… Za każdym razem jakość tych zdarzeń zależy przede wszystkim od stopnia wzajemnego zrozumienia pomiędzy ludźmi, którzy w nich uczestniczą.

Opowieść każdego z nas jest subiektywna, ponieważ każdy jest absolutnie niepowtarzalny. Już sam genetyczny przepis na nasze ciała jest wynikiem niezwykle skomplikowanej gry losowej, którą życie prowadzi od 3,5 miliarda lat. A to przecież dopiero początek. Równie ważne są warunki, które nas kształtują, cała nasza osobnicza przeszłość. Świat każdego człowieka to niepowtarzalne, bezcenne uniwersum. Każde dziecko i każdy dorosły to także niepowtarzalny zbiór kompetencji. Czy potrafimy sobie wyobrazić, jaka różnorodność możliwości czeka na nas, kiedy w pełni uzmysłowimy sobie, że przeszłość dała nam do dyspozycji jeszcze jedno kolejne ich piętro? Jest nim wciąż rosnący obszar wymiany informacji, współpraca nieskrępowana odległością, nowa przestrzeń, w której możemy wykorzystać nasze wrodzone kompetencje. Czas pokaże, czy wyjątkowy okres naszego gatunkowego istnienia, który stał się naszym udziałem, zrozumiemy na tyle dobrze, żeby go odpowiednio wykorzystać. Tak czy inaczej jednym z najbardziej aktualnych wyzwań jest dziś zmiana w edukacji. Nie zajdzie, jeśli jej nie zechcemy. Jeśli zajdzie, będzie dziełem nas wszystkich, a kierunki zmian trudne są dziś do przewidzenia. Wyznaczą je cechy środowiska społecznego, a nie czyjeś pomysły czy gotowe rozwiązania. Na dłuższą metę działają tu bowiem te same prawa rządzące w świecie adaptacji biologicznych, utrwalając rozwiązania, które są obiektywnie korzystne.

To oczywiście jedynie specyficzny punkt widzenia, zapewne nie lepszy niż wiele innych. Rozumiejąc ewolucyjną perspektywę, żywię jedynie przekonanie, że nie gorszy.

Koncentrując się w tej książce na biologicznym podłożu, nie możemy jednak zapominać, że człowiek – jako uczestnik i twórca mentalnego uniwersum – zdolny jest do przekraczania swoich ram biologicznych. Na tym właśnie opiera się znaczna część naszych sukcesów.

Proces edukacji powinien uwzględniać działania, których celem będzie zachowanie równowagi pomiędzy dążeniem do przekraczania samych siebie a świadomością i zrozumieniem tego, czym jesteśmy z perspektywy biologicznej.

Opisując neurobiologiczne podłoże zachowań ludzi, szczególnie tam, gdzie prawa związane z wiekiem sprzyjają tworzeniu stereotypów i uproszczeń, musimy pamiętać, że różnorodność czynników, które kształtują każdego z nas, jest tak duża, że od każdej niemal reguły istnieją liczne wyjątki. Konkretne zachowania nie są jednoznacznie przypisane określonym etapom rozwoju. To z tego właśnie powodu trzeba ostrożnie podchodzić do gotowych recept i koniecznych uogólnień.

Wyjaśnienie mechanizmów, które stoją u podstaw naszego zachowania, nie może być w żadnym razie usprawiedliwieniem konsekwencji, do jakich prowadzą. Jest jednak, moim zdaniem, dobrym punktem wyjścia do ich zrozumienia.

Rozdział 1.Witajcie w świecie nadmiaru

Ludzki mózg, podobnie jak resztę naszego ciała, kształtuje nasza przeszłość. Dotyczy to zarówno przeszłości osobniczej, jak i gatunkowej. W tym drugim przypadku nieuchwytna perspektywa milionów lat pozostawia nas najczęściej bez użytecznego punktu odniesienia. Bo czym jest milion lat? Możemy ogarnąć dziesięciolecia, dzięki historii pisanej – nawet wieki, ale już tysiąclecia oswajamy z trudem. Milion lat to całkowita abstrakcja. Co może się zdarzyć w ciągu tak długiego czasu? Czy procesy trwające miliony lat można w ogóle zrozumieć? A jednak zrozumienie nas samych, naszej współczesnej codzienności nie jest w pełni możliwe bez spojrzenia na nas z tej właśnie niewyobrażalnej perspektywy.

Przydatny zestaw cech

Niewiele