Strona główna » Obyczajowe i romanse » Scenariusz namiętności

Scenariusz namiętności

5.00 / 5.00
  • ISBN:
  • 978-83-276-2477-2

Jeżeli nie widzisz powyżej porównywarki cenowej, oznacza to, że nie posiadamy informacji gdzie można zakupić tę publikację. Znalazłeś błąd w serwisie? Skontaktuj się z nami i przekaż swoje uwagi (zakładka kontakt).

Kilka słów o książce pt. “Scenariusz namiętności

Uciekając przed natrętnym sponsorem, Jaci Brookes-Lyon rzuca się na szyję producentowi filmowemu, Ryanowi Jacksonowi. Ryan z przyjemnością odwzajemnia pocałunek pięknej nieznajomej. Nie wie, że to jego nowa podwładna, autorka scenariusza. Przed bogatym sponsorem muszą grać rolę zakochanej pary. Wkrótce granica między grą a rzeczywistością się zaciera…

Polecane książki

Wprowadzone zmiany w zakresie JPK na początek dotyczą największych przedsiębiorców, które już od 1 lipca 2016 r. mają obowiązek przesyłać do urzędu skarbowego informacje o ewidencji prowadzonej na potrzeby VAT w formacie JPK. Ma się to odbywać elektronicznie, za okresy miesięczne. Z tego obowiązku b...
W publikacji "Kartoteka płatnika w programie Płatnik 10.01.001" znajdziesz odpowiedzi na wiele pytań stawianych przez specjalistów prowadzących rozliczenia z ZUS  w firmie. Dowiesz się, w jaki sposób należy wprowadzać dane płatnika do kartoteki płatnika. Problemem nie będzie dodawanie rachunków bano...
Atlas turystyczny Chorwacji to doskonała pomoc w planowaniu udanych wakacji! Książka zawiera najważniejsze informacje na temat kraju: jego historii, geografii, kuchni i kultury....
Theron Anetakis przejmuje rodzinną firmę w Nowym Jorku i rozpoczyna przygotowania do wesela. Zamierza poślubić kobietę, którą uważa za najodpowiedniejszą kandydatkę na żonę. Wcześniej jednak musi się ostatecznie uwolnić od obowiązku opieki nad Isabellą, dawno niewidzianą córką zmarłego przyjaciela d...
  Interpretacje VAT - Fiskus o odliczeniach, stawkach VAT i fakturach Sprawdź: jak sprawy podobne do Twoich rozstrzygają organy podatkowe kiedy możesz odliczyć podatek bez ryzyka sporu z urzędem skarbowym na co uważać przy korygowaniu faktur jak dokumentować usługi dlaczego nie zawsze urzędnic...
Poradnik do gry Evil Within zawiera szczegółowy opis przejścia wszystkich misji składających sie na kampanie dla pojedynczego gracza. W opisie każdej z nich znalazły się informacje dotyczące sprawnego pokonywania napotkanych przeszkód, zagadek zręcznościowych i logicznych, a także porady dotyczące w...

Poniżej prezentujemy fragment książki autorstwa Joss Wood

Joss WoodScenariusz namiętności

Tłumaczenie:

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Jaci Brookes-Lyon przeszła przez urządzone w stylu art deco lobby hotelu Forrester-Grantham do wind, przy których stały liczące niemal sto lat rzeźby tancerzy. Zatrzymawszy się przy jednej z nich, pogładziła gładkie chłodne ramię.

Wzdychając cicho, spojrzała na swoje odbicie w lśniących drzwiach windy. Ciemnooka blondynka o krótkich, modnie przyciętych włosach, z perfekcyjnie wykonanym makijażem, ubrana w elegancką sukienkę koktajlową oraz szpilki. Doskonale.

Najważniejsza była maska. Dzięki niej wyglądała na lepszą, silniejszą wersję siebie. Właśnie taka chciała być – odważna i przebojowa. Nowojorska Jaci wiedziała, dokąd zmierza i co ma zrobić, by osiągnąć cel. Szkoda, że ten obraz nie był prawdziwy.

Wysiadając z kabiny, wzięła głęboki oddech. Raz kozie śmierć! Przywołując uśmiech na twarz, wkroczyła do sali pełnej kobiet i mężczyzn w strojach od znanych projektantów. Gdzieś tu powinni być jej nowi znajomi ze Starfish, Wes i Shona, z którymi siedziała przy jednym stole podczas długiej ceremonii wręczania nagród i którzy obiecali dotrzymać jej towarzystwa na jej pierwszym w życiu branżowym after-party. Musi ich tylko odnaleźć, a na razie udawać, że się świetnie bawi.

Boże kochany, czy to Candice Bloom, kilkukrotna zdobywczyni nagrody dla najlepszej aktorki? W rzeczywistości wyglądała starzej niż na zdjęciach.

Jaci wzięła kieliszek szampana z tacy przechodzącego kelnera, wypiła łyk i rozglądając się, stanęła pod ścianą. Jeśli nie znajdzie znajomych w ciągu dwudziestu minut, wyjdzie. Latami podpierała ściany na przyjęciach wydawanych przez rodziców i nie zamierzała tego znów robić.

– Ten pierścionek to znakomity przykład sztuki georgiańskiej…

Odwróciła się w stronę głosu i popatrzyła w oczy stojącego obok mężczyzny. W lśniącym zielonym smokingu wyglądał jak żaba. Rzadkie tłuste włosy zaczesane do tyłu i zebrane w kucyk, kępka włosów pod dolną wargą…

Jaci wzdrygnęła się; zawsze przyciągała ohydne oślizgłe typy. Ropuch podniósł do oczu jej dłoń.

– Tak jak myślałem. Ametyst, zachwycający owal, szlif fasetowy, barwa fioletowa, odcień nasycony. I dwa brylanty, stare, z połowy osiemnastego wieku.

Wyszarpnęła rękę. Z trudem się powstrzymała, by nie wytrzeć jej o suknię.

– Skąd go masz, ten pierścionek?

Zauważyła obrzydliwe żółte zęby.

– Pamiątka rodzinna – odparła. Była zbyt dobrze wychowana, żeby po prostu odejść.

– O, Angielka? Uwielbiam angielski akcent.

– Tak, Angielka.

– Kupiłem niedawno posiadłość w Arlingham, na wzgórzach Cotswolds. Może znasz tę okolicę?

Owszem, znała, ale bała się, że jeśli się przyzna, to nigdy się faceta nie pozbędzie.

– Nie, niestety. Przepraszam, muszę…

– Mam piękny wisior z żółtym brylantem, który wspaniale prezentowałby się na twoim dekolcie. Wyobrażam sobie ciebie w nim i złotych szpilkach. – Wstręciuch oblizał się.

Chryste! Czy to naprawdę działa na kobiety? Wzdrygając się, strąciła rękę, która znalazła się na jej biodrze.

Chciałaby dać upust emocjom, powiedzieć facetowi, żeby się odczepił. Dzieci z domu Brookes-Lyonów potrafiły robić to w kulturalny i dystyngowany sposób, to znaczy Neil i Meredith potrafili, ale nie ona. Ona zwykle stała z rozdziawionymi ustami. Psiakrew!

– Uprzedzam: jeśli odejdziesz, pójdę za tobą.

W dodatku Ropuch czytał w jej myślach!

– Naprawdę nie jestem zainteresowana – mruknęła.

– Jeszcze ci nie powiedziałem, że zamierzam sfinansować produkcję filmową, że mam zamek w Niemczech oraz zwycięzcę Kentucky Derby.

A ja ci nie powiedziałam, że dorastałam w siedemnastowiecznym majątku ziemskim, który należy do mojej rodziny od czterystu lat, że moja mama jest spokrewniona z królową brytyjską, a ja z większością rodzin królewskich w Europie, więc ty, stary, nie masz u mnie szansy. Ale dam ci dobrą radę: wydaj część tych swoich milionów na porządny garnitur, dobry szampon do włosów i dentystę.

– Pan wybaczy. – Obeszła faceta i gratulując sobie w duchu, skierowała się ku drzwiom.

Zbliżała się do windy, kiedy usłyszała nosowy głos Ropucha krzyczącego do pary starszych ludzi, by zeszli mu z drogi. Cholera! Zerknęła na wyświetlające się numery pięter. Tylko tego brakuje, żeby utknęła w kabinie z tym okropnym typem. Po lewej ręce spostrzegła napis „Wyjście ewakuacyjne”. Skręciła. Zbiegnie na dół schodami; chyba nie będzie jej gonił?

– Moja limuzyna czeka przed hotelem.

Podskoczyła i przyciskając rękę do serca, odwróciła się. Ropuch rozciągnął usta w drapieżnym uśmiechu, w jego oczach płonął dziki blask.

Korytarz był pusty. Najbezpieczniej byłoby wrócić do sali balowej. Nagle rozsunęły się drzwi windy. Wysoki atrakcyjny mężczyzna o jasnych oczach, ciemnych brwiach i trzydniowym zaroście skierował się do sali, w której odbywało się przyjęcie. Z profilu wydał się Jaci znajomy. Czyżby Ryan, kumpel Neila?

Tak, to był mężczyzna, którego kiedyś znała. Dziś był jeszcze bardziej przystojny, pewny siebie, władczy. Poczuła ucisk w trzewiach, w gardle jej zaschło, po plecach przebiegł dreszcz.

Ryan nawet jej nie zauważył. Niedobrze! Dopiero gdy go zawołała, przystanął i obejrzał się.

– Limuzyna. Czeka.

Jaci zamrugała. Ależ Ropuch był uparty. Najwyraźniej chciał ją widzieć nagą, w łóżku, z wisiorem na szyi i w złotych szpilkach na nogach. A ona wolałaby przepłynąć kanał La Manche! Przeniosła wzrok na Ryana i nagle wpadła na pomysł, jak się uwolnić od żółtozębnego typa.

– Ryan, kochanie!

Stukając obcasami o marmurową posadzkę, podeszła do Ryana i zarzuciła mu ręce na szyję. Widziała zdumienie w jego oczach, ale zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, przytknęła usta do jego warg.

Jego palce zacisnęły się na jej biodrach, jej palce musnęły jego szyję. Po chwili przerwał pocałunek i odchyliwszy głowę, popatrzył Jaci w oczy. Nie potrafiła rozszyfrować jego spojrzenia. Bała się, że ją odepchnie, spyta, czy oszalała, on jednak przytulił ją mocniej i znów pocałował. Jej piersi wpijały się w jego tors, biodra ocierały się o biodra i wtem na wysokości brzucha poczuła twardość.

Pocałunek trwał sekundy, minuty, miesiące, może lata. Nie miała pojęcia. Kiedy Ryan wreszcie oderwał od niej usta, oparła czoło o jego obojczyk, usiłując oprzytomnieć. Po raz pierwszy w życiu czuła się tak, jakby znalazła się poza czasem, w innym świecie, w innej przestrzeni. Jakby doświadczyła odmiennego stanu świadomości.

– Leroy, miło cię widzieć – usłyszała. – Miałem nadzieję, że się spotkamy.

– Witaj, Ryan.

Jaci uniosła głowę. Nie mogła tak tkwić w nieskończoność. Zdziwiło ją jednak, że Ryan jej nie puszcza.

– Poznałeś już moją dziewczynę?

Zmrużywszy oczy, Jaci przyjrzała mu się badawczo. Dziewczynę? A niech to! Nawet nie pamiętał jej imienia! Zresztą co tam imię, nie pamiętał jej, Jaci!

Ropuch wyciągnął z kieszeni cygaro.

– To wy jesteście… no, razem?

Często, dla dodania sobie odwagi, Jaci zakładała różne maski, ale nie miała takiej, która czyniła ją niewidoczną. A oni tak rozmawiali, jakby jej nie było. Otworzyła usta, by wyrazić oburzenie, ale kiedy Ryan uszczypnął ją w bok, szybko je zamknęła.

– Owszem, jesteśmy razem. Nie widzieliśmy się parę tygodni, bo jak wiesz, byłem na zachodnim wybrzeżu.

Kilka tygodni, kilka lat… kto by liczył?

– Wydawało mi się, że ona wychodzi.

– Mieliśmy się spotkać na dole w holu. – Ryan potarł brodą o czubek jej głowy. – Najwyraźniej, kotku, nie odebrałaś mojego esemesa, że jadę na górę.

Kotku? Tak, Ryan nie miał pojęcia, kim ona jest, ale kłamał ładnie i przekonująco.

– Nie stójmy tu. Wróćmy na przyjęcie.

Leroy potrząsnął głową.

– Jadę do domu.

Jaci odetchnęła z ulgą. Ryan, nadal obejmując ją w talii, wyciągnął rękę.

– Musimy się spotkać i wreszcie sfinalizować nasz projekt – oznajmił.

Ignorując jego dłoń, Leroy powiódł spojrzeniem po Jaci.

– Jeszcze się waham.

Projekt? Ryana łączą z Leroyem jakieś interesy? Oczywiście nie wiedziała, czym się Ropuch zajmuje. Zerknęła niepewnie na „swojego” faceta. Nic nie wyczytała z jego miny, podejrzewała jednak, że wszystko się w nim gotuje.

– Wydawało mi się, że doszliśmy do porozumienia – odparł Ryan niemal znudzonym tonem.

Na twarzy Leroya pojawił się wredny uśmiech.

– Nie jestem pewien, czy chcę przekazać tak dużą sumę pieniędzy człowiekowi, o którym tak niewiele wiem. Nie wiedziałem na przykład, że masz dziewczynę.

– Nie sądziłem, że nasza relacja zawodowa wymaga takiego stopnia zażyłości.

– Chcesz, żebym zainwestował kupę kasy. A ja potrzebuję gwarancji, że wiesz, co robisz.

– Lista moich dokonań mówi sama za siebie.

Jaci patrzyła skonsternowana to na jednego, to na drugiego.

– Słuchaj, to ja trzymam ster. Jak mówię „skacz”, ludzie pytają „jak wysoko”. Rozumiemy się?

Jaci wstrzymała oddech, na szczęście Ryan nie dał się sprowokować. Uważał Leroya za nikczemnika, któremu najchętniej wybiłby kilka zębów, a wiedziała to, bo tak mocno ścisnął ją za rękę, że straciła w niej czucie.

– Nie kłóćmy się, Ryan. Prosisz o sporą sumę, a ja muszę mieć pewność, że ją dobrze wydasz. Dlatego chciałbym spędzić więcej czasu z tobą i… – rozebrał Jaci wzrokiem – twoją śliczną partnerką. Chciałbym też poznać kilka kluczowych osób z twojej firmy. – Przesunął językiem cygaro z jednej strony ust na drugą. – Moi ludzie się z tobą skontaktują.

Wcisnął paluchem przycisk windy. Kiedy drzwi się rozsunęły, wsiadł do kabiny, po czym posłał Jaci i Ryanowi wzgardliwy uśmiech.

– Do zobaczenia wkrótce.

Usiłując oswobodzić rękę, Jaci spojrzała na Ryana. Ledwo hamując wściekłość, patrzył na numery pięter.

– Cholera – mruknął. – Co za manipulant.

Jaci cofnęła się i odgarnęła grzywkę z oczu.

– Dziwne jest takie spotkanie po latach, ale… chyba rozumiesz, że nie mogę?

– Co? Być moją dziewczyną? Wiem. Nic by z tego nie wyszło.

Jasne, pomyślała. Musiałby wtedy spytać, kim ona jest. Poza tym wiedziała od Neila, że Ryan umawia się wyłącznie z modelkami, aktorkami i tancerkami. A ona nie była ani modelką, ani aktorką, ani tancerką. Jednak sądząc po jego podnieceniu, kiedy ją całował, całkiem mu się podobała.

– Poczuł się urażony, że go odtrąciłaś. Za dzień czy dwa mu przejdzie, a ja mu powiem, że się pokłóciliśmy i zerwaliśmy.

Wszystko już obmyślił. Brawo.

– Zrobisz, jak uważasz – odrzekła. – Do widzenia.

Przeczesał włosy.

– Odczekaj dziesięć minut – poradził jej. – Potem zjedź drugą windą na końcu korytarza.

Dlaczego zakładał, że ona zamierza wyjść? Może chce wrócić na przyjęcie? Dupek, który nawet nie pamięta jej imienia!

– Jeszcze nie wychodzę.

W jego oczach zobaczyła błysk zdziwienia. Może jest mu głupio, że jej nie kojarzy i dlatego chce się jej pozbyć?

– Kto by pomyślał, że się spotkamy w takich okolicznościach? – dodała.

Ściągnął z namysłem brwi.

– Powinniśmy się umówić na kawę, pogadać o dawnych czasach.

Uśmiechnęła się z pobłażaniem.

– Po co, kotku? Przecież nawet nie wiesz, kim jestem.

– Dobra, przyznaję, nie wiem. Wyglądasz znajomo, ale…

– Prędzej czy później sam na to wpadniesz.

Odchodząc, usłyszała ciche przekleństwo. Ciekawa była, czy skojarzy ją z tą nastolatką, która wodziła za nim maślanym wzrokiem. Pewnie nie. Maska doskonale ją kryła. Ale gdyby skojarzył… oj, tak, wtedy chciałaby zobaczyć jego minę.

– Może jeszcze jeden pocałunek? Dla odświeżenia mojej pamięci? – zawołał, kiedy zbliżała się do sali balowej.

Odwróciła się powoli i przechyliła głowę, jakby się zastanawiała.

– Jeszcze jeden? Hm, jednak nie.

O Chryste, ale ją kusiło!

Tytuł oryginału: Taking the Boss to Bed

Pierwsze wydanie: Harlequin Desire, 2015

Redaktor serii: Ewa Godycka

Korekta: Urszula Gołębiewska

© 2015 by Joss Wood

© for the Polish edition by HarperCollins Polska sp. z o.o. Warszawa 2016

Wydanie niniejsze zostało opublikowane na licencji Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie.

Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne.

Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych i umarłych – jest całkowicie przypadkowe.

Harlequin i Harlequin Gorący Romans są zastrzeżonymi znakami należącymi do Harlequin Enterprises Limited i zostały użyte na jego licencji.

HarperCollins Polska jest zastrzeżonym znakiem należącym do HarperCollins Publishers, LLC. Nazwa i znak nie mogą być wykorzystane bez zgody właściciela.

Ilustracja na okładce wykorzystana za zgodą Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone.

HarperCollins Polska sp. z o.o.

02-516 Warszawa, ul. Starościńska 1B, lokal 24-25

www.harlequin.pl

ISBN: 978-83-276-2477-2

Konwersja do formatu EPUB:
Legimi Sp. z o.o.