Strona główna » Poradniki » Lekarz kwantowy

Lekarz kwantowy

5.00 / 5.00
  • ISBN:
  • 978-83-639-6521-1

Jeżeli nie widzisz powyżej porównywarki cenowej, oznacza to, że nie posiadamy informacji gdzie można zakupić tę publikację. Znalazłeś błąd w serwisie? Skontaktuj się z nami i przekaż swoje uwagi (zakładka kontakt).

Kilka słów o książce pt. “Lekarz kwantowy

Wszystkim zależy na zdrowiu – wszyscy pragniemy, by nasze organizmy działały jak należy. Gdy jesteśmy chorzy, chwytamy się wszelkich sposobów, aby odzyskać zdrowie. Jednak ze względu na wyraźny podział medycyny na dwa obozy – konwencjonalny i alternatywny – coraz trudniej wybrać odpowiednią metodę leczenia.

Czy wiesz, jakimi kryteriami należy się kierować? Czy kombinacja obu technik będzie lepsza niż tylko jeden sposób? Co zrobić, by żyć zdrowo i zapobiec pojawianiu się chorób? Czy można uzdrowić się bez żadnej pomocy chemicznych wspomagaczy?

Dr Amit Goswami odpowiada na te pytania, ukazując nowe oblicze medycyny, zwanej medycyną integralną. Przedstawia jasno, w jaki sposób działa uzdrawianie umysłu i ciała, jak funkcjonują chińskie i hinduskie systemy lecznicze i na czym polega homeopatia. To właśnie medycyna integralna łączy te wszystkie praktyki, w tym także medycynę konwencjonalną.

Książka zawiera informacje, które pozwalają zrozumieć, dlaczego leki i operacje działają, dlaczego zioła i leczenie dłońmi skutkują, wreszcie skąd biorą się pozytywne rezultaty homeopatii i medycyny energetycznej.

Polecane książki

Najsłynniejsza powieść Margaret Atwood wyróżniona nagrodą Bookera   Opowieść, którą snuje Iris Chase, staruszka z bogatej acz podupadłej rodziny kanadyjskich przemysłowców, jest jak szkatułka z kilkoma ukrytymi dnami. Myśli Iris obsesyjnie krążą wokół dramatycznych losów siostry Laury, która zginęła...
Skuteczny i szybki sposób na opanowanie nowoczesnego języka rosyjskiego zarówno dla początkujących, jak i dla tych, co już nieraz zaczynali. Dzięki aktualnej tematyce dasz sobie radę w podróży, na spotkaniu ze znajomymi i u lekarza, porozmawiasz służbowo lub prywatnie przez telefon. Kurs obejmuje po...
Muzyka eksperymentalna jest naocznym świadectwem powstania powojennej anglo-amerykańskiej muzycznej tradycji związanej z muzyką i koncepcjami Johna Cage’a. Opublikowana w roku 1974, stała się klasycznym tekstem poświęconym radykalnej alternatywie wobec mainstreamowej muzycznej awangardy. Po prze...
Autor jest zawodowym trenerem specjalizującym się w prowadzeniu szkoleń z zakresu techniki oraz motywacji sprzedaży.Wcześniej opublikował w Poltekście swoją pierwszą książkę zatytułowaną ALFAbet motywacji. To jest druga autorska książka Artura Wikiery.To jest książka-poradnik o technikach sprzedaży....
Najpoczytniejsza wiktoriańska powieść sensacyjna! Pierwsze wydanie Tajemnicy dorożki osiągnęło w Australii sprzedaż około 400 000 egzemplarzy. Jej autor był nieznanym dramaturgiem, ale za wszelką cenę pragnął osiągnąć sławę. Jednak nie mógł znaleźć żadnego dyrektora teatru w Melbourne, kt&...
W książce, zbiorowym dziele specjalistów polskich i francuskich, ukazano różnorodne problemy odpowiedzialności cywilnej w szerokim obszarze stosunków stricte cywilno-prawnych, stosunków prawa gospodarczego i handlowego oraz prawa pracy. Czytelnik znajdzie w niej ogólne zagadnienia reformy prawa cywi...

Poniżej prezentujemy fragment książki autorstwa Dr Amit Goswami

Przedmowa

Kiedy byłem jeszcze młodym stażystą w szpitalu w Bostonie – prawie czterdzieści lat temu – do szpitala przyjęto starszą parę. Żona była w ostatnim stadium raka; mąż cierpiał na o wiele mniej groźne trudności z oddychaniem. Widywałem ich codziennie i byłem pod wrażeniem tego, jak bardzo byli ze sobą zżyci. Wiedziałem, że mąż będzie bardzo ciężko znosił śmierć żony. Mijały dni, stan kobiety szybko się pogarszał, mężczyzna zaś, choć jego życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo, uparcie odmawiał leczenia. Pewnego dnia musiałem powiedzieć mu, że poprzedniej nocy jego żona zmarła. W milczeniu skinął głową, a ja mogłem sobie jedynie wyobrażać, jak wiele bólu w sobie skrywał.

Spodziewałem się, że mężczyzna wkrótce zostanie wypisany ze szpitala i za kilka dni się z nim pożegnam, ale stało się coś niebywałego. Jego stan w ciągu trzech dni bardzo się pogorszył i mężczyzna zmarł. Byłem bardzo zdziwiony, więc udałem się do mojego przełożonego, który miał wieloletnie doświadczenie w pracy w szpitalu. Powiedział mi: „Nie rozumiesz? Był gotowy na śmierć, ale mógł odejść dopiero po niej. Dżentelmen zawsze czeka na damę”.

Wciąż mam w pamięci te słowa, ale teraz nie jestem już zdziwionym młodym lekarzem. Sposób, w jaki ludzie komunikują się ze swoimi ciałami, a także zdumiewające terytorium zwane chorobą i zdrowiem, wciąż pozostają zagadką. W tej niezwykłej książce Amit Goswami rozwiązuję tę zagadkę i robi to lepiej, niż ktokolwiek przed nim. Wszyscy powinniśmy zwrócić na tę książkę uwagę, ponieważ więź umysłu z ciałem jest dla nas niezwykle obiecująca. Słowo placebo, na przykład, stało się powszechnie używane, ale moc efektu placebo nie została jeszcze ujarzmiona. Pewnej grupie badawczej złożonej z pacjentów cierpiących na przewlekłe i ostre mdłości podano lek, który rzekomo miał działanie przeciwwymiotne. Zazwyczaj podczas próby z użyciem placebo, połowę pacjentów przydziela się losowo do terapii, a druga połowa otrzymuje fałszywą tabletkę. Tak jak oczekiwano, ponad 30% pacjentów otrzymujących placebo zgłosiło, że nudności ustąpiły. Ta próba jednak była inna niż wszystkie: zamiast typowej tabletki cukrowej pacjenci otrzymali środek wymiotny. Wiara pacjentów była tak silna, że jakimś cudem złagodziła objawy dolegliwości. W istocie to ich umysły poradziły sobie z mdłościami, nawet mimo zażycia środka, który powinien je wywoływać.

Profesor Goswami jest na tyle odważny, by celować bezpośrednio w źródło substancji placebo i wszelkich innych form terapii umysłu i ciała, gdyż twierdzi on, że cała rzeczywistość, w tym także i ludzkie ciało, opiera się na świadomości. Tym sposobem łączy on starożytną wiedzę ze współczesnymi osiągnięciami w dziedzinie fizyki.

Dwa tysiące lat temu Wedanta głosiła, iż egzystencja materialna to iluzja, współdzielony sen, z którego można się obudzić, zaś kiedy to nastąpi, uświadomimy sobie, że za zasłoną iluzji znajduje się czysta świadomość. Pogląd ten nie wywarł zbyt wielkiego wpływu na nurt myślowy świata zachodniego do czasu, gdy na początku XX wieku pojawili się wielcy pionierzy mechaniki kwantowej. Ich nazwiska znane są i cenione do dziś – Albert Einstein, Erwin Schrödinger, Wolfgang Pauli czy Werner Heisenberg. Mało kto jednak wie, że prawie wszyscy z nich zostali mistykami. Po odkryciu, że fizyczny świat materialny opiera się na niewidzialnych polach energii, które mają swój początek w świecie leżącym poza granicami czasu i przestrzeni, pionierzy fizyki kwantowej zaczęli informować opinię publiczną, że świat fizyczny zmienia się wokół nas jak ruchome piaski. Niels Bohr oznajmił „Wszystko, co uznajemy za prawdziwe, składa się z rzeczy, których nie można określać jako prawdziwe”. W swojej przemowie po otrzymaniu Nagrody Nobla w 1932 r. Heisenberg powiedział, że atom nie posiada „żadnych właściwości fizycznych”, zaś Einstein był zdania, że wszystko we wszechświecie dzieje się tak naprawdę w umyśle Boga.

Dla ludzi spoza świata fizyki bardzo pomocne jest to, iż ktoś o tak otwartym umyśle jak Amit Goswami zrobił krok naprzód i potraktował tę rewolucję poważnie, ponieważ skoro atom nie jest fizyczny, to wszechświat także, ani tym bardziej ludzkie ciało. Główny nurt fizyki zignorował tę niezwykłą koncepcję, trzymając się rady znanego naukowca, który powiedział „zamknij się i licz”. Goswami wyróżnia się jako spekulatywny myśliciel, który nie chce się zamknąć. W niniejszej książce zgłębia on najprostszą i zarazem niezwykle ważną hipotezę: skoro ciało nie jest czymś prawdziwym, to jak daleko może posunąć się medycyna, traktując je jako coś innego?

Ale co? To właśnie tutaj nieoceniona staje się obecność eksperta w dziedzinie fizyki kwantowej. Zagłębiając się w mikroskopijny świat, w którym znika materia, na pograniczu czasu i przestrzeni, w miejscu, gdzie oba te wymiary wracają do punktu próżni, otchłani, która jest tak naprawdę źródłem wszelkiego stworzenia, odkrywamy, że rzeczywistość wcale nie zanika. Wręcz przeciwnie – tak jak uczyli nas wedyjscy ryszi, świat stworzenia jest najbogatszy u swych źródeł, ponieważ to tu świadomość składa się z nieskończonej ilości możliwości. Gdyby umysł był w stanie manipulować tymi możliwościami, my, ludzie, stalibyśmy się współtwórcami świata fizycznego, który pojawia się wokół nas.

Mówiąc ściślej, moglibyśmy inicjować zjawiska zachodzące w naszym organizmie. Zamiast być ofiarami chorób i zaburzeń, moglibyśmy powrócić do zrównoważonego stanu zdrowia i witalności. Dziś, 40 lat po wybuchu rewolucji umysłu i ciała, który nastąpił w świecie medycyny, nie ma już wątpliwości, że istnieją fizyczne narzędzia łączące umysł i ciało. Olbrzymie ilości badań nad cząstkami sygnałowymi ujawniły, iż najmniejsza nawet aktywność mózgu przekłada się na wydzielanie substancji chemicznych, które transportują tę samą aktywność do każdej komórki naszego organizmu. Dzięki setkom tysięcy receptorów na zewnętrznej błonie każdej komórki nie mamy wątpliwości, że cechy przypisywane dotąd tylko mózgowi, takie jak inteligencja i świadomość, dotyczą także reszty ciała.

Dlaczego więc chorujemy, skoro nasze mózgi (będące przecież pośrednikami umysłu) chcą być zdrowe? Na to pytanie istnieją setki odpowiedzi, a większość z nich brzmi wiarygodnie. Być może trapią nas toksyczne emocje. Być może mamy genetyczne predyspozycje, których umysł nie jest w stanie pokonać. Problem polega na tym, że nie ma żadnej spójnej teorii dającej podstawy do wyjaśnienia, w jaki sposób umysł leczy ciało lub dlaczego nie jest w stanie tego zrobić. Dziedzina związków umysłu i ciała to świat przypadków, gdy chodzi o osiąganie określonych rezultatów. Tak naprawdę najbardziej zachwalane metody medycyny alternatywnej rzadko kiedy okazują się bardziej skuteczne niż efekt placebo.

Książka Lekarz kwantowy w odważny i błyskotliwy sposób zaspokaja potrzebę posiadania spójnej teorii, dotyczącej związków umysłu i ciała oraz ukazuje szerokie tło w postaci staroindyjskich nurtów myślowych i współczesnej fizyki. Profesor Goswami błyskawicznie rozprawia się z fałszywym powabem materializmu. Zdaniem autora niniejszej książki, główny nurt medycyny pozostaje w zgodzie z własną filozofią, według której ciało to materialny obiekt istniejący w fizycznym świecie. Bazująca na materializmie naukowa medycyna zachodnia święci triumfy w radzeniu sobie z wieloma chorobami. Zarazki da się zabić za pomocą leków, wadliwe serca można naprawić poprzez wszczepienie by-passów. Za tym sukcesem kryje się jednak nierozwiązana zagadka umysłu, do którego materializm nie jest w stanie dotrzeć.

Goswami jest zdania, że subtelniejsza forma materializmu, taka jak stosowanie ziół lub manipulacja chi (chińskie określenie energii życiowej), może skierować nas w nieodpowiednim kierunku. W tej kwestii zgadzam się z autorem całkowicie. Niezależnie od tego, czy podoba się to głównemu nurtowi medycyny i jego największym sprzymierzeńcom (czyli wielkim koncernom farmaceutycznym), ludzkie ciało kontroluje ludzki umysł. Co najmniej w czterech tysiącach przypadków spontanicznej remisji raka, do wyzdrowienia doszło z woli pacjenta, często w jedną noc, bez pomocy leków czy operacji. Onkolodzy wciąż ignorują te niesamowite przypadki, więc niniejsza książka zapełni próżnię, która wyraźnie musi zostać zapełniona.

Na scenę musi wkroczyć fizyk, ponieważ aktywując cząsteczkę w mózgu, myśl w istocie wykonuje operację kwantową. Cząsteczka (na przykład dopamina lub serotonina) pojawia się z niczego, zaś kombinacja milionów takich cząsteczek staje się fizycznym odpowiednikiem myśli, intencji, życzeń, nadziei i marzeń. To, o czym piszę, to fakt. W przypadku pacjentów cierpiących na zaburzenia kompulsywno-obsesyjne (OCD) standardową terapią jest lek, np. Prozac. Na obrazie z tomografii komputerowej widać, jak obszar mózgu z zachwianiem równowagi pod wpływem działania leku zaczyna znów zachowywać się normalnie. Jednak, jeśli pacjent nie przyjmie leku i zamiast tego uda się do psychiatry, by porozmawiać o problemie i osobistych źródłach zaburzenia, również odczuje ulgę. W tych przypadkach obraz z tomografii ukazuje te same obszary mózgu powracające do normalnego funkcjonowania.

W najgorszym przypadku mózg pracuje pod kontrolą dwóch czynników – reaguje na leki oraz na czynniki niematerialne, takie jak słowa. Ten fakt powinniśmy w medycynie uznać już dawno temu. Materializm utrzymuje na przykład, iż depresja jest wynikiem chemicznego zaburzenia równowagi w mózgu, zaś działanie leków antydepresyjnych opiera się na założeniu, że do skorygowania zaburzenia również konieczne są środki chemiczne (choć najnowsze badania dowodzą, że mózgi osób cierpiących na depresję nie wykazują zaburzeń równowagi chemicznej – tak jak sugerowała to teoria – zaś popularne środki antydepresyjne nie potrafią skorygować innych zaburzeń). Faktem jest, że potrafię wprawić dowolną osobę w przygnębienie tylko za pomocą słów. Mogę powiedzieć jej, że straciła pracę lub że wszystkie zgromadzone przez nią w banku pieniądze przepadły. Ten niezaprzeczalny fakt prowadzi nas do kwestii, które naświetla książka Lekarz kwantowy, do skrzyżowania, w którym świat materialny podlega siłom niematerialnym.

Czytelnikom pozostawię szansę na samodzielne odkrycie, że świadomość pozwala osiągnąć zdrowie. Profesor Goswami odziera z przeintelektualizowanej mgły egzotyczne koncepcje takie jak prana, energia witalna czy podstawy Ajurwedy. Rezultatem jest właśnie to, czego tak bardzo nam potrzeba: spójna filozofia burząca mur między fizyką a metafizyką. We wszechświecie opartym na świadomości taki mur nigdy w gruncie rzeczy nie istniał.

Mniej więcej w tym samym czasie, gdy byłem młodym stażystą w Bostonie, w innym szpitalu inny młody stażysta opiekował się umierającym człowiekiem. Lekarze przyzwyczajają się do czekania na ustalenie czasu śmierci, która rządzi się jedynie własnymi prawami. Wspomniany wcześniej lekarz wszedł do pomieszczenia właśnie w momencie, gdy pacjent zmarł. Wtedy kątem oka dostrzegł opuszczającą zmarłego bladą poświatę, coś na kształt falującego ciepłego powietrza odbijającego się od gorącej powierzchni jezdni.

„Oniemiałem, ale dobrze wiem, co widziałem” – opowiadał potem. „To była jego dusza. Widziałem, jak dusza opuszcza czyjeś ciało”.

Mężczyzna nigdy nie zapomniał o tym doświadczeniu. Miało ono decydujący wpływ na jego postanowienie, by zostać psychiatrą. Wtedy, cztery dekady temu, psychiatria była równie blisko rozwiązania tajemnic psychiki, jak przeciętny normalny człowiek. Teraz Amit Goswami pozwolił nam uczynić krok naprzód. Upodobał on sobie termin „medycyna integralna”, który szybko przyjął się w wielu środowiskach. W niniejszej książce prawdziwym zwycięstwem jest jednak całkowite wymazanie dualizmu umysłu i ciała. Oto święty graal medycyny – jedna podstawa, która będzie w stanie wytłumaczyć, dlaczego leki i operacje działają, dlaczego zioła i leczenie dłońmi skutkuje, dlaczego homeopatia i medycyna energetyczna przynoszą rezultaty – a w istocie – dlaczego tak wiele odmiennych podejść jest w stanie wyleczyć nas z choroby.

Książka Lekarz kwantowy prowadzi nas przez najróżniejsze poziomy energii tworzące hierarchię stworzenia, które mogą być postrzegane jako „ciała subtelne” leżące u podstaw bytu fizycznego. Tym samym publikacja ta eliminuje potrzebę jakiejkolwiek klasyfikacji z uwzględnieniem jedynej prawdziwej drogi. Takiej arogancji należy się wyzbyć. Możemy też skreślić opartą na ignorancji wrogą opozycyjność wobec medycyny integralnej, którą tak często oferuje nam główny nurt nauk medycznych. Niniejsza książka ukazuje nam jedynie całkowitą przejrzystość. Wszyscy rozpaczliwie jej potrzebujemy, a ja patrzę w przyszłość z wielką nadzieją, że któregoś dnia od studentów medycyny przed ukończeniem kształcenia będzie się wymagać przestudiowania Lekarza kwantowego. Informacje tam zawarte mogą odmienić świat medycyny, a być może nawet cały świat.

Deepak Chopra

WIOSNA 2011

Wstęp

Na początku pragnę zaznaczyć, iż piszę niniejszą książkę jako teoretyk, fizyk kwantowy, który postrzega medycynę jako odpowiedni i aktualny obszar zastosowania dla nowego paradygmatu nauki opartego na prymacie świadomości. Czytelnicy z pewnością zdają sobie sprawę, że ta nowa nauka cechuje się niezwykłą zdolnością do integrowania wielu różnych obszarów ludzkich zainteresowań, w tym nawet nauki i duchowości.

Jeśli jakakolwiek dziedzina wymaga integracji, to jest to z pewnością medycyna. Jeżeli którakolwiek dziedzina wymaga integracyjnego paradygmatu pozwalającego na zrozumienie wszystkich różniących się od siebie modeli leczenia, to jest to medycyna. Słabości konwencjonalnego modelu medycyny są dla nas oczywiste już od jakiegoś czasu. Procedury medyczne są zwykle zanadto inwazyjne i cechują się zbyt wielką liczbą szkodliwych skutków ubocznych. Nie istnieje konwencjonalny medyczny model leczenia większości chorób przewlekłych i zwyrodnieniowych (teorie zarazków i predyspozycji genetycznych nie tłumaczą większości chorób z wymienionych kategorii). Na dodatek, medycyna konwencjonalna jest niezwykle kosztowna.

Odrębnie istnieje wiele różnych modeli medycyny alternatywnej, opartych na najróżniejszych filozofiach! Wspomnę tu o trzech z nich. Medycyna umysłu i ciała traktuje umysł jako zabójcę i jako uzdrowiciela. Medycyna chińska przedstawia chorobę i leczenie jako problem i rozwiązanie związane z przepływem tajemniczej energii zwanej chi. Medycyna hinduska, ajurweda, nazywa chorobę brakiem równowagi pomiędzy tajemniczymi atrybutami zwanymi „doszami” – zaś lekiem jest przywrócenie tej równowagi.

Jakie kryteria powinniśmy zastosować przy wyborze odpowiedniego typu medycyny? Medycyna konwencjonalna przynajmniej opiera się na jednej filozofii – realizmie materialistycznym (wszystko opiera się na materii, która stanowi jedyną rzeczywistość) – w związku z tym lekarze mogą się ze sobą konsultować bez zagłębiania w kwestie filozoficzne. W przypadku medycyny alternatywnej nie mamy takich przywilejów.

Podjęto próby zdefiniowania „metafizyki holistycznej” jako podstawy medycyny alternatywnej. Próby te oparte są na idei, że całość to coś więcej niż suma elementów. Filozofia ta cechuje się jednak fundamentalnym materialistycznym uprzedzeniem, według którego umysł i chi, choć niedające się sprowadzić do części składowych, są jednakże z natury tworem materialnym; powstają, będąc właściwościami materii niedającej się sprowadzić do części składowych. Z powodu owego materialistycznego uprzedzenia ten typ holizmu nie zdobył popularności ani nie odniósł sukcesu.

Jeśli jednak postaramy się zrozumieć medycynę alternatywną za pomocą korzystania z metafizyki materialistycznej, napotkamy paradoksy. Oprócz tego istnieją też dane pełne anomalii – najbardziej znanym przykładem są historie dotyczące uzdrawiania spontanicznego, np. pozbycie się raka w jeden dzień bez żadnych lekarstw. Tego również nie da się wytłumaczyć za pomocą materialistycznego paradygmatu medycyny. Niezbędna jest więc zmiana paradygmatu.

Na szczęście pomoc przychodzi do nas z dość nieoczekiwanej strony. Od jakiegoś czasu nowy paradygmat fizyki, zwany fizyką kwantową, uwydatnia koncepcyjne braki realizmu materialistycznego – metafizyki preferowanej przez świat medycyny konwencjonalnej. Lekarz Andrew Weil w swojej książce zatytułował jeden z rozdziałów: Czego lekarze mogą nauczyć się od fizyków. Weil nawiązuje tam właśnie do wielkiej zmiany paradygmatu, która od jakiegoś czasu dokonuje się wśród fizyków. Niedawno zmiana ta osiągnęła nowy etap i staje się jasne, iż nowa fizyka jest nie tylko istotna dla świata tradycyjnej fizyki i chemii, ale jej przekaz musi zostać uwzględniony także w naukach dotyczących biologii.

W moich wcześniejszych książkach, rozumując zgodnie z zasadami fizyki kwantowej, opracowałem nowy sposób zajmowania się nauką, który nazwałem „nauką wewnątrz świadomości”. Jest to koncepcja oparta na prymacie świadomości; świadomość jest tu podstawą wszelkiego bytu, a gdy zasady fizyki kwantowej formułowane są zgodnie z powyższą metafizyką, wszystkie paradoksy kwantowe, o których słyszymy, zostają rozwiązane. W tym samym czasie inni naukowcy byli zajęci ustalaniem konieczności opracowania sfer doświadczeń wykraczających poza zjawiska fizyczne. Roger Penrose pokazał, że komputery nie są w stanie symulować jednej z charakterystyk opisujących rozum, a mianowicie sensu. W związku z powyższym umysł musi być kategorią pozafizyczną i niezależną od mózgu. Rupert Sheldrake opracował pozafizyczne pola morfogenetyczne w celu uzasadnienia morfogenezy w biologii. Ja sam wykazałem, że dokładne zbadanie danych dotyczących kreatywności jasno wskazuje na istnienie kolejnego tworu pozafizycznego, zwanego intelektem ponadmentalnym. Psycholog Carl Jung teoretyzował, iż ta sfera to nasza intuicja.

W niniejszej książce udowadniam, iż gdy medycyna opiera się na prymacie świadomości, branie pod uwagę tych wszelkich „bytów” świadomości (pól morfogenetycznych, umysłu i sfery ponadmentalnej) pozwala na sformułowanie konwencjonalnej i alternatywnej medycyny wewnątrz własnych nisz i nie tylko. Wykorzystując fizykę kwantową jako podstawę naszego określania medycyny, stary argument „dualizmu”, wysuwany przez medycynę konwencjonalną i podający w wątpliwość sens umieszczania niefizycznych tworów w naszych teoriach, traci rację bytu.

Nowy paradygmat medycyny, zwany przeze mnie medycyną integralną, jasno ukazuje, w jaki sposób działa uzdrawianie umysłu i ciała, jak funkcjonują chińskie i hinduskie systemy lecznicze i na czym polega homeopatia. Medycyna integralna podpowiada nam także, jak wykorzystać i połączyć wszystkie te praktyki, w tym także medycynę konwencjonalną.

Można zadać sobie pytanie, w jaki sposób medycyna integralna, opisana w niniejszej książce, różni się od medycyny integracyjnej, zgłębianej przez innych autorów? Medycynę integralną można utożsamiać z medycyną integracyjną, ponieważ cel obu tych dziedzin jest taki sam. Jednakże obecne modele medycyny integracyjnej wykorzystują coś, co nazywa się „teorią systemów”, w celu połączenia odmiennych modeli. Medycyna integralna łączy je, wykorzystując leżącą u ich podstaw metafizykę wszystkich modeli medycyny, w tym także alopatii konwencjonalnej. To zupełnie nowe podejście, zupełnie nowe osiągnięcie mogące stanowić uzasadnioną podstawę zmiany paradygmatu w medycynie.

Nawet wewnątrz środowiska medycznego niektórzy lekarze, wśród nich m.in. Andrew Weil, Deepak Chopra (który dał nam cudowne wyrażenie „uzdrawianie kwantowe”) czy Larry Dossey, przyglądają się już kwantowym aspektom uzdrawiania. W niniejszej książce zawarłem również efekty ich wczesnych prac.

Opisuję tu teorię, przytaczam nowe informacje, wyjaśniam pojęcia, metody i techniki medycyny alternatywnej oraz tłumaczę zjawisko uzdrawiania spontanicznego. Omawiam również duchowy pierwiastek leczenia. Ta nowa perspektywa pozwala mi poruszać także kwestie związane ze śmiercią i z umieraniem – wspominam o nieśmiertelności lub o koncepcji zwanej przeze mnie ciałem wiecznie młodym. Co jednak najważniejsze, daję czytelnikom szansę zrozumienia, czym jest choroba i czym jest leczenie oraz jak traktować je w sposób inteligentny. Książka ta ma przede wszystkim pomóc wam, czytelnikom, zrozumieć różnorodną literaturę dotyczącą medycyny – zarówno tej konwencjonalnej, jak i tej alternatywnej – oraz odnaleźć drogę do zdrowia.

Pragnę podziękować Umie, mojej żonie, za inspirację do napisania niniejszej książki oraz za bezpośrednią i pośrednią pomoc, jakiej udzieliła mi przy jej pisaniu. Dziękuję mojemu amerykańskiemu wydawcy Richardowi Levitonowi za zachęcenie mnie do napisania tej książki i za zapewnienie mi wsparcia. Dziękuję pracownikom wydawnictwa Hampton Roads za doskonale wykonaną pracę przy wydaniu tej publikacji w USA. Na końcu pragnę podziękować wszystkim uzdrowicielom, którzy zawsze byli dla mnie nieprzebranym źródłem otuchy i inspiracji.

ROZDZIAŁ 1
Pozbądźcie się obaw – przybywa lekarz kwantowy

Kim jest lekarz kwantowy? To uzdrowiciel znający błędy logiczne opartego na fizyce klasycznego newtonowskiego światopoglądu, który sami fizycy porzucili już kilka dekad temu. Lekarz kwantowy osadzony jest w świecie nowej fizyki, zwanej również fizyką kwantową. Ale to nie wszystko. Lekarze kwantowi wykorzystują wiedzę o fizyce kwantowej podczas swojej pracy z chorymi.

Co wspólnego ma światopogląd z praktykami medycznymi? W przeciwieństwie do klasycznego obrazu fizyki, w którym świat przedstawiony jest jako mechaniczna, nieustępliwa maszyna, świat fizyki kwantowej nie będzie miał w ogóle sensu, jeżeli nie zakorzenimy go w prymacie świadomości. To świadomość ma pierwszeństwo i to ona stanowi podstawę wszelkiego bytu. Wszystko inne, w tym także materia, to wybór świadomości. To świadomość wybiera spośród wszelkich możliwych wariantów to, czego doświadczamy.

Czyż to nie brzmi logicznie? Lekarze ze świata fizyki klasycznej praktykują medycynę mechaniczną, zaprojektowaną przez maszyny (lekarzy, którzy są samozwańczymi maszynami) i dla maszyn (to właśnie obraz pacjenta w rozumieniu klasycznym). Nie ma tu żadnych wątpliwości: alopatyczna opieka medyczna, którą otrzymuje chory, również ma naturę mechaniczną – chemiczne lekarstwa, mechaniczne operacje czy przeszczepy organów oraz radioterapia. Natomiast lekarz kwantowy praktykuje medycynę świadomą, zaprojektowaną dla ludzi, a nie dla maszyn. Świadoma medycyna również korzysta ze środków mechanicznych, lecz dociera także do obszarów witalności, sensu czy nawet miłości. Co najważniejsze, praktykujący świadomą medycynę lekarze kwantowi w swojej pracy korzystają właśnie ze świadomości.

Należy zaznaczyć, iż lekarz kwantowy jest obecnie jedynie ideą opracowaną na kartach niniejszej książki i prawdopodobnie czytelnicy spotykają się z takim terminem po raz pierwszy. Lecz skoro pojawiła się idea (niosąca za sobą wielką moc integracyjną – co zamierzam udowodnić), to czyż jej urzeczywistnienie nie jest jedynie kwestią czasu? Tak naprawdę w pewnym sensie przejaw tej idei obecny jest w naszym świecie od zarania dziejów.

Mam tu na myśli osoby praktykujące coś, co obecnie nazywane jest medycyną alternatywną lub medycyną uzupełniającą. Zalicza się do nich akupunkturę czy tradycyjną medycynę chińską, ajurwedę (opracowaną w Indiach), leczenie duchowe, odkrytą niedawno homeopatię czy najnowszy fenomen zwany medycyną umysłu i ciała. Osoby praktykujące medycynę alternatywną po części funkcjonują jako lekarze kwantowi. Ich systemy medyczne opracowane zostały na potrzeby świadomych istot i cechują się wielowymiarowością niedostępną w świecie mechanicznym. Niestety, osoby zajmujące się medycyną alternatywną charakteryzują się dezorientacją w kwestiach światopoglądowych (szerzej na ten temat w dalszej części książki).

Pomimo że nasza kultura wciąż promuje „wielkie” odkrycia w dziedzinie medycyny mechanicznej, wielu ludzi jest nią rozczarowanych. Dzieje się tak dlatego, że w tej dziedzinie zwykle pomijany jest pierwiastek ludzki, którego oczekujemy od uzdrowiciela. Prawdopodobnie winny jest fakt, iż medycyna alopatyczna, mimo licznych „cudów”, niezbyt dobrze radzi sobie z większością typowych problemów medycznych, takich jak na przykład choroby przewlekłe. Nie bez znaczenia jest też to, że medycyna mechaniczna i jej procedury są niezwykle kosztowne.

Mimo że mechaniczni medycy nie kryją swojej wrogości wobec praktyk alternatywnych, medycyna uzupełniająca wciąż zyskuje na popularności. Niestety, to tylko zaostrza reakcję tych, którzy zajmują się konwencjonalnymi metodami alopatycznymi. Dawniej mogli oni pozwolić sobie na lekceważenie metod alternatywnych. Teraz jednak konserwatyści boją się, że stracą źródło utrzymania, rozpoczynają więc krucjatę przeciw medycynie alternatywnej. Twierdzą, że metody alternatywne to medycyna voodoo.

Jeżeli świat jest maszyną, to umysł, a nawet dusza również są maszynami. Niektórzy ludzie są zdania, że skoro tak, to rację bytu ma jedynie medycyna mechaniczna. Medycy alternatywni nie pozostają bierni. Przyjrzyjmy się jedynie dwóm argumentom. Leki alopatyczne mają szkodliwe skutki uboczne. Po co więc niepotrzebnie zatruwać swój organizm? Procedury alopatyczne, takie jak szczepienia otrzymywane w dzieciństwie, osłabiają układ odpornościowy w tak znacznym stopniu, iż w późniejszych etapach życia stajemy się przez to bardziej podatni na choroby. Dlaczego godzimy się na takie procedury bez kwestionowania ich?

Wszystkim nam zależy na zdrowiu – chcemy, by nasze organizmy działały jak należy. Wszyscy szukamy sposobów odzyskania zdrowia, gdy jesteśmy chorzy. Jednak z powodu wyraźnego podziału medycyny na dwa obozy – konwencjonalny i alternatywny – coraz trudniej nam znaleźć odpowiednią metodę leczenia. Jakimi kryteriami powinniśmy się kierować? Czy kombinacja obu technik będzie lepsza niż tylko jeden sposób? Co zrobić, by żyć zdrowo i zapobiec pojawianiu się chorób? Czy możemy uzdrowić się sami bez żadnej pomocy fizycznych lub chemicznych wspomagaczy?

Odpowiedzi na powyższe pytania są uzależnione od tego, komu je zadamy. Czy któreś z historii o spontanicznym uzdrawianiu są prawdziwe? Niektórzy eksperci twierdzą, że tak. Ale czy spontaniczne uzdrawianie jest dostępne dla nas wszystkich? Eksperci wywodzący się z niektórych tradycji medycznych powiedzą, że tak, podczas gdy inni będą upierać się, że nie. Czy będąc w średnim wieku, czy pod koniec życia, mamy cieszyć się, że cierpimy tylko na kilka chorób przewlekłych i być wdzięczni, że nasze życie nie jest bezpośrednio zagrożone? Czy mamy zaakceptować stres i brak witalności jako cenę, którą musimy płacić za współczesny tryb życia? Niektórzy eksperci są zdania, że być może tak właśnie jest. Dlaczego kwestie ekonomiczne mają tak wielki wpływ na sprawy zdrowia i leczenia? Przykro nam – odrzekną specjaliści. Czy w medycynie chodzi tylko o patologię? Czy nie da się dążyć do zdrowia, mając na uwadze jedynie nasze siły witalne i troskę o organizm? Eksperci tego nie wiedzą.

W istocie nie możemy udzielić wiarygodnej odpowiedzi na takie pytania bez opracowania integralnego paradygmatu, który będzie obejmował wszystkie systemy medyczne. Musimy także posiadać odpowiednie dane kliniczne dowodzące skuteczności stosowanych metod. Należy zakończyć panujące obecnie w świecie medycyny pomieszanie paradygmatów.

Nie obawiajcie się jednak, gdyż przybywa lekarz kwantowy. Lekarz kwantowy jest jednostką integracyjną, podobnie zresztą jak integracyjny jest jego światopogląd. W niniejszej książce udowadniam, że gdy stworzy się medycynę w ramach integralnej metafizyki prymatu świadomości, wówczas konwencjonalną (alopatyczną) medycynę i medycynę alternatywną (wliczając w to systemy wymienione wcześniej) da się pogodzić. Co więcej, można też zrozumieć różnice dziedzin, w których stosuje się obie metody, oraz wzajemne relacje między nimi.

Starania na rzecz integracji już się rozpoczęły (Ballentine, 1999; Grossinger, 2000), ale bez pomocy filozofii integracyjnej uzyskane rezultaty będą nieprzekonujące. Medycyna wpisująca się w kwantowy światopogląd prymatu świadomości, dająca satysfakcjonujące odpowiedzi na wszystkie pytania postawione w poprzednich akapitach, może zakończyć medyczną wojnę paradygmatów, ponieważ określa ona nowy i konsekwentny paradygmat dla wszystkich dziedzin medycyny w ramach zintegrowanej filozofii.

Zbyt piękne, by było prawdziwe? Bez obaw. Medycyna wpisująca się w ramy świadomości kwantowej to gałąź większego ogólnego przewrotu, prawdziwej zmiany paradygmatów, a jej zakres będzie znacznie większy niż rewolucji kopernikańskiej. To wszystko dzieje się obecnie we wszystkich dziedzinach nauki, w tym także fizyce, chemii, biologii czy psychologii.

Definicje

Należy tu przytoczyć kilka bardziej szczegółowych definicji, choć prawdopodobnie czytelnicy są już z nimi zaznajomieni.

Medycyna konwencjonalna lub alopatia opiera się na założeniu, iż choroba jest skutkiem działania zewnętrznych czynników toksycznych, takich jak zarazki (bakterie i wirusy), lub mechaniczną usterką organów wewnętrznych w organizmie. W alopatii działa się głównie poprzez leczenie objawów choroby (do momentu ich zniknięcia) za pomocą leków, operacji oraz (w przypadku raka) radiacji. Egzotyczne nowe techniki, takie jak terapia genowa czy nanotechnologia, polegające na korekcie zaburzeń mechanicznych na poziomie molekularnym, pozostają na razie w sferze science fiction.

Dla kontrastu – w medycynie umysłu i ciała założeniem jest to, że choroba spowodowana jest problemem mentalnym, na przykład stresem. Lekarstwo polega na naprawieniu problemu z umysłem, co spowoduje adekwatną reakcję fizjologiczną. W akupunkturze choroba pojawia się w wyniku braku równowagi w ścieżkach przepływu energii (chi) w organizmie. Lekiem jest tu przywrócenie równowagi za pomocą nakłuć wykonywanych w odpowiednich obszarach ciała za pomocą cienkich igieł. Energia, o której mówi się w akupunkturze, to „energia subtelna”, której nie należy mylić z normalnymi fizycznymi przejawami energii.

Akupunktura stanowi najbardziej znany przykład tradycyjnej medycyny chińskiej – systemu, który oprócz akupunktury wykorzystuje specjalne zioła w celu przywrócenia równowagi przepływu energii subtelnej.

Podstawowa koncepcja homeopatii polega na założeniu, że „chorobę leczy się chorobą”. Koncepcja ta stanowi przeciwieństwo metod alopatycznych, które nakazują zwalczać chorobę lekarstwem (substancją odnalezioną metodą prób i błędów). Ta sama substancja, która wywołuje objawy choroby u osoby zdrowej, potencjowana i zaaplikowana w formie znacznie rozcieńczonej leczy objawy u osoby chorej, stąd powiedzenie „choroba zwalcza chorobę”. Lekarstwo jest jednak trudne do wyodrębnienia z powodu zastosowania (z dobrym skutkiem) leczniczego czynnika rozcieńczonego w proporcji 1 do 1030 lub nawet więcej.

Ajurweda to tradycyjna medycyna hinduska. Dzięki pracy wpływowych ludzi, takich jak lekarz Deepak Chopra (2000), koncepcje ajurwedyczne, na przykład dosze, weszły do powszechnego użycia. Kim jesteś – osobą typu vata, pitta czy kapha? Są to pochodzące z języka sanskryt nazwy trzech dosz, zaburzeń równowagi budowy ciała i ruchu, które w większym lub mniejszym stopniu występują u każdego z nas. Unikalna przewaga jednej doszy nad inną lub nad innymi charakteryzuje każdego człowieka. Wszyscy posiadamy podstawowy poziom każdej z dosz. Jesteśmy zdrowi, gdy nasze dosze utrzymują się na ustalonym dla nas poziomie podstawowym. Choroby pojawiają się, gdy mamy do czynienia z odchyleniami od normy i zachwianiem równowagi między poziomami podstawowymi. Przywrócenie podstawowej równowagi dosz za pomocą ziół, masaży i technik oczyszczania pozwala zwalczyć chorobę.

Leczenie duchowe to idea polegająca na leczeniu poprzez przywoływanie „wyższej” mocy (Ducha) za pomocą modlitw i rytuałów (Holmes, 1938). Do tej kategorii zalicza się leczenie szamaniczne, modlitwy o uzdrowienie, chrześcijaństwo naukowe, leczenie wiarą i leczenie intuicyjne.

Jak widać, osoby praktykujące medycynę konwencjonalną mają nie lada problem, usiłując zrozumieć różne opisane powyżej dziedziny medycyny alternatywnej. Medycyna umysłu i ciała zakłada, że myśl, zjawisko zachodzące w mózgu i wykorzystujące minimalną ilość energii, jest w stanie wywołać chorobę lub ją uleczyć, co zgodnie z zasadami medycyny konwencjonalnej wymaga uwolnienia substancji chemicznych i zaistnienia innych procesów fizjologicznych wykorzystujących znaczne ilości energii. Lekarz alopata uzna takie zjawisko za coś niedorzecznego. W chińskiej medycynie pojawia się termin „energia subtelna”, ale czym ona w istocie jest? Dlaczego nie jesteśmy w stanie odnaleźć jej w organizmie lub w korytarzach (zwanych meridianami), którymi się przemieszcza? Poirytowany zwolennik medycyny konwencjonalnej odpowie: „dlatego, że ona nie istnieje”.

Jeżeli cenimy podejście naukowe i pragniemy zrozumieć związek łączący medycynę konwencjonalną i medycynę dosz, lektura współczesnej literatury dotyczącej ajurwedy raczej nas rozczaruje. Alopata pozostanie sceptykiem, ponieważ z punktu widzenia medycyny konwencjonalnej (fizjologii) nie wiadomo, skąd biorą się dosze. Konserwatysta gardzi także homeopatią. W niektórych przepisywanych przez homeopatów roztworach leczniczych nie ma ani jednej molekuły rośliny lub innej substancji, na bazie której opracowano lek. Zgodnie z konwencjonalnym tokiem myślenia, lek homeopatyczny musi być uznany za „placebo” – tabletki z cukrem udające leki, zaś powrót do zdrowia w takiej sytuacji może być jedynie dziełem przypadku.

Idea polegania na Duchu w kwestii leczenia spotyka się ze sceptycyzmem z takich samych powodów. Dla alopaty Duch to koncepcja wątpliwa, zaś poleganie na nim jest równoznaczne z poleganiem na naturalnych procesach zachodzących w organizmie, które często okazują się niewystarczające do pokonania choroby. Tego typu „bezczynność” w przypadku dostępności potężnych leków alopatycznych wydaje się lekarzom konwencjonalnym wręcz groteskowa.

Wielu lekarzy medycyny alternatywnej jest równie wrogo nastawionych wobec alopatii. Twierdzą, iż leki alopatyczne zatruwają organizm i mają wiele szkodliwych skutków ubocznych, po co więc zatruwać swoje ciało, gdy dostępne są alternatywne środki? Poza tym, w przypadku chorób przewlekłych, degeneracyjnych, alopatia i tak okazuje się nieskuteczna. W dodatku jest bardzo kosztowna. Czytelnicy z pewnością wiedzą, że to właśnie czynnik ekonomiczny zmusza ludzi do poszukiwania lekarstw w świecie medycyny alternatywnej.

W jaki sposób przejść od tych głębokich podziałów wśród lekarzy z dwóch dziedzin do medycyny integralnej, akceptowalnej przez obie grupy? Odpowiedź brzmi: musimy dotrzeć do filozoficznych korzeni wszelkich praktyk medycznych i odkryć filozofię, która nas połączy.

Odmienne filozofie medycyny konwencjonalnej i alternatywnej

Zwykle postrzegamy różne zjawiska jako odmienne od siebie, a zadaniem naukowca jest odkrycie nici, która łączy i splata przeróżne kwiaty w jeden spójny wieniec.

Najróżniejsze dziedziny medycyny alternatywnej wydają się o wiele bardziej tajemnicze, niż są naprawdę. Dzieje się tak, ponieważ lekarze z tych dziedzin milcząco przyjęli uniwersalną zasadność metafizyki materialistycznej. Zgodnie z jej zasadami wszystko składa się z materii i zależnych od niej energii i sił. Wszystkie zjawiska (w tym także to, co nazywamy energią mentalną i subtelną, a nawet samym Duchem) zachodzą dzięki działaniu cząstek elementarnych i ich wzajemnym interakcjom na poziomie submikroskopowym.

W tymże modelu związek przyczynowy zawsze skierowany jest w górę – zawsze wzrasta od podstawowego poziomu procesów cząstek elementarnych (ilustracja 1). Cząstki elementarne tworzą atomy, atomy tworzą molekuły, molekuły tworzą komórki (niektóre z nich są neuronami), zaś neurony tworzą mózg. Komórki produkują wszelką energię dla organizmu, w tym również subtelne energie znane z praktyk alternatywnych, jeżeli takowe energie w ogóle istnieją. Mózg tworzy procesy, które określamy mianem mentalnych lub duchowych.

Ilustracja 1. Model przyczynowości oddolnej. W jaki sposób działa przyczynowość oddolna: cząsteczki elementarne tworzą atomy, atomy tworzą molekuły, molekuły tworzą komórki (neurony), neurony tworzą mózg, a mózg tworzy świadomość. Przyczyny pojawiają się od etapu podstawowego cząsteczek elementarnych w górę. Efektywność przyczynową posiadają jedynie cząsteczki elementarne

W tym modelu przypisanie efektywności przyczynowej do górnej części hierarchii, w której istnieje materia, byłoby paradoksem. W jaki sposób umysł, przejaw mózgu, może cechować się zdolnością do wpływania na mózg celem wyprodukowania lekarstwa? Wydawać by się mogło, że mózg oddziaływać będzie na mózg bez żadnej przyczyny – paradoks.

Podobnie dla materialisty, subtelne energie tradycyjnej medycyny chińskiej muszą być produktami zjawisk chemicznych zachodzących w organizmie. Lecz w takim przypadku – jakim sposobem produkt pochodny komórek lub ich zbioru pod postacią organów jest w stanie wyprodukować lekarstwo na coś, co wywołuje tenże produkt pochodny? Znów paradoks.

W jaki sposób jedynie wiara („ponieważ lekarz tak powiedział!”) jest w stanie uczynić lekarstwo z placebo, tak jak dzieje się to w przypadku homeopatii? Raz jeszcze paradoks.

Jeżeli jednak znamy literaturę zajmującą się historią medycyny alternatywnej, z pewnością szybko zauważymy tu działanie pewnych paradygmatów. Większość pochodzących z Zachodu pozycji traktujących o leczeniu ma, co naturalne, wydźwięk materialistyczny – opiera się na materializmie, który jest koncepcyjnym fundamentem medycyny konwencjonalnej.

W paradygmacie medycyny alternatywnej dostrzec możemy trzy główne prądy. Jeden opiera się na idei „wyższości umysłu nad ciałem”. To właśnie umysł wywołuje choroby i umysł je leczy – stąd uzdrawianie umysłu i ciała. Jest to możliwe, gdyż umysł posiadający efektywność przyczynową ma postać niefizyczną. Umysł to nie mózg. Freudowska koncepcja choroby jako stłumionej emocji i leczenia w postaci uświadomienia sobie tego procesu (Sarno, 1998) zalicza się do tej samej kategorii – triumf psyche nad soma – zwycięstwo umysłu nad ciałem.

Drugi prąd opiera się na koncepcji, według której niefizyczna „siła życiowa”, nazywana energią subtelną, energią prana lub chi, stanowi leczniczą siłę przyczynową. Energia subtelna nie stanowi produktu pochodnego materialnej chemii, lecz jest ruchem świata witalnego. Właśnie dlatego lepszym określeniem energii subtelnej jest energia „witalna” (życiowa). Do tej kategorii zalicza się modele lecznicze zarówno chińskie, jak i hinduskie.

Trzeci prąd to idea niefizycznego Ducha (lub Boga), który jest uzdrowicielem we wszystkich przypadkach lecznictwa duchowego. Leczenie duchowe to „boża łaska”. Tu pojawia się rozróżnienie „samoleczenia” (leczenia przy uwzględnieniu tylko siebie i nikogo innego) i „współleczenia” (leczenia z pomocą innej osoby, uzdrowiciela). W każdym przypadku najwyższą efektywność przyczynową przypisuje się niefizycznemu bytowi zwanemu Bogiem (lub Duchem).

Dla materialistów (spośród osób zajmujących się medycyną konwencjonalną) niefizyczny umysł posiadający efektywność przyczynową, niefizyczna subtelna energia czy niefizyczny Bóg stanowią dualizm. Dualizm zaś jest z naukowego punktu widzenia nie do obrony. Spory na ten temat toczą się od czasów Kartezjusza, który chciał wprowadzić podział na umysł i materię. Skoro umysł (lub energia subtelna albo Bóg) i materia to substancje dwoiste, niemające ze sobą nic wspólnego, w jaki sposób mogą wchodzić ze sobą w interakcje bez pomocy mediatora? Być może znacie książkę pod tytułem Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus autorstwa Johna Graya. Traktuje ona o trudnościach w komunikacji między mężczyznami i kobietami spowodowanymi tym, iż obie płcie mają ze sobą niewiele wspólnego. Na szczęście, dla nich socjolog lub doradca może pełnić funkcję mediatora. Lecz gdzie jest mediator, który pomoże w interakcjach między umysłem a materią, energią subtelną a ciałem, Bogiem a światem?

Jeżeli założymy, że umysł i materia w ogóle w jakiś sposób na siebie oddziałują, to wyniki eksperymentów wydają się temu przeczyć. Tego typu interakcje wymagają wymiany energii pomiędzy światem fizycznym a mentalnym. Naukowo udowodniono jednak, że całkowita ilość energii świata fizycznego nigdy nie ulega zmianie!

Domniemany dualizm istnieje jednak nawet w materialistycznym sposobie myślenia. Staje się to widoczne, gdy zaczniemy zastanawiać się nad pytaniem: „Co wywołuje doświadczaną przez nas rozbieżność przedmiotowo-podmiotową?”. Filozof David Chalmers przekonująco stwierdził, iż na tak trudne pytanie nie da się odpowiedzieć w ramach dogmatów materializmu. Materializm to przedmioty; interakcja między nimi zawsze tworzy nowe przedmioty, nigdy zaś podmioty, które doświadczają przedmiotów odmiennie. Przedmiot domyślnie więc pozostaje dwoistą (niematerialną) jednostką nawet w rozumieniu materialistycznym.

Jedną z irytujących (lecz prawdziwych) charakterystyk wszystkich powyższych systemów leczniczych jest to, iż każdy z nich – nieważne czy konwencjonalny, czy alternatywny, postrzegany jest przez lekarza jako jedyny – mogący wyjaśnić wszelkie kwestie związane z leczeniem. Na przykład, wiele osób wierzących w leczenie duchowe myśli tak, jak Mark Twain, który powiedział kiedyś: „Bóg leczy, a lekarz wystawia rachunek”.

Jeżeli jednak chcemy stworzyć łączący paradygmat, to w jaki sposób scalić wykluczające się nawzajem filozofie? Niezbędna jest tu filozofia łącząca. Taka filozofia – metafizyka oparta na prymacie świadomości w obecnym wieku nauki – to dar fizyki kwantowej i filozofia lekarzy kwantowych. W fizyce kwantowej to, co zazwyczaj postrzegamy jako „rzeczy”, okazuje się nimi nie być. Są natomiast „możliwościami, spośród których wybiera świadomość”. Ta idea posiada potencjał pozwalający zintegrować wszystkie odmienne filozofie stanowiące podstawy odmiennych szkół medycyny. Ale to nie wszystko. Potencjał ten pozwala też uzasadnić indywidualne poszukiwania zdrowia i pokazuje nam, w jaki sposób je osiągnąć.

ROZDZIAŁ 2
Moja historia. O tym, jak fizyk kwantowy zajął się zdrowiem i leczeniem

Nie zawsze byłem integralistą. W połowie lat 70., gdy przeczytałem książkę Fritjofa Capry Tao fizyki, publikację o związkach nauki i duchowości, zacząłem szukać nowego paradygmatu naukowego, który łączyłby te dwa światy. Sama obecność wspólnych cech nie była dla mnie wystarczająca. Nie widziałem też sensu w twierdzeniu, iż nauka i duchowość mają swoje oddzielne obrazy świata. W roku 1985 doznałem silnego przeczucia, że pomysły matematyka Johna von Neumanna (1955) dotyczące pomiarów kwantowych są czymś istotnym. Von Neumann twierdził, że gdy dokonujemy pomiaru obiektu kwantowego, świadomość zmienia kwantowe fale prawdopodobieństwa przedmiotu w realne zdarzenia. Wydawało mi się, że może to stanowić podstawę nowego integracyjnego paradygmatu naukowego.

Niestety, wciąż byłem przekonany, że wszystko składa się z cząstek elementarnych, a idea von Neumanna kłóciła się z moimi materialistycznymi uprzedzeniami. Skoro świadomość składa się z materii i jest jedynie epifenomenem, czyli wtórnym zjawiskiem będącym produktem materii, to w jaki sposób może ona oddziaływać na materię?

Istnieje oczywiście alternatywa dla realizmu materialistycznego (tak brzmi formalna nazwa filozofii obiektywnej, niezależnej i odseparowanej rzeczywistości materialnej, którą we wcześniejszej części książki nazwałem w skrócie materializmem) pod postacią dualizmu umysłu i materii. Jednakże, jak wspomniałem wcześniej, dualizm jest fundamentalnie nienaukowy.

Tkwiłem więc – jak wielu moich towarzyszy – w krainie materializmu i dualizmu, kiedy nagle wszystko uległo zmianie. Prowadziłem wówczas dyskusje z mistykami, mając cichą nadzieję na uzyskanie informacji, które pomogłyby mi w badaniach nad duchowością. Pojechałem do przyjaciela mieszkającego w Ventura w Kalifornii, chcąc udać się na odbywające się w pobliskim Ojai seminarium poświęcone Krishnamurtiemu. Potem, w domu mojego przyjaciela spotkałem się z mistykiem Joelem Morwoodem. Bardzo szybko wywiązała się między nami dyskusja. Delikatnie starałem się wytłumaczyć Joelowi najnowsze naukowe zagadnienia z dziedziny New Age. Podkreślałem, jak wielkim paradoksem jest to, iż świadomość, która bez wątpienia jest aspektem mózgu, załamuje kwantowe fale prawdopodobieństwa wszystkich widzialnych przedmiotów, w tym również mózgu. Joel zaś spytał:

– Czy świadomość ma pierwszeństwo przed mózgiem, czy to mózg ma pierwszeństwo przed świadomością?

Dobrze już wtedy znałem mistyczną ontologię: mistycy przedkładają świadomość nade wszystko. Zauważyłem pułapkę i wyjaśniłem, że mówię o świadomości jako o podmiocie doświadczeń.

– Świadomość ma pierwszeństwo przed doświadczeniem; nie ma tu podmiotów ani przedmiotów – odparł Joel.

Zaledwie kilka miesięcy wcześniej przeczytałem książkę mistyka i filozofa Franklina Merrella-Wolffa zatytułowaną The Philosophy of Consciousness without an Object (Filozofia świadomości bezprzedmiotowej – tłumaczenie własne tłum.).

– Owszem – odparłem więc. – To klasyczny mistycyzm, ale według mnie ty mówisz o nielokalnym aspekcie świadomości.

Wówczas Joel dał mi żywiołowy wykład o tym, jak bardzo ograniczony jest mój pogląd na naukę. Zakończył go sufickim stwierdzeniem „istnieje tylko Bóg”.

Słyszałem te słowa już wiele razy, ale dopiero wtedy zrozumiałem ich sens i zasłona gwałtownie spadła z moich oczu. Nagle uświadomiłem sobie, że mistycy mają rację, że świadomość naprawdę jest podstawą wszelkiego bytu, w tym także materii i mózgu, a naukę należy budować na tej metafizyce, a nie na tradycyjnej metafizyce materialistycznej.

Kolejne kilka lat spędziłem na powolnym tworzeniu tej nowej nauki. Tak naprawdę wciąż nad tym pracuję. W niniejszej książce dzielę się z czytelnikami ekscytującymi odkryciami dotyczącymi integracyjnego potencjału, jaki ta nowa „nauka w ramach świadomości” ma w dziedzinie zdrowia i leczenia.

Dlaczego zająłem się właśnie kwestią zdrowia? W lecie roku 1993 poproszono mnie o wygłoszenie przemówienia na nieformalnej konferencji biologicznej zorganizowanej przez biologa Richarda Strohmana z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley. Podczas kolacji młody biolog zapytał mnie o zalety proponowanego przeze mnie nowego paradygmatu naukowego opartego o prymat świadomości.

– Cóż – odparłem – paradygmat ten integruje fizykę i psychologię z duchowością. Konwencjonalna nauka to nauka o obiektach; opracowuje się tu teorie o przedmiotach na podstawie innych, bardziej fundamentalnych przedmiotów. Nie sprawdza się to w przypadku świadomości, gdyż składa się ona zarówno z przedmiotów, jak i podmiotów. Nowy paradygmat traktuje przedmioty i podmioty, ducha i materię, na tych samych zasadach.

– To zbyt ezoteryczne – stwierdził mój młody towarzysz. – Normalnego współczesnego człowieka nie interesuje integracja fizyki i psychologii, ani nawet duchowości. Co jeszcze wymyśliłeś?

– Stara nauka traktuje jedynie o uwarunkowanym zachowaniu świata; nowy paradygmat może objąć również aspekty kreatywne. Pozwala nam on badać nowe ścieżki naszej kreatywności. Przecież każdy z nas jest zainteresowany kreatywnością – odpowiedziałem.

– Być może – przyznał bez przekonania mój towarzysz – ale co jeszcze?

Nagle zdałem sobie sprawę, do czego dąży.

– Chcesz wiedzieć, czy nowy paradygmat ma jakieś zastosowanie, coś tak istotnego, że zawładnie ludzką wyobraźnią? Owszem. Nowy sposób zajmowania się nauką rozwiąże nie tylko zagmatwane problemy dotyczące ewolucji biologicznej (to właśnie był główny temat mojej przemowy). Zaczynam zdawać sobie sprawę, iż może on również połączyć odmienne koncepcje medycyny konwencjonalnej i alternatywnej – oznajmiłem, niemal tracąc oddech w reakcji na tę nagłą wizję.

– To jest to! Dzięki temu nawiążesz kontakt z ludźmi – powiedział z entuzjazmem młody naukowiec.

Muszę przyznać, że odbyłem długą podróż od tamtej chwili do dziś, do okazji przekazania czytelnikom moich prób integracji. Na szczęście, mojej pracy nie zaczynałem od zera. Już wcześniej interesowałem się kwestiami związanymi ze zdrowiem i uzdrawianiem. Gdy dorastałem w Indiach, słyszałem i czytałem wiele historii o joginach posiadających niezwykłe umiejętności kontrolowania własnego ciała. Znałem także opowieści o niezwykłych zdolnościach uzdrawiania. Sam również byłem świadkiem takiego zjawiska.

Kiedy miałem nieco ponad 20 lat, mój młodszy brat cierpiał na ostry wrzód żołądka. Jeśli zjadł coś choćby lekko pikantnego, dostawał bolesnych skurczy. Spotykaliśmy się w gronie kolegów, aż pewnego razu zaczął odwiedzać nas sadhu (wędrowny, odziany w pomarańczowe szaty asceta – popularny widok w Indiach) i opowiadał nam o sprawach natury duchowej. Była to bardzo miła odskocznia od polityki i ekonomii. Naturalnie, wszyscy jednak byliśmy materialistami i wystawialiśmy (a zwłaszcza mój brat) sadhu na ciężką próbę.

Któregoś dnia nakazał ascecie, by ten zamilkł, chyba że potrafi zademonstrować nam działanie duchowej mocy. Sadhu przez chwilę milczał w skupieniu, po czym cicho zadał bratu pytanie:

– Czy to prawda, że masz wrzód na żołądku? – Mój brat skinął twierdząco głową. W całym pokoju zapanowała cisza i wszyscy patrzyli, jak sadhu łagodnie kładzie rękę na brzuchu mojego brata. Po chwili powiedział: – Twój wrzód zniknął.

Naturalnie mój brat nie uwierzył. Natychmiast sięgnął po obficie przyprawioną potrawę, lecz ból nie nadszedł. Jego uzdrowienie okazało się prawdziwe.

To wydarzenie wzbudziło we mnie trwające do dziś zainteresowanie tematyką związaną ze zdrowiem i leczeniem. Kolejne trwałe wrażenie zrobiła na mnie homeopatia. Jak powszechnie wiadomo, homeopatię odkryto na Zachodzie, ale w Indiach jest ona o wiele bardziej popularna niż gdziekolwiek indziej. Gdy byłem dzieckiem, w mojej rodzinie spożywano spore ilości ryb. Chcąc nie chcąc, czasami zdarzało się, że w moim gardle utkwiła jakaś ość. W takich wypadkach matka zawsze podawała mi lek homeopatyczny o nazwie Sulfur-30. W ciągu kilku godzin ość opuszczała gardło i znów czułem się dobrze. Jako dziecko byłem pod wrażeniem działania takich homeopatycznych środków.

Dorastałem w Indiach, siłą rzeczy posiadałem więc wiedzę na temat ajurwedy. Dziś nie jestem już w stanie przypomnieć sobie żadnych konkretnych leków ajurwedycznych, z których być może korzystałem jako dziecko, ale jedną rzecz pamiętam doskonale. W Bengalu (rejonie Indii, w którym mieszkałem w dzieciństwie) lekarz ajurwedyczny nazywany był kaviraj, co oznaczało „król poetów”. Intrygowało mnie, że leczenie traktowano jak pisanie wierszy!

Wróćmy do wieczoru, podczas którego odbyłem rozmowę z młodym biologiem. Kiedy wracałem do swojego pokoju hotelowego, powróciło do mnie zamierzchłe wspomnienie ajurwedycznego lekarza nazywanego królem poetów. Zacząłem zastanawiać się, co wspólnego ma uzdrawianie ze sztuką poetycką. Z pewnością leczenie w tradycji alopatycznej, królestwie materializmu i redukcjonizmu, traktowane jest w sposób bardzo prozaiczny. Idzie się do gabinetu lekarskiego, urządzenia medyczne badają najróżniejsze wskaźniki, doktor analizuje wyniki i dopiero wtedy jest w stanie pomóc pacjentowi. Nie ma w tym zbyt wiele z poezji. Pomoc, którą uzyskujemy, także jest mechaniczna. Podobnie jak w przypadku klasycznej fizyki, rządzą tu rutyna i determinizm.

W odróżnieniu od tego, tradycje medycyny alternatywnej są w fundamentalnym stopniu bardziej subtelne i niejasne. Ciała witalne i mentalne, o których mówią lekarze, to zjawiska subtelne, ale sami uzdrowiciele zbytnio się tym nie przejmują. To, co robią, zazwyczaj nie jest wymierne, ale oni sami się na to godzą. Często diagnoza jest rezultatem intuicji, a nie działania aparatury medycznej. Im to jednak nie przeszkadza. Ich sposób komunikowania się z pacjentami również jest niejasny, ale wszystko w jakiś sposób funkcjonuje. To, co robią, w wielu aspektach przypomina poezję. Zdałem sobie sprawę, że w grę wchodzi tu jednak owa odwieczna walka sztuki i nauki (deterministycznej).

Pragnę ujawnić czytelnikom fundamentalną tajemnicę fizyki kwantowej – powód, dla którego materialistom tak trudno ją zrozumieć. Kwantowa fizyka również pod wieloma względami przypomina poezję. Zamiast o determinizmie, mówi się tu o niepewności. Zamiast cząsteczek czy fal, tej czy innej perspektywy fizyki klasycznej, fizyka kwantowa wprowadza wzajemnie uzupełnianie się – fale istnieją wraz z cząsteczkami, współistnieje to oraz tamto. Co najważniejsze – fizyka kwantowa wprowadza do świata fizyki świadomość: ważne jest, kto przygląda się eksperymentowi. Czy wyobrażacie sobie mówienie o poezji bez mówienia o poecie?

Mimo to fizyka kwantowa wyjaśnia wiele prozaicznych zagadnień natury eksperymentalnej. Dzięki temu posiada ona potencjał pozwalający na połączenie sztuki i nauki deterministycznej, kreatywności i stałości. Wydaje mi się, że to odpowiednie medium do zintegrowania „poezji” medycyny alternatywnej z „prozą” alopatii.

Byłem podekscytowany i gotów wykorzystać nową świadomą naukę do zintegrowania konwencjonalnego z alternatywnym modelem medycyny. Dotarcie (od tamtej chwili do teraz) zajęło mi jednak 10 lat.

Blokady pojęciowe

W istocie, podstawa pojęciowa dla zmiany paradygmatu, którą rozwijam w niniejszej książce, jest obecna już od jakiegoś czasu. Podstawa ta wymaga jednak radykalnej zmiany naszego poglądu na świat (tyczy się to zwłaszcza poglądu dominującego w świecie zachodnim) i właśnie to okazuje się największą przeszkodą.

Przykładowo, na polu medycyny umysłu i ciała odczuwalny jest brak jasnego zrozumienia sposobu, w jaki umysł i ciało mogą na siebie wzajemnie oddziaływać bez dwoistości i po której stronie tej interakcji leży efektywność przyczynowa. Innymi słowy, musimy zrozumieć coś, co psycholog Donald Campbell nazywa „przyczynowością odgórną”, a co powszechnie znane jest jako „triumf umysłu nad materią”, lecz bez dwoistości. Brak takiego zrozumienia w oczywisty sposób hamuje dalszy postęp w tej dziedzinie. Większość naukowców nie zdaje sobie sprawy, iż te uprzedzenia uniemożliwiają im dostrzeżenie odpowiedzi. Zauważyłem olbrzymią apatię i opór wobec przejścia od klasycznej perspektywy do perspektywy kwantowej, a niechęć ta widoczna jest zarówno w świecie medycyny alopatycznej, jak i alternatywnej.

W perspektywie klasycznej przyczynowość odgórna stanowi paradoks albo prowadzi do dwoistości (Stapp, 1995). Pogląd kwantowy uznaje przyczynowość odgórną za fakt dokonany. By uczynić kwantowy pogląd na świat konsekwentnym i bardziej wnikliwym, musimy wprowadzić pojęcie przyczynowości odgórnej ze świadomością jako jej pośrednikiem. Fizyka kwantowa widzi obiekty i ich ruch jako możliwości. Kto jednak wybiera odpowiedni wariant spośród tychże możliwości? Po ponad siedmiu dekadach badań jedyna logicznie spójna odpowiedź na to pytanie brzmi: świadomość. To w niej właśnie leży potęga przyczynowości odgórnej.

Przyjrzyjmy się innemu filarowi alternatywnej medycyny: medycynie wschodniej praktykowanej w Chinach, Indiach i innych krajach azjatyckich. Azjaci podczas swoich praktyk korzystają z takich koncepcji, jak przepływ energii chi w medycynie chińskiej czy prana w ajurwedzie. Czytając starożytne traktaty, dowiadujemy się, czym jest chi lub prana – jest to jakaś forma energii niefizycznej. Po bliższym przyjrzeniu się współczesnym materiałom dotyczącym tychże koncepcji, zwłaszcza na Zachodzie, odnoszę wrażenie, że nikt nie potrafi przekonująco wyjaśnić, co tak naprawdę oznacza chi lub prana. Nie jest jasne, czy mamy do czynienia z tworem fizycznym, czy niefizycznym.

Czytelnicy niniejszej książki z pewnością rozumieją, że większość współczesnych autorów bardzo zachowawczo podchodzi do definicji tych koncepcji, ponieważ nikt nie potrafi wyjaśnić ich znaczenia w sposób akceptowalny dla współczesnego świata nauki.

W zachodniej cywilizacji istnieje podobny koncept, zwany energią witalną, ale wywołuje on skojarzenia z dualistycznym witalizmem, filozofią odrzuconą dawno temu. Reasumując, zachodni naukowcy, badacze a nawet zwolennicy medycyny alternatywnej niechętnie używają pojęcia „energia witalna”. Zamiast tego mówią oni o „subtelnej energii”, a większość z nich wciąż utożsamia ten koncept z materializmem.

Niektórzy postrzegają subtelną energię jako zjawisko wywołane działaniem komórek i organów w organizmie. Inni są przekonani, że to energia o wyższej częstotliwości niż typowa energia fizyczna. Jeszcze inni, co bardziej niezależni badacze, zgłębiają ideę „ciała elektromagnetycznego” pokrywającego się z typowym ciałem „biochemicznym”, starając się wyjaśnić zawiłości subtelnej energii.

Wystarczy jednak tylko wziąć pod uwagę homeopatię, by przekonać się, że w świecie leczenia, przynajmniej w niektórych przypadkach, muszą działać także czynniki niefizyczne. W homeopatii substancję leczniczą podaje się (doustnie) w roztworze w takiej proporcji, że naukowe pomiary bez wątpienia wskazują, iż nawet w substancjach o największej sile działania do źródła choroby nie dotrze ani jedna molekuła leku. Mimo to skuteczność homeopatii wydaje się ugruntowana, nawet w przypadku stosowania prób podwójnie ślepych. Poza tym, próby tego typu dowodzą, iż homeopatia to nie placebo. Skoro więc skuteczność homeopatii jest faktem, muszą działać niefizyczne czynniki lecznicze! Powinniśmy zatem uznać ich istnienie.

Niemiec Samuel Hahnemann, twórca homeopatii, zasugerował w pierwszej połowie XIX wieku, iż w procesie leczenia homeopatycznego mogą brać udział niefizyczne siły witalne. Siły te określił mianem dynamis.

Wkrótce po tym, jak rozpocząłem swoje badania, uświadomiłem sobie, że dla większości osób myślących w sposób konwencjonalny praktyki medycyny alternatywnej pozostają zagadką (stąd ich kontrowersyjność), ponieważ ich zwolennicy dopuszczają się pięciu filozoficznych uchybień:

Nie oddzielają umysłu od świadomości. Dawno temu Kartezjusz połączył dwie koncepcje umysłu i świadomości jako jeden koncept umysłu, a błąd ten w dalszym ciągu trapi świat medycyny.Przyczynowa rola świadomości jako źródła przyczynowości odgórnej jest pomijana lub skrywana za niejasnymi definicjami. Jakimś cudem lekcje fizyki kwantowej nie zdołały przebić pancerza fizyki klasycznej, nawet w przypadku osób zajmujących się medycyną alternatywną.Nie bierze się pod uwagę odmienności funkcji umysłu w stosunku do roli mózgu. Nie uwzględnia się postępu naukowego, jaki dokonał się przeszło dekadę temu.Przegapia się również charakterystyczną rolę ciała witalnego w zestawieniu z ciałem fizycznym. Tu także pomija się najnowszą wiedzę naukową w tej dziedzinie.Ani świadomość, ani umysł, ani też ciało witalne nie są zaklasyfikowane jako twory niefizyczne. Należy rozwiązać problem dwoistości, ale kto powiedział, że nie da się go w żaden sposób obejść i że to przeszkoda nie do pokonania?

Rozwiązując te skomplikowane problemy filozoficzne, zdołałem dotrzeć do nauki w ramach świadomości działającej na rzecz medycyny, czy też medycyny integralnej. Paradygmat ten uwzględnia ponowne odkrycie przyczynowości odgórnej, będącej skutkiem działania świadomości w fizyce kwantowej. Korzysta on również z ponownego odkrycia na polu nauki koncepcji umysłu i ciała witalnego. Myślenie kwantowe jest tu wykorzystywane jako sposób na wprowadzenie pojęć ciał mentalnych i witalnych pozostających w sprzeczności wobec świata fizycznego, a jednocześnie niepadających ofiarą dualizmu.

Stosowanie paradygmatu do wyjaśnienia, w jaki sposób działają rozmaite systemy medycyny alternatywnej, sprawiało mi przyjemność i zapewniało inspirację. Często też uczyłem się pokory, gdyż okazało się, jak mało wiem o medycynie. Nawet teraz mam wrażenie, że zgłębiłem jedynie podstawy niebywałego potencjału objaśniania, jaki oferuje ten nowy paradygmat.

Plan książki