Strona główna » Edukacja » Gilgamesz

Gilgamesz

4.00 / 5.00
  • ISBN:
  • 978-83-7386-857-1

Jeżeli nie widzisz powyżej porównywarki cenowej, oznacza to, że nie posiadamy informacji gdzie można zakupić tę publikację. Znalazłeś błąd w serwisie? Skontaktuj się z nami i przekaż swoje uwagi (zakładka kontakt).

Kilka słów o książce pt. “Gilgamesz

Epos o Gilgameszu to najstarsze dzieło literackie na świecie, jakie zostało odkryte. Powieść spisana pismem klinowym na glinianych tablicach znana jest dzisiaj z wielu fragmentów w kilku wersjach, z których najstarsza pochodzi z ok. 2500 lat p.n.e. Epos przepisywany przez skrybów i rozpowszechniany niegdyś powszechnie – nie tylko na terenach Mezopotamii – w zawiłościach dziejów został zapomniany, ale dzięki odkryciom archeologicznym i opracowaniom naukowym – od połowy XIX wieku – jest już czytany na nowo. Niniejsza wersja – adaptacja kilkunastu opracowań – nie uznaje podziału na wersy, które ze względu na kształt i wielkość tablic glinianych musiały być przestrzegane przy zapisie, ale jest skonstruowana jako adaptacja w formie luźnej opowieści prozatorskiej.

Polecane książki

SIM - SPEED INTUITION MANAGEMENT to metoda zarządzania przedsiębiorstwem, która może wzbudzać kontrowersje, szczególnie wśród pracodawców. Dla pracowników bowiem firma zarządzana metodą SIM to wymarzone miejsce pracy. W książce tej Björn Lundén przedstawia swoją koncepcję przedsiębiorczości i za...
Stan prawny na 1.06.2009 r. "Praca zbiorowa pt. Prawne aspekty procesu inwestycyjnego - zagadnienia praktyczne stanowi ciekawy przykład połączenia na gruncie spójnego w swym zamyśle opracowania wykładu teoretycznych i praktycznych aspektów stosowania regulacji o charakterze administracyjnoprawnym...
Drzewo czereśni potrzebuje innego drzewa, aby rosnąć i dawać owoce. Tak jak człowiek, gdy kocha – rozkwita. Zosia Krasnopolska otrzymuje w spadku od pani Stefanii zrujnowaną willę w Rudzie Pabianickiej. Rudera okazuje się domem z duszą uwięzioną w dalekiej przeszłości. Stary dom otoczony sadem –...
Monografia jest jedyną publikacją na rynku krajowym oraz europejskim przedstawiającą na gruncie ustawy o podatku od towarów i usług zagadnienie podmiotowości prawnopodatkowej organów władzy publicznej w przypadku realizacji przedsięwzięć w ramach partnerstwa publiczno- prywatnego. .. Odbiorcam...
Mógłbym się nazywać Al Pacino, a nazywam się Piotr Adamczyk. Inicjały niby takie same. Zaczynamy się podobnie, ale dalej jest już zupełnie inaczej. Mógłbym się też nazywać Dustin Hoffman, George Clooney, Colin Firth albo nawet Johnny Depp. A nazywam się jak ten polski aktor, który grał papieża....
Paryż, czasy współczesne. Grim jest gargulcem, jednym ze strażników, których zadaniem jest ukrywanie przed ludźmi istnienia istot z innego świata. Z całą mocą nie znosi swojego nowego (dwieście lat to niezbyt wiele dla kamiennej rzeźby) miejsca pracy - zalewanej deszczem fasady budynku. Ale robo...

Poniżej prezentujemy fragment książki autorstwa Marta Pycior

GILGAMESZ

Adaptacja:Marta Pycior

wydawnictwo nowy świat

© Copyright by Marta Pycior, 2015

© Copyright by Wydawnictwo Nowy Świat, 2015

druk ISBN 978-83-7386-588-4

ebook ISBN 978-83-7386-857-1

Wydanie IWarszawa 2015

Wydawnictwo Nowy Świat

ul. Kopernika 30, 00-336 Warszawa

tel. 22 826 25 43

Fragment pisma klinowego pochodzący z Uruk

Przedmowa

Epos o Gilgameszu to najstarsze dzieło literackie na świecie, jakie zostało odkryte. Powieść spisana pismem klinowym na glinianych tablicach znana jest dzisiaj z wielu fragmentów w kilku wersjach, z których najstarsza pochodzi z ok. 2500 lat p.n.e. Epos przepisywany przez skrybów i rozpowszechniany niegdyś powszechnie – nie tylko na terenach Mezopotamii – w zawiłościach dziejów został zapomniany, ale dzięki odkryciom archeologicznym i opracowaniom naukowym – od połowy XIX wieku – jest już czytany na nowo. Niniejsza wersja – adaptacja kilkunastu opracowań – nie uznaje podziału na wersy, które ze względu na kształt i wielkość tablic glinianych musiały być przestrzegane przy zapisie, ale jest skonstruowana jako adaptacja w formie luźnej opowieści prozatorskiej. Sam tekst eposu, który miał wielki wpływ na opracowanie tekstów Biblii, Iliady, Odysei i wielu innych dzieł – odnosi się do kolebki cywilizacji: Mezopotamii, krainy leżącej na Bliskim Wschodzie, rozciągającej się w szerokim rozwidleniu rzek Eufratu i Tygrysu. Jak w każdym tekście przeznaczonym do słuchania, tak i tutaj znajdujemy liczne powtórzenia, które symbolicznie zachowano w tym opracowaniu; straciły one jednak dzisiaj swoją rolę wraz ze zmianą charakteru tekstu ze słuchanego – na czytany.

Król asyryjski Aszurbanipal, założyciel słynnej biblioteki w Niniwie, gromadzącej ówczesną wiedzę, w tym także tabliczki gliniane z Eposem Gilgamesza

I.

Dawno, dawno temu w najpiękniejszym zakątku ziemi znajdowało się miasto Uruk, którym władał dzielny i wojowniczy król Gilgamesz. To słynne miasto leżało pośród kwitnących kolorowo ogrodów i zieleniejących się pól uprawnych, nawadnianych przez kanały i koryta rybnych rzek. Wysokie i solidne mury zbudowane na rozkaz zapobiegliwego króla – Dzielnego Gilgamesza, strzegły nie tylko dostojnych, wielopiętrowych domostw bogaczy, ale też i prostych, parterowych budowli biedniejszych mieszkańców. Te wyjątkowe w swej skuteczności i pięknie mury były dumą króla, który czuwał nad ich rozbudową ze względu na stale powiększające się miasto i dbał o nienaganny ich stan. W dzielnicy zwanej Eanna – czyli w najważniejszej, centralnej części miasta Uruk – znajdowała się świątynia poświęcona bogini miłości – Isztar, najpiękniejszej ze wszystkich bogiń. Żaden wcześniejszy król ani żaden późniejszy – nie zbudował jej równie wystawnej świątyni. Tutaj właśnie, w specjalnej niszy wybudowanej dla przechowywania pism religijnych i dokumentów najwyższej rangi – były złożone liczne tablice z drogocennych kamieni, w których wyryto teksty znakami pisma klinowego. Pośród tych tablic ułożonych w stosy znajdowała się ogromna skrzynia z ozdobnymi okuciami oraz tajemniczym zamkiem. Nikt nigdy tej skrzyni nie podnosił, nikt nie miał prawa jej miejsca już zmieniać – zaraz po tym, kiedy z wielką starannością ułożono w niej tablice inkrustowane białą masą perłową w najdroższym kamieniu, w granatowym lapis lazuli. Na tablicach tych spisano pismem klinowym dzieje życia króla Uruk, Dzielnego Gilgamesza, największego i najsłynniejszego bohatera wszechczasów. Z tych tablic skrybowie sporządzali jak najwierniejsze kopie i rozpowszechniali je, aby w ten sposób każdy, kto potrafił czytać, mógł poznać historię tego legendarnego króla, a ci, którzy nie potrafili – mieli słuchać tych, którzy im łaskawie przeczytać lub opowiedzieć zechcą. Dzieje Gilgamesza miały być czytane i opowiadane potomnym wciąż od nowa i od nowa po wsze czasy, aby pamięć po nim została wiecznie żywa. Tak zdecydował sam król, gdy u kresu swego życia spacerował po wysokich obronnych murach swego miasta i rozmyślał o sensie życia w ogóle, a o swoim – w szczególności.

Niniejszy przekaz, jako współczesny rodzaj tablicy glinianej, również wypełnia to życzenie.

Dzielny Gilgamesz w chwili urodzenia otrzymał cenne dary – po ojcu, królu Lugalbanda – odwagę do wielkich czynów, a mądrość i piękną postawę – po matce, królowej bogini Ninsunie. Gdy dorósł, został uznany za najpiękniejszego i najdzielniejszego mężczyznę kraju. Powierzono mu królestwo oraz dowództwo nad wielką armią Uruk. Był niezastąpiony, gdy stał na czele tej niezwyciężonej armii, której siła nie miała sobie równej, ale był także niezastąpiony, gdy trzeba było stać na tyłach wojska i wzmacniać ducha walecznego żołnierzy.

W czasach pokoju dbał o dobro swoich poddanych, pierwszy wytyczał nowe trasy przez morza i góry, zachęcał kupców do handlu z państwami w odległych częściach świata, a nawet pilnował kalendarza świąt religijnych. Nie znalazł się żaden człowiek na ziemi, który odważyłby się rywalizować siłą lub mądrością z Gilgameszem, dlatego też z czasem – rozparty dumą – coraz bardziej się wywyższał. Zaczął nosić dumnie głowę niczym dziki, szarżujący bawół. Przestał szanować wieczyste prawa przodków i ustanawiał swoje. Stał się arogancki i zarozumiały, nie interesował się swoimi poddanymi, ale wydawał im rozkazy jak żołnierzom na polu bitwy. Wymagał od wszystkich ślepego i bezwzględnego posłuszeństwa. A co najgorsze, rościł sobie prawo do starszeństwa nad wszystkimi rodami, a nawet do pierwszej nocy nowo poślubionych panien.

Podwładni stracili nadzieję, że król złagodnieje i wycofa z własnej woli bezlitosne dekrety, dlatego postanowili prosić bogów o pomoc. W oczach ludzi, to właśnie brak umiaru był najgorszym grzechem, spośród wszystkich możliwych ludzkich grzechów. Podczas corocznego święta bogini Aruru wszyscy mieszkańcy Uruk, jak tradycja nakazywała, przybyli złożyć w jej świątyni ofiary ze zboża i owoców. Przy tej okazji zapalono rytualne wonne kadzidła, a kobiety modlitewnym śpiewem błagały o pomoc:

„Czcigodna Bogini Aruru o wyglądzie ludzkim!

Pomóż nam i działaj razem z Anu, twoim ojcem Niebiańskim.

Przy udziale boga Huraganu tutaj wezwanego.

Stwórz Gilgameszowi przeciwnika godnego,

Aby ten zajęty bitwami, nikogo już nie nękał

I w ten sposób Uruk spokój odzyskał!

Czcigodna Bogini Aruru o wyglądzie ludzkim!

Pomóż nam i działaj razem z Anu,

twoim ojcem Niebiańskim”.

Aruru uważnie wysłuchała rozżalonych ludzi skarżących się na nieprawość Gilgamesza. Weszła po tęczy do Nieba, gdyż chciała naradzić się ze swym ojcem, bogiem Anu, jakie kroki należy podjąć, aby ukarać aroganckiego króla. Gdy oboje zdecydowali już, jak w najlepszy sposób rozwiązać sytuację, Aruru wymyła ręce w deszczowej wodzie przed tym, co miała uczynić nie z własnej inicjatywy i nie z własnej woli. Zeszła potem po tęczy na pustynię, wzięła grudę gliny i ulepiła alter ego Gilgamesza.

– Stwarzam ciebie światu w samotności wiatru pustyni – przemówiła bogini Aruru, lepiąc wojownika o równej Gilgameszowi sile i równie pięknym go czyniąc. – Stwarzam cię masywnym niczym boski meteoryt Ninurtu. Czynię cię pięknym i dzielnym, abyś godnym mógł być tego, który ci rozkazał istnieć, mojego ojca – Czcigodnego Anu Niebiańskiego. Odziewam cię we włosy, które wyrosną ci na całym ciele. Będziesz żył nagi pośród hordy dzikich zwierząt w lesie, pił z nimi zimną wodę źródlaną i mieszkał w norach lub jaskiniach. Nazywać się będziesz Enkidu. Niech się stanie, co się stać powinno.

Gdy Aruru skończyła lepić śmiałka, odeszła pozostawiając go samego na pustyni.

Bohater z czasów powstania Eposu o Gilgameszu

W niedługim czasie jeden z tropicieli mieszkający na obrzeżach państwa zauważył, że coraz częściej giną mu wnyki i mniejsza ilość zwierzyny wpada w jego sidła. Zaczaił się w zaroślach, aby obserwować okolicę i odkryć, co powoduje te zmiany. Wtedy to z wielkim zdziwieniem zauważył jakąś niewyraźną postać – nie był to ani człowiek, ani zwierz, ale dziwaczny stwór – dziki, brudny, obrośnięty włosami niczym skudlona sierść zwierza. Szybki i zwinny biegł na dwóch nogach w sforze zwierząt, jak ludzie biec mieli w zwyczaju – i na ich przewodnika zdawał się wyglądać. Tropiciel postanowił zaczaić się ponownie przy wodopoju, aby już spokojnie z bliska tej zagadkowej bestii jeszcze raz się przyjrzeć. Po pewnym czasie sfora zwierząt przybyła pragnienie ugasić i tropiciel obserwował z wielką uwagą, ale nie był do końca przekonany, czy widzi wśród nich człowieka, czy raczej zwierzę. Dziwna postać klęczała u brzegu rozlewiska leśnego i ustami piła wodę pośród jeleni, łosi, saren. Tropiciel przeraził się, gdyż nigdy czegoś podobnego nie widział i nigdy o kimś takim nie słyszał. Początkowo zaczął podejrzewać, że mógł to być Sumukan, bóg dzikich zwierząt, który przybył zabawić się pośród swoich bliskich, ale na wszelki wypadek zdecydował się pójść do świątyni, aby opowiedzieć najwyższemu kapłanowi wszystko, co u wodopoju zobaczył.

– Witaj, o wielki i zacny kapłanie! – Tropiciel ukłonił się i na znak dany mu ręką, rozpoczął swoją przemowę: – Widziałem w krzakach jakiegoś podejrzanego stwora, który przybiegł do wodopoju w sforze zwierząt od strony pustyni. Wyglądał jakby był najsilniejszy ze wszystkich ludzi naszego kraju, jak gdyby był najmężniejszy i najdzielniejszy. Jego muskulatura była tak potężna, że… jakby to powiedzieć… wyglądał jak boski Ninurtu – meteoryt, co nawiedza ludzi z nieba. W mojej okolicy teraz właśnie ten człek włóczy się po lesie w towarzystwie jeleni i saren. Na własne oczy widziałem! Ten dziki człowiek, jeżeli to jest w ogóle człowiek, wałęsa się po stepie i niszczy mi wszystkie wnyki, które własnoręcznie zrobiłem. Rwie moje sidła na strzępy i uwalnia zwierzynę z pułapek! Tak dłużej być nie może! Od kiedy się pojawił, coraz mniej zwierzyny łowię. Gdy pierwszy raz go zobaczyłem, przestraszyłem się. Ze strachu na step już nawet nie wychodzę. Boję się polować. Może on jest niebezpieczny? Może krzywdę mógłby mi jakąś zrobić, jakby mnie zobaczył… albo co… Koniecznie trzeba go zatrzymać i uwięzić. Wielki i zacny kapłanie – proszę cię, zrób coś z tym stworem, bo z głodu niedługo przyjdzie mi umierać! Skąd wezmę nowe wnyki i sidła? Nikt inny, tylko ja na tym tracę!

Kapłan natychmiast zrozumiał, że był to dziki Enkidu, zapowiedziany przez boga Anu i ulepiony z gliny przez boginię Aruru – według próśb i modlitw ludzi. Siłacz miał nauczyć pokory mężnego Gilgamesza i teraz on, prosty kapłan, musiał dopilnować, aby całe dzieło boskie się wypełniło. Po wysłuchaniu słów tropiciela poszedł złożyć dary w świątyni, dziękując bogom, że uczynili swoją powinność. Stanął przed ołtarzem, wzniósł ręce ku niebu i trwał tak, dopóki nie znalazł odpowiednich słów w odpowiedzi. Po dłuższej chwili wrócił do tropiciela i natchniony zaczął mówić:

– Synu mój, posłuchaj uważnie, co ci powiem. W mieście Uruk zamieszkuje najsilniejszy człowiek na całej ziemi – królewski syn i dzisiaj już król – Dzielny Gilgamesz. Nikt nie jest od niego silniejszy, nikt nie jest przebieglejszy w walce, ani nie istnieje odważniejszy od niego śmiałek. Słyszałeś o nim z pewnością.

– Tak. Słyszałem o jego dzielności, ale nigdy go nie widziałem.

– Synu mój, natychmiast wyruszaj w drogę. Pójdziesz do króla i opowiesz mu jeszcze raz o tym człowieku, o którym mi opowiedziałeś. On ci powierzy swoją najpiękniejszą kurtyzanę, którą zabierzesz ze sobą. Wytłumaczysz jej, jak bardzo ten dziki mężczyzna z lasu jest wielki i silny. Przygotujesz ją też, aby się go nie bała i swoim strachem nie zniweczyła boskiego planu. Kiedy tylko horda zwierząt przybiegnie do poidła, ona powinna się rozebrać i pokazać mu swoje nagie, wdzięczne ciało. Gdy on ją zobaczy, to rzuci się na nią, i w ten sposób ona zostawi na jego ciele zapach, który odstraszy dzisiejszych jego kompanów. Zwierzęta, z którymi przebywał, odwrócą się od niego, gdy tylko poczują ludzki zapach. Niech tak się stanie.

Myśliwy wysłuchał wskazówek swojego kapłana i natychmiast poszedł do Uruk pokłonić się Dzielnemu Gilgameszowi i przekazać informację o dzikim siłaczu ze stepu.

Gdy dotarł wreszcie na miejsce, poprosił zarządcę pałacu o spotkanie z królem i stanął w kolejce na widzenie. Tak oto, kiedy wreszcie przyszła kolej tropiciela, aby przedstawić władcy swoją przemowę – powiedział mu według tego, jak został poinstruowany przez kapłana:

– Witaj, wielki królu! Niech sprzyja ci szczęście! Wysłuchaj mnie, Czcigodny i Dzielny Gilgameszu. Przynoszę ci wieści z dzikiego stepu. Tak jak ciebie teraz tutaj widzę, widziałem wielkiego śmiałka. Jego muskulatura jest tak masywna jak boski meteoryt, który spada z nieba. On nie mówi jak człowiek, ale charczy niczym dziki zwierz. Całymi dniami biega boso niczym strzała, przemierzając stepy i zarośla. Otacza się hordą dzikich zwierząt i wydaje się im przewodzić. Osiedlił się przy wodopoju i tam mu się przyjrzałem osobiście, chociaż bałem się do niego bliżej podejść. Gdy opowiedziałem kapłanowi w świątyni o tym człowieku, kazał mi wszystko powtórzyć tobie, czcigodny władco – co właśnie uczyniłem.

Gilgamesz wysłuchał myśliwego, zamyślił się przez dłuższą chwilę i odpowiedział:

– Wysłuchałem cię uważnie i oto, co zdecydowałem. Odpoczniesz po podróży i wrócisz do siebie z odpowiednią nagrodą. Zabierzesz ze sobą moją najpiękniejszą kurtyzanę o imieniu Radosna. Nakazuję ci opiekować się nią w drodze i spełniać jej zachcianki według twoich możliwości. Ten dziki człowiek ze stepu nie jest niebezpieczny, nie musisz się go bać i zapewnij Radosną, że także nic jej nie grozi. Kapłani przygotowali mnie na jego przybycie i czekałem na tę wiadomość. Ten dziki człowiek nazywa się Enkidu. Kiedy znajdziecie się już na miejscu i horda zwierząt podejdzie do wodopoju, to powiedz Radosnej, aby zdjęła z siebie odzienie i pokazała swoje nagie, wdzięczne ciało. Gdy ten dziki mężczyzna ją zobaczy, to rzuci się na nią i w ten sposób ona zostawi na jego ciele zapach, który odstraszy dzisiejszych jego kompanów. Zwierzęta, z którymi przebywał, odwrócą się od niego. Zapamiętaj moje słowa, a polecenia wypełnij dokładnie, jak tylko potrafisz.

Stało się tak, jak w natchnieniu kapłan ogłosił i jak król rozkazał. Tropiciel wyruszył w drogę powrotną razem z Radosną, najpiękniejszą z najpiękniejszych kurtyzan króla Uruk. Kiedy wreszcie dotarli do celu, we wskazanym przez tropiciela miejscu – przy leśnym wodopoju – schowali się w oczekiwaniu na przybycie dzikiego człowieka. Po pewnym czasie oczekiwania przybiegł on razem z gazelami.

– Spójrz! To on! To Enkidu! – wyszeptał myśliwy i wskazał Radosnej owłosionego mężczyznę, który klęczał przy źródle i pił wodę ustami. – Rozbierz się według wskazówek, jakie ode mnie otrzymałaś i zachowuj się tak, jak ci dyktuje kobieca intuicja kurtyzany. Odsłoń wszystkie części swego ciała i spraw, aby się na ciebie położył. Wtedy dopiero nie będzie chciał biec za zwierzyną i pozostanie już tylko przy tobie. Idź i uważaj – nie możesz go spłoszyć.

Radosna podeszła powoli do hordy, która natychmiast się rozpierzchła. Jedynie Enkidu stał nieruchomo przy wodopoju i przyglądał się z ciekawością dziwnej zjawie. Kurtyzana bez strachu rozpięła swoją suknię, odsłoniła piersi i położyła się pośród trawy. Uśmiechała się łagodnie do siłacza i czekała, aż się do niej zbliży. Tak oto siłacz znalazł się w ramionach Radosnej, nie zwracając już uwagi na zwierzęta, z którymi do wodopoju wcześniej przybiegł.

Po sześciu dniach i siedmiu nocach zamroczony jeszcze przyjemnością, jaką Radosna mu ofiarowała, Enkidu przyłączył się do hordy zwierząt, ale zwierzęta odsunęły się od niego, nie poznając go po zapachu, a Enkidu zupełnie wyczerpany nie miał siły – ani za nimi biec, ani wskoczyć na grzbiety galopujących jeleni. Zrozumiał wtedy, że nie ma dla niego miejsca wśród swoich niedawnych kompanów, gdyż nie jest do nich podobny. Powrócił do kobiety, usiadł u jej stóp, patrzył uważnie w jej oczy i słuchał cierpliwie dźwięków, jakie wydobywała ze swoich ust. Po pewnym czasie starał się je powtarzać i coraz lepiej rozumiał, co kobieta do niego mówiła. Kurtyzana – jak jej przykazano – życzliwie zajęła się dzikim mężczyzną. Ogoliła go, obcięła włosy, obmyła i narzuciła mu na ramiona swój płaszcz, zakrywając jego nagie ciało. Tłumaczyła mu, jak zachowują się ludzie niczym matka, nauczycielka, kochanka i najwierniejsza powiernica.

– Jesteś piękny, Enkidu! Jesteś piękny niczym bóg! – powtarzała mu codziennie. – Chciałabym cię zabrać do miasta Uruk, największego miasta otoczonego wysokimi niezdobytymi murami. Chodź ze mną pokłonić się bogom do świętego przybytku boga Anu, ojca wszystkich bogów, i do świątyni bogini Isztar. Chodźmy też do pałacu, w którym mieszka król, Dzielny Gilgamesz. Jest on podobny do szarżującego bawołu i wygrywa ze wszystkimi siłaczami, ze wszystkimi śmiałkami… chociaż niewielu ma odwagę, aby się z nim zmierzyć. Nie ma on, jak dotąd, równego sobie rywala.

– Opowiedz mi jeszcze o tym człowieku – o królu. Chciałbym go poznać, a może nawet zmierzyłbym się z nim – odezwał się Enkidu.

– Gdy spojrzysz na niego, to ujrzysz jak wspaniale jest zbudowany… jak elegancko się prezentuje… Och, jakim pięknym i postawnym jest mężczyzną! Gilgamesz jest wielkim wojownikiem, który ma ogromnie dużo sił, tak w dzień… jak i w nocy…

Radosna westchnęła głośno, pochyliła lekko głowę, zamknęła oczy i uśmiechnęła się na wspomnienie o Gilgameszu. Po chwili spojrzała na swojego towarzysza, który przyglądał się jej wyraźnie zdziwiony.

– To jest wyjątkowy król – kontynuowała Radosna. – Otrzymał on opiekę od trzech bogów: Anu– opiekuna nieba i boga wszystkich bogów, Enlila – boga istot żyjących na ziemi, oraz Enki– boga istot żyjących w wodzie. Oni wszyscy obdarzyli go nadprzeciętną inteligencją umysłu i zwinnością ciała.

– Czy kiedyś go zobaczę? – zapytał Enkidu.

– Kazano mi ciebie przyprowadzić przed oblicze Gilgamesza, kiedy już będziesz gotowy do tego spotkania. Nadszedł na to czas i chciałabym, abyś ze mną do niego poszedł, ponieważ ja dokładnie wiem, gdzie on się znajduje i wiem także, że czeka na ciebie. Chodźmy, Enkidu, pokażę ci Uruk. Niemal każdego dnia obchodzi się tam uroczyste święto na cześć jednego z bogów. W tym mieście tamburyn i śpiewy nigdy nie cichną. Tam kurtyzany o pięknych licach tańczą przy świetle księżyca, a siłacze tacy jak ty – zamiast zwykłych pasów wokół bioder – przepaski ozdobne noszą. Ty, Enkidu, nie możesz jeszcze takiej nosić… ale to nie jest teraz ważne.

– O, Radosna, dobra i mądra! Zanim gdziekolwiek mnie zabierzesz, naucz mnie, jak powinienem się zachowywać w świętych przybytkach i co powiedzieć królowi, gdy go wreszcie spotkam. Naucz mnie wszystkiego, co powinien wiedzieć taki człowiek jak ja.

– Dobrze, Enkidu, zrobię tak, jak sobie życzysz – powiedziała Radosna i natychmiast zabrała się do udzielania nauk.

– Chodźmy do Uruk! – zawołał pewnego dnia Enkidu. – Jestem już gotowy!

– Dobrze. Pójdziemy. Przedstawię cię Gilgameszowi, gdyż czeka od dawna na to spotkanie – oznajmiła Radosna i pokazała ręką kierunek, w którym powinni wyruszyć.

Enkidu w skupieniu przyjrzał się drodze, po której miał wkrótce kroczyć. Po chwili uśmiechnął się i posłusznie rozpoczął wędrówkę u boku kobiety.

– Opowiedz mi, skąd wiesz, że on na mnie czeka, dobra kobieto – poprosił.

– Zanim pojawiłeś się na pustyni i zbliżyłeś do mnie, nasz król – Dzielny Gilgamesz śnił o tobie. Potem zwrócił się do swojej matki i opowiedział jej swój sen.

– Bardzo chciałbym poznać sen, w którym jestem obecny – odezwał się Enkidu.

Szli razem szerokim traktem prowadzącym do Uruk. Kobieta jedną ręką opierała się na umięśnionym ramieniu swego towarzysza, a drugą ręką podtrzymywała swoją bogato zdobioną suknię.

– Słyszałam na własne uszy, jak Gilgamesz opowiadał Królowej Matce pewien tajemniczy sen – powiedziała kurtyzana. – Oto słowo po słowie, co usłyszałam:

„– Śniłem, że stałem w