Strona główna » Nauka i nowe technologie » Ośrodek przyjemności. Zaufaj swoim instynktom

Ośrodek przyjemności. Zaufaj swoim instynktom

4.00 / 5.00
  • ISBN:
  • 978-83-8088-656-8

Jeżeli nie widzisz powyżej porównywarki cenowej, oznacza to, że nie posiadamy informacji gdzie można zakupić tę publikację. Znalazłeś błąd w serwisie? Skontaktuj się z nami i przekaż swoje uwagi (zakładka kontakt).

Kilka słów o książce pt. “Ośrodek przyjemności. Zaufaj swoim instynktom

JAK PRZYJEMNOŚĆ I NAGRODA WARUNKUJĄ NASZE DECYZJE? DLACZEGO NIE ODCZUWAMY PRZYJEMNOŚCI W STANACH DEPRESJI? CZY PRZYJEMNOŚCI ODGRYWAJĄ ROLĘ W UCZENIU SIĘ?

Morten Kringelbach w swojej książce eksploruje temat najbardziej podstawowych ludzkich dążeń do zaspokojenia pragnień i odczuwania przyjemności. Autor jest nie tylko uznanym w świecie neurobiologiem, lecz także utalentowanym dziennikarzem, potrafiącym przetłumaczyć wyniki badań naukowych na język codziennego życia. Jego wywód zawiera odniesienia do filozofii, antropologii, psychologii i neurobiologii. Liczne przykłady i anegdoty sprawiają, że książka, niosąca ze sobą sporą porcję wiedzy, jest też pasjonującą lekturą.

 

Gdybyśmy mogli wybierać, zapewne niewielu z nas zdecydowałoby się na życie pozbawione emocji; z drugiej strony, wiele osób uważa, że emocja stanowi przeszkodę w rozumnym działaniu. Emocja nie jest jednak antytezą rozumu, przeciwnie, nieracjonalna jest walka z pragnieniami i przyjemnościami życia, są one bowiem fundamentem wszelkich ludzkich zachowań. […] Zrozumienie i akceptacja mechanizmów odpowiedzialnych za odczuwanie przyjemności i pragnień w systemie złożonych interakcji zachodzących między aktywnością mózgową a subiektywnymi doświadczeniami może pomóc nam podejmować słuszne decyzje, odkrywać radości życia i czuć się szczęśliwym człowiekiem.

Morten Kringelbach, fragment wstępu do książki

Polecane książki

Książka jest zapisana od prawej do lewej strony i w taki sposób należy ją odczytywać.   Reprint polsko-hebrajskiego wydania Księgi Hioba z 1903 roku w tłumaczeniu Izaaka Cylkowa. Księga Hioba traktuje o odwiecznym problemie wiary i ludzkim cierpieniu bez ważnego powodu. Czy cokolwiek się zmieniło od...
Chwytająca za serce opowieść o ludziach, których w święta połączy wyjątkowa więź.W bloku przy ulicy Weissa prym wiedzie pani Michalska – dozorczyni zawsze gotowa służyć pomocą. Mieszkańcy przychodzą do niej po rady i wsparcie, a kiedy nadchodzi ten niezwykły czas, to jej najbardziej zależy na tym, b...
Dla większości z nas Kuchnia rosyjska może kojarzyć się przede wszystkim z daniami takimi, jak bliny, pielmieni czy ruskie pierogi. Jednakże w tak rozległym kraju jak Rosja bogactwo wszelkich potraw jest znacznie większe niż krążące o tej kuchni schematy. Główną rolę na rosyjskim stole odgrywają...
Zawiła, pełna sprzeczności historia miłosna z elementami czarnego humoru. Robin Vote, bohaterka powieści, to młoda amerykańska „femme fatale”, która spędza czas w towarzystwie trojga admiratorów: Nory Flood, Jenny Petherbridge i Feliksa Volkbeina. Towarzyszy im doktor Matthew O’Connor. Jego nieokieł...
Czy można opowiedzieć Chiny za pomocą zaledwie dziesięciu słów? Yu Hua udowadania, że nie potrzeba więcej. Dziesięć pojęć, na pozór niemających ze sobą nic wspólnego. Mao Zedong i podróbki, rewolucja i bujanie. Zabierają w fascynującą podróż po przeszłości i tera...
Drugi tom przygodowej książki Juliusza Verne’a, która opowiada o czasach wojny secesyjnej w Ameryce. Grupka uciekinierów spędza kilka lat na małej, niezamieszkanej wyspie, nazwanej później przez rozbitków imieniem prezydenta Lincolna. W skład grupy wchodzą: inżynier Smith, dziennikarz Spilett, maryn...

Poniżej prezentujemy fragment książki autorstwa Morten L. Kringelbach

Tytuł oryginału: Morten L. Kringelbach, The Pleasure Center: Trust Your Animal Instinct, First Edition

RADA NAUKOWA SERII W POSZUKIWANIU IDEI XXI WIEKU

Tomasz Sieczkowski, Paweł Grabarczyk, Katarzyna de Lazari-Radek Marcin Kafar, Michał Wróblewski

REDAKTORZY INICJUJĄCY SERII

Urszula Dzieciątkowska, Agnieszka Kałowska, Beata Koźniewska

RECENZENT

Krzysztof Saja

TŁUMACZENIE

Elżbieta de Lazari

OPRACOWANIE REDAKCYJNE

Bogusław Pielat

SKŁAD I ŁAMANIE

Munda – Maciej Torz

PROJEKT OKŁADKI

Katarzyna Turkowska

Zdjęcie wykorzystane na okładce: © Depositphotos.com/unorobus@gmail.com

The Pleasure Center: Trust Your animal Instincts was originally published in English in 2009. This translation is published by arrangement with Oxford University Press. Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego is responsible for this translation from the original work and Oxford University Press shall have no liability for any errors, omissions or inaccuracies or ambiguities in such translation or for any losses caused by reliance thereon.

© Copyright 2009 by Morten L. Kringelbach

© Copyright for this edition by Uniwersytet Łódzki, Łódź 2017

© Copyright for Polish translation by Elżbieta de Lazari, 2017

Wydane przez Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego

Wydanie I. W.07404.16.0.M

Ark. wyd. 13,0; ark. druk. 19,75

ISBN 978-83-8088-655-1

e-ISBN 978-83-8088-656-8

Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego

90-131 Łódź, ul. Lindleya 8

www.wydawnictwo.uni.lodz.pl

e-mail: ksiegarnia@uni.lodz.pl

tel. (42) 665 58 63

Przedmowa

Gdybyśmy mogli wybierać, zapewne niewielu z nas zdecydowałoby się na życie pozbawione emocji; z drugiej strony wiele osób uważa, że emocja stanowi przeszkodę w rozumnym działaniu. Emocja nie jest jednak antytezą rozumu, przeciwnie, nieracjonalna jest walka z pragnieniami i przyjemnościami życia, są one bowiem fundamentem wszelkich ludzkich zachowań. Ta książka pomoże ci zrozumieć, co tworzy w mózgu emocje. Przyjemność (i wynikające z niej zabezpieczenie się przed bólem) ma tu kluczowe znaczenie, gdyż jest „zapłatą” za wszystkie nasze decyzje, działania i doświadczenia. Lepsze zrozumienie mechanizmów funkcjonowania przyjemności i pragnień w naszym mózgu pozwoli uważniej przyjrzeć się naszej naturze, a być może z czasem udoskonalić leczenie tych, których depresja lub inne zaburzenia psychiczne pozbawiły odczuwania przyjemności.

Badanie mózgowego układu nagrody dało mi możliwość przeanalizowania rozmaitych aspektów przyjemności, pragnienia i emocji, a przy okazji – odsłonięcia spektrum ludzkiego doświadczenia (od integracji sensorycznej i pamięci poprzez emocję, procesy poznawcze, decyzje i świadomość do obłędu, narkotyków i seksu) oraz przedstawienia niektórych z najnowszych i najciekawszych odkryć naukowych, dotyczących przyjemności i pragnienia. Zrozumienie i akceptacja mechanizmów odpowiedzialnych za odczuwanie przyjemności i pragnień w systemie złożonych interakcji zachodzących między aktywnością mózgową a subiektywnymi doświadczeniami może pomóc nam podejmować słuszne decyzje, odkrywać radości życia i czuć się szczęśliwym człowiekiem.

1.

Wyzwanie poznaj samego siebie

Znajomość dobra i zła nie jest niczym innym,

jak afektem radości lub smutku,

o ile jesteśmy go świadomi1.

BaruchSpinoza (1632–1677)

„Poznaj samego siebie” – tak brzmi jedno z zaleceń, wyrytych u wejścia do świątyni Apollona w Delfach. Niezwykła trafność owych mądrych maksym polegała właśnie na samorozumieniu. Nic nie interesuje człowieka bardziej niż zrozumienie samego siebie i innych. Naukowcy nieustannie zgłębiają sekrety funkcjonowania mózgu, ogłaszają coraz nowsze i coraz bardziej zdumiewające wyniki badań. Dopóki nie wynaleziono różnorodnych metod skanowania, pozwalających śledzić aktywność mózgu, właściwe rozumienie jego pracy nie było możliwe. Zaawansowane techniki głębokiej stymulacjimózgu umożliwiają wreszcie przyjście z pomocą pacjentom, których zaburzenia zdrowotne były do tej pory klasyfikowane jako niepoddające się leczeniu.

AMBITNE MÓZGI

Najnowsze odkrycia neurobiologii – nauki o ośrodkowym i obwodowym układzie nerwowym – dają nam nowe pojęcie o mózgu, a w ślad za tym – podstawę lepszej samowiedzy. Badanie istoty przyjemności, pragnień i emocji skłania nas do ponownego przeanalizowania przekonań, z którymi zdążyliśmy się już zżyć. Przyjemność jest niezwykle ważna dla naszych działań, w bardzo dużym stopniu wpływa bowiem na sposób, w jaki uczenie się kieruje naszym mózgiem i go kształtuje. Odwczesnegodzieciństwa naszą jaźń kreuje w mózgu rywalizacja między zapisem genetycznym a zmiennymi procesami poznawczymi. Mózg ludzki nie jest czystą tabliczką, na której może być zapisana dowolna informacja. Podstawowa struktura mózgu najpierw jest warunkowana materiałem genetycznym, nagromadzonym w czasie całej historiiewolucyjnej człowieka, a dopiero później przyjęte formy uczenia się – jako część potencjału stale obecnego w świecie przyrody – pozostawiają w niej swój ślad. Dobrym przykładem potencjału właściwego wszystkim istotom ludzkim – potencjału powszechnego – jest język. Potencjał ów kształtuje podstawy wszystkich naszych umiejętności. Mimo iż ludzkie doświadczenia (a zatem i nasza zdolność uczenia się) są nieprzekraczalne, to jednak pozostawiają niejednoraki ślad, nasza jaźń może więc przybierać formy, które dają się ująć w szersze kategorie, zwane typami osobowościowymi.

ANATOMIA PRZYJEMNOŚCI

Gdybyśmy nie znali przyjemności i bólu, nigdy nie zaznalibyśmy pragnienia, motywacji i emocji. Nasze doświadczenie pokazuje, że zawsze staramy się osiągnąć to, co sprawia nam przyjemność, a unikamy tego, coprzyjemności nie daje. Nasze subiektywne doświadczanie przyjemności jest dość zadziwiające. Uczucie zadowolenia zdaje się ulatniać, gdy kierujemy na nie naszą uwagę. Im więcej skupiamy się na samej przyjemności, tym szybciej ona umyka. Nie dzieje się tak jednak, gdy w centrum naszej uwagi znajdzie się wydarzenie wywołujące uczucie przyjemności. Doświadczanie przyjemności łączy się z intencjonalizmem oraz z co najmniej czterema odrębnymi etapami: zaangażowaniem (dokonaniem wyboru), akceptacją, kontynuacją i subsekwentnym powtórzeniem. Na przykład przyjemność wynikająca z konsumpcji czekolady wiąże się z wyborem czekolady spośród innych produktów, skosztowaniem pierwszego kęsa, kontynuowaniem przyjemnego doświadczenia, jakim jest jedzenie czegoś, co nam smakuje oraz ponowieniem epizodu. Z podobnym scenariuszem mamy do czynienia w przypadku, gdy spotykamy kogoś, kto nas pociąga: wybieramy osobę i nawiązujemy z nią kontakt; decydujemy, czy rzeczywiście jest ona warta naszego zainteresowania (i czy my jesteśmy dla niej warci tego samego); staramy się, aby rozmowa trwała odpowiednio długo; pragniemy jak najprędzej spotkanie powtórzyć.

Ogólnie rzecz ujmując, przyjemności i bólu doświadczamy w jednej z trzech kombinacji: przyjemny–przykry, odprężony–spięty, spokojny–pobudzony. Przyjemność bądź przykrość nie są sprawą wyłącznie naszej jaźni. Zależą one raczej od tego, jak odbieramy ich źródło (obiekt bądź doświadczenie); to, w jaki sposób antycypujemy i oceniamy obiekt lub doświadczenie jest najważniejszym aspektem przyjemności i cierpienia. Przyjemność i ból są powiązane z wartością nagrody, która kieruje naszym uczeniem się, naszymi wyborami i decyduje o takim bądź innym zachowaniu. Ten typ hedonicznej oceny został nazwany przez angielskiego filozofa, Jeremy’ego Benthama, wyznawcę epikureizmu, „użytecznością” (ang.:utility). Choć filozofowie pozostają sceptyczni wobec wszystkich teorii użyteczności, wielu neurobiologów i ekonomistów jest przekonanych, że antycypacyjne i wartościujące komponenty przyjemności są kluczowe w podejmowaniu decyzji. Jednym z tych uczonych jest niedawny laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii, Daniel Kahneman, który dla zobrazowania wpływu przyjemności na optymalizację decyzji na nowo wprowadził do nauki pojęcie użyteczności. W swoim opisie tego pojęcia Kahneman zawarł ważne rozróżnienie między użytecznością odczuwanąiużytecznością decyzyjną. Użyteczność odczuwana mówi o tym, w jakim stopniu nasz wybór podoba się nam bądź nie podoba (lubimy nasz wybór bądź go nie lubimy), użyteczność decyzyjna natomiast wskazuje, czy to, co wybraliśmy, jest bądź nie jest obiektem naszych pragnień (chcemy naszego wyboru, czy go nie chcemy).

Neurobiolodzy kierują obecnie uwagę ku bardziej subiektywnemu charakterowi odczuwania przyjemności. Porównują przekazywane przez badane osoby informacje o tym, w jakim stopniu przyjemne jest w ich odczuciu doświadczenie, z wynikami dokonywanego w trakcie trwania doświadczenia skanowania aktywności ich mózgów. Zwierzęta nie potrafią opisać słowami, na ile przyjemne jest dla nich dane doświadczenie, lecz pionierskie eksperymenty amerykańskiego neurobiologa Kenta Berridge’a pokazują, że odczuwanieprzyjemności często pociąga za sobą charakterystyczne dla danego gatunku zwierzątzachowaniahedoniczne. Na przykład szczury i myszy, gdy jedzą słodkie smakołyki, z zadowoleniem się oblizują, a z niesmakiem potrząsają głowami, rozdziawiają pyszczki i zawzięcie je wycierają, gdy podaje się im jedzenie o przykrym smaku – zupełnie tak samo, jak robią to małe dzieci. Badając częstotliwość podobnych zachowań, Berridge zebrał sporo informacji o szczurzych doznaniach hedonicznych, które następnie porównał z pomiarami ich mózgowej aktywności. Jak przekonamy się później, Berridge dowiódł, że na przyjemność składają się co najmniej dwa elementy: „lubienie” (ang. liking) i „chcenie” (ang. wanting), które pokonują częściowo oddzielne szlaki mózgowe i mogą odpowiadać Kahnemanowskiemu rozróżnieniu pomiędzy użytecznością odczuwaną – związaną z „lubieniem”aużytecznością decyzyjną, związaną z „chceniem”.

Przyjemność generowana jest aktywnością i interakcją wielu różnych rejonów mózgu. Pewna część tego hedonicznego przetwarzania przebiega z udziałem świadomości, jednak znacznie większa odbywa się poza nią. Nasz świadomy udział w cyklu powstawania uczucia przyjemności jest więc niewielki. Dalsze badania w tym zakresie mogą przyczynić się do lepszego zrozumienia funkcjonowania naszego emocjonalnegomózgu, a także mogą skłonić nas do zweryfikowania sądów na temat racjonalności i wolnej woli. Jeśli zaledwie w niewielkim stopniu jesteśmy świadomi procesów zachodzących w mózgu, to jak wiele decyzji podejmujemy świadomie? Na ile niezawodna jest nasza pamięć? Na ile racjonalne są nasze działania?

PRZYJEMNOŚĆ I BÓL W MÓZGU

Przyjemność i ból są ściśle ze sobą powiązane, różne są jednak zdania co do tego, czy są to przeciwności, czy różne aspekty tego samego doświadczenia. Choć rzadko zdarza się, aby ten sam bodziec zachęcał i zarazem zniechęcał nas do czegoś, to jest sprawą oczywistą, że to samo doświadczenie może wywołać w nas zarówno uczucie przyjemności, jak i niezadowolenia. Te odczucia i wspomnienia – gdy na przykład uśmiechamy się na myśl o przyjemnych zdarzeniach z przeszłości i jednocześnie za nimi tęsknimy – często określa się jako słodko-gorzkie.

Pragnienie ma z motywacją, przyjemnością i nagrodą wspólną płaszczyznę. Większość standardowych definicji łączy pragnienie z motywacją w takim sensie, że jeśli czegoś pragniemy, jesteśmy zmotywowani do działań zmierzających do osiągnięcia upragnionego celu. Portugalski filozof Baruch Spinoza pisał, że „przyjemność jest przejściem człowieka od mniejszej ku większej doskonałości”, gdzie doskonałość jest stopniem, w jakim człowiek uzmysławia sobie swoje pragnienia. Kanadyjski filozof Timothy Schroeder nie zgadza się z tą interpretacją; wrodzone pragnienie kojarzy bezpośrednio z mózgowym układem nagrody.

ROZSĄDNE UCZUCIA?

Najnowsze badania dowodzą, że ludzie są przede wszystkim istotami emocjonalnymi, że dla swoich korzyści tylko niekiedy kierują się rozumem. Ustalenie to stoi w sprzeczności z powszechnym przekonaniem, że ludzkie postępowanie ma podstawy racjonalne. Historia ludzkości dowodzi jednak, iż rozum często nie tylko nie decyduje o naszych działaniach, lecz nie ma nawet na nie wpływu. Mimo że nieraz racjonalizujemy motywy swoich działań już po fakcie i przedstawiamy je jako najlepszą „opcję” w danej sytuacji, wciąż przybywa dowodów na to, że owe późniejsze racjonalne uzasadnienia mają niewielki związek z pierwotnymi decyzjami. Gdy osądzamy siebie samych, zapominamy o tak ważnych w naszym życiu pragnieniach, przyjemnościach, emocjach i uczuciach lub po prostu ich nie rozumiemy. W całej naszej historii emocja i racjonalność były i są odbierane jako siły przeciwstawne, gdzie emocja uważana jest za niższy, zwierzęcy instynkt, i najlepiej, aby była – jako wymykająca się spod władzy rozumu – tłumiona. Jeśli nauczymy się należycie rozumieć nasze emocje, zobaczymy, że wcale nie są sprzeczne z rozumem.

KARUZELA MÓZGU

Walka z pragnieniami, których nie rozumiemy, jest niedorzeczna, jest stratą energii i potencjału. Nie proponujemy poddawania się wszelkim wewnętrznym impulsom; niektórym – owszem, innym jednak słusznie jest się opierać. Ale bez ich rozumienia nie będziemy wiedzieć, jak mamy to robić.

Przyjemność i pragnienie leżą u podstaw wszystkich naszych decyzji, jeśli więc je rozumiemy, akceptujemy, a choćby jedynie się w nie wsłuchujemy, nie tylko jesteśmy w stanie zaoszczędzić czas i energię, lecz także – wierzcie lub nie – stajemy się mądrzejsi. Nasze emocje i pragnienia należą do tych niezbędnych narzędzi, którymi posługujemy się w celu poznania i zrozumienia siebie oraz innych. Ludzkie emocje i pragnienia ewoluowały przez tysiąclecia po to, by to rozumienie, które z nich wynika, chroniło nas i czyniło nasze życie lepszym. Aby rozumieć swoje emocje i pragnienia, musimy wiedzieć, jakie funkcje w naszym ciele i umyśle spełniają ich poszczególne komponenty.

Każdy rozdział tej książki objaśnia inną kwestię.

Rozdział 2 pokazuje, jak przyjemność i nagroda warunkują nasze decyzje.

Rozdział 3 stara się opisać nasze subiektywne, świadome doświadczanie przyjemności.

Rozdział 4 ujawnia trudności w rozumieniu emocji oraz analizuje sposób, w jaki uczeni usiłują mierzyć zarówno emocje, jak i ich powiązania z przyjemnością i pragnieniem.

Rozdział 5 bada podłoże naszych doznań zmysłowych (sensorycznych). Rozumienie tych doświadczeń jest punktem wyjścia do rozumienia naszych sensorycznych przyjemności, które prawdopodobnie są podstawowym elementem, a także matrycą naszych przyjemności wyższego rzędu.

Rozdział 6 bada układy pamięci w mózgu i ich rolę w zapamiętywaniu i odpamiętywaniu przyjemnychdoznań.

Rozdział 7 bada zachodzące w mózgu procesy poznawcze; dowiadujemy się tu, że przyjemność odgrywa ważną, lecz niedocenianą rolę w edukacji.

Rozdział 8 zwraca uwagę na brak odczuwania przyjemności w stanach depresji i innych zaburzeniach psychicznych.

Rozdział 9 opisuje efekty stosowania niektórych stymulantów, a także powodowane przez nie uzależnienia, określane jako „chcenie” bez „lubienia”.

Rozdział 10 odkrywa sekrety przyjemności czerpanych z seksu – od pożądania do orgazmu.

Rozdział 11 podsumowuje książkę i wskazuje, jak możemy wykorzystać zawarte w niej idee zarówno dla poprawy jakości naszego własnego życia, jak i całego świata.

Krótka definicjaprzyjemności

Przyjemność możemy zdefiniować jako jeden ze sposobów wypełniania ewolucyjnych imperatywów przetrwania i prokreacji. Z powyższej definicji wypływa podział na: przyjemności podstawowe (sensoryczne, seksualne, społeczne) orazprzyjemności wyższego rzędu (finansowe, artystyczne, muzyczne, altruistyczne oraz transcendentne).

Przyjemności nie należy rozpatrywać w kategoriach doznania, można ją raczej odnieść do antycypacji i późniejszej oceny bodźców. Przyjemność jest złożonym zjawiskiem psychologicznym, mającym ścisły związek z mózgowym układem nagrody, na który składają się procesy świadome i nieświadome. Istnieją co najmniej trzy podstawowe elementy, które tworzą przyjemność: „chcenie”, „lubienie” i uczenie się. Mózgowe rejony i mechanizmy kojarzone z subkomponentami przyjemności są badane przez neurobiologów zarówno u ludzi, jak i u innych zwierząt.

2.

Decyzje Inteligencja społeczna

Ci, którzy nie kierują się rozumem,

Giną w działaniu;

Ci, którzy nie działają,

Giną z tego powodu.

W.H. Auden (1907–1973)

W chicagowskim zoo trzyletni chłopiec wspiął się na ogrodzenie, otaczające wybieg dla wielkich małp, i z wysokości około sześciu metrów spadł na beton, tracąc przytomność. Gorylica nizinna, Binti Jua, pospieszyła na ratunek: podniosła dziecko z ziemi, usiadła i przez chwilę delikatnie je kołysała, następnie ruszyła z nim w kierunku wyjścia z wybiegu. Gdy chłopczyk był już z opiekunami, Binti Jua, jak gdyby nic się nie stało, dalej spacerowała ze swoim siedemnastomiesięcznym dzieckiem. Chłopiec w pełni odzyskał zdrowie.

Binti Jua wkrótce stała się sławna, a jej uczynek posłużył niektórym politykom za przykład niezbędnego w społeczeństwie altruizmu. Jeśli wysoki moralnie postępek może być udziałem goryla, dlaczego tak trudno o jego przykłady wśród ludzi? Niektórzy uczeni przekonywali, że Binti Jua nauczyła się takiego zachowania od ludzi – wychowywali ją przecież ludzie, a umiejętności związanie z matczyną troską o dziecko ćwiczyła na lalce. Ich zdaniem zachowanie Binti Jua nie było aktem moralnym, lecz wyłącznie reakcją na podpowiedź instynktu macierzyńskiego. Argumenty, które miałyby przemawiać za takim wyjaśnieniem zachowaniagorylicy, wydają się wątpliwe, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że jej instynkt opiekuńczy był w pełni zaspokojony – w czasie incydentu miała na plecach swoje własne dziecko. Trudno również spekulować, że tak inteligentne zwierzę, jak gorylica mogło nie odróżnić ubranego chłopca od swojego gorylątka. Przeprowadzone badania potwierdziły słuszność twierdzenia o moralnej decyzji zwierzęcia, a nie o jego działaniu wynikłym z pomyłki. Holenderski prymatolog i etolog Frans de Waal, a także inni uczeni stoją na stanowisku, że wyższe ssaki z rzędu naczelnych przejawiają co najmniej podstawowe zachowania moralne. Jeśli zatem przyjmiemy, że wyższe naczelne są zdolne do aktów moralnych, będziemy mogli mówić o zmierzchu długo pielęgnowanego przekonania, że ludzie są jedynymi podmiotami moralnymi. Czymkolwiek działanie Binti Jua było podyktowane, trudno zaprzeczyć, że było ono zachowaniem pozytywnym i inteligentnym, wypływającym z woli zwierzęcia i przynoszącym mu zadowolenie. I rzeczywiście, najnowsze badania wskazują, że odczuwanie przyjemności odgrywa kluczową rolę zarówno w podejmowaniu świadomych decyzji, jak i w zrozumieniu tych, których sobie nie uświadamiamy.

Choć przyjemność i pragnienie leżą u podstaw naszych wszystkich decyzji, nie znaczy to, że kieruje nami wyłącznie własna korzyść. Źródłem ogromnych przyjemności, jakich doświadczamy w życiu, są interakcje społeczne. Jesteśmy niezwykle towarzyskimi ssakami i tę towarzyskość dzielimy z przedstawicielami innych gatunków zwierząt. Jeśli chcemy zrozumieć emocjonalną stronę naszego mózgu, musimy także zrozumieć, co kieruje jego stroną społeczną. W wyższych przedstawicielach z rzędu naczelnych możemy przejrzeć się jak w lustrze i dostrzec, iż mimo ogłady kulturowej wciąż jesteśmy, szczególnie pod względem zachowania społecznego – czy cieszy nas to, czy wprost przeciwnie – do nich podobni. Istnieją udokumentowane dowody na to, że szympansy przejawiają geograficznie uwarunkowane zachowania, które z całą pewnością powinny być uznane za dające początek kulturze. Wiele cech moralnych, chwalonych bądź ganionych w nas samych, można spotkać i u innych przedstawicieli z rzędu naczelnych. Ludzie posiadają też zwierzęce przywary, nad którymi, na szczęście, starają się trzymać kontrolę.

PO DRUGIEJ STRONIE LUSTRA

Możemy śmiało powiedzieć, że służymy sobie nawzajem jako zwierciadła społeczne. Ten rodzaj zachowania pojawia się wcześnie: wydaje się, że niemowlę naśladuje wyrazytwarzyinnych osób, by wyrazić własne uczucia. Fakt, że niewidome dziecko także wyraża swoją twarzą powszechne emocje, świadczy o tym, że w dużym stopniu oddziałuje tu zapis genetyczny. Eksperymenty przeprowadzone z udziałem małp naczelnych wykazały obecność „neuronów lustrzanych” w czołowym płacie mózgu. Są toneurony, które uaktywniają się zarówno wtedy, gdy zwierzę samo sięga po przedmiot, jak i wówczas, gdy obserwuje inne zwierzę wykonujące tę czynność. Odkrycie lustrzanychneuronów dowiodło, że u małp powstają umysłowe reprezentacje działań współosobników, odgrywające ważną rolę w rozumieniu ich intencji. U nas zdolność ta wykształciła się tak dalece, że z wyrazutwarzy innych osób bezustannie staramy się odczytać ich zamiary.

W roku 1970 amerykański psycholog Gordon Gallup, chcąc przekonać się, czy szympans potrafi rozpoznać siebie w lustrze, umieścił na jego czole kropkę. Gdy zwierzę spojrzało w lustro, od razu ją dostrzegło. Doświadczenie było powtarzane z udziałem innych zwierząt i wykazało, że większość z nich nie jest w stanie rozpoznać siebie w lustrzanym odzwierciedleniu. Gdy szympansy zwyczajne, szympansy karłowate (bonobo), orangutany i delfiny – lecz nie goryle – patrzą na swoje lustrzane odbicia, domyślają się, że mają na swoich czołach kropkę. Rozpoznawanie siebie staje się łatwiejsze wraz z wiekiem: szympansy zaczynają przejawiać tę zdolność około szóstego roku życia, ludzie – gdy kończą mniej więcej półtora roku. Skoro pomyślne zdanie „egzaminu lustrzanego” zależy od wieku, możliwe, że w mózgu funkcjonujehierarchia nabywania zaawansowanych sprawności umysłowych. Umiejętność rozpoznawania siebie jest zawsze nabywana przed osiągnięciem zdolności przypisywania innym osobnikom motywów intencjonalnych, pragnień i celów.

Początki moralności

Odkrycie szympansiej zdolności rozpoznawania siebie było pierwszym krokiem do ustalenia, że w przypadku tych zwierząt możemy mówić o podstawowych przesłankach moralności: zachowaniach intencjonalnych, pragnieniach, przyjemnościach oraz uczuciach. Najnowsze badania stwierdziły dyspozycję szympansów do oceny siebie, innych członków stada, a także ludzi jako stworzeń myślących. Eksperymentalnie sprawdzono, czy szympans potrafi posłużyć się wiedzą intencjonalną do wskazania miejsca ukrycia jedzenia. Na początku jeden z prowadzących badanie chował je w którymś z czterech pudełek, podczas gdy drugi zakładał na głowę worek lub opuszczał pomieszczenie, było wiec oczywiste, że tylko jeden z dwóch pracowników wiedział, gdzie znajduje się przysmak. To on za każdym razem wskazywał właściwe pudełko, drugi zaś najczęściej się mylił. Aby odnaleźć jedzenie szympans korzystał ze wskazówek jedynie pierwszego pracownika, czym udowadniał, że potrafi posługiwać się wiedzą intencjonalną.

Możliwe, że moralność rozwinęła się jako efekt zwierciadła społecznego, funkcjonującego wśród zwierząt stadnych. Każdy osobnik jest nieustannie monitorowany przez innych członków społeczności. Wynikłe z tego faktu wzajemne oddziaływanie tworzy elementy składające się na moralność: współczucie, przywiązanie, pomoc, więzi emocjonalne, a także główne zasady życia społecznego. Kolejne komponenty moralności to adaptacja oraz troska specjalna, okazywana poszkodowanym i niepełnosprawnym. Liczy się także wzajemność: zdolność obdarowywania i dzielenia się, przystępowania do wspólnego działania, ale też mszczenia się i przejawiania agresji w stosunku do łamiących zasady. To z kolei wymaga zdolności rozstrzygania konfliktów poprzez mediację i utrzymywania stabilnych stosunków społecznych. Wszystkie te cechy są dobrze udokumentowane u szeregu gatunków zwierząt społecznych, najbardziej oczywiście rozwinięte są u ludzi, co dla niektórych jest podstawą, by uważać człowieka za jedyne zwierzę moralne. Warto jednak pamiętać, że moralność w świecie zwierząt społecznych – tak jak inne kwestie związane z naturą – jest sprawą poziomu, a nie rodzaju. Mylą się ci, którzy twierdzą, że tylko ludzie są istotami moralnymi; inne zwierzęta też mogą nimi być, choć w innym stopniu.

Słodkie maluchy

U podstaw moralności leży pewna szczególna społeczna relacja: więź między rodzicami a ich małymi dziećmi. Karol Darwin i laureat Nagrody Nobla, Konrad Lorenz, zasugerowali, że cechy dziecięce, w tym stosunkowo duża głowa z silnie wysklepioną puszką mózgową, mają dla tych związków podstawowe znaczenie. Lorenz przekonywał, że zwłaszcza rysy dziecięcej twarzy: duże, głęboko osadzone oczy i pełne policzki służą za „wrodzone mechanizmy wyzwalające”, które odblokowują u ludzi dorosłych instynktowną rodzicielską czułość i opiekuńczość, zwiększającą szanse dziecka na przeżycie.

Mój zespół badawczy odkrył także zasadniczą różnicę między wczesną aktywnością mózgową u ludzi dorosłych (niebędących rodzicami), rejestrowaną w czasie, gdy przyglądali się oni twarzom niemowląt, a aktywnością odnotowywaną podczas obserwowania twarzy innych osób. Tylko widok dziecięcych twarzy wywoływał wczesną aktywność w przyśrodkowej korze oczodołowo-czołowej mózgu, co wcześniej wiązane było z zachowaniem wzmacnianym nagrodą. Odkryliśmy, że analizowaniewyglądu twarzy zarówno dorosłych, jak i małych dzieci wywołuje falę aktywności mózgowej rozpoczynającej się w korze wzrokowej i rozchodzącej się wzdłuż szlaku brzusznego i szlaku grzbietowego. Jednakże aktywność w przyśrodkowej korze oczodołowo-czołowej odnotowano już po około stu trzydziestu milisekundach od ujrzenia twarzy dziecka (rys. 2.1).

Rys. 2.1. Przyjemność płynąca z obserwowania wyglądu dziecięcych twarzy

Podczas gdy zdrowe osoby dorosłe obserwowały twarze dzieci i twarze ludzi dorosłych, rejestrowaliśmy aktywność ich mózgów. Dziecięce twarze wywoływały wczesną aktywność przyśrodkowej kory oczodołowo-czołowej (po stronie lewej), czego nie wywołały twarze osób dorosłych (po stronie prawej). Ten wskaźnik instynktu rodzicielskiego daje możliwość rozpoznania u kobiet skłonności do depresji poporodowej.

Przyśrodkowa kora oczodołowo-czołowa stanowi najważniejszy obszar mózgu emocjonalnego; prawdopodobnie w niej dokonuje się monitorowanie ważnych środowiskowych bodźców wzmacnianych nagrodą. Ten obszar mózgu odgrywa ważną rolę w budowaniu więzów rodzicielskich, umożliwia bowiem niezbędne emocjonalne znakowanie dziecięcych twarzy, sprawiające, że odnosimy się do nich w sposób szczególny. Dzięki niemu jesteśmy także o wiele bardziej zainteresowani najmłodszymi osobnikami innych gatunków zwierząt niż ich dorosłymi przedstawicielami. Jest całkiem prawdopodobne, że w mózgach małp działają podobne mechanizmy, które być może były odpowiedzialne za zachowanie Binti Jua wobec ludzkiego dziecka.

INTELIGENTNE DZIAŁANIA

Czym jest ilorazinteligencji (ang. intelligence quotient; IQ)? Pierwszy zestaw testów do pomiaru poziomu inteligencji został utworzony w roku 1904 przez francuskich naukowców Alfreda Bineta i Theodora Simona. Zostali oni poproszeni przez rząd o opracowanie metody prowadzącej do rozpoznania dzieci o niższym poziomie inteligencji, by można było im pomóc rozwinąć sprawność intelektualną. Przygotowane testy psychometryczne szybko się rozpowszechniły. Do wyznaczania poziomu inteligencji wykorzystano między innymi współczynnik będący stosunkiem wieku umysłowego2 do wieku życia. Uznano, że ostateczny wynik 100 określa poziom kontrolny. Zgodnie z definicją, 50 procent wszystkich dzieci uzyskuje wynik w granicach od 90 do 110, dzieci nad wiek rozwinięte uzyskują wynik wyższy, dzieci zaś opóźnione – znacznie niższy. Ponieważ współczynnik został szybko uznany za miarę ludzkiej pojętności, stał się znany jako ilorazinteligencji lub IQ. Czy rzeczywiście jednak posłużenie się jedną liczbą w celu ustalenia czyichś zdolności i możliwości jest sensowne? Choć ilościowy pomiar inteligencji oddaje rzecz istotną, nie jest doskonały. Obecnie wiele osób twierdzi, że wynik IQ jest tylko jednym z wielu wyznaczników zdolności umysłowych, a niektórzy badacze wręcz twierdzą, że inne kryteria są znacznie ważniejsze. Najczęściej wymieniane są inwencja twórcza (kreatywność) orazinteligencja emocjonalna.

Defektywne badania

Ostatnie obserwacje pokazują, że środowisko ma dużo bardziej znaczący wpływ na IQ niż większość zatwardziałych genetyków chciałoby przyznać. U dzieci wszystkich ras IQ wzrasta wraz z ich edukacją. Francuski psycholog Michel Duyme i jego koledzy obserwowali przez ponad trzydzieści lat dużą grupę adoptowanych dzieci. W czasie, gdy trafiły one do nowych rodzin były w wieku od czterech do sześciu lat. Każde z nich miało IQ poniżej 86, co określało je jako nieco defektywne. W wielu przypadkach dzieci te były maltretowane i zaniedbywanie w okresie niemowlęcym. Zanim weszły w okres dojrzewania, każde z nich osiągnęło poziom inteligencji równy IQ rodziny, która je adoptowała. Do czasu tych badań uważało się powszechnie, że wpływ środowiska jest możliwy tylko w pierwszych sześciu latach życia. Obserwacje jednak dowiodły, że uzyskanie przez dziecko wyższego ilorazu w poważnym stopniu zależy od środowiska, do którego wchodzi ono po adopcji.

Badanie to jest jedną z wielu procedur podważających wnioski, do jakich doszli Richard Herrnstein i Charles Murray, autorzy rasistowskiej i pełnej uprzedzeń książki The Bell Curve, której ponad półmilionowy nakład rozszedł się, niestety, jak ciepłe bułeczki. Po jej ukazaniu się inni badacze przeanalizowali opublikowane tam dane. Okazało się, że wiele spośród zawartych w książce twierdzeń jest po prostu błędnych. Wymienię najbardziej znaczące: Herrnsteini Murray stanęli na stanowisku, że na inteligencję człowieka w sześćdziesięciu, a możliwe, że nawet w około osiemdziesięciu procentach wpływa czynnik genetyczny. Tymczasem wiele innych badań wykazuje, że oddziaływanie tego pierwiastka może wynosić około pięćdziesięciu procent, a nawet mniej. Pozostały wpływ wywiera otoczenie, w tym środowisko społeczne, sposób odżywiania się i wykształcenie. Mając na uwadze te wyniki, kusi mnie, aby postawić pytanie: Czy testy określające IQ nie są bardziej kulturowo tendencyjne niż sądzono? Najlepszą rzeczą, jaką można powiedzieć o The Bell Curve, jest chyba to, że rozbudziła w czytelnikach chęć prowadzenia debaty na temat wagi inteligencji w formowaniu się społeczeństwa. Staje się coraz bardziej oczywiste, że testy na IQ nie należą do szczególnie dobrych instrumentów budowania lepszego społeczeństwa. Sporo mówią o ludziach, którzy je tworzą, za to niewiele o tym, co dzieje się w naszych mózgach. Te niedoskonałości nie oznaczają jednak, że testy na inteligencję są bezużyteczne, podpowiadają natomiast, że prócz nich należy wykorzystywać także inne dane, a do samych testów podchodzić ze zdrowym sceptycyzmem.

Inteligencja w mózgu

Jaki jest związek między ilorazem inteligencji a inteligencją człowieka? Odpowiedź będzie zależała od tego, w jaki sposób zdefiniujemy inteligencję, definicja zaś musi opierać się na wiedzy o funkcjach mózgu, bo to mózg właśnie tworzy podstawę naszej inteligencji. Musimy więc zrozumieć, jak najmniejsze fragmenty mózgu funkcjonują w sieciach neuronalnych, stanowiących podłoże naszych myśli, uczuć i działań. To z kolei może pomóc nam lepiej pojąć prawdopodobny mechanizm inteligentnych działań.

Nazbyt często porównujemy ludzkimózg dokomputera. Z tych porównań możemy się jednak sporo nauczyć. Mózg składa się z najprzeróżniejszych komponentów, które wyewoluowały na przestrzeni dziejów ludzkości, podczas gdy komputer zaprojektowano i skonstruowano na podstawie logicznych zasad. Różnice w konstrukcji i historii rozwoju mózgów i komputerów mówią, że mózgi, podobnie jak komputery, z pewnymi zadaniami radzą sobie lepiej, a z innymi gorzej. Na przykład ludzki mózg ma stosunkowo dużą zdolność przetrwania, reprodukowania się i podejmowania decyzji w bardzo złożonych okolicznościach, ale gorzej już radzi sobie z zaawansowanymi i dokładnymi obliczeniami, od których jednak rzadko zależy przetrwanie. Dla porównania, komputerom niepotrzebna jest zdolność przeżycia i reprodukowania się, rzadko też oczekuje się od nich, by samodzielnie podejmowały decyzje. Mogą za to wykonywać nieskończone wyliczenia.

Neurony są nie tylko jednymi z najmniejszych fragmentów mózgu, są także jego wyjątkowo ważnymi elementami. Te maleńkie, zaawansowane aparaty potrafią odbierać sygnały od innych neuronów, przetwarzać je oraz decydować, czy powinny być one przesłane do kolejnych komórek nerwowych. O funkcjonowaniu neuronów dowiadujemy się coraz więcej. Połączenia neuronów tworzą sieci neuronalne, kształtujące biologiczną podstawę do aktywności mózgu. Zbiór komórek neuronowych może wyzwolić falę impulsów płynących ku kolejnym neuronom na zasadzie puszczonych w ruch kostek domina. W odróżnieniu jednak od domina, neurony wciąż powtarzają swoją aktywność; mogą też decydować, czy i kiedy pobudzić kolejne ogniwo łańcucha. Kluczową właściwością neuronów jest zdolność uczenia się. Komórka neuronowa jest w stanie selektywnie zmienić swoje oddziaływanie na inne komórki – to tak, jak gdyby kostki domina mogły decydować, które z innych kostek otrzymają największy impuls. W centralnym systemie nerwowym jest wiele różnych typów neuronów – mają one rozmaite kształty i pełnią wiele różnych funkcji. Na przykład wyraźne różnice anatomiczne można dostrzec pomiędzy neuronami odbierającymi informacje czuciowe ze skóry a neuronami pierwszorzędowej kory ruchowej, kontrolującej ruchy dowolne ciała.

Ważniejsze od potencjału pojedynczych neuronów są wspomagane przez sieci neuronalne ich możliwości uczenia się, stanowiące podstawę naszych zdolności umysłowych i inteligencji.

W roku 1948 kanadyjski psycholog, Donald Hebb, przedstawił nadrzędną zasadę uczenia się przebiegającego w sieciach neuronalnych: synapsy zmieniają swoją siłę przekazywania tak, by mogły silniej bądź słabiej oddziaływać na inne neurony. Więcej informacji o tym, czego dowiedzieliśmy się o sieciach neuronalnych w mózgu dzięki wprowadzeniu badań komputerowych, możemy znaleźć w innych źródłach.Tu uwagę skupimy na mechanizmach leżących u podstaw decyzji nieprzerwanie podejmowanych przez nasz mózg. Do zrozumienia tego zagadnienia przyczyniła się w dużym stopniu wiedza o sztucznych sieciach neuronalnych.

SPOŁECZNE STRATEGIE MÓZGU

W chwili obecnej jest nam dużo łatwiej oceniać, w jaki sposób naturalne sieci neuronalne mózgu podejmują decyzje. Jedną z charakterystycznych i najważniejszych cech natury ludzkiej w ogóle, a społecznej inteligencji człowieka w szczególności, jest zdolność do szybkiej zmiany zachowania. Nasze plastyczne umiejętności społeczne są doskonalone w dzieciństwie i we wczesnym okresie dojrzewania, gdy szybko nabieramy sprawności w tworzeniu i burzeniu wewnątrz- i międzygrupowych sojuszy i gdy wchodzimy w złożone interakcje społeczne. Ten rodzaj inteligencji społecznej, niesprawdzany w toku konwencjonalnych testów na inteligencję, ma kluczowe znaczenie dla zachowań społecznych. To głównie dzięki niemu odnieśliśmy swój względny sukces ewolucyjny i w przewidywaniu, jak dobrze poradzimy sobie w życiu, jest on chyba pożyteczniejszy niż IQ.

Rzeczą równie ważną, co poznawanie przypadkowych związków zachodzących miedzy bodźcami, jest to, abyśmy potrafili łatwo owe związki zrywać i uczyć się nowych. Jeśli nauczymy się, że pewien sygnał łączy się z nagrodą, to obstawanie przy jego wyborze, gdy nie prowadzi on już ku niej, lecz raczej ku karze, będzie świadczyć o naszym nieprzystosowaniu. Musimy, wraz ze zmianą sytuacji, potrafić dostosować lub odrzucić wyuczone wzorce. W psychologii umiejętność tę nazywamy przeuczaniem. Badania angielskiej profesor psychologii, Susan Iversen, i amerykańskiego neurofizjologa, Mortimera Mishkina, wykazały, że uszkodzenie obszaru kory przedczołowej, położonego poniżej bruzdy głównej, a także bocznejkory oczodołowo-czołowej u małp powodowało znaczne osłabienie ich zdolności przedmiotowego przeuczania. Ten jednoznaczny, a zarazem bardzo ważny wynik wywarł ogromny wpływ na późniejsze badania.

SKANERY MÓZGU I SZKODY EMOCJONALNE

Dalsze eksperymenty z udziałem małp oraz ludzi potwierdziły wyniki badań profesorów Iversen i Mishkina. Nowe obserwacje wykazały w szczególności, że uszkodzeniakory oczodołowo-czołowej prowadzą do zmian behawioralnych. Problemy emocjonalne i społeczne, będące następstwem uszkodzenia mózgu, bywają niekiedy ledwo uchwytne i w toku testów psychologicznych mogą pozostać niezdiagnozowane. To może być przyczyną kolejnych kłopotów, gdyż członkom rodziny osoby poszkodowanej częściej niż postronnemu otoczeniu przychodzi stawiać czoła nasilającym się u niej zaburzeniom osobowości.

Kanadyjski zespół badawczy, na którego czele stał neurolog Antoine Bechara, opracował eksperyment psychologiczny, podczas którego udało mu się wykazać zaburzenia funkcji poznawczych u pacjentów z urazamikory oczodołowo-czołowej i innych struktur mózgowych, z ciałem migdałowatym włącznie. W eksperymentalnym zadaniu pacjenci mieli dokonywać wyboru odpowiedniej talii kart; wybór wiązał się z finansowymi zyskami i stratami. Okazało się, że nawet gdy badane osoby były świadome faktu, że lepiej wybrać talię, do której przypisano małe zyski i małe straty niż tę, z którą skojarzono duże zyski i jeszcze większe straty, wciąż wybierały zestaw kart powiązany z dużymi zyskami – jak gdyby nie były zdolne do zmian behawioralnych.

Nasz zespół przygotował podobne zadanie. Osoba badana miała zadecydować metodą prób i błędów, który z dwóch bodźców jest bardziej opłacalny, następnie obserwować go i w przypadku, gdy bodziec powodował odwrócenie prawidłowości, na bieżąco dokonywać zmian wyboru. Zadanie zaprojektowaliśmy tak, aby rzeczywiste zdarzenie powodujące odwrócenie prawidłowości było trudne do ustalenia, gdyż pieniądze można było zyskać bądź stracić wybierając oba bodźce. Ogólnie mówiąc, wybór bodźca nagradzającego dawał możliwość zyskania większej nagrody i mniejszej kary. W przypadku wyboru bodźca związanego z karą miała miejsce sytuacja odwrotna o tyle, że odwrócenie prawidłowości sygnalizowane było stratą dużej sumy pieniędzy. Pacjenci z wyraźnie odgraniczonymi obustronnymi zmianami w bocznejkorze oczodołowo-czołowej mieli ogromne trudności z pomyślnym ukończeniem zadania. Jednak w odróżnieniu od zadania Bechara, nasze ćwiczenie doskonale nadaje się do wykorzystania w neuroobrazowaniu, a zatem może być pomocne w ustalaniu, w jaki sposób mózg śledzi zyski i straty.

Poddając eksperymentowi grupę zdrowych uczestników wykazaliśmy, że w czasie śledzenia bodźców wzmacnianych nagrodą wzmaga się aktywność kory oczodołowo-czołowej. Odkryliśmy jednak dysocjację między jej częścią przyśrodkową a częścią boczną, gdzie pierwsza była skorelowana z zyskami, druga zaś – ze stratami. Tym razem w eksperymencie posłużyliśmy się jednym z najbardziej abstrakcyjnych rodzajów bodźca, stosowanym w celu nagradzania bądź karania – pieniędzmi. To dało nam możliwość poznania ważnych cech naszego emocjonalnegomózgu, śledzącego zyski i straty wynikłe z reakcji na abstrakcyjny bodziec.

„SPOŁECZNA” MIMIKA TWARZY

Aby zrozumieć zachowania społeczne, opracowaliśmy eksperyment wykorzystujący twarze jako bodziec podstawowy. Badanie dało nam sposobność bliższego przyjrzenia się niektórym cechom codziennych relacji społecznych. Ogólnym celem doświadczenia było prześledzenie „stanu duchowego” dwojga ludzi, biorących jednoczesny udział w badaniu. Obie osoby przystąpiły do zadania z neutralnymi wyrazamitwarzy, lecz gdy jedna z nich wskazywała wizerunek „pogodnej” osoby, druga uśmiechała się i na odwrót – gdy druga wybierała obrazek osoby „ponurej”, pierwsza marszczyła brwi. Zadanie polegało na kontynuowaniu wyboru osoby „pogodnej” i otrzymywaniu w zamian uśmiechu, jednak w pewnym momencie osoba ze zdjęcia, będąca do tej pory „pogodna” zmieniła się w ponurą, podczas gdy ta druga – w „pogodną”. Teraz uczestnik eksperymentu musiał nauczyć się dostrzegać pogodny wyraztwarzy u innej osoby. Eksperyment ten pozwolił nam dokładnie zrozumieć, które części mózgu są powiązane ze zmianą zachowania społecznego. Okazało się, że zadanie powoduje znaczną aktywność w czołowej części mózgu, a w szczególności w bocznejkorze oczodołowo-czołowej i przednim zakręcie obręczy.

ŚWIADOMA WOLNA WOLA

Każdy wybór wiąże się z przeanalizowaniem potencjalnejnagrody i kary. W najlepszych przypadkach ta analiza może prowadzić do podjęcia dobrych, racjonalnych decyzji. Wielu ludzi czuje, że ich świadomość odgrywa główną rolę w wolnych, racjonalnych wyborach, kontrolujących jeśli już nie całe ich życie, to większą jego część. Możliwe jednak, że ta intuicja, tak jak ogromna część naszej świadomej introspekcji, jestiluzją.

Przyjrzyjmy się przez chwilę racjonalności. Podjęcie najlepszej, to znaczy prawdziwie i całkowicie racjonalnej decyzji nie jest łatwe, gdyż wymaga zebrania wszelkich możliwych informacji. Choćbyśmy poświęcili na to ogromną ilość czasu, to i tak nie będziemy pewni, czy zebraliśmy te najpotrzebniejsze. Badania psychologiczne dowiodły, że mimo iż czasem ludzie starają się ze wszystkich sił zdobyć najbardziej odpowiednie dane, to później rzadko je wykorzystują. Ewolucja zaplanowała nasz mózg w taki sposób, że nawet gdy nie znajdujemy się pod wpływem środków odurzających czy silnych emocji i nie jesteśmy skrajnie wyczerpani, często podejmujemy wielce nieracjonalne decyzje. Można przytoczyć wiele przykładów porażki racjonalności w naszym codziennym zachowaniu. Na przykład dla zaoszczędzenia pięciu dolarów na produkcie, którego cena w pobliskim sklepie wynosi dziesięć dolarów, wiele osób gotowych jest przemierzyć ogromny dystans, podczas gdy rzadko decydują się nadłożyć tylko nieco drogi, by zyskać pięć dolarów przy zakupie produktu o wartości dziesięciu tysięcy dolarów, choć w obu przypadkach jest to przecież ta sama zaoszczędzona kwota.

Czy podobne działania wynikają ze świadomego rozumowania? Wiadomo, że pacjenci z uszkodzeniem mózgu nie są w stanie zrobić tego, co w ich przekonaniu zrobione być powinno. Zastanawiające są wyniki badań, według których powody naszego postępowania są wymyślane przez nas samych „na poczekaniu”. Choć większość swoich decyzji jesteśmy w stanie logicznie uzasadnić, argumentacja nie zawsze jest zgodna z tym, co wydarzyło się w chwili, gdy decyzje podejmowaliśmy. Jedna z interpretacji tego stanu rzeczy mówi, że nasze działania rodzą się z nieświadomego przetwarzania informacji, które świadomie interpretujemy dopiero po fakcie.

Neurofizjolodzy Hans Helmut Kornhuber i Lüder Deecke wykazali, że aktywność neuronalna pojawia się na dwie sekundy przed wykonaniem prostej czynności, w rodzaju poruszenia palcem. Aktywność tę nazywamy potencjałem gotowości. Aby ustalić moment, w którym zostaje podjęta decyzja, amerykański neurofizjolog,Benjamin Libet, przeprowadził szereg badań. Prosił na przykład uczestników eksperymentu, by poruszali palcem, gdy tylko mają na to ochotę. Na ogół chęć działania pojawia się około pół sekundy przed wykonaniem ruchu, jednakpo rozpoczęciu aktywności neuronalnej, odnoszącej się dopotencjału gotowości. Innymi słowy, aktywność mózgu skorelowana z ruchem palca pojawia się prawdopodobnie na pół sekundy lub nawet całą sekundę zanim stajemy się świadomi chęci działania.

Wynik ten może świadczyć o tym, że w gruncie rzeczy nasza wolna wola jest rezultatem nieświadomego przetwarzania. To z kolei dało niektórym badaczom podstawę do oświadczenia, że wolna wola nie istnieje. Nie jest to jednak jedyne możliwe objaśnienie wyników badań. Jeśli przyjmiemy, że mamy wgląd w zaledwie niewielką część procesów przebiegających w naszym mózgu, dojdziemy do wniosku, że nasze decyzje mogą w rzeczywistości być wolne nawet bez udziału świadomości. Taką wykładnię można przyjąć w tym sensie, że choć świadoma wolna wola być może jestiluzją, tonieświadoma wolna wola jest niewykluczona. Oczywiście istnieją bardziej radykalne objaśnienia: definicja świadomości zawiera błąd; dychotomia „świadomy”/„nieświadomy” jest mylącym ujęciem dyskusji na ten temat; „świadomy” i „nieświadomy” są krańcowymi punktami w spektrum aktywności mózgowej, zawierającym także punkty pośrednie. Ogólny sens interpretacji jest jednak oczywisty: nieświadome przetwarzanie informacji w mózgu prawdopodobnie odgrywa znacznie większą rolę w naszych działaniach, niż nam się to wydaje i może odgrywać kluczową rolę w budowaniujaźni.

Preferencje i intuicje pojawiające się dzięki emocjonalnym procesom poznawczym mają zasadnicze znaczenie. By zmaksymalizować przyjemność, swojezachowanie ustawicznie kojarzymy z nagrodą i karą. Zachodzące w mózgu nieświadome przetwarzanie bodźców być może jest pomocne z tego względu, że przy podejmowaniu decyzji pozwala uniknąć efektu „wąskiego gardła”. Świadome przetwarzanie odbywa się szeregowo i wolno; rzadko może dokonać się przetworzenie dziewięciu elementów naraz. Przetwarzanie zaś nieświadome może podołać większej liczbie sygnałów, co oznacza, że na nasze decyzje mogą wpływać informacje pochodzące ze zmysłów, którymi zwykle świadomie nie zarządzamy.

Siłę bodźca podprogowego, wpływającego na nasze świadome decyzje, wykazało badanie amerykańskiego neurobiologa, Kenta Berridge’a. Kilku osobom pokazano wizerunki twarzy i poproszono o określenie ich płci. Pod koniec każdej prezentacji uczestnikom badania proponowano, aby nalewali sobie dowolną ilość soku do szklanki i go wypijali. Propozycja została przyjęta z entuzjazmem, gdyż przed eksperymentem żaden z badanych niczego nie pił. Tuż przed prezentacją każdej neutralnej twarzy przez ułamek sekundy była pokazywana inna twarz. Te podprogowe prezentacje były tak krótkie, że badani ich nie zauważali, jednak wyrazytwarzy dodatkowych obrazów wpływały na ich późniejsze zachowanie. Gdypodprogowo pokazywana była twarz rozzłoszczona, uczestnicy przeważnie nalewali sobie i wypijali znacznie mniej soku niż w sytuacji, gdy pokazywana była twarz szczęśliwa. Gdy w pokrewnym badaniu pokazywano podprogowotwarz rozzłoszczoną, uczestnicy płacili za porcję soku mniej niż za taką sama porcję w sytuacji, gdy podprogowo widzieli twarz szczęśliwą.

Można powiedzieć, że nasze poczucie świadomej wolnej woli jest dość osobliwe, gdyż nie da się zauważyć, kiedy i jak pojawia się ono w naszym biologicznym mózgu. Jednocześnie, bezsprzecznie odczuwamy potrzebę kontrolowania swoich działań. Całkiem możliwe jednak, że nasze świadome ja jest niczym innym, jak pasażerem o doskonale rozwiniętej zdolności retrospektywnego racjonalizowania działań. Ponieważ przyjemność jest kluczową częścią naszego świadomego osądu post hoc, możliwe, że zdolność i potrzeba odczuwania przyjemności należą do napędowych sił świadomości. Pod powłoką satysfakcji i poczucia świadomego życia czają się emocje, które w naszych mózgach stanowią stały podtekst wielostronnego nieświadomego przetwarzania informacji. Emocje te są energią, która podtrzymuje życie, stwarza warunki prokreacji, a więc energią zapewniającą ruch. Tonieświadome przetwarzanie w mózgu nie jest tym samym, czym jest opisywana przez Zygmunta Freudapodświadomość. Większość zachodzących w mózgu procesów nie jest wypierana, jak zakładał Freud; procesy te pozostają raczej nieuświadomione, to znaczy są tą częścią aktywności mózgowej, do której nigdy nie mamy świadomego dostępu.

Dużo przyjemności dostarczają naminterakcje społeczne. O tym, jak powstają one w mózgu, a także o roli związanych z nimi emocji, nauka dostarcza nam coraz więcej informacji. Słowo „emocja” (od łac. e movere, „w ruchu”) odnosi się do tego, co „porusza nas do działania”. Ten zachęcający do czynów charakter emocji jest – z ewolucyjnego punktu widzenia – adaptatywny i sprawia, że emocje wydają się czymś świadomym. Gdy zależy nam na podjęciu korzystnych decyzji, dobrze jest zaufać swoim emocjonalnym intuicjom.

LEKCJA SZCZĘŚCIA

Umiejętności społeczne, które z pewnością można traktować jako rodzaj inteligencji, nie powinny pozostawać niedocenione.

Nie zwlekaj z przystosowaniem się do zmieniających się warunków. Zrozum, że to, co dziś przynosi satysfakcję, jutro satysfakcjonujące już może nie być (może, na przykład, okazać się zbyt kosztowne).

LEKTURY UZUPEŁNIAJĄCE

Ludzie nie są jedynymi zwierzętami podejmującymi decyzje, rozumienie postanowień przedstawicieli wielkich małp naczelnych może zatem być ważne. Polecam następujące książki: F.B.M. de Waal, (1994), Good Natured: Origins of Right and Wrong in Humans and Other Animals,Harvard University Press, Cambridge, Mass.; R.W. Wrangham, W.C. McGrew, F.B.M. de Waal, P. Heltne, (1994), Chimpanzee Cultures, Harvard University Press, Cambridge, Mass.

Nasze decyzje powstają w mózgowych sieciach neuronalnych. Tym, których interesuje ten temat, polecam następującą lekturę: R.M.J. Cotterill, (1998), Enchanted Looms. Conscious Networks in Brains and Computers, Cambridge University Press, Cambridge.

Jako antidotum na „wściekły racjonalizm” zdecydowanie polecam książkę: S. Sutherland, (1992), Irrationality. The Enemy within,Constable and Co., London.

3.

ŚwiadomośćSztuczne przyjemności i pragnienia

Nie ustaniemy w dociekaniach,

A kresem wszelkich naszych poszukiwań

Będzie dojście tam, skąd wyruszyliśmy

I poznanie tego miejsca po raz pierwszy3.

T.S. Eliot (1888–1965)

Kiedy John Steinbeck opisywał świadomość jakotragiczny cud, myślał o tym, że choć nasze zaawansowane możliwości rozumienia rzeczywistości oraz świadomość tego, co dzieje się obecnie i co może zdarzyć się w przyszłości dają nam swobodę dokonywania wyborów i podążania za pragnieniami, nie pozostawiają nam złudzeń, że będziemy żyć wiecznie. Jesteśmy bardziej lub mniej świadomi tego, że nasze życie jest tragedią w tym sensie, że wcześniej czy później będziemy musieli zostawić wszystko, co nadaje naszemu życiu sens, jednakże większość z nas w obliczu tej prawdy zachowuje optymizm, nie przestaje budować i pielęgnować związków ani oddawać się swoim pasjom, które tę tragedię konstytuują.

Nasze przetrwanie zależy od dostępu do pożywienia, a nasze zmysły smaku i powonienia są podstawowymi częściami składowymi mózgowego układu nagrody – tego samego układu, który podsyca nasze zainteresowanie seksem lub narkotycznymi środkami pobudzającymi. Lecz nawet zwierzętom wszystkożernym, do których zalicza się człowiek, utrzymanie stałych racji żywnościowych w zmiennych, często surowych warunkach klimatycznych może sprawić trudność. Nasze tak zwane wyższe zdolności poznawcze rozwinęły się na drodze ewolucji w celu podtrzymywania niezbędnych umiejętności kognitywnych, umożliwiających zaawansowane gromadzeniepożywienia. Być może nauka o spożywaniu pokarmu jest kluczem do zrozumienia natury ludzkiej, zwłaszcza że może ona dostarczyć nam dokładnych informacji o nerwowych korelatach przyjemności i awersji.

STANY ŚWIADOMOŚCI

Sen jest złożonym, a zarazem dziwnym stanem świadomości, w którym znajdujemy się przez znaczną część swojego życia i który może rzucić światło na inne stanyświadomości. Niestety, naukowcy w dalszym ciągu nie potrafią zbyt wiele o nim powiedzieć. Właściwie dopiero na początku ubiegłego wieku badacze byli w stanie wypowiedzieć się na temat snu bardziej sensownie; wcześniej raz po raz przywoływali jedno ze starogreckich przekonań, mówiące o tym, że sen jest rodzajem krótkotrwałej śmierci. Sen dość często łączy się z marzeniami sennymi, które zawsze były traktowane z najwyższym szacunkiem. Chwile spędzone „w objęciach Morfeusza” uważano jednak za czas stracony, dopóki badania w dziedzinie neurobiologii nie dowiodły, że sen jest dla nas tak samo ważny jak oddychanie.

Badania naukowe nad snem zostały zapoczątkowane wraz z odkryciem, że aktywność mózgową da się mierzyć. Mierzone są maleńkie ładunki elektryczne generowane przez miliardy komórek nerwowych, z których zbudowany jest nasz mózg. Pomiary są dokonywane na zewnątrz czaszki dzięki zastosowaniu metody zwanej elektroencefalografią (EEG). Choć aktywność mózgu wciąż się zmienia, w czasie snu przebiega według określonego wzoru, któremu przyporządkowane są zawsze cztery fazy. Czwarta faza, zwana fazą REM, o której uczeni mówią najczęściej, została odkryta w roku 1953. Jej nazwa pochodzi od „szybkichruchów gałek ocznych” (ang. rapid eye movements). W czasie trwania fazy REMnastępuje całkowite zwiotczenie mięśni tułowia (lub raczej prawie całkowite, biorąc pod uwagę fakt, że mężczyźni często właśnie wtedy miewają erekcję). Przed narodzeniem dzieci pozostają w fazie REM przez niemal połowę czasu przypadającego na sen, lecz wraz z upływem czasu ludzie potrzebują coraz mniej snu i faza REMsię skraca. Osoby wybudzone w trakcie fazy REMczęsto mówią o przerwanych bogatychmarzeniach sennych. W pozostałych trzech fazach także mogą pojawiać się sny, jednak w odróżnieniu od marzeń sennych fazy REM, mających charakter narracyjny, są to pojedyncze myśli lub mentalne obrazy.

CZY INNE ZWIERZĘTA ŚNIĄ?

Wydaje się, że prawie wszystkie ssaki, a nawet ptaki, gdy są pisklętami, miewają sny. Tym, czym u ludzi jest REM, u zwierząt jestsen paradoksalny. Uważa się, że ta faza snu wyewoluowała około stu osiemdziesięciu milionów lat temu. Zwiotczenie mięśni w regularnych odstępach czasu nocnego stanowi poważne zagrożenie życia (niemożność szybkiego reagowania na atak drapieżnika), jednak niekwestionowane zalety fazy REM niewątpliwie tę niedogodność równoważą. Poszczególne gatunki zwierząt zachowują się różnie w czasie snu. Na przykład delfin ma jedną półkulę mózgową „wyłączoną”, drugą zaś aktywną, prawdopodobnie po to, by kontrolować oddychanie. Delfiny mogą więc pływać i jednocześnie spać. Młode koty niekiedy w czasie snu miewają drgawki, co dało podstawy teorii, że sny mogą być przydatne w ćwiczeniu pewnych złożonych sekwencji ruchowych; może to także wyjaśniać, dlaczego dzieci miewają tak bogate sny.

BEZSENNE MÓZGI

Niektóre cechy snu paradoksalnego są wciąż trudne do wytłumaczenia. Doświadczenia wykazały, że szczury pozbawione snu, a zwłaszcza fazy snu paradoksalnego, umierają w ciągu dwóch–trzech tygodni. Prawdopodobnie główną przyczyną śmierci jest to, że zwierzęta te stają się niezdolne do utrzymania temperatury ciała. Wykazano także, że gdy pozbawionym snu i znajdującym się na granicyśmierci szczurom pozwoli się nagle wejść w fazę snu paradoksalnego, odzyskują one formę bez oznak jakiegokolwiek trwałego uszczerbku na zdrowiu.

U ludzi pozbawionych snu pojawiają się halucynacje, depresja oraz obniżona zdolność do pracy. Trudno jest uniemożliwić spragnionemu snu człowiekowi wejście w fazę REM. Choć zwykle następuje ona po upływie dziewięćdziesięciu minut od rozpoczęcia snu, skrajnie niewyspani ludzie wchodzą w fazę REM od razu po zaśnięciu, co świadczy o tym, że tej jakości sen odgrywa bardzo ważną rolę w naszym życiu, choć wciąż nie wiemy, na czym ona polega. Niektórzy twierdzą, że główną funkcją snu jest utrwalanie pamięci, inni – że sen ma ścisły związek z układem immunologicznym. Eksperymenty, podczas których osobom badanym umożliwia się jedynie krótkotrwały sen, dowodzą, że okresowa rezygnacja ze snu jest możliwa, choć nie bez wzmożonej senności w ciągu dnia i konieczności „odespania” nieprzespanego czasu. Skoro znamy konsekwencje braku snu, może warto, abyśmy zastanowili się nad sensem ustawicznego