Strona główna » Poradniki » Apetyt na wege

Apetyt na wege

4.00 / 5.00
  • ISBN:
  • 978-83-8041-022-0

Jeżeli nie widzisz powyżej porównywarki cenowej, oznacza to, że nie posiadamy informacji gdzie można zakupić tę publikację. Znalazłeś błąd w serwisie? Skontaktuj się z nami i przekaż swoje uwagi (zakładka kontakt).

Kilka słów o książce pt. “Apetyt na wege

Apetyt na wege” to zbiór najciekawszych przepisów, podzielonych według pór roku i miesięcy. Receptury te stworzone zostały z myślą nie tylko o wegetarianach, ale głównie o wszystkich osobach, które są zainteresowane zdrowym gotowaniem.

Główna zasada - to unikanie chemii w żywności!
Druga zasada - to różnorodność.

W „Apetycie na wege” znaleźć można m.in. przepisy na dania z pokrzywy czy z komosy białej (pospolicie nazywanej lebiodą).

Polecane książki

Oddajemy w Państwa ręce książkę z przepisami kulinarnymi charakterystycznymi dla regionu Mazowsza. Korzystając z tych przepisów będziecie Państwo mogli poznać i posmakować potraw, które przygotowywało wiele pokoleń Polaków z tego regionu. Stanowią one część jego h...
„Lejbe i Siora, czyli Listy dwóch kochanków” to powieść Juliana Ursyna Niemcewicza dotycząca dyskusji nad kwestią żydowską. Stanowiła zwartą koncepcję asymilacji Żydów z narodem polskim, przy jednoczesnym umniejszeniu wpływów sekty chasydzkiej. Autor „Powrotu posła” wypowiedział się jednoznaczni...
Mroczna wersja "Małej syrenki", w której świat podmorskich głębin zamieszkują przerażające zabójczynie Księżniczka Lira to najskuteczniejsza morska morderczyni. Serca siedemnastu lądowych książąt to trofea, dzięki którym zdobyła respekt w głębinach. Jednak kiedy niefortunnie zabija jedną z syren, je...
Stworzyłam swój Poradnik kosmetyczny na bazie mojego pomysłowego bloga, który był z miłą chęcią przez czytelników odwiedzany...
Michasia ma siedem lat, blond włoski i duże niebieskie oczka. Wygląda niewinnie, niczym aniołek. Nie ma ani brata, ani siostry. Jest jedynaczką. Rozpieszczoną jedynaczką. Zawsze musi być tak, jak chce dziewczynka. Zwłaszcza w domu. Rodzice ustępują jej na każdym kroku. Dziadkowie również. Ws...
Osiem tysięcy siedemset sześćdziesiąt. Z tylu godzin składa się rok. Co zrobisz z każdą z nich? Prawdopodobnie nie dasz rady mi na to odpowiedzieć, bo nigdy nie było to dla ciebie istotne, żeby się nad tym zastanowić.A gdybyś się dowiedział, że to twoje ostatnie godziny, jakie masz do wykorzystania ...

Poniżej prezentujemy fragment książki autorstwa Monika Prucnel

Ape­tyt na we­ge

Kuch­nia we­ge­ta­riań­ska na każ­dą po­rę ro­ku

Mo­ni­ka Pruc­nel

ISBN: 978-83-8041-022-0

© Co­py­ri­ght by Wy­daw­nic­two Per­spek­ty­wa 2015

Ostrów Wiel­ko­pol­ski, czer­wiec 2015

Wy­daw­nic­two Per­spek­ty­wa sp. z o.o.

ad­res: ul. Stru­my­ko­wa 15,

63—400 Ostrów Wiel­ko­pol­ski

te­le­fon: 783 031 083

www.wy­daw­nic­two.per­spek­ty­wa.co

ema­il: wy­daw­nic­two@per­spek­ty­wa.co

Re­dak­cja:

Re­dak­tor na­czel­ny: Mar­cin Włosz­czyk

Se­kre­tarz re­dak­cji: Eli­za Wo­lań­czyk

Skład, ła­ma­nie wer­sji elek­tro­nicz­nej i ko­rek­ta:

Pau­li­na Sta­gra­czyń­ska, Ka­ri­na Gmu­row­ska

Wszel­kie pra­wa za­strze­żo­ne/All ri­ght re­se­rved. Nie­au­to­ry­zo­wa­ne roz­po­wszech­nia­nie ca­ło­ści lub frag­men­tów ni­niej­szej pu­bli­ka­cji w ja­kiej­kol­wiek po­sta­ci jest za­bro­nio­ne. Wy­ko­ny­wa­nie ko­pii książ­ki w po­sta­ci po­wie­la­nia pli­ku dla wię­cej niż 2 urzą­dzeń jest na­ru­sze­niem praw au­tor­skich ni­niej­szej pu­bli­ka­cji.

Wy­da­nie elek­tro­nicz­ne I

Ape­tyt na we­geKuch­nia we­ge­ta­riań­ska na każ­dą po­rę ro­ku

Mo­ni­ka Pruc­nel

WSTĘP

„Ape­tyt na we­ge” to zbiór mo­ich naj­cie­kaw­szych prze­pi­sów, po­dzie­lo­nych we­dług pór ro­ku i mie­się­cy. Re­cep­tu­ry te stwo­rzo­ne zo­sta­ły z my­ślą nie tyl­ko o we­ge­ta­ria­nach, ale głów­nie o wszyst­kich oso­bach, któ­re są za­in­te­re­so­wa­ne zdro­wym go­to­wa­niem.

Głów­ną za­sa­dą, któ­rą kie­ru­ję się w kuch­ni, to uni­ka­nie che­mii w żyw­no­ści. Zda­ję so­bie spra­wę z te­go, że w dzi­siej­szych cza­sach nie da się jej cał­ko­wi­cie wy­eli­mi­no­wać z je­dze­nia. Jed­nak świa­do­me po­dej­ście – czy­ta­nie ety­kiet, uni­ka­nie dań go­to­wych i in­nych wy­so­ko prze­two­rzo­nych pro­duk­tów, omi­ja­nie fast fo­odów sze­ro­kim łu­kiem – to już bar­dzo wie­le!

Dru­ga za­sa­da, któ­ra przy­świe­ca mi pod­czas go­to­wa­nia, to róż­no­rod­ność. Die­ta we­ge­ta­riań­ska to wy­jąt­ko­wa szko­ła two­rze­nia kre­atyw­nych, ko­lo­ro­wych i zdro­wych po­traw. De­cy­zja o wy­klu­cze­niu mię­sa, wią­że się z na­tu­ral­nym po­szu­ki­wa­niem źró­deł wi­ta­min w pro­duk­tach ro­ślin­nych. Zy­sku­je­my dzię­ki te­mu ogrom­ną wie­dzę na te­mat wie­lu ga­tun­ków wa­rzyw i owo­ców, o któ­rych wie­lu wy­znaw­ców scha­bo­we­go na­wet nie sły­sza­ło!

Lu­bię ba­wić się go­to­wa­niem (cza­sa­mi mi coś nie wy­cho­dzi, ale to nic!) i po­szu­ki­wać no­wych sma­ków. Gdzie je znaj­du­ję? W po­bli­skim wa­rzyw­nia­ku, na ba­zar­ku, w dzia­le wa­rzyw­no-owo­co­wym w su­per­mar­ke­cie, ale przede wszyst­kim w ogród­ku mo­jej ma­my i na ło­nie na­tu­ry. Ostat­nio bar­dzo in­spi­ru­ją mnie chwa­sty. W „Ape­ty­cie na we­ge” znaj­dzie­cie m.in. prze­pi­sy na da­nia z po­krzy­wy czy z ko­mo­sy bia­łej (po­spo­li­cie na­zy­wa­nej le­bio­dą).

Od­ży­wia­my się wraz z ryt­mem pór ro­ku. Nasz ja­dło­spis zmie­nia się z mie­sią­ca na mie­siąc. W za­leż­no­ści od se­zo­nu w ja­dło­spi­sie do­mi­nu­ją in­ne wa­rzy­wa i owo­ce. Się­ga­jąc po wie­le pro­duk­tów ofe­ro­wa­nych przez da­ną po­rę ro­ku, uroz­ma­ica­my swo­ją die­tę i za­pew­nia­my so­bie zdro­wie!

POD­STA­WY

Znaj­du­ją się tu­taj prze­pi­sy, któ­re sta­no­wią ba­zę lub istot­ny do­da­tek do wie­lu dań pre­zen­to­wa­nych w tej książ­ce. War­to się z ni­mi za­po­znać, za­nim przy­stą­pi­my do prze­glą­da­nia prze­pi­sów przy­pi­sa­nych po­szcze­gól­nym po­rom ro­ku.

Wy­war wa­rzyw­ny

Skład­ni­ki:

2

mar­chew­ki

ka­wa­łek se­le­ra

nie­wiel­ki ko­rzeń pie­trusz­ki

ka­wa­łek po­ra

kil­ka list­ków świe­że­go lub­czy­ku

ły­żecz­ka kur­ku­my

2

ząb­ki czosn­ku

1

nie­wiel­ka ce­bu­la

3

zia­ren­ka zie­la an­giel­skie­go

4

su­szo­ne ja­go­dy ja­łow­ca

li­stek lau­ro­wy

ły­żecz­ka zmie­lo­nych na­sion ko­len­dry

sól i pieprz

ma­ka­ron

do

po­da­nia

Przy­go­to­wa­nie:

Do garn­ka z zim­ną wo­dą wrzu­cić wa­rzy­wa: mar­chew­kę, pie­trusz­kę, por i se­ler oraz zie­le an­giel­skie, ja­go­dy ja­łow­ca i liść lau­ro­wy. Po­sta­wić na ogniu i za­go­to­wać. Na su­chej pa­tel­ni lub nad pal­ni­kiem przy­pa­lić ce­bu­lę roz­kro­jo­ną na pół. Wrzu­cić ją do go­tu­ją­ce­go się bu­lio­nu. Pod ko­niec go­to­wa­nia do­pra­wić so­lą, pie­przem, list­ka­mi lub­czy­ka oraz kur­ku­mą i ko­len­drą. Kie­dy wszyst­kie wa­rzy­wa bę­dą już mięk­kie, a bu­lion bę­dzie miał od­po­wied­ni smak na­le­ży od­ce­dzić wa­rzy­wa na si­cie.

Ro­sół po­da­wać z ugo­to­wa­nym ma­ka­ro­nem, z du­żą ilo­ścią zie­lo­nej pie­trusz­ki i z ugo­to­wa­ny­mi wa­rzy­wa­mi.

Wska­zów­ki:

jak

osią­gnąć żół­ty ko­lor bez kur­ku­my? Do wy­wa­ru wrzu­ca­my ce­bu­lę z ka­wał­kiem łu­ski. Nie mu­si być jej du­żo, już od­ro­bi­na wy­star­czy, by wy­war za­bar­wił się na pięk­ny, zło­ty ko­lor

co

zro­bić z wa­rzy­wa­mi od­ce­dzo­ny­mi z wy­wa­ru? Ab­so­lut­nie nie moż­na ich wy­rzu­cać! Moż­na zro­bić sa­łat­kę: po­kro­ić wa­rzy­wa w kost­kę, do­dać jaj­ko, kwa­śne jabł­ko, świe­ży lub mro­żo­ny gro­szek, jaj­ko i ma­jo­nez (naj­le­piej we­gań­ski)

war­to ugo­to­wać wię­cej bu­lio­nu, po­dzie­lić

na

por­cje i za­mro­zić

ten

wy­war jest bar­dzo uni­wer­sal­ny, na je­go ba­zie moż­na stwo­rzyć wie­le, we­ge­ta­riań­skich i we­gań­skich po­traw: ri­sot­to, zu­py, so­sy

Za­kwas żyt­ni

Skład­ni­ki:

mą­ka żyt­nia ra­zo­wa

cie­pła wo­da

Przy­go­to­wa­nie:

Pierw­sze­go dnia wy­mie­szać 3 łyż­ki mą­ki żyt­niej z ½ szklan­ki cie­płej wo­dy. Po­tem każ­de­go dnia do­da­wać po 1 łyż­ce mą­ki i 2 łyż­kach cie­płej wo­dy. Za­kwas na­le­ży mie­szać drew­nia­ną łyż­ką 2 ra­zy dzien­nie. Naj­le­piej prze­cho­wy­wać go w nie­prze­zro­czy­stym, ce­ra­micz­nym na­czy­niu. Po­wi­nien stać w cie­płym miej­scu w kuch­ni i być przy­kry­ty ście­recz­ką. Moż­na go uży­wać do wy­pie­ków już po 3 dniach!

Ide­al­na ba­za nie tyl­ko do wy­pie­ku chle­ba, ale też do do­pra­wie­nia i za­gęsz­cze­nia zup, np. żur­ku, grzy­bo­wej, chrza­no­wej.

Bu­łecz­ki do bur­ge­rów

Skład­ni­ki:

1

szklan­ka cie­płe­go mle­ka

½ szklan­ki cie­płej wo­dy

2

¼ ły­żecz­ki su­szo­nych droż­dży

¼ szklan­ki oli­wy z oli­wek + od­ro­bi­na

do

po­sma­ro­wa­nia mi­ski

1

łyż­ka mio­du al­bo cu­kru

2

½ ły­żecz­ki so­li

1½ – 2 ½ szklan­ki mą­ki z peł­ne­go prze­mia­łu

1

szklan­ka mą­ki żyt­niej

½ szklan­ki mą­ki gry­cza­nej

Do

po­sma­ro­wa­nia: 1 jaj­ko + 1 łyż­ka mle­ka

Do

po­sy­pa­nia: mak, se­zam itp.

Przy­go­to­wa­nie:

W nie­wiel­kiej mi­sce wy­mie­szać ze so­bą cie­płe mle­ko i wo­dę. Do­dać droż­dże, wy­mie­szać i po­zo­sta­wić na 5 min, aż droż­dże ru­szą. Wy­mie­szać z oli­wą i mio­dem.

W du­żej mi­sce wy­mie­szać szklan­kę mą­ki pszen­nej oraz po­da­ne ilo­ści mą­ki żyt­niej i gry­cza­nej, sól i mie­sza­ni­nę droż­dżo­wą.

Wy­ro­bić ela­stycz­ne cia­sto, do­da­jąc po tro­chu resz­tę mą­ki pszen­nej, by cia­sto nie kle­iło się do dło­ni. Czas ręcz­ne­go wy­ra­bia­nia to 10–12 min. Je­że­li po­ma­ga­my so­bie mik­se­rem, moż­na ten czas skró­cić do 8 min.

Od­ro­bi­ną oli­wy z oli­wek po­sma­ro­wać mi­skę i wy­ro­bio­ne cia­sto. Przy­kryć je ście­recz­ką i po­zo­sta­wić do wy­ro­śnię­cia na 1–2 godz. Po tym cza­sie ufor­mo­wać 10 bu­łe­czek. Uło­żyć je na bla­sze wy­ło­żo­nej pa­pie­rem do wy­pie­ków i po­zwo­lić im uro­snąć przez ko­lej­ne 1–2 godz.

Pie­kar­nik roz­grzać do 200ºC. Przed wło­że­niem bu­łe­czek do roz­grza­ne­go pie­kar­ni­ka na­le­ży po­sma­ro­wać je jaj­kiem roz­trze­pa­nym z mle­kiem i po­sy­pać ma­kiem lub in­ną ulu­bio­ną po­syp­ką. Piec przez oko­ło 15–18 min aż bu­łecz­ki bę­dą ru­mia­ne.

Wska­zów­ki:

za­miast ja­ja­mi, bu­łecz­ki moż­na po­sma­ro­wać 2 łyż­ka­mi mle­ka so­jo­we­go wy­mie­sza­ny­mi z ½ ły­żecz­ki skro­bi ku­ku­ry­dzia­nej

mle­ko kro­wie w cie­ście moż­na za­stą­pić mle­kiem ry­żo­wym

Pod­sta­wo­we cia­sto na piz­zę

Skład­ni­ki:

2

szklan­ki mą­ki pszen­nej

30

g świe­żych droż­dży

¾ szklan­ki cie­płej wo­dy

½ ły­żecz­ki cu­kru

pła­ska ły­żecz­ka so­li

3

łyż­ki oli­wy z oli­wek

Przy­go­to­wa­nie:

Mą­kę prze­siać, do­dać do niej sól oraz droż­dże roz­pusz­czo­ne w wo­dzie. Przy­kryć ście­recz­ką i od­sta­wić na 15 min. Po tym cza­sie do­dać oli­wę z oli­wek i za­gnieść cia­sto do­kład­nie. Ufor­mo­wać ku­lę, po­sma­ro­wać ją od­ro­bi­ną oli­wy i od­sta­wić. Kie­dy cia­sto bar­dzo uro­śnie (mniej wię­cej po 1 godz.), na­le­ży cia­sto po­dzie­lić na 2 czę­ści i z nich rów­nież ufor­mo­wać kul­ki. Przy­kryć je ście­recz­ką i od­sta­wić na ko­lej­ne ok. 30 min (w tym cza­sie moż­na, np. zro­bić farsz do piz­zy). Po tym cza­sie trze­ba już tyl­ko roz­wał­ko­wać na­sze kul­ki na od­po­wied­nią gru­bość, ude­ko­ro­wać je do­dat­ka­mi i upiec.

Chru­pią­ce to­fu

Skład­ni­ki:

to­fu

2

łyż­ki ja­sne­go so­su so­jo­we­go

1

łyż­ka ciem­ne­go so­su so­jo­we­go

1

ły­żecz­ka mio­du

sok

z ½ cy­try­ny lub li­mon­ki

1

zą­bek czosn­ku (prze­ci­śnię­ty przez pra­skę)

opcjo­nal­nie: przy­pra­wa 5 sma­ków, su­szo­ne zio­ła, se­zam

lub

in­ne do­dat­ki

Przy­go­to­wa­nie:

To­fu po­kro­ić w kost­kę, słup­ki lub in­ne ka­wał­ki. Uło­żyć na pa­pie­ro­wym ręcz­ni­ku, przy­kryć wierzch dru­gim pa­pie­ro­wym ręcz­ni­kiem. Ob­cią­żyć wierzch np. drew­nia­ną de­ską. W ta­kim uło­że­niu po­zo­sta­wić to­fu przez co naj­mniej 30 mi­nut. Więk­szość ser­wat­ki się od­są­czy, a to­fu po usma­że­niu bę­dzie chru­pią­ce. Prze­ło­żyć do mi­secz­ki i za­lać wy­mie­sza­ny­mi skład­ni­ka­mi so­su. Od­sta­wić do lo­dów­ki na kil­ka do kil­ku­na­stu go­dzin przed przy­go­to­wa­niem. Od­są­czyć z ma­ry­na­ty i sma­żyć na bar­dzo roz­grza­nym ole­ju lub upiec w pie­kar­ni­ku (w 200ºC po 20 mi­nut na każ­dej stro­nie).

Mle­ko ko­ko­so­we

Skład­ni­ki:

1

ko­kos

1–2 szklan­ki wrząt­ku

Przy­go­to­wa­nie:

Po­trzeb­ne bę­dą rów­nież: blen­der, sit­ko i coś do otwo­rze­nia ko­ko­sa (np. kor­ko­ciąg, słom­ka, nóż z ostrym za­koń­cze­niem, mło­tek).

Za po­mo­cą ostre­go no­ża al­bo kor­ko­cią­gu „otwo­rzyć” 1 z 3 dziu­rek na wierz­choł­ku ko­ko­sa. Na­stęp­nie usu­nąć wo­dę z je­go wnę­trza. Naj­le­piej użyć do te­go zwy­kłą słom­kę. Nie wpy­chać do ko­ko­sa ca­łej słom­ki, ale tyl­ko jej wierz­cho­łek, prze­chy­lić ko­kos i wy­lać wo­dę do szklan­ki.

W pu­sty ko­kos ude­rza­my – al­bo cięż­kim i ostrym no­żem al­bo młot­kiem – aż pęk­nie na 2 po­łów­ki. Każ­dy z ka­wał­ków na­le­ży jesz­cze roz­łu­pać na mniej­sze, że­by moż­na by­ło ła­twiej wy­jąć miąższ. Bia­łe wnę­trze ko­ko­sa obrać z ciem­nej skór­ki i po­kro­ić na ma­łe ka­wał­ki.

W blen­de­rze umie­ścić ka­wał­ki ko­ko­sa, wo­dę ko­ko­so­wą i wrzą­tek. Mik­so­wać co naj­mniej 2 mi­nu­ty, aż ko­kos bę­dzie bar­dzo roz­drob­nio­ny. Ca­łość od­ce­dzić na sit­ku, od­ci­snąć. Na sit­ku po­zo­sta­ną wiór­ki ko­ko­so­we. Moż­na je usu­szyć.

Sos do saj­go­nek

Skład­ni­ki:

2

łyż­ki so­ku z li­mon­ki

2

łyż­ki ja­sne­go so­su so­jo­we­go

2

łyż­ki mio­du

4

łyż­ki wo­dy

½-1 po­sie­ka­na drob­no chi­li z drob­no po­sie­ka­nym ząb­kiem czosn­ku al­bo

bez

nie­go

Przy­go­to­wa­nie:

Wy­mie­szać ze so­bą wszyst­kie skład­ni­ki. Miód, je­śli jest gę­sty, moż­na naj­pierw roz­pu­ścić w ron­del­ku. Sos od­sta­wić na chwi­lę, by sma­ki się prze­gry­zły.

Sos se­ro­wy do na­cho­sów, we­gań­ski

Skład­ni­ki:

6

ma­łych ziem­nia­ków (ok. 360 g)

3

ma­łe mar­chew­ki (ok. 140 g)

1/3

szklan­ki ole­ju o ła­god­nym sma­ku i za­pa­chu, np. ry­żo­wy, z pe­stek wi­no­gron, sło­necz­ni­ko­wy

½ szklan­ki wo­dy

1

ły­żecz­ka so­li

1

łyż­ka so­ku z cy­try­ny

½ szklan­ki droż­dży nie­ak­tyw­nych (płat­ków droż­dżo­wych)

2

ząb­ki czosn­ku

2

ce­bu­le sza­lot­ki

szczyp­ta

ostrej

pa­pry­ki (opcjo­nal­nie)

ły­żecz­ka su­szo­nych ziół (np. ba­zy­lia, ore­ga­no, zio­ła pro­wan­sal­skie)

Przy­go­to­wa­nie:

Ce­bu­le i czo­snek po­sie­kać drob­no i pod­sma­żyć na łyż­ce ole­ju. Ziem­nia­ki i mar­chew­ki ugo­to­wać w mun­dur­kach, ostu­dzić i obrać. Zblen­do­wać wszyst­kie skład­ni­ki na jed­no­li­ty sos. Do­pra­wić. Moż­na po­da­wać lek­ko pod­grza­ny lub na zim­no z na­cho­sa­mi, fryt­ka­mi itp.

Go­ma­sio – „sól” se­za­mo­wa

Skład­ni­ki:

se­zam

lub

sie­mię lnia­ne

sól mor­ska

Przy­go­to­wa­nie:

Naj­le­piej je­śli se­zam bę­dzie za­rów­no ja­sny jak i ciem­ny, moż­na też zro­bić go­ma­sio z sie­mie­nia lnia­ne­go. Pro­por­cje se­za­mu do so­li po­win­ny za­wie­rać się w prze­dzia­le: 7:1 do 12:1. Wia­do­mo – im mniej so­li tym le­piej!

Na roz­grza­nej, su­chej pa­tel­ni upra­żyć se­zam od cza­su do cza­su mie­sza­jąc, aż na­bie­rze zło­ci­ste­go ko­lo­ru. Pod ko­niec pra­że­nia do­sy­pać sól. Po upra­że­niu ro­ze­trzeć se­zam w moź­dzie­rzu lub zmie­lić w młyn­ku do ka­wy.

Go­ma­sio moż­na po­sy­py­wać róż­ne po­tra­wy (ryż, ka­sza, wa­rzy­wa), świet­nie też sma­ku­je z pie­czy­wem po­sma­ro­wa­nym tyl­ko ma­słem.

Po przy­go­to­wa­niu go­ma­sio moż­na prze­cho­wy­wać do 2 ty­go­dni, naj­le­piej w lo­dów­ce.

Do­mo­wa przy­pra­wa do pier­ni­ka

Skład­ni­ki:

2

czę­ści cy­na­mo­nu

1

im­bi­ru w prosz­ku

1

świe­żo star­tej gał­ki musz­ka­to­ło­wej

1

goź­dzi­ków

1

zie­la an­giel­skie­go

½ pie­przu czar­ne­go

½ kar­da­mo­nu

½ any­żu (opcjo­nal­nie)

½ na­sion ko­len­dry

Przy­go­to­wa­nie:

Wszyst­kie skład­ni­ki roz­gnieść w moź­dzie­rzu na w mia­rę drob­ny pro­szek.

Cu­kier wa­ni­lio­wy

Skład­ni­ki:

½ kg drob­ne­go, brą­zo­we­go cu­kru

2 la­ski wa­ni­lii

Przy­go­to­wa­nie:

Do cu­kru do­dać kil­ka la­sek wa­ni­lii i za­mknąć go w szczel­nym sło­ju. Cu­kier bę­dzie na­sią­kał aro­ma­tem i już po 3 ty­go­dniach bę­dzie moż­na go uży­wać za­miast sztucz­ne­go cu­kru wa­ni­li­no­we­go.

Eks­trakt wa­ni­lio­wy

Skład­ni­ki:

2 la­ski wa­ni­lii

200 ml moc­ne­go al­ko­ho­lu (np. spi­ry­tus, czy­sta wód­ka, a naj­le­piej – Bur­bon)

Przy­go­to­wa­nie:

La­ski wa­ni­lii umie­ścić w bu­te­lecz­ce z al­ko­ho­lem, od­sta­wić. Po kil­ku dniach płyn zmie­ni ko­lor na bar­dzo ciem­ny, a po kil­ku ty­go­dniach bę­dzie do­sko­na­le wa­ni­lio­wy! Moż­na do nie­go na bie­żą­co do­le­wać al­ko­ho­lu lub wzmac­niać ko­lej­ny­mi la­ska­mi wa­ni­lii. Eks­trakt moż­na sto­so­wać za­miast cu­kru wa­ni­lio­we­go.

WIO­SNA

Ko­ja­rzy się z ko­lo­rem zie­lo­nym i wła­śnie on do­mi­nu­je w tym cza­sie na na­szych ta­ler­zach! Wio­sną wszyst­ko bu­dzi się do ży­cia, a więc we­ge­ta­ria­nin ma co­raz wię­cej do je­dze­nia. Na po­cząt­ku, w mar­cu, nie ma jesz­cze te­go za wie­le, dla­te­go się­ga­my po pro­duk­ty z zi­mo­wej pół­ki – mro­żon­ki, grzy­by ho­dow­la­ne (pie­czar­ki, bocz­nia­ki), wa­rzy­wa ki­szo­ne. Ale już w kwiet­niu moż­na ra­czyć się no­wa­lij­ka­mi – mło­dy­mi, ko­lo­ro­wy­mi ro­ślin­ka­mi peł­ny­mi wi­ta­min. Bo­twin­ka, rzod­kiew­ka, sa­ła­ta, szczy­pio­rek czę­sto po­ja­wia­ją się w tym cza­sie na na­szych sto­łach.

Maj to szczyt se­zo­nu wio­sen­ne­go. Ma­my w tym cza­sie ob­fi­tość świe­żych, w peł­ni doj­rza­łych, kra­jo­wych pro­duk­tów. W ma­ju znaj­dzie­my już na stra­ga­nach szpa­ra­gi. Naj­lep­sze są zie­lo­ne, któ­re ma­ją mo­im zda­niem naj­bo­gat­szy smak, no i ten so­czy­sty ko­lor.

Gdy wio­sna w peł­ni, war­to wy­ru­szyć na ło­no na­tu­ry w po­szu­ki­wa­niu ja­dal­nych chwa­stów. W su­che, ma­jo­we dni wy­bierz­my się więc po mło­de pę­dy po­krzy­wy, le­bio­dy, szcza­wiu. W tym cza­sie są one naj­zdrow­sze.

Wio­sną wśród słod­kich, a ra­czej słod­ko-kwa­śnych sma­ków na pierw­sze miej­sce wy­su­wa się ra­bar­bar. Moż­na z nie­go zro­bić crum­ble, muf­fin­ki lub zwy­kłe cia­sto z kru­szon­ką. Za­czy­na­ją też po­ja­wiać się tru­skaw­ki, ale one kró­lo­wać bę­dą na prze­ło­mie wio­sny i la­ta.

ma­rzecFlacz­ki z bocz­nia­ków

Skład­ni­ki:

500 g bocz­nia­ków

1 ce­bu­la

1 mar­chew

1 pie­trusz­ka

¼ śred­nie­go se­le­ra

ka­wa­łek zie­lo­nej czę­ści po­ra

4 zie­la an­giel­skie

2 li­ście lau­ro­we

2 łyż­ki ole­ju ara­chi­do­we­go

1 łyż­ka ma­sła

½ ły­żecz­ki słod­kiej pa­pry­ki

½ ły­żecz­ki wę­dzo­nej pa­pry­ki

1 ły­żecz­ka im­bi­ru

½ ły­żecz­ki gał­ki musz­ka­to­ło­wej

2 łyż­ki ma­je­ran­ku

½ ły­żecz­ki ty­mian­ku

sól i pieprz

Przy­go­to­wa­nie:

Ce­bu­lę drob­no po­sie­kać. Wa­rzy­wa ko­rze­nio­we (mar­chew­kę, pie­trusz­kę i se­ler) po­kro­ić w słup­ki. Bocz­nia­ki po­kro­ić w pa­ski, w po­przek bla­szek. W wo­ku lub du­żej pa­tel­ni roz­grzać olej. Do­da­wać ko­lej­no – ce­bu­lę, 1 liść lau­ro­wy i 2 zie­la an­giel­skie, wa­rzy­wa po­kro­jo­ne w słup­ki i bocz­nia­ki. Du­sić pod przy­kry­ciem, od cza­su do cza­su mie­sza­jąc, przez oko­ło 15 min. W osob­nym garn­ku za­go­to­wać wo­dę z po­rem, li­ściem lau­ro­wym i 2 zia­ren­ka­mi zie­la an­giel­skie­go, po­so­lić (niech się go­tu­je w tym cza­sie, kie­dy wa­rzy­wa się du­szą). Pod­du­szo­ne wa­rzy­wa, przy­pra­wio­ne pa­pry­ką, gał­ką musz­ka­to­ło­wą, im­bi­rem i ma­słem, wrzu­cić do wy­wa­ru (wcze­śniej na­le­ży z nie­go wy­jąć li­ście po­ra). Go­to­wać jesz­cze oko­ło 20–35 min, aż wszyst­kie skład­ni­ki zu­py zmięk­ną. Na ko­niec do­pra­wić roz­tar­tym ma­je­ran­kiem z ty­mian­kiem oraz so­lą i pie­przem. Moż­na też do­dać od­ro­bi­nę so­su so­jo­we­go do sma­ku.

Krem z po­rów

Skład­ni­ki:

2 du­że po­ry (bia­łe czę­ści)

2 ziem­nia­ki

2 łyż­ki oli­wy z oli­wek

2 ły­żecz­ki su­szo­nych wa­rzyw

gał­ka musz­ka­to­ło­wa

sól i pieprz

pest­ki dy­ni lub sło­necz­ni­ka

2 łyż­ki kwa­śnej śmie­ta­ny

Przy­go­to­wa­nie:

W garn­ku roz­grzać oli­wę, ze­szklić po­sie­ka­ne­go po­ra. Kie­dy bę­dzie mięk­ki, wrzuć do nie­go ziem­nia­ki po­kro­jo­ne w kost­kę. Chwi­lę sma­żyć i wlać wo­dę al­bo wy­war wa­rzyw­ny. Je­śli wo­dę, to do­dać jesz­cze 2 ły­żecz­ki su­szo­nych wa­rzyw, li­stek lau­ro­wy i zie­le an­giel­skie – za­stą­pią one wy­war i do­da­dzą sma­ku. Gdy wa­rzy­wa bę­dą mięk­kie – ostu­dzić zu­pę i zmik­so­wać ją na krem. Do­pra­wić gał­ką musz­ka­to­ło­wą, so­lą i pie­przem. Po­da­wać z klek­sem kwa­śnej śmie­ta­ny i upra­żo­ny­mi na su­chej pa­tel­ni pest­ka­mi.

Ma­ka­ron z ce­bu­lą

Skład­ni­ki:

3 żół­te ce­bu­le

3 łyż­ki oli­wy z oli­wek

1 łyż­ka ma­sła

sól i świe­żo zmie­lo­ny pieprz

3 łyż­ki świe­że­go ty­mian­ku (lub 1 ły­żecz­ka ty­mian­ku su­szo­ne­go)

4 szklan­ki bu­lio­nu wa­rzyw­ne­go

su­chy ma­ka­ron np. ty­pu lin­gu­ine (u mnie: o sma­ku ostrej pa­prycz­ki)

Do po­da­nia:

star­ty par­me­zan

ru­ko­la

Przy­go­to­wa­nie:

Na pa­tel­ni roz­grzać oli­wę z ma­słem. Do­dać ce­bu­lę po­kro­jo­ną w pół­pla­ster­ki, piór­ka lub jesz­cze mniej­sze czę­ści. Sma­żyć przez oko­ło 15 mi­nut, pod ko­niec do­da­jąc sól i świe­żo zmie­lo­ny pieprz. Do­dać ty­mia­nek.

Pie­kar­nik na­grzać do tem­pe­ra­tu­ry 200ºC. Ce­bu­lę prze­ło­żyć do garn­ka rzym­skie­go, wlać bu­lion i wło­żyć su­chy ma­ka­ron. Przy­kryć gar­nek i du­sić po­tra­wę w pie­kar­ni­ku przez oko­ło 30 mi­nut (w za­leż­no­ści od gru­bo­ści ma­ka­ro­nu). Naj­le­piej co ja­kiś czas kon­tro­lo­wać stan ma­ka­ro­nu. Pod ko­niec moż­na od­kryć przy­kryw­kę, by nad­miar bu­lio­nu od­pa­ro­wał.

Po­da­wać ze star­tym par­me­za­nem i list­ka­mi ru­ko­li.

Sa­łat­ka ry­żo­wa z al­ga­mi i to­fu

Skład­ni­ki:

szklan­ka ugo­to­wa­ne­go ry­żu

½ szklan­ki mro­żo­nej ku­ku­ry­dzy (opcjo­nal­nie z pusz­ki)

100 g to­fu na­tu­ral­ne­go

3 pła­ty alg no­ri

2 łyż­ki so­su so­jo­we­go

1 łyż­ka octu ry­żo­we­go

1 łyż­ka oli­wy z oli­wek

se­zam do po­sy­pa­nia

Przy­go­to­wa­nie:

To­fu po­kro­ić w kost­kę. Z so­su so­jo­we­go, octu i oli­wy z oli­wek spo­rzą­dzić sos i za­lać nim to­fu. Od­sta­wić na co naj­mniej go­dzi­nę. Al­gi po­kro­ić no­życz­ka­mi na mniej­sze ka­wał­ki. Ku­ku­ry­dzę ugo­to­wać. Po­łą­czyć ze so­bą wszyst­kie skład­ni­ki. To­fu do­dać do sa­łat­ki od ra­zu z so­sem. Sa­łat­kę do­dat­ko­wo po­sy­pać se­za­mem.

Pie­czo­ne saj­gon­ki z grosz­kiem

Skład­ni­ki:

szklan­ka grosz­ku mro­żo­ne­go

1 mar­chew

garść ma­ka­ro­nu ry­żo­we­go

14 krąż­ków pa­pie­ru ry­żo­we­go

łyż­ka so­su so­jo­we­go

ma­ła ce­bu­la

zą­bek czosn­ku

2 ły­żecz­ki świe­że­go, drob­no po­sie­ka­ne­go roz­ma­ry­nu

sól

ko­lo­ro­wy pieprz, świe­żo mie­lo­ny

1 jaj­ko

oli­wa z oli­wek do po­sma­ro­wa­nia saj­go­nek

se­zam do po­sy­pa­nia

Przy­go­to­wa­nie:

Gro­szek roz­mro­zić. Ma­ka­ron przy­go­to­wać we­dług prze­pi­su na opa­ko­wa­niu i od­są­czyć bar­dzo do­kład­nie. Na pa­tel­ni pod­sma­żyć drob­no po­sie­ka­ną ce­bu­lę z czosn­kiem prze­ci­śnię­tym przez pra­skę. Wy­mie­szać: ma­ka­ron, gro­szek, star­tą mar­chew, ce­bu­lę z czosn­kiem, roz­ma­ryn oraz su­ro­we jaj­ko. Do­pra­wić so­sem so­jo­wym, du­żą ilo­ścią pie­przu, roz­ma­ry­nem i ewen­tu­al­nie so­lą.

Po­szcze­gól­ne ar­ku­sze pa­pie­ru ry­żo­we­go zwil­żać let­nią wo­dą i za­wi­jać w nie por­cje far­szu. Spo­sób za­wi­ja­nia jest po­dob­ny jak w przy­pad­ku go­łąb­ków: oko­ło 1 łyż­ka far­szu po­win­na zna­leźć się na sa­mej gó­rze ar­ku­sza w środ­ko­wej czę­ści; przy­kryć farsz, za­gi­na­jąc oba bo­ki ar­ku­sza do środ­ka; roz­po­czy­na­jąc od miej­sca z far­szem zro­lo­wać pa­pier wzdłuż.

Za­wi­nię­te ru­lo­ny ukła­dać na bla­sze wy­ło­żo­nej pa­pie­rem do wy­pie­ków. Każ­dą saj­gon­kę po­sma­ro­wać oli­wą z oli­wek i po­sy­pać se­za­mem. Pie­kar­nik roz­grzać do tem­pe­ra­tu­ry 200ºC i piec 20–30 mi­nut. Po­da­wać z so­sem chi­li.

Zie­lo­ne pie­ro­gi ru­skie

Cia­sto:

2 szklan­ki mą­ki

½ szklan­ki go­rą­cej wo­dy

1 szklan­ka świe­że­go, zmik­so­wa­ne­go szpi­na­ku lub mro­żo­ne­go

sól

oli­wa

Farsz:

100 g chu­de­go twa­ro­gu

2 ugo­to­wa­ne ziem­nia­ki

ka­wa­łek po­ra

oli­wa z oli­wek

sól i pieprz

Do po­da­nia:

czer­wo­na ce­bu­la

po szczyp­cie cu­kru i so­li oraz kil­ka kro­pli octu bal­sa­micz­ne­go

Przy­go­to­wa­nie:

Z mą­ki, wo­dy i szpi­na­ku za­gnieść cia­sto, do­dać oli­wę oraz sól. Wy­ra­biać dość dłu­go aż cia­sto bę­dzie ela­stycz­ne.

Na pa­tel­ni roz­grzać oli­wę i ze­szklić na niej drob­no po­sie­ka­ny por. Twa­róg i ziem­nia­ki roz­gnieść za po­mo­cą wi­del­ca al­bo tłucz­ka do ziem­nia­ków. Do­dać pod­sma­żo­ny por, do­pra­wi pie­przem i so­lą.

Cia­sto roz­wał­ko­wać bar­dzo cien­ko, wy­kra­wać w nim ko­ła, kłaść na nich farsz i za­wi­nąć. W garn­ku do­pro­wa­dzić wo­dę do wrze­nia, do­dać tro­chę ole­ju, po­so­lić. Wrzu­cić pie­ro­gi na wrzą­tek i go­to­wać mniej wię­cej 5 mi­nut od mo­men­tu wy­pły­nię­cia pie­ro­gów na po­wierzch­nię.

Na pa­tel­ni pod­sma­żyć po­sie­ka­ną, czer­wo­ną ce­bu­lę z do­dat­kiem so­li, cu­kru i octu bal­sa­micz­ne­go. Dzię­ki tym do­dat­kom ce­bu­la lek­ko się skar­me­li­zu­je i bę­dzie szkli­sta. Po­da­wać pie­ro­gi z tak przy­go­to­wa­ną ce­bu­lą.

Pie­czo­ny se­itan

Se­itan:

1 kg mą­ki pszen­nej

½ l wo­dy

Ma­ry­na­ta:

3 łyż­ki oli­wy z oli­wek

1 łyż­ka so­su so­jo­we­go

2 ząb­ki czosn­ku

sól

sok z ½ cy­try­ny

2 ły­żecz­ki kmi­nu rzym­skie­go

2 ły­żecz­ki pa­pry­ki słod­kiej

1 ły­żecz­ka pie­przu cay­en­ne

2 ły­żecz­ki drob­no po­sie­ka­ne­go świe­że­go roz­ma­ry­nu

1 ły­żecz­ka ziół pro­wan­sal­skich

1 ły­żecz­ka su­szo­ne­go ma­je­ran­ku

Przy­go­to­wa­nie:

Z mą­ki i wo­dy (wo­dę na­le­ży do­le­wać stop­nio­wo) za­gnieść cia­sto. Ufor­mo­wać ku­lę i od­sta­wić na oko­ło 30 mi­nut. Naj­bar­dziej pra­co­wi­tą część przy­go­to­wa­nia se­ita­nu sta­no­wi wy­płu­ki­wa­nie skro­bi z mą­ki tak, aby po­zo­stał sam glu­ten. Naj­le­piej zro­bić tak: naj­pierw do mi­ski z cia­stem wlać zim­ną wo­dę i ugnia­tać cia­sto (by za­cho­wa­ło się w jed­nym ka­wał­ku). Co pe­wien czas wy­mie­niać wo­dę. Kie­dy wo­da bę­dzie już bar­dziej czy­sta, a glu­ten się pra­wie od­dzie­li moż­na tę czyn­ność wy­ko­ny­wać na dursz­la­ku pod stru­mie­niem zim­nej wo­dy.

Kie­dy wo­da bę­dzie już czy­sta, a w rę­ku po­zo­sta­nie żół­ta brył­ka – otrzy­ma­li­śmy glu­ten. Te­raz na­le­ży se­itan ugo­to­wać w wo­dzie z do­dat­kiem 2 ły­żek wo­dy przez 20–30 mi­nut lub na pa­rze.

Po ugo­to­wa­niu ma­sę ostu­dzić. W tym cza­sie przy­go­to­wać ma­ry­na­tę: oli­wę z oli­wek, sos so­jo­wy, zmiaż­dżo­ny czo­snek oraz sól wy­mie­szać. Od­dziel­nie przy­go­to­wać syp­kie skład­ni­ki ma­ry­na­ty. Naj­pierw na­trzeć se­itan mie­szan­ką „mo­krą”, a po­tem po­sy­pać mie­szan­ką „su­chą”. Na ko­niec skro­pić po­tra­wę so­kiem z cy­try­ny. Od­sta­wić co naj­mniej na go­dzi­nę, że­by po­tra­wa wchło­nę­ła smak ma­ry­na­ty.

Pie­czeń piec przez 45 mi­nut w tem­pe­ra­tu­rze 200ºC. Po 20 mi­nu­tach moż­na ją przy­kryć fo­lią alu­mi­nio­wą, aby nie spie­kła się za bar­dzo. Pie­czeń mo­że sta­no­wić biał­ko­wy ele­ment obia­du, po­kro­jo­na w ma­łe ka­wał­ki uroz­ma­ici sa­łat­kę, a cien­kie pla­ster­ki za­stą­pię wę­dli­nę na ka­nap­ce.

Wska­zów­ka:

Z 1 kg mą­ki uzy­ska­my ok. 200–250 g se­ita­nu, dla­te­go je­śli chce­my zro­bić pie­czeń dla więk­szej licz­by go­ści, le­piej użyć wię­cej mą­ki.

Ku­le­biak z ka­pu­stą, so­cze­wi­cą, grzy­ba­mi i jaj­kiem

Skład­ni­ki:

¼ l mle­ka

500 g mą­ki

30 g droż­dży

½ ły­żecz­ki cu­kru

1 ły­żecz­ka so­li

3 żółt­ka

1 biał­ko

40 g ma­sła

1 żół­ta ce­bu­la

kil­ka su­szo­nych grzy­bów

¾ szklan­ki zie­lo­nej so­cze­wi­cy

3 szklan­ki ki­szo­nej ka­pu­sty

2 ły­żecz­ki ku­mi­nu (w zia­ren­kach)

pieprz

sos so­jo­wy

2 ły­żecz­ki słod­kiej pa­pry­ki

4 ugo­to­wa­ne ja­ja

2 łyż­ki oli­wy z oli­wek

Przy­go­to­wa­nie:

Droż­dże roz­pu­ścić w mle­ku, z ły­żecz­ką cu­kru i od­ro­bi­ną mą­ki. Od­sta­wić do uro­śnię­cia na 15 mi­nut. Gdy droż­dże pod­ro­sną wlać je do po­zo­sta­łej mą­ki, do­dać roz­to­pio­ne ma­sło, szczyp­tę so­li i żółt­ka. Za­gnieść cia­sto. Od­sta­wić, aby po­dwo­iło swo­ją ob­ję­tość.

Przy­go­to­wać farsz. So­cze­wi­cę ugo­to­wać. Ka­pu­stę ki­szo­ną ob­go­to­wać. Grzy­by na­mo­czyć na kil­ka go­dzin i ugo­to­wać. Na pa­tel­ni roz­grzać 2 łyż­ki oli­wy z oli­wek. Do­dać po­sie­ka­ną ce­bul­kę, ze­szklić. Do ce­bul­ki do­dać ob­go­to­wa­ną i od­są­czo­ną ka­pu­stę oraz po­sie­ka­ne, ugo­to­wa­ne grzy­by. Przy­pra­wić pie­przem, ku­mi­nem, słod­ką pa­pry­ką i so­sem so­jo­wym. Na ko­niec do­dać ugo­to­wa­na so­cze­wi­cę.

Wy­ro­śnię­te cia­sto roz­wał­ko­wać. Z 1/3 cia­sta zro­bić spód, uło­żyć na nim war­stwę far­szu oraz 4 ugo­to­wa­ne ja­ja. Na ja­jach uło­żyć po­zo­sta­ły farsz i wszyst­ko przy­kryć roz­wał­ko­wa­nym po­zo­sta­łym cia­stem. Brze­gi skle­ić za po­mo­cą wi­del­ca. Z resz­ty cia­sta zro­bić war­kocz na wierzch. Ufor­mo­wa­ny ku­le­biak po­wi­nien wy­ra­stać jesz­cze oko­ło 15 mi­nut.

Pie­kar­nik roz­grzać do 180ºC. Ku­le­biak po­sma­ro­wać roz­mą­co­nym jaj­kiem (al­bo sa­mym biał­kiem) i po­sy­pać gru­ba so­lą mor­ską al­bo ku­mi­nem. Piec przez 45 mi­nut. Ide­al­ny w to­wa­rzy­stwie zu­py, np. wiel­ka­noc­ne­go żur­ku.

Bu­łecz­ki z sie­mie­niem lnia­nym

Skład­ni­ki:

2 szklan­ki mą­ki pszen­nej

½ szklan­ki sie­mie­nia lnia­ne­go

3 łyż­ki oli­wy z oli­wek

20 g świe­żych droż­dży

1 pła­ska ły­żecz­ka cu­kru

¾ szklan­ki cie­płej wo­dy

1 pła­ska ły­żecz­ka so­dy oczysz­czo­nej

sól

Przy­go­to­wa­nie:

Do mi­ski prze­siać mą­kę wraz z so­dą, zro­bić wgłę­bie­nie, po­kru­szyć droż­dże, wsy­pać cu­kier i od­ro­bi­nę wo­dy. Od­sta­wić na 15 mi­nut. Do­dać upra­żo­ne, a na­stęp­nie roz­drob­nio­ne w blen­de­rze na­sio­na lnu, oli­wę z oli­wek, po­zo­sta­łą wo­dę, so­dę oraz szczyp­tę so­li. Ufor­mo­wać 8 bu­łe­czek. Uło­żyć je na bla­sze, po­sy­pać ca­ły­mi ziar­na­mi sie­mie­nia i przy­kryć ście­recz­ką, aby pod­ro­sły (oko­ło 30–40 mi­nut).

Pie­kar­nik na­grzać do tem­pe­ra­tu­ry 200ºC i piec bu­łecz­ki oko­ło 20–30 mi­nut.

Ra­cu­chy
jabł­ko­wo-cy­na­mo­no­we

Skład­ni­ki:

2 szklan­ki mą­ki

40 g świe­żych droż­dży

1½ szklan­ki cie­płe­go mle­ka

2 ja­ja

3 jabł­ka star­te na tar­ce o du­żych oczkach

ły­żecz­ka cy­na­mo­nu

1 łyż­ka cu­kru (opcjo­nal­nie)

szczyp­ta so­li

olej do sma­że­nia

cu­kier pu­der do po­sy­pa­nia

Przy­go­to­wa­nie:

Droż­dże roz­pro­wa­dzić z mle­kiem i cu­krem, po­łą­czyć z resz­tą skład­ni­ków. Moż­na użyć mik­se­ra. Cia­sto od­sta­wić w cie­płe miej­sce, pod przy­kry­ciem, na mniej wię­cej pół go­dzi­ny, aż po­dwoi swo­ją ob­ję­tość. Sma­żyć ma­łe pla­cusz­ki na roz­grza­nym ole­ju, z obu stron. Go­to­we po­sy­pać cu­krem pu­drem, po­lać mio­dem lub po­sma­ro­wać ulu­bio­nym dże­mem.

Ide­al­ne cia­sto mar­chew­ko­we

Skład­ni­ki:

4 ja­ja

1 szklan­ka brą­zo­we­go cu­kru

200 g ma­sła

2 szklan­ki mą­ki pszen­nej

½ szklan­ki mą­ki ziem­nia­cza­nej

2 ły­żecz­ki prosz­ku do pie­cze­nia

½ ły­żecz­ki so­dy oczysz­czo­nej

¼ ły­żecz­ki so­li

la­ska wa­ni­lii

oko­ło 5 du­żych mar­che­wek (2 szklan­ki po star­ciu)

100 g po­sie­ka­nych orze­chów wło­skich

Po­le­wa:

250 ml kwa­śnej śmie­ta­ny (18%)

100 g mlecz­nej cze­ko­la­dy

2 łyż­ki brą­zo­we­go cu­kru

Przy­go­to­wa­nie:

Ma­sło roz­to­pić w ron­dlu. Mar­chew­kę roz­drob­nić w blen­de­rze lub ze­trzeć na tar­ce o naj­drob­niej­szych oczkach. Z wa­ni­lii wy­skro­bać drob­ne zia­ren­ka. Wszyst­kie skład­ni­ki po­łą­czyć, mie­sza­jąc je łyż­ką (nie mik­se­rem!) nie­zbyt dłu­go i do­kład­nie do mo­men­tu, aż ma­sa sta­nie się jed­no­li­ta. Wy­ło­żyć do ża­ro­od­por­ne­go na­czy­nia po­sma­ro­wa­ne­go tłusz­czem i po­sy­pa­ne­go buł­ką tar­tą. Pie­kar­nik roz­grzać do 180ºC. Piec cia­sto przez 45–50 mi­nut.

Po­le­wa z mlecz­nej cze­ko­la­dy świet­nie pa­su­je do cia­sta mar­chew­ko­we­go. Do ron­del­ka wlać kwa­śną śmie­ta­nę (18%), cze­ko­la­dę i cu­kier. Kie­dy cze­ko­la­da się roz­pu­ści, a po­le­wa sta­nie się lśnią­ca, po­lać nią upie­czo­ne cia­sto i jesz­cze na 10 mi­nut wsta­wić do pie­kar­ni­ka.

Muf­fi­ny mar­chew­ko­we z we­gań­ską „bi­tą śmie­ta­ną”

Skład­ni­ki:

2 śred­nie mar­chew­ki (oko­ło 1 szklan­ka po star­ciu)

2 ja­ja

1 pła­ska ły­żecz­ka prosz­ku do pie­cze­nia

1 pła­ska ły­żecz­ka so­dy oczysz­czo­nej

50 g gorz­kiej cze­ko­la­dy

2 szklan­ki mą­ki pszen­nej

½ szklan­ki drob­ne­go cu­kru (naj­le­piej brą­zo­wy)

¾ szklan­ki ma­ślan­ki lub ke­fi­ru

½ kost­ki roz­to­pio­ne­go i wy­stu­dzo­ne­go ma­sła

szczyp­ta so­li

ły­żecz­ka cy­na­mo­nu

1 pusz­ka mle­ka ko­ko­so­we­go

2 łyż­ki cu­kru pu­dru

1 la­ska wa­ni­lii

Przy­go­to­wa­nie:

Su­che skład­ni­ki (pro­szek, so­da, cze­ko­la­da po­sie­ka­na w kost­kę, mą­ka prze­sia­na, cu­kier, sól, cy­na­mon) po­łą­czyć ze so­bą. W dru­giej mi­sce wy­mie­szać mo­kre skład­ni­ki (star­ta mar­chew­ka, ja­ja, ma­ślan­ka, ma­sło). Na­stęp­nie do­dać su­che skład­ni­ki do mo­krych i nie­zbyt sta­ran­nie wy­mie­szać (wy­star­czy tyl­ko ty­le, by nie by­ło wi­dać su­chej mą­ki). Prze­ło­żyć ma­sę do for­my na muf­fi­ny, wy­ło­żo­nej pa­pi­lot­ka­mi. Piec przez oko­ło 20–25 mi­nut w tem­pe­ra­tu­rze 180–200ºC.

Po wy­ję­ciu i wy­stu­dze­niu ozdo­bić we­gań­ską „bi­tą śmie­ta­ną”. Jak ją zro­bić? To pro­ste: gę­stą część mle­ka ko­ko­so­we­go zmik­so­wać z cu­krem pu­drem i zia­ren­ka­mi wa­ni­lii na gład­ki krem. Po­sma­ro­wać nim ba­becz­ki!