Strona główna » Poradniki » Twoja twarz, twój charakter

Twoja twarz, twój charakter

5.00 / 5.00
  • ISBN:
  • 97883794550729788379455072

Jeżeli nie widzisz powyżej porównywarki cenowej, oznacza to, że nie posiadamy informacji gdzie można zakupić tę publikację. Znalazłeś błąd w serwisie? Skontaktuj się z nami i przekaż swoje uwagi (zakładka kontakt).

Kilka słów o książce pt. “Twoja twarz, twój charakter

Spójrz na mnie, a powiem Ci, kim jesteś. Wystarczy mi tylko chwila, a będę o Tobie wiedział więcej niż Twój mąż czy kochanek. Nie czytam w myślach, czytam z twarzy, bo na niej jest wszystko wypisane: nieprzespane noce, puchary na półce, dni, o których nigdy nie zapomnisz. Zdradza Cię twój nos, usta, kolor oczu, przebarwienia na skórze i przygryzione wargi. Możesz liczyć swoje zmarszczki, jak barany przed snem, lub je pożegnać.  Razem ze sztabem najlepszych specjalistów z wielu dziedzin medycyny odmieniliśmy „twarz” przez wszystkie przypadki, by pokazać Ci, co należy zrobić,  aby pozostać piękną na zawsze. Wywiady z dermatologiem, ginekologiem, endokrynologiem, dietetykiem pomogą Ci zrozumieć, jakie choroby odciskają swoje piętno na twarzy, a lekarze medycyny estetycznej sprawią, że zapomnisz o tych śladach na zawsze.

 

Krzysztof Gojdź jest wspaniałym człowiekiem.  Pomógł moim synom Kubie i Bartusiowi.  Ich blizny są zdecydowanie mniej widoczne.  Moi chłopcy są radośniejsi i bardziej pewni siebie. Doktor Gojdź jest człowiekiem wrażliwym na ludzkie cierpienie. Pragnę mu szczerze podziękować, bo odmienił nasze życie.

Pani Natalia, mama chłopców poparzonych w wypadku samochodowym

 

Doktor Krzysztof Gojdź to człowiek o wielkim sercu, zarażający dobrem. Pomógł mi wyleczyć się z kompleksu, jakim były wypadające włosy. Dzięki przeszczepowi w Holistic Clinic mam teraz superfryzurę. Poznać doktora Krzysztofa, to dla mnie jak wygrać los na loterii.

Pan Kamil, pacjent z łysieniem androgenowym

 

Krzysztof stanął na mojej drodze jako lekarz. Pomógł mi zwalczyć dolegliwości, które były kłopotliwe na co dzień, za co jestem mu wdzięczna. To nie tylko wielki lekarz - to również człowiek z charyzmą, pasjonat swojego zawodu, który kocha ludzi. Doświadczyłam jego wiedzy, wielkich umiejętności i empatii. Poprawa komfortu mojego życia była dla niego ważnym celem. Objął mnie całościową opieką lekarską. Wiem, że dla Krzysztofa najważniejszy jest pacjent – przy każdym zabiegu utwierdzałam się w tym przekonaniu.

Pani Grażyna, pacjentka z dolegliwościami kobiecymi

 

Dr n. med. Krzysztof Gojdź – jedyny w Polsce certyfikowany lekarz American Academy of Aesthetic Medicine, której dyplom obronił z pierwszą lokatą w Miami na Florydzie. Należy do elitarnego kilkuosobowego grona europejskich lekarzy, absolwentów tej prestiżowej placówki. Z American Academy of Aesthetic Medicine związany jest również zawodowo – jako wykładowca szkolący lekarzy na całym świecie w zakresie laseroterapii, medycyny estetycznej i regeneracyjnej. Doktor Krzysztof Gojdź ukończył także American Academy of Anti­Aging Medicine. Jest właścicielem Holistic Clinic

Polecane książki

Bezkompromisowy. Męski. Uczciwy. Totalnie szczery. Taki jest Marek Piekarczyk i jego autobiografia. Wokalista kultowego TSA wspomina swoich idoli i przyjaciół, wyprowadzkę z domu, szykanowanie przez MO, spełniające się przepowiednie i pełne przygód wędrówki po Polsce. Opisuje również tajniki swoj...
Publikacja stanowi kompendium poglądów wyrażonych w doktrynie i orzecznictwie na temat statusu prawnego małżonków w spółkach cywilnych i handlowych, stanowiące zbiór poglądów czołowych przedstawicieli doktryny zajmujących się tą tematyką. Opracowanie przybliża tę skomplikowaną materię prawną i prz...
Lady Arabella Blydon jest obdarzona urodą i inteligencją, ma dość mężczyzn, którzy widzą tylko to pierwsze, nie dostrzegając drugiego. Kiedy jeden z adoratorów mówi Belli, że przez wzgląd na urodę i majątek jest gotów przymknąć oko na jej niedopuszczalne intelektualne zapędy, Arabella postanawia odp...
Niniejszy poradnik do gry CrossFire omawia najważniejsze funkcje gry i pomaga w poznaniu jej podstaw. Pierwszy rozdział tego poradnika w szczegółowy sposób przeprowadza Gracza przez proces poprawnego ustawiania configu, a więc myszy, ustawień graficznych i dźwiękowych. Kolejny rozdział został poświę...
Wykładnia i stosowanie prawa w procesie opartym na Konstytucji to książka, której celem jest pokazanie, że proces rozpoznania sprawy indywidualnej przez sąd, a nawet organ administracji podlega podobnym mechanizmom oraz ukazanie znaczenia Konstytucji i jej bezpośredniego stosowania w konkretnym proc...
Książka dotyczy istotnej kwestii w polityce zagranicznej USA – miejsca, jakie zajmowały w niej Chiny. Autor przedstawia różne aspekty tego zagadnienia na tle przemian zachodzących w obu państwach oraz zmagań dyplomatycznych w dobie I wojny światowej. Bardzo oryginalne ujęcie tematu oparte na dokumen...

Poniżej prezentujemy fragment książki autorstwa Krzysztof Gojdź

OkładkaStrona tytułowaStrona redakcyjna

Copyright for Polish Edition © 2016 Edipresse Polska S.A.

Copyright for text and photos © 2016 Music Zone Katarzyna Litwin

Książka powstała przy współpracy z Holistic Clinic

Holistic Clinic Warszawa

ul. Biały Kamień 3/U4

mail: recepcja@holisticclinic.pl

Menedżer kliniki i komunikacji: Oskar Litwin

tel.: 22 100 62 26; www.holisticclinic.pl

Edipresse Polska SA

ul. Wiejska 19, 00-480 Warszawa

Dyrektor ds. książek: Iga Rembiszewska

Redaktor inicjujący: Natalia Gowin

Produkcja: Klaudia Lis

Marketing i promocja: Renata Bogiel-Mikołajczyk

Digital i projekty specjalne: Katarzyna Domańska

Dystrybucja i sprzedaż: Izabela Łazicka (tel. 22 584 23 51),

Beata Trochonowicz (tel. 22 584 25 73),

Andrzej Kosiński (tel. 22 584 24 43)

Menedżer projektu: Katarzyna Litwin

Redaktor prowadzący: Agnieszka Jeż

Redakcja: Marta Kordyl

Nagrania filmów do aplikacji TAP2C: Oskar Litwin

Zdjęcia: Krzysztof Opaliński

Koncepcja graficzna: Marzena Madej

Projekt okładki i stron tytułowych: Izabella Marcinowska

Skład: Perpetuum

Biuro Obsługi Klienta

www.hitsalonik.pl

e-mail: bok@edipresse.pl

tel.: 22 584 22 22

(pon.-pt. w godz. 8:00-17:00)

www.facebook.com/edipresseksiazki

ISBN: 978-83-7945-507-2

Wszelkie prawa zastrzeżone. Reprodukowanie, kodowanie w urządzeniach przetwarzania danych, odtwarzanie w jakiejkolwiek formie oraz wykorzystywanie w wystąpieniach publicznych w całości lub w części tylko za wyłącznym zezwoleniem właściciela praw autorskich.

WSTĘP

Kiedy nasza metryka przekracza magiczny próg 35 lat, trzeba się zatrzymać, spojrzeć na swoją twarz i w spokoju opracować plan działania.

Nie wierzę nikomu, kto mówi, że w nosie ma to, jak wygląda. Żyjemy w czasach kultu młodości i piękna, a to zobowiązuje nie tylko do wypastowanych mokasynów. Twarz nie umie kłamać ani zwodzić. Umie natomiast być okrutnie, do bólu i nieprzyzwoitości, uczciwa. Widać na niej każdy nasz grzeszek, zaniedbanie i niedopracowanie. Gdyby chociaż ta gęba pokazywała tylko rąbek tajemnicy, to pół biedy – niestety, nosimy ją całą na widoku, niczym Księżyc w pełni.

Po 35. roku życia twoja twarz każdemu, kto zechce na nią patrzeć i słuchać, wygłasza swój monolog o wszystkich tych latach, kiedy zamiast spać, tańczyłeś na stole, a zamiast pić zieloną herbatę, otwierałeś kolejną butelkę prosecco. Grzechy wychodzą na światło dzienne i kłują w oczy. Nie, to nie twoja wina, trzeba cieszyć się z życia, takie nasze ludzkie prawo. Nie namawiam cię, oczywiście, do traktowania swojej twarzy po macoszemu, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.

Nad wszystkim da się zapanować, nawet nad upływem czasu, który najbardziej upodobał sobie niszczyć naszą twarz. Całą resztę można ukryć, odwrócić uwagę od piwnego brzuszka superautem albo przykryć cellulit kreacjami prosto z wybiegu. Ale tego, co masz wymalowane na buzi, nie zasłonisz ani idealnym makijażem, ani złotą kartą kredytową, ani nawet poczuciem humoru. I dzięki Bogu, bo to tam, między lwią zmarszczką, kurzymi łapkami a zmarszczkami wokół ust, jest wypisana cała twoja historia.

To twarz was definiuje, określa, odróżnia od kolejnej tak samo zrobionej kobiety, na której twarzy jest wszystko prócz naturalnego piękna. Do takiego „dbania o siebie” ręki nie przyłożę. Nie chcę być twórcą twarzy z jednej matrycy. Nie namawiam moich pacjentek do botoksu, liftingu czy skalpela, który potrafi zdziałać takie cuda, że „cudo” z tego wychodzi. To nie ja. Ale, na Boga, nie chcę, żebyś z upływem lat więdła i godziła się na wszystko, co czas robi z twoją twarzą! Bądź kobietą świadomą i pewną siebie. Wciągnij brzuch, wypnij piersi i zredukuj swoje kurze łapki, cienie pod oczami, przebarwienia i opadające kąciki ust.

Wraz ze sztabem najlepszych specjalistów i lekarzy odmieniliśmy twarz przez wszystkie przypadki. Rozłożyliśmy ją na czynniki pierwsze, drugie i te ostatnie, które niczym odgłos łańcuchów ducha z „Opowieści wigilijnej” przypominają nam o tym, że młodość to stan zmienny i umowny.

A kiedy już ty podejmiesz decyzję – ja podwinę rękawy mojej eleganckiej koszuli i zrobię to, co umiem najlepiej. Dam ci z powrotem twoją twarz, nie zmieniając rysów wyrażających twoją osobowość.

TWARZ PRAWDĘ CI POWIE. A JA?

Znasz mnie? Wątpię. Być może czytałeś o mnie na portalach internetowych, być może mignąłem ci w telewizji albo przeciąłem drogę czerwonym ferrari, kiedy szedłeś do swojej pracy. Może jestem tym gościem, który sprawia, że twoja żona młodnieje w oczach? A może tym, do którego wzdycha przy prasowaniu twojej koszuli, kiedy ciebie jak zwykle nie ma? Jak myślisz? Kim jest dr Gojdź? Dobrze wymyślonym i wypromowanym produktem, który chowa swoją twarz pod obelgą „celebryta”. A może lekarzem z dorobkiem, tytułami i sercem wystawionym na strzały. Czy kiedy leczę poparzoną twarz dziecka, też jestem klaunem na wybiegu? A kiedy z bezradności ukradkiem wycieram łzy, bo przecież nikt nie może widzieć, że bywam słaby? Wtedy zazwyczaj jadę do Dębna, do domu mamy Danuty, babci Janci, i tam w blasku kominka niczego nie robię ukradkiem. Tam, gdzie mój dziadek pracą fizyczną dążył do niezależności, odkopuję pod maskami siebie. Życie to gra, i to z różnymi poziomami; można być damą, co dla kaprysu zdmuchuje domek z kart, i gońcem, co głosi dobre nowiny. Możesz być sobą przez cały czas albo tylko wtedy, kiedy kot zapłacze – i nikt nie powinien cię za to oceniać, bo wszyscy jesteśmy od tego samego krawca. Wkurzam cię, bo mówię dosadnie, ale kłamstwa w tym nie znajdziesz: wygląd jest ważny, a uroda to cnota, która sprawia, że z dumy z jej posiadania żyjemy dużej. Oto cała prawda. Nie krzyw nosa, gdy słyszysz, że to dzięki wyglądowi masz awans, męża, kochankę. To, co osiągnąłeś, definiuje ciebie: ile włożyłeś, tyle wyjmiesz; jesteś tam, gdzie miałeś odwagę i siłę dojść; jaką pokażesz twarz, tak zostaniesz zapamiętany. Tak było, jest i będzie. I żadne udawanie, że jest inaczej, tego nie zmieni.

Na pocieszenie powiem, że kiedyś było jeszcze gorzej. Cechy urody powszechnie uważane za szpetne z miejsca dyskwalifikowały. W XIX wieku wysokie i płaskie czoło, głęboko osadzone oczy, wąskie usta, krzywy nos i niewielki podbródek zamykały przed delikwentem wszystkie drzwi. Nieszczęśnik nie miał szans ani na godne życie, ani na zacną pracę, ani na żadną dobrą partię – co najwyżej na partyjkę pokera, która zazwyczaj kończyła się ciosem w i tak już skrzywdzony przez los nos. Było tak, bo twarz takiego człowieka mówiła jasno: jestem zły, żyję źle i źle zrobi każdy, kto poda mi rękę. Ale nie tylko sto lat temu odczytywano charakter człowieka z rysów jego twarzy. Metodę tę wymyślili, albo po prostu zauważyli, już starożytni Grecy. Z czasem te obserwacje stały się na tyle wnikliwe i frapujące, że nad czytaniem z ludzkiej twarzy pochyliło się wielu mądrych tego świata. W końcu niegdysiejszy zabobon dostał naukową nazwę „fizjonomika” i od dobrych 40 lat można „legalnie” czytać z naszych twarzy. Czasami w toku owego „czytania” można znaleźć między wierszami znacznie więcej, niż byśmy sobie życzyli.

Zatem czy już wiesz, kim jest dr Gojdź? Nie? Może pomoże ci rozwiązać tę zagadkę moja ulubiona psycholożka Magda Chorzewska, która tak jak ja wierzy, że „co na gębie, to w sercu”. Tyle że ona mówi o tym znacznie ładniej.

Dr Krzysztof Gojdź: Magdo, co „wychodzi” nam na twarzy?

Magdalena Chorzewska: Wychodzi historia, osobowość, nasz charakter, nastrój. Wszystko widać jak na dłoni. Najwięcej po oczach, dlatego mówi się, że są zwierciadłem duszy i naprawdę coś w tym jest. Czy wiesz, że oczy potrafią nawet zmienić swój kolor, na przykład z niebieskiego na szary, kiedy coś złego się u nas dzieje? Ludzie smutni, w depresji mają mętne, puste spojrzenie. Kłamcy – rozbiegane, ludzie szczęśliwi, zakochani – ten charakterystyczny błysk w oku, dzieci – słodką naiwność. Mówi się, że osoby z dużymi oczami wzbudzają naszą sympatię i zaufanie, a z małymi – szacunek, ale i podejrzliwość.

K.G.: Pewne amerykańskie badania mówią nawet, że człowiek o dużych oczach wzbudza zaufanie do tego stopnia, że jest zdolny skłonić nas do zakupu rzeczy, której wcale nie potrzebujemy, w czasie o 60 procent krótszym niż osoba z małymi oczami.

M.C.: Wcale mnie to nie dziwi. Posiadacze dużych oczu najczęściej osiągają sukces, bo budzą większe zaufanie. Za to osoby o małych oczach uważane są za sprytne i twardo stąpające po ziemi. Są one większymi realistami i umieją walczyć o swoje przekonania.

K.G.: Znacznie gorzej mają ci, których oczy są osadzone blisko nosa. Ci pechowcy uważani są za kłamców i krętaczy. Nie najlepiej też mówią o nas oczy osadzone daleko od siebie – wtedy podobno jesteśmy bezwzględni i egoistyczni. Faktycznie, trzeba uważać na oczy. Ale zawsze można je zakryć szkłami kontaktowymi albo okularami.

M.C.: To nic nie pomoże; i tak pewne cechy będą przez nie przebijać. Poza tym pamiętaj jeszcze o kącikach oczu. Ludzie smutni, niezadowoleni z życia, zgorzkniali mają kąciki opadające w dół. Szczęśliwi – skierowane do góry.

K.G.: O, to akurat można zmienić bez problemu, odrobina kwasu hialuronowego albo botoksu i pozamiatane. W ten sam sposób można się pozbyć kurzych łapek i zmarszczek mimicznych od śmiechu.

M.C.: Chcesz pozbawić staruszka zmarszczek mimicznych od śmiechu, które są najlepszym dowodem na to, że jego życie było udane?!

K.G.: Absolutnie nie! Lubię takie zmarszczki, a poza tym tacy staruszkowie raczej mnie nie odwiedzają.

A co z ustami? Podobno duże usta posiadają osoby, które kochają życie. Lubią się bawić, jeść, całować, szaleć do białego rana. Niezły PR sobie te duże usteczka zrobiły, co?

M.C.: Doskonały! Małe powinny brać z nich przykład. Bo choć posiadacze wąskich ust uważani są za osoby zgorzkniałe, oziębłe, niedostępne, to też należy pamiętać, że takie usta świadczą o dobroci, cierpliwości i pilności.

K.G.: No to oddałaś sprawiedliwość wąskim usteczkom.

M.C.: Dodam jeszcze, że pracodawcy częściej dają posadę osobom o wąskich ustach. Uważają, że tacy kandydaci są bardziej profesjonalni i skupieni na pracy.

K.G.: Tymczasem duże usta świadczą o namiętności, szaleństwie i płomiennej duszy.

M.C.: Słowem ty jesteś serce, ja jestem rozum, jak w reklamie. A wiesz, co znaczą długie, wąskie usta?

K.G.: Takie jak u Julii Roberts?

M.C.: Na przykład, że taka osoba może mieć problemy ze znalezieniem odpowiedniego partnera. Dzieje się tak, ponieważ duże usta kojarzą się z miłością, namiętnością, erotyzmem.

K.G.: To by się zgadzało. Julia Roberts też długo szukała, zanim trafiła na swojego męża. A potem musiała go jeszcze, bidulka, wykupić od jego poprzedniej żony. Skandal na całe Stany Zjednoczone. Obłęd jakiś, ale usta piękne.

A co mówi o mnie mój duży nos?

M.C.: Duże nosy zazwyczaj oznaczają mocną osobowość, pewność siebie, ambicję i chęć podejmowania ryzyka.

K.G.: Mów dalej…

M.C.: Osoby z dużym nosem są też często postrzegane jako silne, które muszą osiągnąć sukces za wszelką cenę.

K.G.: Oj, a robiło się tak miło… Powiedz mi jeszcze, że małe noski to objaw szczęścia, uczciwości, dobroci i życzliwości.

M.C.: Dokładnie tak. I jeszcze uprzejmości.

K.G.: Za to duży nos to duże poczucie humoru i spore przyrodzenie. Ha, i kto tu rządzi?

Przejdźmy do czoła.

M.C.: Czoło świadczy o inteligencji i zdolnościach. Pomarszczone czoła mają najczęściej ludzie uprawiający zawód, który wymaga skupienia i myślenia. Naukowcy zauważyli, że matematycy czy fizycy mają czoła pomarszczone, ale płaskie i szerokie u dołu. Czoła humanistów zaś są wypukłe i szerokie u góry.

K.G.: A wiesz, kto ma czoła idealne?

M.C.: Nie, kto?

K.G.: Moje pacjentki.

M.C.: Ale nie są one tak gładkie, jak u Nicole Kidman?

K.G.: Magdo, czy masz mnie za partacza?

M.C.: Nigdy w życiu! Po prostu ty zajmujesz się likwidowaniem zmarszczek, a ja je bardzo lubię. Zwłaszcza te u starszych osób. Przyznaj sam, że nie ma piękniejszego widoku niż para staruszków, którzy przez tak zwany efekt lustrzany mają na swoich twarzach, w tych samych miejscach, zmarszcz­ki od śmiechu. Z uwagi na to, że długo ze sobą żyją, zaczynają używać tych samych partii twarzy. Taką radość z twarzy czyta się z czystą przyjemnością. Ale nie zawsze jest tak kolorowo. Na przykład zmarszczki wokół ust to oznaka smutku, zgorzknienia; takiej osobie nie jest raczej do śmiechu. Jest też typ ludzi, którzy często się złoszczą albo martwią, dlatego mają bardziej zarysowaną tak zwaną lwią zmarszczkę, która – co tu dużo mówić – nie dodaje nam urody.

Jako psycholog potrafię z dużym prawdopodobieństwem, od razu, z twarzy rozpoznać człowieka z depresją albo takiego, który ma kiepski nastrój. On jeszcze nic nie mówi, a ja już wiem, że ten człowiek jest chory. Jego twarz jest szara, mętna. Do tego dochodzi tępe i bardzo smutne spojrzenie, oblicze kompletnie bez energii; to widać po kolorze, po ułożeniu tej twarzy, nawet po jej kształcie. Jest ona albo spuchnięta, albo wydłużona. Od razu też wiem, które moje pacjentki przechodzą przez ciężki moment w życiu, na przykład są w trakcie rozwodu albo tuż po. Są to najczęściej piękne kobiety, które w taki sposób układają twarz, że widać u nich pewien szpecący je grymas. Ów grymas nie powstał wczoraj, twarz nauczyła się go już powtarzać, utrwalać, dlatego taka kobieta wygląda na zgorzkniałą, surową, smutną, czasami wręcz cyniczną osobę. Tego grymasu nie zdoła zmienić nawet botoks, a jedynie rozwiązanie problemów i odnalezienie szczęścia. Inny przykład to człowiek permanentnie zestresowany. Może mieć sińce pod oczami, ciężkie spojrzenie, mocno się poci, jego twarz jest albo ziemista, albo różowa ze stresu, na twarzy i szyi mogą pojawiać się plamy. Jego oczy inaczej się układają, kąciki opadają, wargi są przygryzione, nos zmarszczony albo „wciągnięty”. To od razu widać i czuć. Osoba skoncentrowana na drugim człowieku jest w stanie wczuć się w jego sytuację, być empatyczną. Wszystko za sprawą neuronów lustrzanych, dzięki którym odczuwamy to, co czuje druga osoba. Dlatego kiedy jesteśmy z kimś w bliskiej relacji, to znamy twarz tej osoby jak własną kieszeń. Dokładnie wiemy, kiedy jej twarz jest smutna, zadowolona, zamyślona, nieobecna. Nawet jeśli ten ktoś chce ukryć przed nami to, co czuje, i tak nie zdoła nas oszukać. Jego maski na nas nie działają. Twarz naprawdę ma niesamowitą moc, a jej obserwacja potrafi być arcyciekawa.

K.G.: W nawiązaniu do tego, co mówisz, odniosę się do badań naszych amerykańskich kolegów, którzy zapewniają, że wystarczy jedna dziesiąta sekundy, by poczuć do kogoś sympatię lub niechęć. Jeszcze szybciej jest z miłością od pierwszego wejrzenia – jej wystarcza jedynie milisekunda.

Właśnie dlatego twarz mnie tak fascynuje. Na przykład twoja mówi mi teraz, że czas na lunch.