Strona główna » Literatura faktu, reportaże, biografie » Wyklęci na Podlasiu

Wyklęci na Podlasiu

4.00 / 5.00
  • ISBN:
  • 978-83-64407-63-5

Jeżeli nie widzisz powyżej porównywarki cenowej, oznacza to, że nie posiadamy informacji gdzie można zakupić tę publikację. Znalazłeś błąd w serwisie? Skontaktuj się z nami i przekaż swoje uwagi (zakładka kontakt).

Kilka słów o książce pt. “Wyklęci na Podlasiu

Wyklęci z Podlasia to zbiór artykułów i materiałów archiwalnych dokumentujących represje, jakie spadły na mieszkańców tego regionu ze strony tzw. żołnierzy wyklętych. Autorzy – Jakub Woroncow, Bartosz Konieczka, Nina Kraśko i inni – rzeczowo, w oparciu o dokumenty pokazują zbrodnie „Burego”, Łupaszki” czy „Huzara”, których ofiarami byli w pierwszym rzędzie niewinni mieszkańcy podlaskich wiosek, w większości prawosławni oraz Żydzi. Pamięć o tych dramatycznych wydarzeniach żyje wśród mieszkańców, w szczególności potomków ofiar, bywa też cynicznie wykorzystywana przez nacjonalistyczną prawicę i rządową propagandę. Z prezentowanych w książce materiałów wynika jasno, że nie było żadnych racji politycznych ani moralnych, które mogłyby usprawiedliwić te akty terroru.  Uzupełnieniem tekstów kilku autorów jest wstrząsający w swej wymowie, niezwykle rzeczowy wykaz zbrodni na ludności Podlasia popełnionych w latach powojennych przez tzw. wyklętych sporządzony przez Bazylego Pietruczuka oraz oficjalny dokument IPN (z 2005 r.) określający pacyfikację wsi białoruskich przez „Burego” jako zbrodnię o charakterze ludobójstwa.

Polecane książki

Kiedy Lee Iacocca z Williamem Novakiem, namówieni przez Wydawnictwo Bantam Dell, zasiedli do pisania Autobiografii nie mogli się spodziewać, że owoc ich pracy okrzyknięty zostanie bestsellerem, "który tworzy historię" (nie tylko Ameryki). Że książka napisana na początku lat osiemdziesiątych ubieg...
  Z poradnika dowiesz się, jak przygotować wiklinę papierową i niezwykłe ozdoby z niej, m.in. ramkę na zdjęcia, choinkę w doniczce, koszyczek na jajko i aniołka....
Ostatnia nowelizacja ustawy, która weszła w życie 1 lipca 2015 r., nie ułatwia podatnikom rozliczającym dostawy objęte odwrotnym obciążeniem zadania polegającego na prawidłowym korygowaniu tych rozliczeń. Część wątpliwości związanych z nowymi regulacjami wyjaśnił MF w wydanej broszurze. Niektóre wyj...
"Miłosne igraszki rosyjskich caryc" to książka, która opowiada o intymnym życiu rosyjskich caryc: Eudoksji Łopuchiny, Katarzyny I, Anny Iwanowny, Elżbiety Piotrowny i Katarzyny II, o dworskim życiu pełnym erotycznych namiętności. Czytelnicy poznają plejadę faworytów, partnerów miłosnych igraszek swa...
Louise Vail po osiągnięciu pełnoletności dowiaduje się, że była adoptowana. Ucieka z domu i w przebraniu młodzieńca wyrusza na poszukiwanie rodziny. Zmartwieni opiekunowie zatrudniają Jonathana Leinstera, członka znanego Klubu Dżentelmenów Piccadilly, by sprowadził zbiegłą pannę do domu, zanim wybuc...
Upadłość kontrahenta pociąga za sobą negatywne skutki dla spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Przed tego typu sytuacją można się jednak zabezpieczyć m.in. przez odpowiednie zapisy umowne. Niestety zapis typu "W wypadku ogłoszenia upadłości jednej ze stron, niniejsza umowa wygasa" będzie nieważn...

Poniżej prezentujemy fragment książki autorstwa Paweł Dybicz, Jakub Woroncow

Projekt okładki: IZA MIERZEJEWSKARedaktor prowadzący: PAWEŁ DYBICZKorekta: JOLANTA SHEYBALOpracowanie graficzne i łamanie: DOROTA MARKOWSKA-BURBELKAZdjęcie na okładce: Zbiór zdjęć Janusza Chorążaka/zbiory Ośrodka KARTAWszelkie prawa zastrzeżone
All rights reserved
Copyright © by Fundacja Oratio RectaISBN 978-83-64407-63-5Wydawca
Fundacja Oratio Recta
ul. Inżynierska 3 lok. 7
03-410 Warszawawww.tygodnikprzeglad.plsklep.tygodnikprzeglad.pl
e-mail: redakcja@tygodnikprzeglad.pl

PAWEŁ DYBICZ

Wstęp

Kiedy latem 1944 roku żołnierze Armii Czerwonej i 1. Armii Wojska Polskiego wyzwalali ziemie polskie spod niemieckiej okupacji, nie tylko mieszkańcom Podlasia wydawało się, że skończył się czas mordów i terroru. Wyparcie Niemców z terenów Polski nie przyniosło jednak pokoju miejscowej ludności. Nadal ginęli ludzie, wielu zmuszano do opuszczenia domów.

Działo się to za sprawą tych, którzy postanowili kontynuować walkę w podziemiu, tym razem z tworzącą się powojenną polską władzą, z mniejszościami narodowymi i religijnymi. Ludzie ci wierzyli, że lada moment rozpocznie się III wojna światowa i wrócą „nasi z Londynu”. Nie umieli przystosować się do życia w nowej sytuacji, w warunkach pokoju. Nadal żyli w przeświadczeniu, że skoro mają broń, to należy zrobić z niej użytek i pokazać, kto jest panem sytuacji.

Instytut Pamięci Narodowej podaje, że do 1956 roku przez różne oddziały konspiracyjne przewinęło się od 120 do 180 tysięcy osób. Liczby te mogą robić wrażenie, ale prawdziwe dane co do liczebności „żołnierzy wyklętych” są zupełnie inne. W 1945 roku „wyklętych” było 15–17 tysięcy, w maju kolejnego roku liczbę członków zbrojnego podziemia szacowano na niespełna 14 tysięcy osób. W 1946 roku władze odnotowały prawie 4200 napadów o charakterze politycznym, w których śmierć poniosło 2346 osób. Kiedy 22 lutego 1947 roku ogłoszono amnestię (skorzystało z niej ok. 50–60 tysięcy członków zbrojnego podziemia), w lesie pozostali już tylko nieliczni. W połowie 1949 roku liczbę wszystkich grup działających w podziemiu szacowano na 52, a ich członków na ok. 250 osób.

Tropieni przez oddziały MO i wojska „wyklęci” tracili też resztki poparcia społeczeństwa, które tragicznie doświadczone sześcioletnią okupacją coraz mniej chciało im pomagać. Wrogo odnoszono się do kolejnych zbrodni, rabunków i „kontrybucji”. Zrozumiałe było więc, że nowa władza, która likwidowała zbrojne podziemie, zyskiwała poparcie ludności za działania przeciw „leśnym”[1].

Gdyby opracować mapę powojennej Polski, na której oznaczono by miejsca zbrodni dokonanych przez „żołnierzy wyklętych”, trudno byłoby znaleźć wsie na Podlasiu, szczególnie w jego południowo-wschodniej części, gdzie nie było cywilnych ofiar. Wsie bez napadów, gwałtów i rabunków. I zbrodni, w tym na tle narodowościowym, mających cechy ludobójstwa.

Bilans cywilnych ofiar „wyklętych” na powojennych ziemiach polskich zamyka się liczbą co najmniej 5143 osób, w tym 187 dzieci do lat 14. Niemałą część tych ofiar stanowią mieszkańcy Podlasia, w tym głównie wyznawcy prawosławia białoruskiego pochodzenia. Jak ustalił Konstanty Masalski, na Białostocczyźnie z rąk „zbrojnego podziemia” zginęło 514 prawosławnych mieszkańców, a przynależność organizacyjna sprawców kolejnych 561 zabójstw nie została ustalona[2].

• • •

Wyklęci z Podlasia to kolejna książka z serii „Historia bez IPN” i czwarta publikacja pod hasłem „Wyklęci nie święci”. Prezentowane w nich teksty są generalnie w kontrze do tez, które głosi IPN w ramach tzw. polityki historycznej. W tej książce znalazł się jednak także materiał, który powstał w IPN. Jest to stanowisko prokuratora Dariusza Olszewskiego z białostockiego IPN – „Informacja o ustaleniach końcowych śledztwa S 28/02/Zi w sprawie pozbawienia życia 79 osób – mieszkańców powiatu Bielsk Podlaski w tym 30 osób tzw. furmanów w lesie koło Puchał Starych, dokonanych w okresie od dnia 29 stycznia 1946 r. do dnia 2 lutego 1946”.

Kuriozalna jest sytuacja, kiedy przeciwko temu stanowisku IPN występuje… sam IPN – głównie kierownictwo tegoż białostockiego oddziału oraz pracownicy i współpracownicy instytutu. Dlaczego tak się dzieje? Bo prokurator Olszewski doszedł do wniosku, że „spośród wszystkich […] motywów, które determinowały działania [Romualda Rajsa] „Burego” i części jego podwładnych, czynnikiem łączącym było skierowanie działania przeciwko określonej grupie osób, które łączyła więź oparta na wyznaniu prawosławnym i związanym z tym określaniu przynależności tej grupy osób do narodowości białoruskiej. Reasumując, zabójstwa i usiłowania zabójstwa tych osób należy rozpatrywać jako zmierzające do wyniszczenia części tej grupy narodowej i religijnej, a zatem należące do zbrodni ludobójstwa, wchodzących do kategorii zbrodni przeciwko ludzkości”.

Stanowisko prokuratora Olszewskiego podzielił, prawomocnym postanowieniem, Sąd Okręgowy w Białymstoku. Wnioski prokuratora i jednoznaczny wyrok sądu nie wpłynęły jednak ani na pracowników IPN, ani na zapatrywania i zachowania tych, dla których „żołnierze wyklęci” są patriotami najczystszej wody, a kobiety, starcy i dzieci zamordowani w ich akcjach pacyfikacyjnych to tylko „przypadkowe ofiary skomunizowanych wsi”, zasługujących na spalenie.

11 marca 2019 roku na oficjalnej stronie IPN ukazał się komunikat mówiący, że w świetle prowadzonych w ostatnich latach badań postanowienie prokuratora przeczy prawdzie historycznej, a czyny podwładnych Romualda Rajsa „Burego” „nie odpowiadają definicji zbrodni ludobójstwa”. Autorzy tego komunikatu udają, że nie było postanowienia Sądu Okręgowego w Białymstoku.

Prokurator Olszewski, po ukazaniu się tego komunikatu IPN, oświadczył, że nie wyszły na jaw żadne nowe fakty ani dokumenty, które uprawniałyby do wznowienia śledztwa czy też zmiany jego stanowiska.

Słowa prokuratora nie wpłynęły na piewców „Burego”, którzy nadal głoszą jego niewinność i propagują mit nieskazitelnego bojownika o wolność. Powołują się przy tym na wyrok Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego z 1995 roku, który uchylił wyrok sądu z 1949 roku, skazujący Rajsa na karę śmierci. Gloryfikatorzy „Burego”, „Łupaszki”, „Ognia” i niektórych innych członków powojennego zbrojnego podziemia mają mocne wsparcie, bowiem w myśl oficjalnej polityki historycznej spod znaku IPN i propagandy głoszonej głównie przez PiS oraz współczesnych nacjonalistów, „żołnierze wyklęci”, jak mówi chociażby prezydent Andrzej Duda, „stali po stronie wolnej Polski i nigdy się nie poddali”.

Taka postawa obecnie rządzących, dla których „wyklęci” stanowią mit założycielski III RP, niezwykle sprzyja ich bezkrytycznemu gloryfikowaniu.

Postrzeganie przeszłości bez uwzględnienia ówczesnych realiów i całego kontekstu historycznego prowadzi do bezrozumnej heroizacji „żołnierzy wyklętych”. Nie ma tu miejsca na prawdziwy osąd ich postępowania. Wśród członków powojennego podziemia byli też ludzie wierni swoim ideałom, którzy nie splamili się krwią niewinnych ofiar. Ale byli i tacy, a było ich niemało, których nie można nazwać inaczej niż zbrodniarzami.

Bezmyślna heroizacja wszystkich „żołnierzy wyklętych” jest gwałtem na prawdzie i na historii. Przedstawianie „Burego”, Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” czy czy Kazimierza Kamieńskiego „Huzara” i innych „wyklętych” jako bohaterów, liczne książki, wydawane najczęściej za pieniądze IPN, filmy i seriale mają oczywiście zamierzony cel. Gloryfikowanie i promowanie tych postaci. Wstawianie ich na siłę do panteonu wielkich Polaków służyć ma kształtowaniu „właściwych” postaw patriotycznych, szczególnie młodzieży.

Nie dziwi więc, że takie działania zderzają się z pamięcią społeczną. Żyją przecież jeszcze ci, którzy byli świadkami „dokonań” podziemia, słyszeli relacje dziadków i rodziców o wydarzeniach sprzed siedemdziesięciu laty. Żyją ci, którzy wiedzą, że „wyklęci”, jak chociażby „Bury” i jego oddział, dopuścili się na Podlasiu brutalnych akcji pacyfikacyjnych skierowanych przeciwko miejscowej ludności chłopskiej, najczęściej prawosławnego wyznania. Toteż stawianie za wzór „Burego” i głoszenie haseł „Bury – mój bohater” jest niczym innym jak akceptacją zbrodni i prowokacją wobec rodzin pomordowanych. Organizowane przez tzw. środowiska patriotyczno-narodowe marsze, jak te w Hajnówce, mają pokazać, kto jest prawdziwym bohaterem. I dowieść, że w Polsce nie ma miejsca dla tych, którzy nie uznają „bohaterstwa wyklętych”.

Sąd Wojskowy, unieważniając w 1995 roku wyrok śmierci na Romualda Rajsa „Burego”, przyznał jego żonie i synowi „zadośćuczynienie”. Takiego odszkodowania, pod żadną postacią, nie otrzymały rodziny jego ofiar. I to zarówno w PRL, jak i III RP. „W szóstej (lata 2007–2011) i siódmej (lata 2011–2015) kadencjach Sejmu grupa posłów zgłaszała poselskie projekty, których uchwalenie stworzyłoby prawną możliwość przyznawania przez sądy choćby symbolicznego zadośćuczynienia rodzinom ofiar żołnierzy »Burego«. W obu przypadkach ówczesne władze Sejmu te projekty, po pierwszym czytaniu w sejmowych komisjach, skierowały do »sejmowej zamrażarki«, uniemożliwiając ich rozpatrzenie na plenarnych posiedzeniach Sejmu – sprzeciw wobec kontynuowania takich prac zgłaszali wszyscy, prócz członków klubu SLD, posłowie”[3].

Zachowania tych parlamentarzystów nie można nazwać inaczej niż współudziałem w zakłamywaniu historii i dopasowywaniu jej do bieżącej polityki. Uważamy, że już najwyższa już pora, by postawić pomnik cywilnym ofiarom powojennych zbrodniarzy.

• • •

W książce, obok tekstów autorskich, w Aneksie znalazł się wykaz ofiar „żołnierzy wyklętych” sporządzony przez Bazylego Pietruczuka, zamieszczony w jego niskonakładowej książce pt. Księga hańby. Z tego wykazu drukujemy tylko zapiski dotyczące zbrodni podziemia na Podlasiu.

W Aneksie zamieszczone też zostało stanowisko prokuratora Dariusza Olszewskiego. Z niezwykłą starannością i drobiazgowością opisał on wydarzenia i ich przyczyny, ukazując prawdziwe oblicze wielu „wyklętych”, dla których miarą patriotyzmu i walki o demokratyczną Polskę była liczba niewinnych ofiar.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Przypisy

Wstęp

[1] A.L. Sowa, Historia polityczna Polski 1944–1991, Kraków 2011.

[2] K. Masalski, Księga pamięci prawosławnych mieszkańców Białostocczyzny, ofiar wydarzeń z lat 1939–1956, Białystok 2012.

[3]Żołnierze wyklęci. Białostocczyzna 1945–1947, Fundacja im. Księcia Konstantego Ostrogskiego, Białystok 2019.